Angole

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
6,85 (962 ocen i 133 opinie) Zobacz oceny
10
18
9
53
8
198
7
364
6
214
5
75
4
25
3
13
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375368369
liczba stron
304
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Jaga

W brytyjskiej prasie raz po raz pojawiają się artykuły o „polskiej inwazji” na Wyspy. Istotnie, według ostrożnych szacunków w ciągu ostatnich dziesięciu lat wyemigrowało tam ponad siedemset tysięcy Polaków. Mówi się o milionie, a czasem o dwóch. Ewa Winnicka podróżuje po Wielkiej Brytanii i oddaje głos owym „najeźdźcom”, wywodzącym się ze wszystkich grup społecznych. Pyta, jak polscy...

W brytyjskiej prasie raz po raz pojawiają się artykuły o „polskiej inwazji” na Wyspy. Istotnie, według ostrożnych szacunków w ciągu ostatnich dziesięciu lat wyemigrowało tam ponad siedemset tysięcy Polaków. Mówi się o milionie, a czasem o dwóch. Ewa Winnicka podróżuje po Wielkiej Brytanii i oddaje głos owym „najeźdźcom”, wywodzącym się ze wszystkich grup społecznych. Pyta, jak polscy inteligenci, robotnicy, drobni przedsiębiorcy, studenci i bezdomni widzą kraj, do którego przybywają. Każda historia to gotowy scenariusz filmowy. "Angole" to przede wszystkim niejednoznaczny obraz tubylców: obywateli Wielkiej Brytanii, malowany nadzieją i rozczarowaniem, podziwem i lekceważeniem, wreszcie sukcesem i porażką polskich „kolonizatorów”. To fantastyczna kontynuacja Londyńczyków pół wieku później i w świecie bez granic.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
malineczka74 książek: 5535

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Gdy w 1989 roku upadł komunizm, wielu Polaków było przekonanych, że wreszcie i u nas nastąpi zmiana, że już nie będziemy musieli wyjeżdżać na Zachód, by godnie żyć, że i Polska stanie się krainą mlekiem i miodem płynącą. Lata mijały, ale zamiast lepiej, wciąż było nieciekawie, a spora grupa zapewne powie, że coraz gorzej. Wielu młodych ludzi poczuło się rozczarowanych nową rzeczywistością, wielu starszych straciło pracę. I znów zaczęły się wyjazdy poza kraj. Wyjazdy po to, by zarobić, by mieć pracę, by dostatnio żyć, a nie wpadać w pętlę długów. Największy odpływ można było zaobserwować zwłaszcza po 2004 roku. Z chwilą wejścia Polski do Unii Europejskiej zaczął się prawdziwy najazd na kraje Europy Zachodniej, wśród których szczególną popularnością zaczęły cieszyć się Wyspy Brytyjskie. Wielu Polaków zaczęło życie w Anglii czy Irlandii. Zaczęła krążyć anegdota, że Polsce przybyło kolejne województwo, zwane londyńskim. A sam Londyn zaczęto pieszczotliwie nazywać Lądkiem. Jedni opowiadali, jak to tam jest wspaniale, jak łatwo można się dorobić, stanąć na nogi, pospłacać stare długi, odetchnąć pełną piersią. Inni narzekali, że Anglia ich rozczarowała, że są tam źle traktowani, że doświadczają poniżenia, że tyrają jak niewolnicy. Dręczyła ich tęsknota za ojczyzną, rodziną, rozczarowały warunki pracy. Jak jest naprawdę?

Byłam ciekawa odpowiedzi na to pytanie, dlatego sięgnęłam po książkę, będącą zbiorem zwierzeń emigrantów. „Angole” Ewy Winnickiej to ponad trzydzieści historii,...

Gdy w 1989 roku upadł komunizm, wielu Polaków było przekonanych, że wreszcie i u nas nastąpi zmiana, że już nie będziemy musieli wyjeżdżać na Zachód, by godnie żyć, że i Polska stanie się krainą mlekiem i miodem płynącą. Lata mijały, ale zamiast lepiej, wciąż było nieciekawie, a spora grupa zapewne powie, że coraz gorzej. Wielu młodych ludzi poczuło się rozczarowanych nową rzeczywistością, wielu starszych straciło pracę. I znów zaczęły się wyjazdy poza kraj. Wyjazdy po to, by zarobić, by mieć pracę, by dostatnio żyć, a nie wpadać w pętlę długów. Największy odpływ można było zaobserwować zwłaszcza po 2004 roku. Z chwilą wejścia Polski do Unii Europejskiej zaczął się prawdziwy najazd na kraje Europy Zachodniej, wśród których szczególną popularnością zaczęły cieszyć się Wyspy Brytyjskie. Wielu Polaków zaczęło życie w Anglii czy Irlandii. Zaczęła krążyć anegdota, że Polsce przybyło kolejne województwo, zwane londyńskim. A sam Londyn zaczęto pieszczotliwie nazywać Lądkiem. Jedni opowiadali, jak to tam jest wspaniale, jak łatwo można się dorobić, stanąć na nogi, pospłacać stare długi, odetchnąć pełną piersią. Inni narzekali, że Anglia ich rozczarowała, że są tam źle traktowani, że doświadczają poniżenia, że tyrają jak niewolnicy. Dręczyła ich tęsknota za ojczyzną, rodziną, rozczarowały warunki pracy. Jak jest naprawdę?

Byłam ciekawa odpowiedzi na to pytanie, dlatego sięgnęłam po książkę, będącą zbiorem zwierzeń emigrantów. „Angole” Ewy Winnickiej to ponad trzydzieści historii, trzydzieści obrazów emigracyjnej rzeczywistości widzianej oczyma przeróżnych ludzi: młodszych i starszych, o różnym statusie społecznym, różnych poglądach i zapatrywaniach na życie, różnej sytuacji materialnej i różnym wykształceniu. Ich wrażenia są bardzo odmienne i często kontrastują ze sobą. Jednym się udało, inni uważają wyjazd za błąd i życiową porażkę. W opisanych przez autorkę relacjach jednak przeważa pesymizm, a spowiadający się Polacy bardziej narzekają niż chwalą. Co boli? Diametralnie inny świat wokół, bariera językowa, nieznajomość prawa, a wreszcie fakt, że można łatwo zostać oszukanym przez bardziej zadomowionych w Anglii Polaków. Te same dylematy mają dorośli, jak i dzieci. W szkołach grasuje niepisana segregacja i zasada, w myśl której kto silniejszy, ten górą. Prawo pięści bywa prymatem, a o pozostanie na marginesie jest łatwo. Anglicy czują się lepsi od innych nacji. Cóż, mają do tego prawo – w końcu są u siebie i w wielu przypadkach patrzą z góry na tanią najemną siłę roboczą spoza dawnej EWG.

Książka nie zachęca do emigracji, pokazuje, że życie na obczyźnie to spore wyzwanie. Trzeba zmienić mentalność, swój tok myślenia, przestawić się na inne tory. Czasem mocno zacisnąć zęby i nie dać się złamać. I trzeba ze zdrowym rozsądkiem podejść do życia, nie wpadać w skrajności, tylko dać sobie czas, by ochłonąć i przyzwyczaić się do nowych warunków. Ważne jest w końcu uświadomienie sobie, że na obczyźnie nie będzie tak, jak u siebie. Prędzej przywyknie pokolenie urodzone już tam niż ci, którzy przyjechali. Początki bywają trudne, ale może to jest tak, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Bernardeta Łagodzic-Mielnik  

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2072)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 7012
Witold Lisek | 2014-11-07
Przeczytana: 06 listopada 2014

Książka w sumie mnie mocno rozczarowała,a nawet zniesmaczyła.
Mam mam do niej wiele zastrzeżeń.
To wszystko jest pokazane w skrajnościach i w sumie całkowicie wypacza obraz Polaków mieszkających na Wyspach-ukazuje je w typowym krzywym zwierciadle-i chyba ma na celu zniechęcenie Polaków do emigracji na Wyspy.
Gdyby faktycznie byłoby aż tak żle jak stara się pokazać autorka -to grubo ponad 1 mln Polaków nie znalazłoby tam drugiej ojczyzny.
Co z tymi normalnymi ludzmi i całymi rodzinami,którzy w większości pracują w jakiś fabrykach na budowach w hotelach czy barach i mają tzw godziwą pracę i płacę-przy której stać ich na rodzenie dzieci i życie w godnych warunkach -a nie na skraju ubóstwa i wegetacji,jak w tym rozgrabionym kraju ,który nie służy obywatelom w żadnym wypadku.
A co z tymi,którzy pozakładali zakłady fryzjerskie,warsztaty samochodowe,sklepiki i wszelkiej innej maści biznesiki usługowe?
A co z lekarzami,dentystami,pielęgniarkami masażystami,fizjoterapeutami i...

książek: 1066
Zuba | 2014-11-16
Przeczytana: 15 listopada 2014

"Angole" Ewy Winnickiej mają przewrotny tytuł, bo przecież to reportaże o polskiej nowej emigracji a nie o Anglikach. W pierwszym odruchu pomyślałam, że autorka nas zwodzi bo wprost nie pyta ani razu jak tubylcy traktują Polaków, jacy są w kontaktach zawodowych, towarzyskich itp. To wszystko wyjdzie jednak w praniu, Polacy dają opowieści wątek, osnowę stanowią Anglicy (i Hindusi, Pakistańczycy, Somalijczycy, Irlandczycy, cała zbieranina narodowości).
Reportaże pokazują jak niewiele wiemy (wiedzieliśmy?)o Wielkiej Brytanii, o niepisanych regułach życia, o tematach, których się nie porusza, o tym co pozwala się bardziej zasymilować, o podejściu do kwestii przemocy domowej, niepełnosprawnych, dużo by wymieniać.
Niektóre historie są bardzo poruszające, niektóre bardzo smutne, bez happy endu, bez szans na happy end i może stąd zarzuty, że obraz emigracji polskiej w UK jest u Ewy Winnickiej zaburzony. Niemniej, nie brakuje tu historii sukcesu, czy w szklanych biurowcach City czy własnych...

książek: 2054
Wojciech Gołębiewski | 2015-07-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 lipca 2015

Ponad 30 reportaży o młodej polskiej emigracji zarobkowej do Anglii. Osiem pierwszych mnie „wkurza”, bo dotyczy ludzi, którzy już w Polsce należeli do uprzywilejowanej warstwy. Jeżeli podaje się za przykład faceta, który był jakimś tam sekretarzem w Brukseli z pensją 5 000 funtów miesięcznie, to o wiele bardziej jest interesujące, jak doszedł do tego stanowiska, niż dalsze jego bogacenie się w Anglii. Powtarzam: wszyscy bohaterowie pierwszych ośmiu reportaży „skazani” byli już w Polsce na przynależność do „elyty”, gdziekolwiek, by się znależli. Szczęśliwie dalej jest lepiej.
Bohaterka dziesiątego reportażu pt „Madame Mephisto” jest autorką książki o takim tytule, piszącą po angielsku pod pseudonimem A. M. Bakalar, (Asia Monika), urodzoną we Wrocławiu w 1975 roku jako Joanna Zgadzaj. (książka obecna na LC). Następny reportaż pt „Będę płakać” szczerze mnie rozbawił, bo ...

książek: 1462
almos | 2014-11-21
Przeczytana: 20 listopada 2014

Świetne reportaże o nowej, masowej emigracji polskiej na Wyspy Brytyjskie. Autorka wysłuchała opowieści wielu rodaków na obczyźnie, a że potrafi dotrzeć do interesujących rozmówców i umie ich słuchać, dostajemy znakomitą panoramę naszej nowej emigracji. Powstało dziełko nieledwie socjologiczne czy antropologiczne: mamy tu całe spektrum ludzkich losów, począwszy od dzieci sukcesu zarabiających miliony w londyńskim City, a skończywszy na alkoholikach żyjących pod mostem.

Parę wniosków z tych opowieści można wyciągnąć. Głównym kryterium sukcesu jest znajomość języka. Ci, którzy nie mówią po angielsku, będą zawsze pariasami, wykonującymi najcięższe i najniżej płatne prace; są bezwzględnie oszukiwani i wyzyskiwani. Są to często ludzie bez kwalifikacji, bez wykształcenia, którzy w kraju mają nieciekawą sytuację osobistą. W Anglii szybko spadają na dno drabiny społecznej i wegetują na marginesie, wpadają w nałogi, przestępczość czy choroby psychiczne, są to historie poruszające, ale...

książek: 880
Black-Beauty | 2016-07-06
Na półkach: Przeczytane, 2016, Reportaż
Przeczytana: 06 lipca 2016

W reportażu Ewy Winnickiej "Angole" znalazło się kilkadziesiąt osobistych historii Polaków, którzy głównie w ramach emigracji zarobkowej postanowili na stałe osiedlić się na Wyspach. Tytułowi Angole - tak określają tam Polacy Anglików, lecz są nimi również ci, którzy dobrowolnie dokonali takiego wyboru przynależenia do Wielkiej Brytanii. Ludzie, którym został tu udzielony głos, wypowiadają się na temat rzeczywistości, z którą musieli się zmierzyć, opowiadają o trudnościach, kryzysach, porażkach, dylematach, ale też o sukcesach czy satysfakcji, jaką przyniósł im los. Autorka reportażu nie kategoryzuje tych ludzi, nie ocenia. Dotarła do jak największej grupy społecznej - biznesmenów, przedsiębiorców, robotników, studentów, bezdomnych, itd. Ich opowieści są całkowicie szczere - o obywatelach Zjednoczonego Królestwa i przybyszach z innych krajów mówią z rozgoryczeniem, ironią, złością, lub też wyrażają się o nich życzliwie, przychylnie....

książek: 451
Papusza | 2016-05-06
Przeczytana: 06 maja 2016

Książka Ewy Winnickiej „Angole” to zbiór reportaży - relacji Polaków którzy dobrowolnie wyjechali do Anglii po zmianie ustrojowej w naszym kraju. Autorka nie ocenia. Stawia pytania tym którzy umieli się odnaleźć w nowych warunkach, jak i pyta tych, którym nie specjalnie się wiedzie, ale starają się dostosować do nowych realiów. Tytuł „Angole” to lekceważące określenie Anglików które używane jest na co dzień przez Polaków. Ewa Winnicka stara się dociec, dlaczego Polacy tak pogardliwie określają naród z którym przyszło im żyć, który kojarzył się z dobrobytem i większą szansą na lepsze życie niż w Polsce. Przecież wyjechali dobrowolnie i w każdej chwili mogą powrócić do kraju. A jednak nadal tam żyją. Docieka co ma wpływ na decyzje o pozostawaniu w Anglii, jak Polacy oceniają Anglików i jaką drogę życiową przeszli aby czuć się w tym kraju dobrze. Zadaje pytania dotyczące różnic kulturowych, przestrzegania prawa, sposobu asymilowania się z ludnością lokalną. Rozmawia z tymi którym...

książek: 1365
Madi | 2017-05-09
Przeczytana: 08 maja 2017

Nigdy nie marzyłam, by wyemigrować do Wielkiej Brytanii ,ale po przeczytaniu tego reportażu zraziłam się jeszcze bardziej.
Co do samej książki ,to bardzo podobał mi się styl i sposób w jaki opisała to autorka.Wszystkie historie były bardzo ciekawie opowiedziane i czytałam na prawdę z zapartym tchem.

książek: 1092
filipinka | 2014-12-01
Przeczytana: 01 grudnia 2014

Książkę nazwałabym raczej przeciętną. Oceniam ją przez pryzmat własnych doświadczeń emigracyjnych jak i porównując do swieżo przeczytanej książki S.Aleksijewicz.
„Angole” to zbiór opowieści polskich kolonizatorów (czy bardziej agresywnie - najeźdźców) w Wielkiej Brytanii. Jednak tylko kilka historii zasługuje na uwagę, ponieważ oprócz opisanej prze bohatera drogi do sukcesu, czy porażki wnoszą jakąś wiedzę, czy ciekawe wnioski na temat polskiej emigracji czy tytułowych Angoli. Reszta jest bezbarwna i płytka i ginie w masie podobnych do siebie życiorysów. Być może, gdyby autorka na podstawie zebranych materiałów sama ubrała w słowa te historie efekt byłby lepszy (tak jak u Aleksijewicz, którą tutaj przywołałam) zamiast dosłownie oddawać pióro bohaterom swojej książki? Mnie ten pomysł nie zachwycił.

książek: 3388

Zapraszam do dyskusji:
http://miedzysklejonymikartkami.blogspot.com/2016/02/200-ewa-winnicka-angole.html

W brytyjskiej prasie raz po raz pojawiają się artykuły o „polskiej inwazji” na Wyspy. Istotnie, według ostrożnych szacunków w ciągu ostatnich dziesięciu lat wyemigrowało tam ponad siedemset tysięcy Polaków. Mówi się o milionie, a czasem o dwóch. Ewa Winnicka podróżuje po Wielkiej Brytanii i oddaje głos owym „najeźdźcom”, wywodzącym się ze wszystkich grup społecznych. Pyta, jak polscy inteligenci, robotnicy, drobni przedsiębiorcy, studenci i bezdomni widzą kraj, do którego przybywają. Każda historia to gotowy scenariusz filmowy. "Angole" to przede wszystkim niejednoznaczny obraz tubylców: obywateli Wielkiej Brytanii, malowany nadzieją i rozczarowaniem, podziwem i lekceważeniem, wreszcie sukcesem i porażką polskich „kolonizatorów”. To fantastyczna kontynuacja Londyńczyków pół wieku później i w świecie bez granic.
źródło opisu: okładka

Ewa Winnicka prezentuje nam wiele niezwykle...

książek: 1100
Marta | 2015-05-18
Na półkach: Przeczytane

Mam mieszane odczucia w zwiazku z ta ksiazka. Z jednej strony jest ona bardzo prawdziwa a z drugiej czy do konca?! Nie podobalo mi sie to, ze opisane sytuacje i ludzkie losy byly tak skrajne, albo sukces albo tragedia. A gdzie losy zwyklych smiertelnikow takich jak ja? Przyjechalismy, jakis czas sie aklimatyzowalismy a teraz po prostu zyjemy! Trudno mi polecic lub odradzic ta ksiazke:-/

zobacz kolejne z 2062 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Książki są dla mnie formą dialogu z ludźmi - wywiad z Ewą Winnicką

Z Ewą Winnicką, autorką „Angoli”, „Londyńczyków” i „Milionerki” rozmawia Barbara Lekarczyk-Cisek.


więcej
Nagrodzone książki w 2015

Kolejny rok zbliża się do końca, najwyższy czas zrobić jakieś małe podsumowanie. Dzisiaj przypomnimy wam książki-laureatki najważniejszych polskich nagród literackich. We wszystkich wywiadach autorzy zawsze podkreślają, że nagroda literacka, czy to przyznana przez zawodowe jury czy przez grono czytelników, to dla nich wyróżnienie i bardzo przyjemna rzecz.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd