Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
8,11 (220 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
36
9
50
8
63
7
50
6
17
5
3
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Riyria Revelations Omnibus Edition 3: Heir Of Novron (Percepliquis)
data wydania
ISBN
9788378395607
liczba stron
672
język
polski
dodała
Ag2S

Spadkobierca Novrona został odnaleziony, wojny ustały, a architekci nowego imperium nie żyją. Powinien nastać czas pokoju i dobrobytu, ale skończył się Uli Vermar i nadciąga armia elfów, siejąc po drodze spustoszenie. Ludzkość i świat Elanu może ocalić jedynie starożytny przedmiot, lecz jego odzyskanie wymaga dotarcia do miasta, które zniknęło przed wiekami. Imperatorka Modina wysyła grupę...

Spadkobierca Novrona został odnaleziony, wojny ustały, a architekci nowego imperium nie żyją. Powinien nastać czas pokoju i dobrobytu, ale skończył się Uli Vermar i nadciąga armia elfów, siejąc po drodze spustoszenie. Ludzkość i świat Elanu może ocalić jedynie starożytny przedmiot, lecz jego odzyskanie wymaga dotarcia do miasta, które zniknęło przed wiekami. Imperatorka Modina wysyła grupę starannie dobranych ludzi na niebezpieczną wyprawę do Percepliquisu…

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 150
Linoskoczek | 2016-02-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 lutego 2016

Całe mnóstwo bohaterów, wśród których rozeznać się niełatwo, a dwaj najważniejsi nie pojawiają się od razu. Nie do końca też wiadomo co okaże się główną osią fabularną. Ale bez strachu, ona się jednak pojawi wraz z armią elfów.
Elfy przedstawione ciekawie. Są wystarczająco obce, by nie widzieć ich jako tylko trochę dziwacznych ludzi. To całkiem inny gatunek. Ukazane zostają jako niezwykle sprawni wojownicy. Słowem nie tylko szpiczaste uszy i gładkie liczka plus gapienie się w drzewa i wzdychanie nad potoczkami.
W ogóle Autor ma rękę do zarysowywania wizerunków obcych. Chochliki są bardzo interesujące, choć przy tym niezmiernie krwawe. Podobnie niebanalnie przedstawiane są stwory magiczne jak gilarabrywn (wprost cudowna nazwa!). Nie wiem czy są wiarygodne. Nawet takie pytanie ni przez chwilę mnie nie dręczyło, ale są odpowiednio skomplikowane, a ich obecność w świecie przedstawionym uzasadniona. To nie tylko, jak to niestety zwykle bywa, element scenografii świata fantasy. Bo na przykład elfy być muszą, smok też (taki gilarabrywn to skrzydlate coś ziejące ogniem), o nie, w przypadku tych istot ważne jest ich działanie, w jakich scenach biorą udział i w jaki sposób jest to uzasadnione. A jest. Może prawami wymyślonymi, ale konsekwentnie Autor się ich trzyma. Nic nie dzieje się tylko dlatego, że musi fabułę popchnąć.
Podobnie z postaciami. Jest ich mnóstwo i rozeznać się wśród nich niełatwo, mają jednakże swoje role do spełnienia, nie powtarzające się, zarezerwowane dla nich, i tak się dzieje w przypadku jednoznacznie pozytywnych, jak i tych mniej.
Autor umiejętnie i sensownie splata różnorakie wątki, nie spieszy się specjalnie. W związku z tym każda postać zdąży się wypowiedzieć i siebie zaprezentować. Po początkowym natłoku łatwo już się w nich rozeznać, w czym pomagają odmienne charaktery i umiejętności.
Walki zrelacjonowane widowiskowo, ale nie przesadnie, dlatego jakieś prawdopodobieństwo zachowane. Krew się leje, ale bohaterowie męczą się machając mieczami. Zatem pot i słabość też zobaczymy. Magia działa, ale nie jako bezkarne machanie różdżką. Cena za jej używanie przekonuje, że trzeba z nią uważać i nie dać ponieść jej nieobliczalnemu pięknu. Naprawdę rzadko spotykany motyw.
Bodajże tylko raz przytrafiło się Autorowi po łebkach potraktować bohaterów, kiedy porzuca wielkoluda i żeglarza. Poza tym nie opuszcza ich, śledzi rozliczne wątki, doprowadzając je do końca.
Mimo wewnętrznego skomplikowania historia w zasadzie dość prosta. Przygoda polegająca na zebraniu grupy poszukiwawczej, ciekawej, bo niejednorodnej. Ale to już było oczywiście, takie grupy muszą mieć maga, wojownika i kogoś tam jeszcze. Zawsze chodzi o to, czy są odpowiednio różnorodni. Są. A każdego historia na tyle inna, że nie zauważa się schematu. O co przecież idzie.
Dialogi z ikrą, tempo akcji odpowiednie, świat ciekawy, postacie skomplikowane, nieludzie intrygujący, a magia dwuznaczna.
Naprawdę sprawnie napisana powieść, którą czyta się szybko, choć przyznam, że rozwiązanie akcji nie zaskoczyło mnie wcale. Ale i w trakcie lektury pytań o ten finał nie zadawałem nazbyt często. Nie było takiej potrzeby.
Wykonanie całości bardzo dobre, dla mnie to gwiazdek:
osiem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Akademia Canterwood. Trzymaj tempo!

Część trzecia niestety gorsza nić pozostałe - ciągnięcie jednego wątku przez całą książkę czyli kurs i pokaz jeździecki pomieszany z kłótniami pomiędz...

zgłoś błąd zgłoś błąd