Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
alison2 
alison-2.blogspot.com
Uwaga! Ze względu na to, że nie mieszkam na terenie Polski, nie biorę udziału w wymiankach i nie sprzedaję książek.
37 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 10 książek i 3 cytaty, ostatnio widziana 6 godzin temu
Teraz czytam
  • Początki. Jak 9 miesięcy w łonie matki wpływa na resztę naszego życia
    Początki. Jak 9 miesięcy w łonie matki wpływa na resztę naszego życia
    Autor:
    Co sprawia, że jesteśmy tacy, jacy jesteśmy? Niektórzy mówią, że to geny, które dziedziczymy, inni, że to środowisko, w jakim się wychowujemy. A może nasze indywidualne cechy, a przynajmniej część z...
    czytelników: 185 | opinie: 14 | ocena: 6,65 (52 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-05-21 20:29:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

https://alison-2.blogspot.de/2018/05/moze-kiedys-innym-razem-joanna-gawrych.html

Nie od dzisiaj wiadomo, że dobra okładka jest jedną z najlepszych rekomendacji dla książki. To najczęściej właśnie ona sprawia, że decydujemy się na zakup powieści autora zupełnie nam nieznanego. Spoglądając na nią mamy wrażenie, że poniekąd już wiemy, jaka będzie to historia i czy ma szanse nam się spodobać....
https://alison-2.blogspot.de/2018/05/moze-kiedys-innym-razem-joanna-gawrych.html

Nie od dzisiaj wiadomo, że dobra okładka jest jedną z najlepszych rekomendacji dla książki. To najczęściej właśnie ona sprawia, że decydujemy się na zakup powieści autora zupełnie nam nieznanego. Spoglądając na nią mamy wrażenie, że poniekąd już wiemy, jaka będzie to historia i czy ma szanse nam się spodobać. Wydawnictwo Czwarta Strona zdaje się doskonale znać tę regułę i pewnie dlatego powieść "Może kiedyś innym razem" zaopatrzyło w okładkę delikatną i klimatyczną. Od razu dobrze nam się kojarzy i stanowi obietnicę subtelnej i nieco romantycznej historii. Czy oczekiwania potwierdzą się po otwarciu książki? O tym już za moment.

Bohaterkami powieści są dwie przyjaciółki, Anna i Aśka. Anna jest właścicielką pensjonatu i stadniny koni, kobietą której do pełni szczęścia potrzeba jeszcze nieco miłości. Z tą jednak nie jest tak prosto. Z kolei Asia wiedzie w miarę spokojne i ustabilizowane życie. Mieszka w urokliwym domu, otrzymanym w spadku po ciotce, której prawdę mówiąc Aśka wcale dobrze nie znała. Gdyby nie intrygująca wizyta pewnego notariusza, kobieta pewnie nigdy nie zainteresowałaby się przeszłością swojej krewnej. Jedna rozmowa, a właściwie jedno zdanie, które przekazuje jej mężczyzna, kompletnie przewraca jej poukładane, spokojne życie.

W tym miejscu warto wspomnieć, że Joanna Gawrych-Skrzypczak wydała wcześniej powieść "Księżyc jest kobietą", przybliżającą nam perypetie miłosne Anny. Jeżeli więc ważna jest dla Was chronologia, swoją przygodę z tą autorką powinniście zacząć właśnie od tej pozycji. Mogę Was jednak zapewnić, że jej znajomość nie jest niezbędna do lektury "Może kiedyś innym razem". Książki stanowią dla siebie raczej rodzaj uzupełnienia, nie stanie się więc nic złego, jeśli poznacie je w odwrotniej kolejności.

Powieść oparta jest na dość popularnym schemacie. Bohaterka książki odkrywa coś, co staje się dla niej furtką do niesamowitych historii z przeszłości. I choć tego rodzaju książek jest naprawdę wiele, zaskakująco dobrze się sprawdzają, a "zapomniane" historie nieustannie urzekają czytelników. Nie inaczej jest w tym przypadku. Tragiczne, wojenne losy krewnych Asi poruszają i pobudzają naszą wyobraźnię. To właśnie one stanowią najmocniejszą stronę tej powieści, to głównie dla nich "połykamy" kolejne rozdziały.

Współczesność nie jest może tak dramatyczna i spektakularna, została jednak całkiem dobrze skonstruowana, poniekąd łatwo przewidzieć pewne wydarzenia, ale i tak całkiem przyjemnie się o nich czyta. Liczba bohaterów nie jest szczególnie duża, łatwo więc rozeznać się w sytuacji i skupić na perypetiach dwóch przyjaciółek. Całość napisana jest łatwym, przyjemnym językiem i w moim odczuciu bardzo dobrze harmonizuje się z oczekiwaniami czytelnika, spoglądającego na jej okładkę.

"Może kiedyś innym razem" to bardzo sympatyczna i klimatyczna opowieść dla wielbicielek powieści obyczajowych. Jej najmocniejszym atutem jest przejmująca historia z przeszłości i choćby dla niej warto poznać tę książkę. W sam raz na odprężający wieczór w ulubionym fotelu. Zachęcam.

pokaż więcej

 
2018-05-17 18:25:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

https://alison-2.blogspot.de/2018/05/tamta-dziewczyna-erica-spindler.html

Erica Spindler jest amerykańską pisarką, autorką licznych powieści z gatunku thillera romantycznego. Jej praca odznaczona została wieloma wyróżnieniami, nic więc dziwnego, że zdobyła serca czytelników na całym świecie. Jej książki regularnie pojawiają się też na amerykańskich listach bestsellerów. Nie inaczej stało się...
https://alison-2.blogspot.de/2018/05/tamta-dziewczyna-erica-spindler.html

Erica Spindler jest amerykańską pisarką, autorką licznych powieści z gatunku thillera romantycznego. Jej praca odznaczona została wieloma wyróżnieniami, nic więc dziwnego, że zdobyła serca czytelników na całym świecie. Jej książki regularnie pojawiają się też na amerykańskich listach bestsellerów. Nie inaczej stało się z "Tamtą dziewczyną", ciepło przyjętą zarówno przez krytyków, jak i czytelników.

Miranda Rader, funkcjonariuszka policji w Harmony w stanie Luizjana, musiała sobie ciężko zapracować na uznanie ze strony współpracowników. Mało kto wierzył, że ta pochodząca z biednej dzielnicy dziewczyna ma przed sobą jakąś przyszłość. Niegdyś notorycznie wpadająca w tarapaty imprezowiczka, zdaje się mieć bardzo solidną pozycję i dobre perspektywy kariery. Niestety wszystko zmienia się w chwili, gdy zostaje wezwana do pewnego morderstwa. Ofiarą okazuje się ceniony i cieszący się ogólną sympatią wykładowca. To, co jednak porusza Mirandę, to wycinek z gazety, znaleziony na miejscu zbrodni. Dotyczy on pewnego wydarzenia, które od lat próbowała wyprzeć z pamięci. Otwiera się skrzynka z masą bolesnych wspomnień i zagadką, którą wreszcie należy rozwiązać.

Pomysł na książkę jest bardzo udany. Historia dziewczyny, która zawsze była na bakier z prawem, za co z czasem płaci słoną cenę, od razu działa na wyobraźnię. Momentami ma się wrażenie, że Mirandę w ogóle nie interesuje, kto stoi za morderstwem poważanego wykładowcy, a jedynie rozwikłanie zagadki z przeszłości, to jednak nie stanowi żadnego mankamentu, bowiem właśnie ta część opowieści jest zdecydowanie najciekawsza. Przyznam, że dość długo miałam pewne podejrzenia co do tożsamości mordercy i wszystko zdawało się potwierdzać moją teorię. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy autorka zakręciła kołowrotkiem i nagle można było odnieść wrażenie, że za przestępstwem może stać niemal każdy bohater książki. To oczywiście również przemawia na korzyść powieści.

Całość czyta się bardzo szybko, może nie ma tu zbyt wielu wątków pobocznych, ale fabuła jest i tak całkiem nieźle zbudowana, autorka umiejętnie buduje napięcie i wprowadza ciekawe zwroty akcji. To wszystko sprawia, że historię czyta się z dużą przyjemnością i trochę żal, gdy wszystkie zagadki zostają wreszcie rozwikłane. "Tamta dziewczyna" to dobra pozycja dla fanów lekkich, poniekąd rozrywkowych thillerów. Nie ma tu zbyt wielu frapujących problemów, jest za to ciekawa, warta poznania historia. Zachęcam więc do jej lektury.

pokaż więcej

 
2018-04-25 14:05:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

http://blogzakatek.blogspot.de/2018/04/co-pan-na-to-doktorze-z-sieci-anna.html

Marzeniem każdego rodzica jest, by jego pociecha rozwijała się zdrowo i bezproblemowo. Jesteśmy gotowi zrobić niemal wszystko, by zapewnić dziecku prawidłowy rozwój. Niestety nikt z nas nie jest specjalistą w każdej dziedzinie, dlatego często, podejmując ważne dla dobra malucha decyzje, musimy opierać się na wiedzy...
http://blogzakatek.blogspot.de/2018/04/co-pan-na-to-doktorze-z-sieci-anna.html

Marzeniem każdego rodzica jest, by jego pociecha rozwijała się zdrowo i bezproblemowo. Jesteśmy gotowi zrobić niemal wszystko, by zapewnić dziecku prawidłowy rozwój. Niestety nikt z nas nie jest specjalistą w każdej dziedzinie, dlatego często, podejmując ważne dla dobra malucha decyzje, musimy opierać się na wiedzy i opinii innych osób. W idealnym świecie, w razie jakichkolwiek wątpliwości, moglibyśmy sięgnąć po telefon i wybrać numer specjalisty, który byłby w stanie udzielić nam wyczerpującej odpowiedzi na każde pytanie. Rzeczywistość wygląda oczywiście inaczej. Czasem opieramy się na wiedzy naszych rodziców czy znajomych. O wiele częściej jednak ... wpisujemy nasze pytania w internetową wyszukiwarkę... Rozwiązanie wydaje się niemal idealne. Google zna odpowiedź na praktycznie każde pytanie, jest dostępny o każdej porze dnia i nocy, a do tego jego porady są całkowicie bezpłatne. Cóż, wszystko było by piękne, gdyby informacje zawsze tworzyły osoby kompetentne w danym temacie. Niestety, o wiele łatwiej natknąć się na wypowiedzi osób, które nie posiadają choćby podstawowej wiedzy, a jedynie PRZEKONANIE, że w danym temacie mają coś do powiedzenia. W rezultacie, opierając się na radach "internetowych specjalistów", można dziecku nawet bardziej zaszkodzić niż pomóc. Właśnie z tego powodu tak ważne było, by pojawiła się taka książka jak "Co Pan na to Doktorze z sieci?".

Jej autorki: lekarz pediatra z dużym doświadczeniem zawodowym oraz dziennikarka specjalizująca się w tematach o zdrowiu, postanowiły rozprawić się z problemami, które najczęściej trapią rodziców. Znalazło się więc tu miejsce na kwestię antybiotyków, alergii, szczepień, otyłości czy też odporności maluchów. Każdy temat to osobny rozdział, rozpoczynający się cytatami znalezionymi w internecie. Zdarza się, że cytaty już wzajemnie się wykluczają - to mały dowód na to, że musimy bardzo uważać porady, z jakimi stykamy się w sieci. Dalsza część to już szereg bardzo przydatnych informacji i wyjaśnień, podzielonych na małe bloki (forma pytanie-odpowiedź). Co prawda można czytać tylko odpowiedzi na najbardziej interesujące nas pytania, osobiście jednak zachęcam do choć jednokrotnego przeczytania książki od deski do deski. Okazuje się bowiem, że często sami postępujemy w oparciu o własne doświadczenia, będąc przekonani, że nasze działanie jest właściwe. Książka "Co Pan na to Doktorze z sieci?" może okazać się dla nas sporym zaskoczeniem i uświadomić, że zupełnie nieświadomie popełniamy poważne błędy. Przykładem może być choćby duża dbałość o czystość w domu i higienę dziecka. Teoretycznie jest oczwiste, jak bardzo to ważne, a jednak... Choć chętnie podzieliłabym się z Wami kilkoma bardzo ciekawymi informacjami z książki, uważam, że o wiele lepiej będzie, jeśli sami po nią sięgniecie. Każdy z nas jest bowiem inny, posiadamy odmienną wiedzę nawet na najbardziej podstawowe tematy.

Już na marginesie dodam, że książka doczekała się bardzo ładnego i solidnego wydania, dzięki któremu będzie nam służyć napradę długo, no i świetnie nadaje się na prezent dla świeżo (choć nie tylko) upieczonych rodziców.

Książka "Co Pan na to Doktorze z sieci?" dostarcza nam całą masę przystępnej i solidnej wiedzy w zakresie zdrowego wychowania maluchów. Polecam ją wszystkim rodzicom, każdy bowiem znajdzie tutaj szereg interesujących i ważnych informacji. To z pewnością o wiele lepsze rozwiązanie niż bezradne przetrząsanie internetowych wiadomości. Ta książka może zaoszczędzić Wam wielu trosk, a Waszym pociechom zapewnić jeszcze zdrowsze życie. Polecam.

pokaż więcej

 
2018-04-24 13:19:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

https://alison-2.blogspot.de/2018/04/zarzadzanie-czasem-w-piguce-agnieszka.html

Zarządzanie czasem to temat bardzo modny i niezmiennie aktualny. Żyjemy w bardzo intensywnych czasach, często w biegu, przeciążeni terminami i zobowiązaniami. Nieraz wstajemy z mocnym postanowieniem nadrobienia wszelkich zaległości i kładziemy się z poczuciem, że zamiast ich ubyć, przybyło. Równie często pod...
https://alison-2.blogspot.de/2018/04/zarzadzanie-czasem-w-piguce-agnieszka.html

Zarządzanie czasem to temat bardzo modny i niezmiennie aktualny. Żyjemy w bardzo intensywnych czasach, często w biegu, przeciążeni terminami i zobowiązaniami. Nieraz wstajemy z mocnym postanowieniem nadrobienia wszelkich zaległości i kładziemy się z poczuciem, że zamiast ich ubyć, przybyło. Równie często pod koniec dnia nie jesteśmy nawet w stanie powiedzieć, na co go spożytkowaliśmy. Czy można żyć inaczej, efektywniej, ale i radośniej? Istnieje cała masa poradników, które zapewniają, że faktycznie da się coś zmienić. Niestety wiele z nich to jedynie zestaw pustych frazesów i "technik" tak skomplikowanych, że trudno znaleźć w sobie motywację, by je chociaż wypróbować. Dlaczego więc postanowiłam sięgnąć po "Zarządzanie czasem w pigułce"? Być może dlatego, że napisała ją Agnieszka Makarow. To nie żaden amerykański guru, a studentka kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. Pomimo wymagającego kierunku ta młoda osoba zebrała już wiele doświadczenia w zakresie prowadzenia szkoleń dotyczących umiejętności miękkich. Liczyłam więc, że mam przed sobą bardzo "życiowy" poradnik, który faktycznie pomaga osobom, które muszą dobrze sobie zorganizować czas. I jak się okazało, miałam rację.

W poradniku znajdziecie kilka najbardziej popularnych i skutecznych technik zarządzania czasem jak przykładowo S.M.A.R.T., OATS, GTD, Pomodoro czy macierz Eisenhowera. To jednak nie one decydują o wartości poradnika, a życiowe podejście autorki do tematu. Mam wrażenie, że pisząc go, autorka ani na chwilę nie zapomniała, na czym polega problem przeciążonych nauką studentów i starała się dostarczyć im rozwiązań, które faktycznie mogą im pomóc. Właśnie dlatego kładzie nacisk na stawianie sobie priorytetów, zarówno krótko-, jak i długoterminowych, szczegółowe formułowanie zadań, tak by faktycznie można było określić czas potrzebny do ich wykonania. Oczywiście nie mogło obyć się bez omówienia jakże popularnych "odciągaczy od nauki" jak choćby portale społecznościowe. Część porad może wydać się bardzo oczywista ale gdy dobrze się nad nimi zastanowić, są to sprawy, w których najczęściej popełniamy błędy, więc może właśnie dlatego warto o tym pisać i przypominać.

Miło zaskoczyło mnie omówienie różnego rodzaju aplikacji mobilnych mających na celu usprawnienie naszego procesu planowania i zarządzania czasem. Przyznam, że nie miałam pojęcia, że jest ich tak wiele i ile mogą zaoferować. To z pewnością niezła pomoc dla osób, które nie wyobrażają sobie życia bez "komórki".

Poradnik "Zarządzanie czasem w pigułce" jest bardzo przystępnie napisany, ale i bardzo treściwy. W mojej ocenie znalazło się tu wszystko, co faktycznie ma sens i może nam pomóc zapanować nad ogromem zadań i obowiązków. To problem z którym boryka się niemal każdy, tym bardziej poradnik polecam.

pokaż więcej

 
2018-04-18 15:17:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

https://alison-2.blogspot.de/2018/04/trudne-swiato-tomas-gonzalez.html

Każdego dnia na księgarnianych półkach pojawia się wiele nowych książek. Niestety większość nich to zwykłe "zapychacze czasu" - opowieści lekkie, nie wymagające refleksji, tak banalne i przewidywalne, że po paru dniach trudno nam przypomnieć sobie, o czym w ogóle były. Tym bardziej cieszy pojawianie się takich...
https://alison-2.blogspot.de/2018/04/trudne-swiato-tomas-gonzalez.html

Każdego dnia na księgarnianych półkach pojawia się wiele nowych książek. Niestety większość nich to zwykłe "zapychacze czasu" - opowieści lekkie, nie wymagające refleksji, tak banalne i przewidywalne, że po paru dniach trudno nam przypomnieć sobie, o czym w ogóle były. Tym bardziej cieszy pojawianie się takich "perełek" jak "Trudne światło" autorstwa Tomása Gonzáleza. Ten kolumbijski pisarz nie tworzy dla rozgłosu, a z miłości do literatury i co tu kryć, ta różnica jest odczuwalna już od pierwszych stron książki.


David, uznany malarz, wspomina przełomowe chwile w swoim życiu. Choć osiągnął w życiu wiele, wiele też utracił, a każda strata na dobre zapisała się w jego sercu. Wypadek syna, podróż do kliniki, śmierć ukochanej żony. Mogłoby się wydawać, że "Trudne światło" to powieść o cierpieniu i stracie, jednak w rzeczywistości to również historia o życiu i prawdziwej miłości.

Powieść jest stosunkowo krótka, warto jednak zarezerwować dla niej więcej czasu i delektować się każdą stroną. Tomás González stworzył bohatera boleśnie doświadczonego przez upływ czasu, ale też postać, która doświadczyła wiele dobrego i potrafi docenić każdą pozytywną drobnostkę w swoim życiu. David opowiada o swoim związku z Sarą, która niewątpliwie była miłością jego życia. Jest coś bardzo poruszającego w sposobie, w jakim ten stary człowiek wspomina kobietę, u boku której spędził wiele lat, rozpamiętuje jej mądrość i nieprzemijającą urodę.

Nie mniej intrygujący jest wątek Jacobo, syna Davida. Jacob uległ wypadkowi, a jego dalsze życie jest wypełnione bólem, którego nie potrafi ukoić nikt z bliskich mu osób. Czy takie życie w ogóle jeszcze ma sens? Czy większym źródłem cierpienia jest bezsilne obserwowanie udręki własnego dziecka, czy też decyzja, by pozwolić mu odejść?

"Trudne światło" wymaga dużego skupienia. Z jednej strony zachwyca sposobem, w jaki bohater rozpamiętuje i celebruje radosne momenty swego życia, z drugiej porusza ogromem doświadczonego przez niego cierpienia. To historia o bólu i utracie, ale jeszcze bardziej o życiu, bliskości, szczerych uczuciach. To powieść frapująca, ale i wyjątkowa. Tej historii nie ma sensu opisywać w wielu słowach, ją trzeba przeczytać i "przeżyć" na własny sposób, do czego Was zachęcam.

pokaż więcej

 
2018-04-13 19:02:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Cela 7 (tom 2)

https://alison-2.blogspot.de/2018/04/dzien-7-kerry-drewery.html

Czy zdarzyło się Wam czekać na kontynuację książki, która autentycznie Was porwała i wierzyć, że emocje jej towarzyszące będą równie intensywne? Cóż, z reguły mało któremu autorowi udaje się stworzyć drugi tom, który byłby równie pasjonujący jak początek serii. Na jego niekorzyść działa choćby brak elementu zaskoczenia - czyli...
https://alison-2.blogspot.de/2018/04/dzien-7-kerry-drewery.html

Czy zdarzyło się Wam czekać na kontynuację książki, która autentycznie Was porwała i wierzyć, że emocje jej towarzyszące będą równie intensywne? Cóż, z reguły mało któremu autorowi udaje się stworzyć drugi tom, który byłby równie pasjonujący jak początek serii. Na jego niekorzyść działa choćby brak elementu zaskoczenia - czyli to, co w pierwszej części bardzo silnie na nas oddziałuje. Wiemy już z grubsza, czego możemy spodziewać się po fabule, któremu bohaterowi powinniśmy kibicować, a na którego "uważać". To niekoniecznie oznacza, że lektura kontynuacji ciekawych powieści zawsze musi oznaczać rozczarowanie. Zawsze można do nich wpleść coś nowego, zaskakujący zwrot akcji, niespodziewaną przemianę bohatera. Chyba właśnie tego oczekiwałam od drugiego tomu z serii Cela 7. Niestety tym razem książka bardzo mnie rozczarowała.

Martha Honeydew, cudem ocalona z celi śmierci, nadal nie może odetchnąć. Nie brakuje osób, które utrzymują, że jej uwolnienie jest wynikiem zręcznej manipulacji i niesłusznie uniknęła kary. Jakby tego było mało z każdym dniem przybliża się dzień, w którym może zostać stracony jej ukochany. Jak pomóc Isaacowi nie wpadając w nowe tarapaty?

"Dzień 7" to jedna z tych książek, których raczej nie powinno się czytać oddzielnie, bo nie trzymając się chronologii tracimy sporo cennych informacji. W tym przypadku są to szczegóły działania wyrafinowanego wymiaru sprawiedliwości, w którym (teoretycznie) każdy może zadecydować o czyjejś śmierci. Po lekturze "Celi 7" wiemy już, jak to działa, dlatego też wątek Isaaca, przechodzącego do kolejnych cel jest stosunkowo skąpy, a i tak nudny. Chłopak wspomina swoje dzieciństwo, czasem rozmyśla o swej ukochanej, innym razem nad tym, jak mogą go postrzegać osoby, które mają zadecydować o jego winie. To wszystko jest niemal całkowicie zbyteczne dla rozwoju fabuły, tym lepiej, że przemyślenia chłopaka nie pojawiają się zbyt często. Bardzo rozczarowuje główna bohaterka pierwszej części, Martha. Dziewczyna tuła się od drzwi do drzwi bez większego pomysłu na siebie i na to, jak pomóc człowiekowi, który za parę dni może stracić życie. Trudno wyczuć tu determinację, czy choćby cień inteligencji. Koniec końcem do działania skłania ją osoba, której absolutnie ufać nie powinna. Choć sygnały ostrzegawcze są bardzo wyraźne, Martha bardzo łatwo daje wmanewrować się w kolejną pułapkę.

Również język powieści tym razem wyraźnie nuży i w bardzo małym stopniu angażuje czytelnika. Często mamy tu do czynienia ze zbiorem pojedynczych słów. Tekst typu - Wybuch. Pył. Krzyk. Ciała. Biegnę. itd robi tak małe wrażenie, że trudno się na nim skupić, o wiele łatwiej tego typu opisy omijać.

Jeśli miałabym wskazać jakiś mocny punkt tej opowieści to jest nim niezmiennie intrygujący model wymiaru sprawiedliwości. Choć teoretycznie już wiemy, jak działa, nadal zmusza nas do przemyśleń. Jak często zdarza się nam wydawać opinie na podstawie bardzo okrojonych informacji? Może nie decydują one o czyimś życiu i śmierci, ale mogą również krzywdzić osoby, których dotyczą. "Dzień 7" pokazuje, jak łatwo można zostać wmanipulowanym, wyłączyć zdroworozsądkowe myślenie i zaprzeczać faktom. Zanim więc wyrazimy jakąś opinię pod kolejnym artykułem, znalezionym w internecie, może warto zapytać się na ile jest on wiarygodny, czy można zweryfikować zawarte w nim informacje? Oczywiście nie należy wszędzie doszukiwać się teorii spisowych, ale może warto czasem wstrzymać się od osądzania, jeśli mamy wrażenie, że nasze wiadomości nie są wyczerpujące. "Dzień 7" z całą pewnością zachęca do tego typu przemyśleń.

Niestety kontynuacja "Celi 7" zupełnie nie spełniła moich oczekiwań, choć wiem, że nie brakuje czytelników, którym bardzo przypadła do gustu. Moim zdaniem nie wniosła niemal niczego nowego do historii i stanowi jednynie jej sztuczne przedłużenie, mam jednak nadzieję, że zakończenie trylogii jeszcze czymś mnie zaskoczy i poruszy. Póki co polecam jednynie tym, którzy poznali i docenili "Celę 7" i po prostu muszą zaspokoić swoją ciekawość. Książka nie powali Was na kolana, ale być może przygotuje na mocny finał? Tego i Wam i sobie życzę...

pokaż więcej

 
2018-03-14 12:09:38
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Czerwona jaskółka (tom 1)

http://alison-2.blogspot.de/2018/03/czerwona-jaskoka-jason-matthews.html

Wielu miłośników książek uparcie twierdzi, że film nigdy nie będzie lepszy od książki. Mimo to często zdarza się tak, że dopiero za sprawą spektakularnego filmu dana książka robi się bardzo popularna. Tłumy zachęcone tym, co zobaczyły na ekranie, gorączkowo zaczynają poszukiwać książki, czy choć ebooka, licząc na to, że...
http://alison-2.blogspot.de/2018/03/czerwona-jaskoka-jason-matthews.html

Wielu miłośników książek uparcie twierdzi, że film nigdy nie będzie lepszy od książki. Mimo to często zdarza się tak, że dopiero za sprawą spektakularnego filmu dana książka robi się bardzo popularna. Tłumy zachęcone tym, co zobaczyły na ekranie, gorączkowo zaczynają poszukiwać książki, czy choć ebooka, licząc na to, że po raz kolejny doświadczą tych samych emocji. Nie inaczej jest w przypadku "Czerwonej jaskółki". Jej treść jednak dla wielu może okazać się dość chłodnym prysznicem...

Współczesna Rosja i bezwzględne służby specjalne. Tu nie ma miejsca na sentymenty, wymaga się bezgranicznego oddania i ślepej wiary w potęgę i nieomylność władzy. Dominika Jegorowa nigdy nie marzyła, by stać się częścią takiego świata, niestety los zadecydował inaczej. Choć bardzo chciałaby zdobyć uznanie dzięki swoim umiejętnościom, wiele osób sprowadza ją do roli profesjonalnej uwodzicielki. Mimo to liczy, że zadanie, które właśnie otrzymała, wszystko zmieni. Jej celem staje się Nathaniel Nash, agent CIA, oficer prowadzący niezwykle ważnego dla Ameryki "kreta". Dziewczyna jeszcze nie przypuszcza, że ta operacja wywróci do góry nogami jej życie i postawi pod znakiem zapytania wszystko, w co dotąd wierzyła.

Fabuła zapowiada się całkiem obiecująco, szybko jednak okazuje się, że nie jest aż tak porywająca, jakby można zakładać. Autor książki, Jason Matthews, jest emerytowanym oficerem CIA z trzydziestoletnim stażem w tej instytucji, co całej powieści może nadawać wrażenie dużej autentyczności. Jak jest naprawdę, wie sam Matthews. Być może zdradził nam parę interesujących szczegółów, a może po prostu nas zmanipulował, co biorąc pod uwagę jego doświadczenia, nie powinno być żadnym zaskoczeniem. To co jest pewne, książka obfituje w najróżniejsze szczegóły pracy agenta i przeprowadzanych przez niego operacji, spisków, strategii itd. Dla wielu osób ta drobiazgowość będzie dość męcząca, nie zawsze bowiem wprowadza coś istotnego do fabuły, czasem wręcz odwraca naszą uwagę od tego, co w książce najbardziej interesujące.

Rozczarowuje również postać Dominiki. Początkowo można by zakładać, że będzie to prawdziwa super-woman, która dzięki swoim niezwykłym (nadprzyrodzonym) umiejętnościom będzie w stanie zatrząsnąć całym rosyjskim mocarstwem. Niestety, o ile na początku jako bohaterka bardzo dobrze się zapowiada, z czasem coraz bardziej ogranicza się do nieco sfrustrowanej agentki, która próbuje udowodnić całemu światu, że ma mu coś więcej do zaoferowania niż ponadprzeciętna uroda. Czy jej się to udaje? W moim przekonaniu nie. Raz po raz daje się zmanipulować, czy to Rosjanom, czy Amerykanom, a wzmianki o jej niezwykłych umiejętnościach zupełnie nic nie wnoszą do całej historii.

Dość zaskakującym, nie do końca zrozumiałym zabiegiem pisarza jest umieszczanie na końcu każdego rozdziału przepisu kulinarnego. Cóż, być może znajdzie się osoba, która zechce je przestudiować, a nawet wypróbować, większość czytelników będzie je jednak omijać, bo w końcu nie sięgali po tę książkę, by nauczyć się gotować.

"Czerwona jaskółka" to powieść z niezłym potencjałem, który jednak nie został do końca wykorzystany. Czyta się ją z umiarkowanym zainteresowaniem, licząc (chyba na próżno), że jeszcze coś pasjonującego się tutaj wydarzy. Brak lekkości pióra, umiejętnego budowania napięcia sprawiają, że jest to lektura co najwyżej przeciętna. Trudno mi było przekonać się do tej historii, jak również do autentyczności opisywanych tu szczegółów życia agentów. Niestety to raczej jedna z tych książek, którą szybko się zapomni. Film podobno okazał się o wiele ciekawszy, więc ... może tym razem przy nim pozostańmy.

pokaż więcej

 
2018-03-07 17:01:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

http://alison-2.blogspot.com/2018/03/pani-hazel-i-klub-rosy-parks-jonathan.html

Prześladowania kolorowych w Ameryce to bardzo wdzięczny temat na poruszający film czy też przejmującą książkę. Niektóre tytuły wywarły na czytelnikach ogromne wrażenie i stały się światowymi bestsellerami. Inne przepadły gdzieś na księgarnianych półkach, choć to wcale nie oznacza, że nie są warte naszej uwagi....
http://alison-2.blogspot.com/2018/03/pani-hazel-i-klub-rosy-parks-jonathan.html

Prześladowania kolorowych w Ameryce to bardzo wdzięczny temat na poruszający film czy też przejmującą książkę. Niektóre tytuły wywarły na czytelnikach ogromne wrażenie i stały się światowymi bestsellerami. Inne przepadły gdzieś na księgarnianych półkach, choć to wcale nie oznacza, że nie są warte naszej uwagi. Jedną z takich książek jest "Pani Hazel i Klub Rosy Parks".

Hazel Graham jest kobietą z nizin społecznych. Nie może liczyć na pokaźny spadek, nie może pochwalić się dobrym wykształceniem, nie należy również do szczególnych piękności. Kobieta jest jednak tak uparta w dążeniach do wywalczenia sobie lepszego bytu, że w końcu udaje jej się zdobyć serce niejakiego Floyda. Mężczyzna zdaje się być spełnieniem jej marzeń, dzięki niemu ma dom i nie musi martwić się o swoją przyszłość. Jej jedynym zadaniem jest godne prezentowanie męża, szybko jednak okazuje się, że Hazel nie pasuje do wytwornych dam, nie jest wystarczająco oczytana, nie reprezentuje sobą poziomu, do jakiego przywykły panie z dobrych domów. Trudno jej również spełnić się w roli matki, sąsiadki nie szczędzą jej bolesnych uwag, które potęgują w niej poczucie niepewności. Rodzinna tragedia zupełnie ją załamuje i wygląda na to, że już nigdy tak na dobre się z niej nie otrząśnie. Wtedy jednak w jej domu pojawia się służąca Vida, która nie tylko pomoże jej wrócić do życia, ale również sprawi, że Hazel zapragnie walczyć o prawa kolorowych mieszkańców Missisipi.

"Pani Hazel i Klub Rosy Parks" to powieść dość stonowana i spokojna. Choć czasem jesteśmy tu świadkiem wstrząsającego wydarzenia, chyba prawie nikt nie będzie gotów zarwać nocy, by przekonać się, co wydarzy się na kolejnej stronie. Nie oznacza to jednak, że książka nie jest warta naszej uwagi. Jonathan Odell stworzył opowieść wielowarstwową, poruszającą takie tematy jak walka o własne szczęście, nierówność społeczna, walka o godne traktowanie kolorowych. Wykreowane przez niego postaci są barwne i zróżnicowane. Każda z nich ciągnie za sobą bagaż trudnych doświadczeń, które wpływają na ich przekonania i marzenia. Hazel tak na dobrą sprawę pragnie tylko szczęścia, jednak droga, jaką wybrała jest wyjątkowo wyboista i ... samotna. Bez właściwego oparcia, kobieta odnajduje ukojenie w alkoholu. Gdyby nie świeży impuls w postaci Vidy, pewnie do końca życia pozostałaby samotną, złamaną kobietą.

Vida zdaje się być przeciwieństwem Hazel. Kobieta ma za sobą gwałt i utratę dziecka, a mimo to pozostaje harda i silna. Jej siłą napędową staje się nienawiść i pragnienie odegrania się na tych, którzy tak boleśnie ją doświadczyli. Na szczęście w jej otoczeniu pojawiają się dobrzy ludzie, którzy pomagają jej się otworzyć i odnaleźć spokój ducha, którego tak bardzo potrzebuje.

Powieść zmusza nas do wielu refleksji, przypomina, jak ważne jest poszanowanie drugiego człowieka. Podkreśla, że choć jesteśmy od siebie tak różni, każdy z nas ma prawo do godnego życia i swoim istnieniem ubogaca społeczeństwo. "Pani Hazel i Klub Rosy Parks" jest piękną opowieścią o relacjach międzyludzkich, książką refleksyjną, pełną mądrości, przypominającą nam, jak żyć w zgodzie z samym sobą i drugim człowiekiem. I choć sam temat prześladowań i niesprawiedliwości ,jakie dotykają kolorowych nie jest tutaj aż tak wymowny jak w innych powieściach, książka zdobywa punkty w innych kategoriach i na pewno jest warta uwagi czytelnika. Zachęcam.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
459 329 3501
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (41)

Ulubieni autorzy (3)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (4)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd