Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

„Bukareszt jest jak wrzątek albo kipiel, wzburzony i zmętniały. Atrybuty miasta: czarne kłęby przewodów na słupach jak gniazda porzucone przez ptaki, atmosfera rozkopania i prowizorki obok bankietów w sklepowych witrynach, przeszywający zapach lip i rozgniecionych winogron. Elegancja architektury z zamierzchłego świata. Stukot rozchybotanych tramwajów, klaksony rozwścieczonych taksówek na...

„Bukareszt jest jak wrzątek albo kipiel, wzburzony i zmętniały. Atrybuty miasta: czarne kłęby przewodów na słupach jak gniazda porzucone przez ptaki, atmosfera rozkopania i prowizorki obok bankietów w sklepowych witrynach, przeszywający zapach lip i rozgniecionych winogron. Elegancja architektury z zamierzchłego świata. Stukot rozchybotanych tramwajów, klaksony rozwścieczonych taksówek na sekundę przed stłuczką. Zaśpiew cygańskich dzieci i staruszek włóczących się w pobliżu niezliczonych kwiaciarni, które prowadzą matki tych dzieci i córki tych staruszek. Wszędzie psy jak czarne i szare tobołki porzucone przez kogoś, kto bardzo się spieszył.”

Zapytałam przyjaciół, co jest pięknego w Bukareszcie. Odpowiedzieli:

Bukareszt jest jak ciastko kupowane w niedzielę, niby czekoladowe i słodkie, ale z gorzką polewą. Nie znajdzie się tu łatwego piękna.

Bukareszt to realizm magiczny.

Bezwstyd, histeria stylu, fasadowość. Przy Bukareszcie każde europejskie miasto wydaje się tak statyczne, że aż nudne.

Dostałam też zdjęcie: nogi w czarnych rajtuzach i kolorowych skarpetkach, wetknięte do plastikowego kosza. Nurkujący manekin, który chce się utopić w śmieciach. I dopisek: „Trzeba na siłę wymyślać, co jest w Bukareszcie pięknego, a po wyjeździe i tak się umiera z tęsknoty”.

Małgorzata Rejmer

 

źródło opisu: Czarne, 2013

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1185
lexis | 2016-07-07
Przeczytana: 30 czerwca 2016

Rumunia - dla mnie terra incognita, biała plama na mapie Europy, nic ciekawego, stereotypy.
Stąd zdziwienie - ktoś chce pisać o Bukareszcie? A co tam może być interesującego?
A potem przekora - w końcu świetny obserwator z nudy i brzydoty potrafi wydobyć prawdziwe perełki. Więc dam szanse autorce i przeczytam.

I warto było. Bo Małgorzata Rejmer to świetna obserwatorka. Niby nieco zdystansowana, niby nieco ironiczna ale w każdym zdaniu widoczne są jej ciepłe uczucia do miasta i nie tylko. Bo autorka kocha Bukareszt, Rumunię i Rumunów. Bez przesłodzenia i ckliwości, za to z empatią i zrozumieniem.

"Bukareszt. Kurz i krew" to nie tylko opowieść o mieście, choć miasto jest symbolem i pretekstem do rozważań o rumuńskiej historii, niekiedy bardzo trudnej i o rumuńskiej duszy. O rumuńskości jako takiej.

Są w książce fragmenty trudne, brutalne, jak opisy tortur w więzieniach za czasów dyktatury Ceaușescu bądź drastyczne opisy skutków restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej, są fragmenty lżejsze, są i te całkiem zabawne.

Dużym atutem książki jest świetny styl. Autorka pisze pięknym, bogatym językiem, bardziej przypominającym literaturę piękną niż suchy, konkretny przewodnik.

Sporo można się z tego reportażu o Rumunii, a w szczególności o Bukareszcie, dowiedzieć. Nie miałam na przykład pojęcia, że stolica to region najbardziej sejsmicznie aktywny w Europie, co determinuje zabudowę tego miasta. O legendarnym pochodzeniu narodu, jego historii czy też państwie w czasach dyktatury nie wiedziałam nic. Tym bardziej obce było mi rumuńskie poczucie humoru.

Wielu recenzentów zwracało uwagę, że minusem książki jest brak fotografii. Podzielam tę opinię, w tym przypadku sama wyobraźnia nie wystarczy, a opisy, szczególnie architektury, chciałoby się skonfrontować z obrazem.
Dlatego mam zamiar przeczytać książkę raz jeszcze, tym razem korzystając dodatkowo z narzędzi dostępnych w internecie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Najlepszy powód, by żyć

Życie to nie jest prosta sprawa. Czasem wszystko idzie po naszej myśli tylko po to, by zaprowadzić nas prosto w przepaść. Chwile szczęścia przepl...

zgłoś błąd zgłoś błąd