Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bukareszt. Kurz i krew

Seria: Sulina
Wydawnictwo: Czarne
7,68 (755 ocen i 120 opinii) Zobacz oceny
10
39
9
115
8
281
7
229
6
75
5
12
4
2
3
0
2
2
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375365399
liczba stron
288
słowa kluczowe
Bukareszt, Rumunia, miasto
kategoria
literatura faktu
język
polski

„Bukareszt jest jak wrzątek albo kipiel, wzburzony i zmętniały. Atrybuty miasta: czarne kłęby przewodów na słupach jak gniazda porzucone przez ptaki, atmosfera rozkopania i prowizorki obok bankietów w sklepowych witrynach, przeszywający zapach lip i rozgniecionych winogron. Elegancja architektury z zamierzchłego świata. Stukot rozchybotanych tramwajów, klaksony rozwścieczonych taksówek na...

„Bukareszt jest jak wrzątek albo kipiel, wzburzony i zmętniały. Atrybuty miasta: czarne kłęby przewodów na słupach jak gniazda porzucone przez ptaki, atmosfera rozkopania i prowizorki obok bankietów w sklepowych witrynach, przeszywający zapach lip i rozgniecionych winogron. Elegancja architektury z zamierzchłego świata. Stukot rozchybotanych tramwajów, klaksony rozwścieczonych taksówek na sekundę przed stłuczką. Zaśpiew cygańskich dzieci i staruszek włóczących się w pobliżu niezliczonych kwiaciarni, które prowadzą matki tych dzieci i córki tych staruszek. Wszędzie psy jak czarne i szare tobołki porzucone przez kogoś, kto bardzo się spieszył.”

Zapytałam przyjaciół, co jest pięknego w Bukareszcie. Odpowiedzieli:

Bukareszt jest jak ciastko kupowane w niedzielę, niby czekoladowe i słodkie, ale z gorzką polewą. Nie znajdzie się tu łatwego piękna.

Bukareszt to realizm magiczny.

Bezwstyd, histeria stylu, fasadowość. Przy Bukareszcie każde europejskie miasto wydaje się tak statyczne, że aż nudne.

Dostałam też zdjęcie: nogi w czarnych rajtuzach i kolorowych skarpetkach, wetknięte do plastikowego kosza. Nurkujący manekin, który chce się utopić w śmieciach. I dopisek: „Trzeba na siłę wymyślać, co jest w Bukareszcie pięknego, a po wyjeździe i tak się umiera z tęsknoty”.

Małgorzata Rejmer

 

źródło opisu: Czarne, 2013

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
dorsz książek: 435

Kurz, krew i doskonały reportaż

„Bukareszt” Małgorzaty Rejmer jest genialnym portretem miasta. Mnóstwo w nim fascynacji, dużo dystansu i przekonania, że tak naprawdę niewiele można uchwycić, bo jedna warstwa co najwyżej odsłania kolejną. Dzięki temu miastu poznajemy historię kraju. Tragizm wielkiej historii i pojedynczych losów miesza się tutaj z melancholią. W liryczną miejscami narrację wkrada się okrutny naturalizm.

Są w literaturze faktu zdania, których raz przeczytanych już nigdy się nie zapomni. Na przykład: Dziennikarze najlepiej sprzedającej się w Czechach gazety „Blesk” (Błyskawica) w 2000 roku opisali szczękę piosenkarki Heleny Vondráčkovej z zaznaczeniem, które zęby ma sztuczne.* Albo: Trzy szmaty do podłóg Marleny Dietrich otrzymały numer katalogowy 70039.** Z „Bukaresztu” trudno byłoby wybrać jedno takie zdanie. Na pewno nie zapomnę bajki (tak, bajki) o Nicolae Ceauşescu, którą trzeba opowiedzieć, jeśli chce się mówić o współczesnej Rumunii.

Kiedy bajka zaczyna się 26 stycznia 1918 roku w Scorniceşti – Rumunia ma jeszcze nadzieję na stabilną przyszłość. Kiedy się kończy 25 grudnia 1989 roku w Târgovişte – okazuje się, że Rumunia została skutecznie pozbawiona tożsamości. O nadziei mało kto pamiętał, o przyzwoleniu na zbrodnie z czasów II wojny światowej lepiej było nie wspominać. Epoka totalnej inwigilacji zakończona egzekucją Ojca Narodu była próbą przetrwania i nikt nie wiedział, dokąd zaprowadzi. Kiedy niespodziewanie się skończyła, było wiadomo jeszcze mniej.

Bukareszt, nazywany Paryżem...

„Bukareszt” Małgorzaty Rejmer jest genialnym portretem miasta. Mnóstwo w nim fascynacji, dużo dystansu i przekonania, że tak naprawdę niewiele można uchwycić, bo jedna warstwa co najwyżej odsłania kolejną. Dzięki temu miastu poznajemy historię kraju. Tragizm wielkiej historii i pojedynczych losów miesza się tutaj z melancholią. W liryczną miejscami narrację wkrada się okrutny naturalizm.

Są w literaturze faktu zdania, których raz przeczytanych już nigdy się nie zapomni. Na przykład: Dziennikarze najlepiej sprzedającej się w Czechach gazety „Blesk” (Błyskawica) w 2000 roku opisali szczękę piosenkarki Heleny Vondráčkovej z zaznaczeniem, które zęby ma sztuczne.* Albo: Trzy szmaty do podłóg Marleny Dietrich otrzymały numer katalogowy 70039.** Z „Bukaresztu” trudno byłoby wybrać jedno takie zdanie. Na pewno nie zapomnę bajki (tak, bajki) o Nicolae Ceauşescu, którą trzeba opowiedzieć, jeśli chce się mówić o współczesnej Rumunii.

Kiedy bajka zaczyna się 26 stycznia 1918 roku w Scorniceşti – Rumunia ma jeszcze nadzieję na stabilną przyszłość. Kiedy się kończy 25 grudnia 1989 roku w Târgovişte – okazuje się, że Rumunia została skutecznie pozbawiona tożsamości. O nadziei mało kto pamiętał, o przyzwoleniu na zbrodnie z czasów II wojny światowej lepiej było nie wspominać. Epoka totalnej inwigilacji zakończona egzekucją Ojca Narodu była próbą przetrwania i nikt nie wiedział, dokąd zaprowadzi. Kiedy niespodziewanie się skończyła, było wiadomo jeszcze mniej.

Bukareszt, nazywany Paryżem Europy Wschodniej, był świadkiem historii. Mrocznej historii smutnego kraju. Dyktatura naznaczyła współczesnych Rumunów. Cząstkę poprzedniego systemu widać w nich tak samo, jak z każdego miejsca w Bukareszcie widać zbudowany na polecenie Ceauşescu niezniszczalny Dom Ludu.

Rejmer pisze, że historie, w których jest tylko cierpienie, nie mają żadnej wartości.*** W historii rumuńskiej stolicy i reszty kraju cierpienie dominowało. Ale była też euforia, potem rezygnacja, wreszcie masowe posłuszeństwo i rewolucja, którą dziś mało kto chce nazywać rewolucją.

Rumuni z brakiem tożsamości borykają się do dziś. Tyle że teraz mniej o tym myślą. Po latach pozostał smutek i rezygnacja, więc nauczyli się traktować ten smutek jako coś bajkowego, a rezygnacja jest dla nich powodem do dumy. Może kiedy ktoś wspomina 25 grudnia, przejdzie im przez myśl, że kiedyś byli inni. Ale to nic pewnego. Zresztą, może wcale nie byli.

Doskonały reportaż. Nie do zapomnienia.

*Mariusz Szczygieł, „Gottland”, Wołowiec 2010, s. 131.
**Angelika Kuźniak, „Marlene”, Wołowiec 2009, s. 7.
***Małgorzata Rejmer, „Bukareszt. Kurz i krew”, Wołowiec 2013, s. 39.


Aleksandra Bączek

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1632)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 923
Alicja | 2015-07-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 lipca 2015

"Wszyscy Rumuni są fatalistami.Dzielimy się na idealistów i pesymistów.Idealiści wiedzą, jak powinna wyglądać Rumunia,ale konfrontują tę wizję z rzeczywistością i są zgorzkniali. Pesymiści nawet nie są zgorzkniali, oni nie mają żadnej nadziei." (str 46)
Świetny reportaż o Rumunii tej dawnej i współczesnej z bardzo wyraźnymi i sugestywnymi obrazami samego miasta, jego mieszkańców, codziennej rzeczywistości, mentalności, wiary i przekonań.
Mocna i szokująca część pierwsza skupiona na terrorze panującym za czasów dyktatora Nicolae Ceausescu, okrucieństwie więzienia w Pitesti, gdzie "reedukowało się przez tortury" (str 40)i nie było litości i miłosierdzia tylko ból, cierpienie i zwyrodnienie.
"Myślę, że takich metod jakie stosowano w Pitesti nie ma nawet w piekle.....Są rzeczy, których ludzki umysł nie może sobie wyobrazić" (str44)
Obraz Rumunii za rządów "Światowego Geniusza" pełen fałszywej propagandy, kłamstwa,podsłuchów,donosów,rodzin stłoczonych w jednym mieszkaniu, zimna...

książek: 530
Buka | 2017-03-12
Na półkach: Przeczytane

Po książkę Małgorzaty Rejmer sięgnąłem, ponieważ o Rumuni wiem niewiele. Poza podstawowymi informacjami zdobytymi na lekcji historii na temat panowania Ceausescu oraz coraz pochlebniejszych opinii dla reprezentantów rumuńskiej nowej fali w kinie zdobywanych na międzynarodowych festiwalach (nagroda dla „Pozycji dziecka”, niedawno „Egzaminu”, wspaniałe recenzje „Sieranevady”,) nie byłbym w stanie o wspomnianym kraju powiedzieć zgoła nic. Tym bardziej nękała mnie moja niewiedza, gdyż jako fan kinematografii nie potrafiłem zrozumieć fenomenu dzieła „4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni”, które nie tylko nie podobało mi się, ono mnie wręcz denerwowało swoją banalnością i realizmem. Tak więc na fali dobrych opinii wybrałem „Bukareszt. Kurz i krew”.
Reportaż przybliża czytelnikowi powojenną historię kraju, opowiada o dyktaturze Ceausescu i jego żony, wyjaśnia dekret o rozmnażaniu (teraz już znam podłoże filmu Mungiu i nie powiem więcej że jest na siłę uciemiężany i banalny), uwydatnia bzdury...

książek: 1155
lexis | 2016-07-07
Przeczytana: 30 czerwca 2016

Rumunia - dla mnie terra incognita, biała plama na mapie Europy, nic ciekawego, stereotypy.
Stąd zdziwienie - ktoś chce pisać o Bukareszcie? A co tam może być interesującego?
A potem przekora - w końcu świetny obserwator z nudy i brzydoty potrafi wydobyć prawdziwe perełki. Więc dam szanse autorce i przeczytam.

I warto było. Bo Małgorzata Rejmer to świetna obserwatorka. Niby nieco zdystansowana, niby nieco ironiczna ale w każdym zdaniu widoczne są jej ciepłe uczucia do miasta i nie tylko. Bo autorka kocha Bukareszt, Rumunię i Rumunów. Bez przesłodzenia i ckliwości, za to z empatią i zrozumieniem.

"Bukareszt. Kurz i krew" to nie tylko opowieść o mieście, choć miasto jest symbolem i pretekstem do rozważań o rumuńskiej historii, niekiedy bardzo trudnej i o rumuńskiej duszy. O rumuńskości jako takiej.

Są w książce fragmenty trudne, brutalne, jak opisy tortur w więzieniach za czasów dyktatury Ceaușescu bądź drastyczne opisy skutków restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej, są...

książek: 1074
filipinka | 2015-02-22
Przeczytana: 22 lutego 2015

Książka Małgorzaty Rejmer to znakomita lektura. Bukareszt, choć zwany kiedyś Małym Paryżem, widziany oczami autorki jest pełen niełatwego i nieoczywistego piękna. Udaje się jej go oddać dzięki niezwykle sugestywnym i plastycznym języku - tak, że czytelnik sam czuje się utytłany w pyle, kurzu i ludzkim nieszczęściu, ale jednocześnie jest w tym coś magnetycznego.

Podobało mi się również to, że Rejmer nie pcha się na pierwszy plan, a potrafi dyskretnie i nienachalnie dzielić się swoją wiedzą, doświadczeniami i przeżyciami ze swoich pobytów w Rumunii. Ma także odwagę nazwać i wytknąć te grzechy Rumunów, które oni nie chcą lub boją się nazwać, choćby sojusz Rumunii z hitlerowskimi Niemcami, wstydliwa kwestia żydowska podczas II-giej wojny światowej, czy nieprzepracowana trauma albo nierozliczenie sie z przeszłością związaną z tragicznym końcem Ojca Narodu - Nicolae Ceauşescu. 

Dyktaturze Słońca Karpat autorka poświęca co najmniej połowę swej książki. Szokuje, między innymi, jego...

książek: 87
KrystynaL | 2017-05-10
Na półkach: Przeczytane

Malgorzata Rejmer w jednym z wywiadow wspomniala, ze Rumunia odpowiada na jej zapotrzebowanie na absurdy, tragedie i groteske; ze poznala dziesiatki historii, ktore kilka lat temu utwierdzily ja w przekonaniu, iz warto tam pojechac, pomieszkac, doswiadczyc i przelac to na papier.
Chociazby najprawdziwszy fakt: w latach 80-tych XX wieku, kiedy rodzenie dzieci bylo w tym kraju obowiazkowe, w fabrykach, aby kontrolowac niedopuszczalna aborcje sprawdzano czy kobieta jest w ciazy polewajac jej moczem skore zaby. Jesli zaba w ciagu 24 godzin zlozyla jaja byl to wg tej XIX wiecznej metody dowod na obecnosc hormonow ciazowych w moczu pracownicy. Zapasc gospodarcza wstrzymala import zab i kobiety byly jakis czas wolne od jednego z wielu typow nadzoru. Ponoc kluczem do zrozumienia wspolczesnego spoleczenstwa rumunskiego jest komunistyczny dekret zabraniajacy aborcji i antykoncepcji wprowadzony przez 'wodza' narodu, ktorego marzeniem w dziecinstwie bylo zostac rumunskim Stalinem.
A...

książek: 237
Hubert Igliński | 2014-01-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 stycznia 2014

Doskonały reportaż!
Pierwsza część jest tak druzgocąca, że nie sposób wręcz przeczytać jej za jednym razem. A z drugiej strony historia komunizmu w Rumunii jest tak wciągająca, że trudno się od niej oderwać.
Opis współczesnego Bukaresztu i całego kraju pozwala czytelnikowi nieco uspokoić nerwy.
Zadziwiające jest, że tak blisko Polski leży tak w gruncie rzeczy nieznany i odmienny kraj, którego historia również bardzo poważnie doświadczyła, szczególnie ta ostatnia powojenna. I wciąż trudno otrząsnąć się z wrażenia, że tak straszny los może sam sobie zgotować jeden naród.
Po lekturze pozostaje ogromna chęć zwiedzenia Rumunii, ale też i ulga, że choć z nazwy i u nas panował komunizm, to jednak w znacznie łagodniejszej formie.

książek: 518
anika | 2015-04-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Ebook, 2015
Przeczytana: 23 kwietnia 2015

Wciągający reportaż o Rumunii - troszkę historii, troszkę polityki, wiele ludzkich losów, a wszystko w poetyckim tonie.
Chcę więcej!

książek: 780
zuszka | 2015-04-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 kwietnia 2015

Ciekawie napisana książka o Rumunii. W trakcie czytania miałam wrażenie, że wraz z autorką spoglądam na Rumunię jej oczami. Tytuł sugeruje wprawdzie, że jest to reportaż o Bukareszcie, ale treść nie ogranicza się jedynie do reportażu ze stolicy.
Czytelnik dostaje sporą dawkę wiedzy o Rumunach i ich mentalności a także odrobinę historii.
Czyta się bardzo szybko, bardzo wciąga i.... pozostawia tym samym niedostyt. Chce się czytać jeszcze i jeszcze o tym fascynującym kraju.
Dużym minusem tej pozycji (reportaż!) jest brak fotografii. Dlaczego?? Autorka kilkakrotnie wspomina, że widziane obrazy upamiętniała na fotografiach. Dlaczego więc nie podzieliła się nimi z czytelnikiem??
Książka powstała po dwuletnim pobycie autorki w Rumunii - myślę, że to wystarczająco długo, żeby zdać relację z pobytu, ale jednocześnie zbyt mało, żeby wgłębić się w rumuńską duszę. Może dlatego czegoś mi w tej książce zabrakło?
Książka zdecydowanie warta polecenia, chociaż dla znawców tematu może okazać się...

książek: 1289
paprotkowa | 2014-12-10
Na półkach: Przeczytane, Najlepsze!
Przeczytana: 10 grudnia 2014

Jestem rumuńskim ignorantem. Jedyne skojarzenia jakie miałam z tym krajem to Eugene Ionesco, Transylwania z Draculą, „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku”, dyktatorski prezydent o bardzo trudnym nazwisku i clown z pewnego włoskiego cyrku, który - przy okazji występów - zachwycał się moim brzydkim, zaniedbanym miastem. Wpiszcie sobie w Google Images hasło „Rumunia” i zerknijcie na te piękne krajobrazy. A on mi się tu moim zakurzonym Śląskiem zachwyca! „No…can not live in Romania…no” – stwierdził ze smutną miną, a ja przy najbliższej okazji rzuciłam się do bibliotecznych katalogów, szukając jakiejkolwiek publikacji, która wyjaśniłaby mi o co właściwie chodzi z tym jego „can not live”. Pierwsze co mi wpadło w ręce to reportaż „Bukareszt. Kurz i krew” i teraz już chyba wiem, że to raczej nie o ładne widoki chodziło, a o rumuńską rzeczywistość i ludzi w niej żyjących. O ich poziom życia, biedę, korupcję, zawirowania polityczne i bardzo trudną przeszłość, która ciągle jeszcze...

książek: 656
daka | 2015-07-31
Na półkach: Przeczytane, E-booki
Przeczytana: 31 lipca 2015

Świetnie napisana książka! Autorka opowiada o trudnej i skomplikowanej historii Rumunii opisując życiowe przypadki jej mieszkańców uwikłanych w niełatwe czasy. Opisuje też swoje własne, współczesne przeżycia i refleksje. Pani Małgorzata, aby lepiej poczuć Rumunię, zamieszkiwała tam krócej lub dłużej przez jakiś czas, rozmawiała nie tylko z bohaterami opisywanych historii ( jeśli żyją ), ich rodzinami lub przyjaciółmi. Docierała do dokumentów i świadków.Poznała także Polaków, którzy tam mieszkają.Ich ogląd rumuńskich spraw jest przecież często odmienny niż samych Rumunów. Najbardziej ujął mnie w tej książce dystans do opisywanych, bardzo tragicznych, wręcz drastycznych często sytuacji. Ten dystans ( i swoiste poczucie humoru) pozwalały znieść czytanie o tych tragicznych losach. Choć przyznam, że po przeczytaniu części książki, musiałam ją odłożyć na jakiś czas. Jednak warto ją skończyć, bo nie jest to książka banalna. Czytałam gdzieś, że autorka przygotowuje teraz nową rzecz, o...

zobacz kolejne z 1622 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
  • Toksymia
    Toksymia
    Małgorzata Rejmer
  • Kwartalnik KZO, nr 18-19
    Kwartalnik KZO, nr 18-19
    Mariusz Sieniewicz, Daniel Odija, Małgorzata Rejmer, Redakcja kwartalnika KZO
  • ORWO. Antologia
    ORWO. Antologia
    Anna Brzezińska, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Janusz Rudnicki, Anna Nasiłowska, Ł...
więcej książek tego autora
Powiązane treści
12. Międzynarodowy Festiwal Opowiadania – program

Tegoroczna edycja festiwalu poświęconego krótkiej formie prozatorskiej odbędzie się pod hasłem „Historia przyszłości”, z udziałem autorów m.in. z Izraela, Finlandii, Austrii i Szwajcarii. Przed nami cztery dni święta literatury wraz z pokazami filmowymi, futurystyczną wystawą i warsztatami dla dzieci. 


więcej
Gryfia dla Małgorzaty Rejmer

Małgorzata Rejmer, autorka znakomitego tomu reportaży „Bukareszt. Kurz i krew”, została laureatką trzeciej edycji Nagrody Literackiej dla Autorki Gryfia. Ten laur przyznaje „Kurier Szczeciński”, kwota nagrody opiewa na 50 tysięcy złotych. Finałowi Gryfii towarzyszyło spektakularna trzydniowa impreza promująca czytelnictwo – Miasteczko Literackie.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd