Brzechwa nie dla dzieci

Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
6,66 (248 ocen i 51 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
5
8
33
7
92
6
74
5
21
4
8
3
1
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324403110
liczba stron
342
język
polski
dodała
allison

Prezentacja postaci i dorobku znanego nam wszystkim od wczesnego dzieciństwa, autora zabawnych wierszyków, bajek i pełnych humoru rymowanek. Mało kto wie, że był on także wybitnym prawnikiem walczącym o prawa autorskie twórców literackich, jednym z założycieli ZAiKS-u i jego długoletnim prezesem, namiętnym karciarzem, a o jego przygodach miłosnych można by napisać barwną powieść... Bogate tło...

Prezentacja postaci i dorobku znanego nam wszystkim od wczesnego dzieciństwa, autora zabawnych wierszyków, bajek i pełnych humoru rymowanek. Mało kto wie, że był on także wybitnym prawnikiem walczącym o prawa autorskie twórców literackich, jednym z założycieli ZAiKS-u i jego długoletnim prezesem, namiętnym karciarzem, a o jego przygodach miłosnych można by napisać barwną powieść...
Bogate tło historyczne - świat kabaretów i teatrzyków rewiowych dwudziestolecia, literaci i ich dzieła w trybach socrealizmu, nierozwiązany problem, czy autor wierszy o Stalinie może być obecnie patronem instytucji kultury - dopełnia opis losów i rozwoju osobowości twórczej pisarza doskonale rozpoznawanego przez pokolenia dziadków, rodziców i najmłodszych czytelników książek.

 

źródło opisu: Iskry, 2013

źródło okładki: www.iskry.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1402

Brzechwa (nie)znany

Po fantastycznej biografii Władysława Broniewskiego Michał Urbanek wziął na warsztat nie mniej ważną postać dla polskiej literatury – Jana Brzechwę (a właściwie Jana Wiktora Lesmana). Tych dwóch panów literatów, choć przyszło im żyć niemal w tym samym czasie (Broniewski 1897- 1962, Brzechwa zaś 1898-1966) dzieli prawie wszystko. Pochodzenie, uprawiany gatunku literacki, aparycja, światopogląd, pomysł na życie, wojenne losy – trudno znaleźć jakąkolwiek styczną. Łączy natomiast jedna zasadnicza sprawa – praca na rzecz komunistyczny władz. Broniewski z rozmachem, czapką do ziemi, tragicznie rozdarty i niespokojny. Brzechwa nad wyraz świadomy i konsekwentny, liryk niespełniony, ceniony twórca wielu bajek i wierszy dla dzieci, skrupulatny, rozważny. Ale niech scena tym razem należy tylko i wyłącznie do autora „Akademia Pana Kleksa”. Tylekroć czuł się niedoceniony i niespełniony, znany wszystkim w początkowych latach swej pracy twórczej jako kuzyn Bolesława Leśmiana (zresztą później też). Zatem to jego czas i jego chwil kilka.

Jan Brzechwa urodził się w Żmerynce na Kresach Wschodnich. Tam spędził dzieciństwo i lata młodzieńcze. Gdy ukończył studia na Uniwersytecie Warszawskim stał się specjalistą od prawa autorskiego, cenionym adwokatem w stołecznym mieście. Mimo kilku (kilkudziesięciu!) publikacji swej „dorosłej” poezji nigdzie i tak naprawdę nigdy nie znalazł poklasku i uznania. Epigoństwo, naśladownictwo, odtwórczość – krytycy nie rozpieszczali poety-Brzechwy. Dopiero, gdy w...

Po fantastycznej biografii Władysława Broniewskiego Michał Urbanek wziął na warsztat nie mniej ważną postać dla polskiej literatury – Jana Brzechwę (a właściwie Jana Wiktora Lesmana). Tych dwóch panów literatów, choć przyszło im żyć niemal w tym samym czasie (Broniewski 1897- 1962, Brzechwa zaś 1898-1966) dzieli prawie wszystko. Pochodzenie, uprawiany gatunku literacki, aparycja, światopogląd, pomysł na życie, wojenne losy – trudno znaleźć jakąkolwiek styczną. Łączy natomiast jedna zasadnicza sprawa – praca na rzecz komunistyczny władz. Broniewski z rozmachem, czapką do ziemi, tragicznie rozdarty i niespokojny. Brzechwa nad wyraz świadomy i konsekwentny, liryk niespełniony, ceniony twórca wielu bajek i wierszy dla dzieci, skrupulatny, rozważny. Ale niech scena tym razem należy tylko i wyłącznie do autora „Akademia Pana Kleksa”. Tylekroć czuł się niedoceniony i niespełniony, znany wszystkim w początkowych latach swej pracy twórczej jako kuzyn Bolesława Leśmiana (zresztą później też). Zatem to jego czas i jego chwil kilka.

Jan Brzechwa urodził się w Żmerynce na Kresach Wschodnich. Tam spędził dzieciństwo i lata młodzieńcze. Gdy ukończył studia na Uniwersytecie Warszawskim stał się specjalistą od prawa autorskiego, cenionym adwokatem w stołecznym mieście. Mimo kilku (kilkudziesięciu!) publikacji swej „dorosłej” poezji nigdzie i tak naprawdę nigdy nie znalazł poklasku i uznania. Epigoństwo, naśladownictwo, odtwórczość – krytycy nie rozpieszczali poety-Brzechwy. Dopiero, gdy w roku 1937 przyniósł do wydawnictwa Janinie Mortkowiczowej kilka bajek, rymowanek, igraszek słownych, pisanych, jak głosi legenda, dla „niepozbawionej wdzięku i urody przedszkolanki” coś w jego literackiej karierze drgnęło. Wielobarwne, przepięknie wydane tomiki liryki dziecięcej schodziły na pniu. Jednak nie takiej sławy wzięty warszawski adwokat się spodziewał i nie takiej zresztą oczekiwał. Poklasku i chwały szukał wśród „prawdziwych” i wybitnych liryków, czytelnik dziecięcy nie był tym wymarzonym. Dlatego też całe życie Brzechwa walczył o uznanie i poklask. Po wojnie, którą przeżył jak głosi plotka, dzięki temu, iż był beznadziejnie zakochany i po prostu nie dostrzegał okrucieństw Holocaustu, także poezja dziecięca stała się jego przepustką do sławy. Być może fakt ten leży u podstaw dużego i bezkrytycznego zaangażowania Brzechwy we wszelką działalność komunistycznych władz. Pisał wiele i według przyjętej jednej, jedynej linii partii - absurdalne i bałwochwalcze felietony o przemówieniach Gomułki, nad wyraz chętnie łajał też twórców którzy pozostali na emigracji, z łatwością wypisywał absurdalne treści ku chwale systemu. Lojalny do końca, nie epizodycznie, ale całym sobą. Choć prywatnie znany był ze swojej otwartości, ciepła i chęci niesienia pomocy. Nieprzenikniony i niepoznany. Zmarł przedwcześnie w wyniku choroby serca.

Nie wiem, czy to kwestia postaci i osobowości, ale biografia Brzechwy wypada dość blado w porównaniu z książką o Broniewskim (konfrontuję akurat te dwie prace ponieważ zostały wydane w krótkim odstępie czasu). W poprzedniej książce autora „oddycha i czuje się” całą tragedię i geniusz postaci. W „Brzechwie nie dla dzieci” brakuje zaangażowania i, można odnieść wrażenie, pasji twórczej biografa. Broniewskiemu Urbanka gotowi jesteśmy wypaczyć wszystko a w przypadku Brzechwy - trudno o jakiekolwiek kompromisy. .„Broniewskiego” czyta się jednym, rewolucyjnym/rewelacyjnym (do wyboru) tchem, „Brzechwę” z wieloma pauzami i lekkim ziewnięciem. Jednak zasadnicza rzecz pozostaje bez zmian – doskonały warsztat i wysoki poziom merytoryczny pracy. Choćby dlatego warto.

Monika Długa

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (51)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 643
anika | 2019-10-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Ebook, 2019
Przeczytana: 02 października 2019

Zmęczyłam się czytaniem tej biografii, za nic nie mogłam jej skończyć, tak mocno wiało mi nudą. Albo Brzechwa nie jest tak barwną postacią, albo tym razem Urbanek nie stanął na wysokości zadania i gdzie się dało, to upychał streszczenia lub fragmenty utworów Brzechwy, na wszystkie strony wałkował temat "romansu" poety z ówczesną władzą czy zjadliwej krytyki, jaka go dotykała. W sumie to najbardziej z całej książki podobał mi się ostatni felieton Urbanka i wywiad z Krystyną Brzechwą - córką Jana.

książek: 413
Anteros | 2019-09-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 września 2019

Całkiem przyjemnie napisana biografia jednego z najbardziej znanych polskich twórców poezji dla dzieci. Sporo informacji na temat życia Brzechwy. Mnie tylko zabrakło głębi. Po przeczytaniu książki mam więcej informacji na temat życia Brzechwy, ale z drugiej strony nie mam uczucia, że poznałem Brzechwę jako człowieka.

Niewątpliwy plus książki jest taki, że na pewno sięgnę po wiersze Brzechwy.

książek: 339
Simon | 2019-09-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 września 2019

Mam pewien kłopot z tą książką.
Gniecie mnie nieco pytanie: ... czy życie Brzechwy to temat na książkę?
Życiorys, rzekłbym, typowy dla jego rówieśników z literackiego parnasu (a przynajmniej tej jego części, która została w kraju po wojnie). Wzloty i upadki, romansowanie z nową władzą, wreszcie upapranie po szyję w gównie stalinizmu. Pieniądze, kolejne miłości i miłostki, rozczarowania, kompleks Leśmiana.
Po takich brawurowych biografiach, jak Tuwimowa czy lwowskich matematyków - tym razem u Urbanka wieje, niestety, nudą.
Ale jej przyczyny upatruję właśnie w samym temacie, nie w warsztacie Autora.
Ciekawa względnie część poświęcona pracy prawniczej Lesmana.
A najciekawsza - dotycząca losów pośmiertnych i typowo polskich wojenek o Brzechwę: polaryzacja biegunowa. I tak już zostanie.

książek: 531
Hubert | 2019-07-17
Przeczytana: 16 lipca 2019

Pan Urbanek pisząc taśmowo kolejne biografie, zdaje się popadać w rutynę i nijakość. Być może postać nie była bardzo ciekawa, być może jednak czas dla autora na przerwę i przemyślenie kierunku, w jakim idzie.

Nadal sporo faktów, dużo ciekawostek, sporo wygrzebanych nie wiadomo skąd szczegółów. Wszystko jednak nie układa się w jakąś spójną całość, nie ma tu iskry ani ikry, nie ma myśli przewodniej. Wieje nudą.

książek: 410
Mikila | 2019-02-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, E-book
Przeczytana: 22 lutego 2019

Książka bardzo ciekawa: Autor wszechstronnie opisuje życie Poety od strony twórczości, pracy jako prawnika a także życia prywatnego. Dla mnie Julian Tuwim i Jan Brzechwa to dwaj cudowni, najważniejsi i ciągle żywi autorzy literatury dziecięcej. Czytając biografię przypominałam sobie postaci ulubionych bohaterów mojego dzieciństwa i kolejnych pokoleń dzieci a także przypomniałam sobie jak ogromny i ciągle żywy jest ten najbardziej wartościowy dorobek Jana Brzechwy. Nie przetrwały wiersze liryczne, ani utwory pisane w latach pięćdziesiątych XX wieku na zamówienie polityczne. Te ostatnie oraz żydowskie pochodzenie Pisarza są częstym powodem atakowania go przy okazji powoływania na patrona szkół. Mariusz Urbanek z werwą opisuje, jak w takich bataliach nienawistnicy na ogół przegrywają z wielbicielami Poety.
Warto też pamiętać zasługi Brzechwy, bardzo zdolnego prawnika, który tworzył prawo autorskie w Polsce przedwojennej i odnosił wiele sukcesów broniąc, jako adwokat, twórców kultury...

książek: 350
izapast | 2019-02-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 marca 2019

Ciekawe przedstawienie postaci, książka to biografia zawierająca mnóstwo szczegółów z życia autora a mimo to czyta się ja bardzo lekko i przyjemnie. Brzechwę wszyscy kojarzą z wierszyków i bajek dla dzieci jednak był on osoba „o wielu talentach” pisarz, prawnik, inteligentny człowiek z bardzo uszczypliwymi poczuciem humoru który uwielbiam. W książce przedstawionych zostało wiele opowieści i anegdot z życia autora, które to udowadniają. Polecam serdecznie wszystkim którzy pamiętają jego dzieła ze swojego dzieciństwa. Po czasie zupełnie inaczej odbiera się te utwory dodatkowo znając ich historie.

książek: 0
| 2019-02-01
Przeczytana: grudzień 2018

Świetnie napisana biografia

książek: 1304
Woody | 2018-09-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 września 2018

Bardzo dokładna, szczegółowa, obiektywna i rzeczowa biografia Jana Brzechwy. Gratulacje dla autora za bardzo dobre zaplecze merytoryczne, i chłodne podejście do tematu. To nie jest emocjonalna opowieść o autorze "Kaczki Dziwaczki", ale skupiająca się na faktach, niemalże akademicka, książka biograficzna.
Ma jednak i swoje wady. Za dużo jest historii, osadzenia Brzechwy w danym miejscu i czasie, i streszczeń jego utworów. Czasami w danym rozdziale jedna strona traktuje o pisarzu, a kilka pozostałych to analiza i interpretacja powstałych w danym czasie utworów, oraz opowieści o innych pisarzach.
Same rozdziały są momentami nieco chaotyczne i nierówne. Urbanek skacze z wątku na wątek, niekiedy bez związku przyczynowo-skutkowego. Książka jest nierówna i jakościowo, i konstrukcyjnie. Jest też trochę literówek, redakcja i korekta nie dopilnowała, by biografię Brzechwy wydać przyzwoicie.

książek: 1822
Agata76 | 2018-07-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 27 lipca 2018

Bardzo mi miło było poznać Pana Brzechwę od strony do tej pory mi nieznanej. Ciekawa postać, momentami można odnieść wrażenie, że kompletnie nieobecna w otaczającej rzeczywistości ale jest to wrażenie mylne jak się potem okazuje. Walczący z niezrozumieniem powojennym swojej twórczości i przede wszystkim człowiek taki jak każdy inny ..... ze swoimi marzeniami, poglądami, lękami, ustępstwami. Warto poznać Pana Brzechwę.

książek: 200
Józefa | 2017-11-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: listopad 2017

To absolutnie nie wina autora, że nie jest to książka porywająca. Zrobił co mógł. Ale z pustego itp. Brzechwa miał po prostu najwyraźniej nudne życie.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Podsumowanie rynku książki 2013

Zapraszamy do zapoznania się z  podsumowaniem rynku książki w roku 2013. Zobaczcie jakie książki, jakie nagrody literackie i jakie wydarzenia związane z książkami wzbudziły największe zainteresowanie naszej redaktorki.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd