Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Joyland

Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
Seria: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,95 (8404 ocen i 1012 opinii) Zobacz oceny
10
464
9
612
8
1 627
7
2 661
6
1 955
5
718
4
208
3
118
2
30
1
11
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Joyland
data wydania
ISBN
9788378395355
liczba stron
336
słowa kluczowe
Tomasz Wilusz
kategoria
horror
język
polski
dodała
Ag2S

Jeden z najpopularniejszych pisarzy wszech czasów powraca! Devin Jones, student college’u, zatrudnia się na okres wakacji w lunaparku, by zapomnieć o dziewczynie, która złamała mu serce. Tam jednak zmuszony jest zmierzyć się z czymś dużo straszniejszym: brutalnym morderstwem sprzed lat, losem umierającego dziecka i mrocznymi prawdami o życiu – i tym, co po nim następuje. Wszystko to sprawi,...

Jeden z najpopularniejszych pisarzy wszech czasów powraca!

Devin Jones, student college’u, zatrudnia się na okres wakacji w lunaparku, by zapomnieć o dziewczynie, która złamała mu serce. Tam jednak zmuszony jest zmierzyć się z czymś dużo straszniejszym: brutalnym morderstwem sprzed lat, losem umierającego dziecka i mrocznymi prawdami o życiu – i tym, co po nim następuje. Wszystko to sprawi, że jego świat już nigdy nie będzie taki sam...
Życie nie zawsze jest ustawioną grą. Czasem nagrody są prawdziwe. Bywają też cenne.

Pasjonująca opowieść o miłości i stracie, o dorastaniu i starzeniu się – i o tych, którym nie dane jest doświadczyć ani jednego, ani drugiego, bo śmierć zabiera ich przedwcześnie.

„Joyland” to Stephen King w szczytowej pisarskiej formie, równie poruszający jak „Zielona Mila” czy „Skazani na Shawshank”. To jednocześnie kryminał, horror i słodko-gorzka powieść o dojrzewaniu, która poruszy serce nawet najbardziej cynicznego czytelnika.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

książek: 460
alison2 | 2013-07-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, E-book
Przeczytana: 27 lipca 2013

Nie od dzisiaj wiadomo, że S. King nazywany jest mistrzem grozy. Spoglądając na okładkę najnowszej książki "Joyland", można pomyśleć, że czytelnika czeka mrożąca w żyłach historia. Bo choć wesołe miasteczka w gruncie rzeczy kojarzą się dość przyjemnie, łatwo sobie wyobrazić, że gdy wszyscy odwiedzający opuszczą to miejsce, zło zaczyna wychodzić z najróżniejszych zakamarków... Zawiodą się jednak ci, którzy liczyli na to, że książka przyprawi ich o szybsze bicie serca. Co prawda mamy tu tajemniczego ducha, jest on jednak jedynie częścią kryminalnej zagadki. W "Joylandzie" nie doszukałam się choćby śladów horroru. Jest to książka obyczajowa z elementami kryminału.

Głównym bohaterem jest Devin Jones, student college’u, który na okres wakacji zatrudnia się w lunaparku. Praca ma nie tylko podreperować jego budżet, ale również ukoić jego zranione serce po rozstaniu z dziewczyną. Już od pierwszych dni staje się jasne, że praca w wesołym miasteczku zdecydowanie różni się od innych prac sezonowych. Można spodziewać się wszystkiego, od obsługi karuzel, przez sprzedaż przekąsek, aż po występy w stroju psa. Dużym plusem jest kontakt z bardzo ciekawymi osobowościami. Devin dość szybko spotyka kobietę, która przepowiada mu niezwykłe spotkania z dwójką dzieci. Jeszcze nie wie, że wraz z jednym z nich zostanie wplątany w morderstwo, jakie w tym miejscu zostało kiedyś popełnione. Niektórzy opowiadają, że duch ofiary nigdy nie opuścił lunaparku...

Przepowiednia wizjonerki i motyw ducha zamieszkującego dom strachów sprawiają, że czytelnik odczuwa przyjemne napięcie, w oczekiwaniu na rozwinięcie się całej sprawy. Niestety, im dalej w fabułę, tym bardziej jasne staje się, że autor obrał zupełnie inną drogę i wcale nie zamierza nas straszyć. Nie oznacza to automatycznie, że książka jest kompletnym rozczarowaniem. Jeżeli nastawimy się na przede wszystkim książkę obyczajową, mamy dużą szansę, by faktycznie się w niej rozsmakować. S. King otwiera nam drzwi do bardzo specyficznego środowiska. Praca w lunaparku obfituje w nietypowe zdarzenia. Zajęcia niektórych osób ocierają się nawet o magię. Autor wprowadził nas również w specyficzny język, jakim posługują się pracujące tam osoby. W zależności od rozmówcy, klienci parku będą bądź "ćwokami" lub "szaraczkami". Na temat pięknych dziewcząt można zawsze bezkarnie rozmawiać, nazywając je "dzióbkami". Być może te słownictwo jest jedynie wymysłem autora, jednak sposób w jaki opisuje nam zdarzenia sprawia, że wierzymy mu wręcz bezkrytycznie.

Sama historia dorastającego studenta jest bardzo przyjemna, chętnie mu kibicujemy, choć przynajmniej od połowy książki można już podejrzwać, jak będzie wyglądało zakończenie. Dużym plusem jest słodko-gorzki wątek z małym, chorym chłopcem, za sprawą którego w moim odczuciu cała opowieść nabrała rumieńców.

Choć jestem w stanie dostrzec mocne strony powieści, cenię sobie pióro autora i klimat, jaki potrafi stworzyć, tym razem trudno mi ukryć cień rozczarowania. Po pierwsze liczyłam na atmosferę grozy, z którą szybko musiałam się pożegnać. Mało tego, występujący w książce duch niczego szczególnego do powieści nie wprowadza. Ni to straszy, ni to intryguje, ni to pomaga. Czasem się pojawia, czasem nie, właściwie trudno wytłumaczyć, po co w ogóle kręci się po okolicy. Jeśli już nawet pogodzę się z faktem, że King tym razem straszyć mnie nie będzie, sama fabuła, choć calkiem sympatyczna i dobrze skrojona, nie powala na kolana. W pamięci mam nadal doskonałą książkę "Dallas 63" którą pomimo wyraźnych różnic objętościowych, czytało się zdecydowanie szybciej a historia naprawdę wciągała. W przypadku innego autora być może uznałabym, że książka jest dobrze napisana i ... szybko o niej zapomniała. W przypadku Kinga seria miłosnych rozterek młodzieńca z domieszką oczywistych niewygód podczas pracy w kostiumie psa, to zdecydowanie za mało. Sam autor powiedział że pewna scena z książki siedziała w jego głowie już 20 lat, ciągle brakowało jednak odpowiedniej fabuły. Kończąc "Joyland" nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że owa scena wyraźnie mu się znudziła i za wszelką cenę pragnął pozbyć się jej ze swojej głowy. Wyszło przyzwoicie, choć daleko od ideału. Dlatego z bólem serca jednak niniejszą książkę mogę polecić jedynie jako udane letnie czytadło.

(http://alison-2.blogspot.com/2013/07/joyland.html)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wojna światów

Nie zamierzam próbować oceniać utworu który jest już wzorem oraz klasą samą w sobie a raczej skupie się na nowym jej wydaniu. Po pierwsze musicie pami...

zgłoś błąd zgłoś błąd