Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bukareszt. Kurz i krew



Seria: Sulina
Wydawnictwo: Czarne
7,67 (490 ocen i 89 opinii)
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375365399
liczba stron
288
słowa kluczowe
Bukareszt, Rumunia, miasto
kategoria
literatura faktu
język
polski

„Bukareszt jest jak wrzątek albo kipiel, wzburzony i zmętniały. Atrybuty miasta: czarne kłęby przewodów na słupach jak gniazda porzucone przez ptaki, atmosfera rozkopania i prowizorki obok bankietów w sklepowych witrynach, przeszywający zapach lip i rozgniecionych winogron. Elegancja architektury z zamierzchłego świata. Stukot rozchybotanych tramwajów, klaksony rozwścieczonych taksówek na...

„Bukareszt jest jak wrzątek albo kipiel, wzburzony i zmętniały. Atrybuty miasta: czarne kłęby przewodów na słupach jak gniazda porzucone przez ptaki, atmosfera rozkopania i prowizorki obok bankietów w sklepowych witrynach, przeszywający zapach lip i rozgniecionych winogron. Elegancja architektury z zamierzchłego świata. Stukot rozchybotanych tramwajów, klaksony rozwścieczonych taksówek na sekundę przed stłuczką. Zaśpiew cygańskich dzieci i staruszek włóczących się w pobliżu niezliczonych kwiaciarni, które prowadzą matki tych dzieci i córki tych staruszek. Wszędzie psy jak czarne i szare tobołki porzucone przez kogoś, kto bardzo się spieszył.”

Zapytałam przyjaciół, co jest pięknego w Bukareszcie. Odpowiedzieli:

Bukareszt jest jak ciastko kupowane w niedzielę, niby czekoladowe i słodkie, ale z gorzką polewą. Nie znajdzie się tu łatwego piękna.

Bukareszt to realizm magiczny.

Bezwstyd, histeria stylu, fasadowość. Przy Bukareszcie każde europejskie miasto wydaje się tak statyczne, że aż nudne.

Dostałam też zdjęcie: nogi w czarnych rajtuzach i kolorowych skarpetkach, wetknięte do plastikowego kosza. Nurkujący manekin, który chce się utopić w śmieciach. I dopisek: „Trzeba na siłę wymyślać, co jest w Bukareszcie pięknego, a po wyjeździe i tak się umiera z tęsknoty”.

Małgorzata Rejmer

 

źródło opisu: Czarne, 2013

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Mogą Ciebie również zainteresować

  • Wakacje
  • Szturmując niebo
  • Oddech smoka. Morderstwa na Sodermalmie
  • Gupik ma szczęście!
  • Włoska symfonia
  • Widok z nieba
  • Tabloid. Śmierć w tytule
  • Słowa pamięci
  • W krainie kolibrów
  • Inna dusza
  • Głuchy telefon
  • Czarny świt
Wakacje
Nina Majewska-Brown

7,48 (31 ocen i opinii)
Szturmując niebo
Felix Baumgartner , Thomas Becker

7,2 (5 ocen i opinii)
Oddech smoka. Morderstwa na Sodermalmie
Lars Bill Lundholm

6,76 (17 ocen i opinii)
Gupik ma szczęście!
Tomek Nowaczyk

9,4 (10 ocen i opinii)
Włoska symfonia
Agnieszka Walczak-Chojecka

6,31 (16 ocen i opinii)
Widok z nieba
Clara Sanchez

6,44 (27 ocen i opinii)
Tabloid. Śmierć w tytule
Piotr Głuchowski , Marcin Kowalski

6,83 (24 ocen i opinii)
Słowa pamięci
Rowan Coleman

7,89 (35 ocen i opinii)
W krainie kolibrów
Sofia Caspari

7,31 (16 ocen i opinii)
Inna dusza
Łukasz Orbitowski

8,14 (21 ocen i opinii)
Głuchy telefon
Arne Dahl

7,33 (3 ocen i opinii)
Czarny świt
Rolf Börjlind , Cilla Börjlind

7 (1 ocen i opinii)
Gdzie wypożyczyć?
Znajdź książkę w najbliższej bibliotece MAK+
Oficjalna recenzja
dorsz książek: 408

Kurz, krew i doskonały reportaż

„Bukareszt” Małgorzaty Rejmer jest genialnym portretem miasta. Mnóstwo w nim fascynacji, dużo dystansu i przekonania, że tak naprawdę niewiele można uchwycić, bo jedna warstwa co najwyżej odsłania kolejną. Dzięki temu miastu poznajemy historię kraju. Tragizm wielkiej historii i pojedynczych losów miesza się tutaj z melancholią. W liryczną miejscami narrację wkrada się okrutny naturalizm.


Są w literaturze faktu zdania, których raz przeczytanych już nigdy się nie zapomni. Na przykład: Dziennikarze najlepiej sprzedającej się w Czechach gazety „Blesk” (Błyskawica) w 2000 roku opisali szczękę piosenkarki Heleny Vondráčkovej z zaznaczeniem, które zęby ma sztuczne.* Albo: Trzy szmaty do podłóg Marleny Dietrich otrzymały numer katalogowy 70039.** Z „Bukaresztu” trudno byłoby wybrać jedno takie zdanie. Na pewno nie zapomnę bajki (tak, bajki) o Nicolae Ceauşescu, którą trzeba opowiedzieć, jeśli chce się mówić o współczesnej Rumunii.


Kiedy bajka zaczyna się 26 stycznia 1918 roku w Scorniceşti – Rumunia ma jeszcze nadzieję na stabilną przyszłość. Kiedy się kończy 25 grudnia 1989 roku w Târgovişte – okazuje się, że Rumunia została skutecznie pozbawiona tożsamości. O nadziei mało kto pamiętał, o przyzwoleniu na zbrodnie z czasów II wojny światowej lepiej było nie wspominać. Epoka totalnej inwigilacji zakończona egzekucją Ojca Narodu była próbą przetrwania i nikt nie wiedział, dokąd zaprowadzi. Kiedy niespodziewanie się skończyła, było wiadomo jeszcze mniej.


Bukareszt, nazywany Paryżem...

„Bukareszt” Małgorzaty Rejmer jest genialnym portretem miasta. Mnóstwo w nim fascynacji, dużo dystansu i przekonania, że tak naprawdę niewiele można uchwycić, bo jedna warstwa co najwyżej odsłania kolejną. Dzięki temu miastu poznajemy historię kraju. Tragizm wielkiej historii i pojedynczych losów miesza się tutaj z melancholią. W liryczną miejscami narrację wkrada się okrutny naturalizm.


Są w literaturze faktu zdania, których raz przeczytanych już nigdy się nie zapomni. Na przykład: Dziennikarze najlepiej sprzedającej się w Czechach gazety „Blesk” (Błyskawica) w 2000 roku opisali szczękę piosenkarki Heleny Vondráčkovej z zaznaczeniem, które zęby ma sztuczne.* Albo: Trzy szmaty do podłóg Marleny Dietrich otrzymały numer katalogowy 70039.** Z „Bukaresztu” trudno byłoby wybrać jedno takie zdanie. Na pewno nie zapomnę bajki (tak, bajki) o Nicolae Ceauşescu, którą trzeba opowiedzieć, jeśli chce się mówić o współczesnej Rumunii.


Kiedy bajka zaczyna się 26 stycznia 1918 roku w Scorniceşti – Rumunia ma jeszcze nadzieję na stabilną przyszłość. Kiedy się kończy 25 grudnia 1989 roku w Târgovişte – okazuje się, że Rumunia została skutecznie pozbawiona tożsamości. O nadziei mało kto pamiętał, o przyzwoleniu na zbrodnie z czasów II wojny światowej lepiej było nie wspominać. Epoka totalnej inwigilacji zakończona egzekucją Ojca Narodu była próbą przetrwania i nikt nie wiedział, dokąd zaprowadzi. Kiedy niespodziewanie się skończyła, było wiadomo jeszcze mniej.


Bukareszt, nazywany Paryżem Europy Wschodniej, był świadkiem historii. Mrocznej historii smutnego kraju. Dyktatura naznaczyła współczesnych Rumunów. Cząstkę poprzedniego systemu widać w nich tak samo, jak z każdego miejsca w Bukareszcie widać zbudowany na polecenie Ceauşescu niezniszczalny Dom Ludu.


Rejmer pisze, że historie, w których jest tylko cierpienie, nie mają żadnej wartości.*** W historii rumuńskiej stolicy i reszty kraju cierpienie dominowało. Ale była też euforia, potem rezygnacja, wreszcie masowe posłuszeństwo i rewolucja, którą dziś mało kto chce nazywać rewolucją.


Rumuni z brakiem tożsamości borykają się do dziś. Tyle że teraz mniej o tym myślą. Po latach pozostał smutek i rezygnacja, więc nauczyli się traktować ten smutek jako coś bajkowego, a rezygnacja jest dla nich powodem do dumy. Może kiedy ktoś wspomina 25 grudnia, przejdzie im przez myśl, że kiedyś byli inni. Ale to nic pewnego. Zresztą, może wcale nie byli.


Doskonały reportaż. Nie do zapomnienia.


*Mariusz Szczygieł, „Gottland”, Wołowiec 2010, s. 131.

**Angelika Kuźniak, „Marlene”, Wołowiec 2009, s. 7.

***Małgorzata Rejmer, „Bukareszt. Kurz i krew”, Wołowiec 2013, s. 39.




Aleksandra Bączek


pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1163)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 862
Alicja | 2015-07-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 lipca 2015

"Wszyscy Rumuni są fatalistami.Dzielimy się na idealistów i pesymistów.Idealiści wiedzą, jak powinna wyglądać Rumunia,ale konfrontują tę wizję z rzeczywistością i są zgorzkniali. Pesymiści nawet nie są zgorzkniali, oni nie mają żadnej nadziei." (str 46)
Świetny reportaż o Rumunii tej dawnej i współczesnej z bardzo wyraźnymi i sugestywnymi obrazami samego miasta, jego mieszkańców, codziennej rzeczywistości, mentalności, wiary i przekonań.
Mocna i szokująca część pierwsza skupiona na terrorze panującym za czasów dyktatora Nicolae Ceausescu, okrucieństwie więzienia w Pitesti, gdzie "reedukowało się przez tortury" (str 40)i nie było litości i miłosierdzia tylko ból, cierpienie i zwyrodnienie.
"Myślę, że takich metod jakie stosowano w Pitesti nie ma nawet w piekle.....Są rzeczy, których ludzki umysł nie może sobie wyobrazić" (str44)
Obraz Rumunii za rządów "Światowego Geniusza" pełen fałszywej propagandy, kłamstwa,podsłuchów,donosów,rodzin stłoczonych w jednym mieszkaniu, zimna...

książek: 935
filipinka | 2015-02-22
Przeczytana: 22 lutego 2015

Książka Małgorzaty Rejmer to znakomita lektura. Bukareszt, choć zwany kiedyś Małym Paryżem, widziany oczami autorki jest pełen niełatwego i nieoczywistego piękna. Udaje się jej go oddać dzięki niezwykle sugestywnym i plastycznym języku - tak, że czytelnik sam czuje się utytłany w pyle, kurzu i ludzkim nieszczęściu, ale jednocześnie jest w tym coś magnetycznego.

Podobało mi się również to, że Rejmer nie pcha się na pierwszy plan, a potrafi dyskretnie i nienachalnie dzielić się swoją wiedzą, doświadczeniami i przeżyciami ze swoich pobytów w Rumunii. Ma także odwagę nazwać i wytknąć te grzechy Rumunów, które oni nie chcą lub boją się nazwać, choćby sojusz Rumunii z hitlerowskimi Niemcami, wstydliwa kwestia żydowska podczas II-giej wojny światowej, czy nieprzepracowana trauma albo nierozliczenie sie z przeszłością związaną z tragicznym końcem Ojca Narodu - Nicolae Ceauşescu. 

Dyktaturze Słońca Karpat autorka poświęca co najmniej połowę swej książki. Szokuje, między innymi, jego...

książek: 325
anika | 2015-04-23
Na półkach: 2015, Przeczytane, Posiadam, Ebook
Przeczytana: 23 kwietnia 2015

Wciągający reportaż o Rumunii - troszkę historii, troszkę polityki, wiele ludzkich losów, a wszystko w poetyckim tonie.
Chcę więcej!

książek: 484
zuszka | 2015-04-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 kwietnia 2015

Ciekawie napisana książka o Rumunii. W trakcie czytania miałam wrażenie, że wraz z autorką spoglądam na Rumunię jej oczami. Tytuł sugeruje wprawdzie, że jest to reportaż o Bukareszcie, ale treść nie ogranicza się jedynie do reportażu ze stolicy.
Czytelnik dostaje sporą dawkę wiedzy o Rumunach i ich mentalności a także odrobinę historii.
Czyta się bardzo szybko, bardzo wciąga i.... pozostawia tym samym niedostyt. Chce się czytać jeszcze i jeszcze o tym fascynującym kraju.
Dużym minusem tej pozycji (reportaż!) jest brak fotografii. Dlaczego?? Autorka kilkakrotnie wspomina, że widziane obrazy upamiętniała na fotografiach. Dlaczego więc nie podzieliła się nimi z czytelnikiem??
Książka powstała po dwuletnim pobycie autorki w Rumunii - myślę, że to wystarczająco długo, żeby zdać relację z pobytu, ale jednocześnie zbyt mało, żeby wgłębić się w rumuńską duszę. Może dlatego czegoś mi w tej książce zabrakło?
Książka zdecydowanie warta polecenia, chociaż dla znawców tematu może okazać się...

książek: 195
Hubert | 2014-01-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 stycznia 2014

Doskonały reportaż!
Pierwsza część jest tak druzgocąca, że nie sposób wręcz przeczytać jej za jednym razem. A z drugiej strony historia komunizmu w Rumunii jest tak wciągająca, że trudno się od niej oderwać.
Opis współczesnego Bukaresztu i całego kraju pozwala czytelnikowi nieco uspokoić nerwy.
Zadziwiające jest, że tak blisko Polski leży tak w gruncie rzeczy nieznany i odmienny kraj, którego historia również bardzo poważnie doświadczyła, szczególnie ta ostatnia powojenna. I wciąż trudno otrząsnąć się z wrażenia, że tak straszny los może sam sobie zgotować jeden naród.
Po lekturze pozostaje ogromna chęć zwiedzenia Rumunii, ale też i ulga, że choć z nazwy i u nas panował komunizm, to jednak w znacznie łagodniejszej formie.

książek: 800
Hatifnat | 2013-11-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Nie wiem czy natrafiłam w mediach na jakąkolwiek krytyczną uwagę dotyczącą tej książki, co było nieco niepokojące ponieważ to sytuacja niezdrowa. Porównanie może niezbyt trafne ale to samo zdarzyło się w przypadku Wyznaję Cabre i Ostatniego rozdania Myśliwskiego. Lepiej gdy wypowiadają się obie strony - wtedy wiadomo, że będzie można podyskutować. Jednak nie bacząc na czerwone światełko mrugające w mojej głowie, ochoczo zabrałam się do lektury. Malutka to książeczka ale niestety bardzo nierówna. Niektóre rozdziały nie pozwalają na chwilę oddechu, inne z kolei nużą i męczą. W rezultacie troszkę wody upłynęło zanim z lekką ulgą odłożyłam książkę na półkę.

Dwie refleksje nasunęły mi się po lekturze. Po pierwsze ciekawie było poczytać coś z polskiej perspektywy o kraju, który nigdy nie leżał w kręgu moich zainteresowań, a podobnie jak Polska doświadczył niejednego. Bo Rumunia to nie tylko Nicolae Ceaușescu i jego szalone pomysły z zakresu polityki prorodzinnej i architektury. To także...

książek: 1197
paprotkowa | 2014-12-10
Na półkach: Przeczytane, Najlepsze!
Przeczytana: 10 grudnia 2014

Jestem rumuńskim ignorantem. Jedyne skojarzenia jakie miałam z tym krajem to Eugene Ionesco, Transylwania z Draculą, „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku”, dyktatorski prezydent o bardzo trudnym nazwisku i clown z pewnego włoskiego cyrku, który - przy okazji występów - zachwycał się moim brzydkim, zaniedbanym miastem. Wpiszcie sobie w Google Images hasło „Rumunia” i zerknijcie na te piękne krajobrazy. A on mi się tu moim zakurzonym Śląskiem zachwyca! „No…can not live in Romania…no” – stwierdził ze smutną miną, a ja przy najbliższej okazji rzuciłam się do bibliotecznych katalogów, szukając jakiejkolwiek publikacji, która wyjaśniłaby mi o co właściwie chodzi z tym jego „can not live”. Pierwsze co mi wpadło w ręce to reportaż „Bukareszt. Kurz i krew” i teraz już chyba wiem, że to raczej nie o ładne widoki chodziło, a o rumuńską rzeczywistość i ludzi w niej żyjących. O ich poziom życia, biedę, korupcję, zawirowania polityczne i bardzo trudną przeszłość, która ciągle jeszcze...

książek: 781
Elwira | 2014-05-09
Przeczytana: 09 maja 2014

Małgorzata Rejmer snuje opowieśc o Bukareszcie, która wciągnęła mnie bez reszty. "Snuje" to tutaj bardzo dobre słowo - bo historia Rumunii nie jest kolorowa i nie da się po niej płynąc, jedynie snuc jak w koszmarze.
Czytanie książek skupiających się na jednym miejscu musi porwac językiem, a tu porównania sypią się z rękawa Rejmer bez przerwy i oddają Bukareszt nie tylko jako miejsce, ale i mieszkańców i krwawą historię. Poznajemy też język, przekleństwa, poczucie humoru, władców, pochodzenie, korzenie, bezpańskie psy i taksówkarzy. Mam wrażenie, że Rejmer włożyła sondę w serce Bukaresztu i pokazuje nam wszystkie jego wnętrzności, choroby, infekcje i bóle. Niesamowite spojrzenie na miejsce jako istotę. Bo Bukareszt to słodko-gorzkie miasto. To nie miejsce dla Europejczyka do zamieszkania, ale wciągający sposób w jaki Rejmer opisuje z nostalgią Bukareszt sprawia, że i ja chciałabym by goniły mnie bezpańskie psy i przewiózł mnie szalony taksówkarz.

Niesamowita książka!

książek: 234
madefo | 2014-05-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Historia Rumunii nieznana
Wstyd przyznać się przed samym sobą, że tak mało wie się o tak nieodległej historii kraju oddalonego o 16h jazdy samochodem. Niby pamiętam z telewizji obraz Ceausescu klęczącego przed plutonem egzekucyjnym, ale nie jestem w stanie świadomie przywołać pełnego obrazu zdarzeń, które do tej egzekucji doprowadziły. Wspólczesna Rumunia kojarzy mi się z biedą, Romami i imionami męskimi o egzotycznym brzmieniu i ciekawej pisowni. Wstyd, że tylko z tym.
Autorka dzieli się z czytelnikiem swoim osobistym doświadczaniem Bukaresztu, swoimi obserwacjami i spotkaniami. Przybliża historię, która mrozi krew w żyłach. Jej Bukaeszt uwodzi i przeraża jednocześnie.
Bardzo ciekawa lektura, bardzo trudna lekcja historii wspólczesnej.

książek: 44
Falko | 2014-11-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2013 rok

Może to zabrzmi paradoksalnie, ale jeśli ktoś chce zrobić pierwszy krok w kierunku Rumunii, niech raczej sięgnie po Rejmerowy debiut niż Mullerowe, nagrodzone Noblem, pióro.

Po spożyciu "Krwi i kurzu" byłem zdziwiony, że Rumunia może być tak interesująca. Historycznie, socjologicznie, ludzko. Bo reportaż Małgorzaty Rejmer nie opowiada wyłącznie o Bukareszcie, a o całym kraju - od przedwojnia do dziś.

Autorce udała się rzecz niezwykle trudna - napisała o beznadziejnym miejscu z prawdziwą sympatią. To coś jakby skutecznie zareklamować Mordor. Mimo więc tłustych passusów o wieloletnim zakazie aborcji i dramatów z tym związanych, permanentnych problemach w dostawie ciepła, biedzie i faszyzacji kraju, Rumunię da i chce się lubić. Jawi się jako kraj tchórzliwy (powszechna współpraca z bezpieką), ale jednocześnie przesadnie odważny (rozrachunek z Caucescu), smutny (obozowo) i wesoły (dzisiejszy Bukareszt). Wszystko to tworzy - myślę, że nie tylko dzięki zgrabnemu stylowi, ale też...

zobacz kolejne z 1153 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd