Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Szklany zamek

Tłumaczenie: Anna Zielińska
Wydawnictwo: Remi
7,69 (432 ocen i 60 opinii) Zobacz oceny
10
47
9
74
8
106
7
135
6
51
5
16
4
1
3
1
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Glass Castle
data wydania
ISBN
9788363142902
liczba stron
336
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Jeannette Walls z wdziękiem i precyzją odtworzyła jeden z najbardziej poruszających obrazów trudnego dzieciństwa, jakie dotąd znalazły swe odbicie na kartach książek. Ten wstrząsający pamiętnik jest sukcesem pod każdym względem i wnosi to, co powinna wnosić każda dobra książka; głosi wiarę w siłę charakteru. Autorka przez dwadzieścia lat ukrywała swoje pochodzenie. Teraz zdecydowała się mówić.

 

źródło opisu: okładka

źródło okładki: scan własny

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 2503

Zamki na piasku

Po lekturze Nieokiełznanych, w której Jeannette Walls wspominała swoją babcię Lily, na „Szklany Zamek” po prostu czekałam z utęsknieniem. Nie ukrywam, że autorka nie porwała mnie ani swoim stylem, ani atmosferą. Tym, co mnie urzekło, była osobowość głównej bohaterki i… chyba prawda. Piszę „chyba”, bo wciąż nie wiem tak do końca, jak nazwać ten magnes, którym ponownie przyssałam się, tym razem do życia czwórki dzieciaków i ich rodziców.

Jeszcze w „Nieokiełznanych” mogliśmy się zorientować, że córka Lily Casey, Rose Mary, to niezłe ziółko i choć gdzieś po cichu liczyłam, że weźmie w niej górę krew matki, nie spodziewałam się cudów. I słusznie. Rose Mary daje popalić nie tylko swoim dzieciom, ale chyba przede wszystkim czytelnikom.

Choć sama jestem matką, nie zamierzam oceniać metod wychowawczych Rexa i Rose Mary, ale przyznam, nie raz burzyła się we mnie krew. Bo jak tu mieć sympatię do ojca, który rozbija skarbonkę z rocznymi, ciężko zarobionymi, oszczędnościami trójki swoich dzieci, żeby je zwyczajnie przepić? Z drugiej strony, jak przekląć ojca, który bez szemrania, w kilka dni zebrał (wygrał w karty) dla córki 950 dolarów, brakujących do spłaty czesnego za studia, podczas gdy sam pozostawał wówczas bezdomnym (poniekąd z wyboru)? Matki nie oceniam, moje nerwy (a może skostniały światopogląd?) tego nie zniosą. Założyłam po prostu, że była totalnie odklejona od szablonów rodzicielskich, jakimi operujemy w społeczeństwie. Wolę myśleć, że nie była do końca świadoma zarówno...

Po lekturze Nieokiełznanych, w której Jeannette Walls wspominała swoją babcię Lily, na „Szklany Zamek” po prostu czekałam z utęsknieniem. Nie ukrywam, że autorka nie porwała mnie ani swoim stylem, ani atmosferą. Tym, co mnie urzekło, była osobowość głównej bohaterki i… chyba prawda. Piszę „chyba”, bo wciąż nie wiem tak do końca, jak nazwać ten magnes, którym ponownie przyssałam się, tym razem do życia czwórki dzieciaków i ich rodziców.

Jeszcze w „Nieokiełznanych” mogliśmy się zorientować, że córka Lily Casey, Rose Mary, to niezłe ziółko i choć gdzieś po cichu liczyłam, że weźmie w niej górę krew matki, nie spodziewałam się cudów. I słusznie. Rose Mary daje popalić nie tylko swoim dzieciom, ale chyba przede wszystkim czytelnikom.

Choć sama jestem matką, nie zamierzam oceniać metod wychowawczych Rexa i Rose Mary, ale przyznam, nie raz burzyła się we mnie krew. Bo jak tu mieć sympatię do ojca, który rozbija skarbonkę z rocznymi, ciężko zarobionymi, oszczędnościami trójki swoich dzieci, żeby je zwyczajnie przepić? Z drugiej strony, jak przekląć ojca, który bez szemrania, w kilka dni zebrał (wygrał w karty) dla córki 950 dolarów, brakujących do spłaty czesnego za studia, podczas gdy sam pozostawał wówczas bezdomnym (poniekąd z wyboru)? Matki nie oceniam, moje nerwy (a może skostniały światopogląd?) tego nie zniosą. Założyłam po prostu, że była totalnie odklejona od szablonów rodzicielskich, jakimi operujemy w społeczeństwie. Wolę myśleć, że nie była do końca świadoma zarówno swoich obowiązkówm, jak i życia, które fundowała swoim dzieciom. W przeciwnym razie, ja, czytelnik, nie dźwignę tej opowieści.

„Szklany Zamek”, czyta się trochę jak wielką hippisowską przygodę, w której nie chce się brać udziału. I choć wszystkie trudy, głód, bójki ukształtowały Jeanette i jej rodzeństwo (choć najmłodsza z nich, Meureen, nie wyszła z tego dzieciństwa bez szwanku), nie zazdroszczę im pierwszych nastu lat życia. Początkowo zastanawiałam się, jakim cudem ona nie ma żalu do rodziców? Przecież jej matka podjadała po kryjomu czekoladę, podczas gdy dzieci grzebały z głodu po śmietnikach. Ojciec nieustannie pił. Żadne nie kwapiło się do stałej pracy, nie dbało o rachunki (bywało, że zimą dzieci trzęsły się z zimna), bagatelizowano próby molestowania seksualnego, a mimo to we wspomnieniach Jeanette Walls, nie ma goryczy ani wyrzutów. Brak złości, nawet takiej utajonej, do której przecież miała pełne prawo.

Gdzie więc tkwi sekret? Czy jest coś, o czym nie doczytałam? Czego nie pojęłam? Czy między linijkami czai się brakujący puzzel, czy ujawnia go stylistyka zdań?

I myślę sobie, że jedyną odpowiedzią, na moje wszystkie zdumienia i znaki zapytania, jest miłość. I że pomimo tej nieposkromionej ochoty na krytykę, w tym przypadku, nie mamy do niej prawa.

Monika Stocka

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1286)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3324
Danway | 2013-06-01
Przeczytana: 05 maja 2013

Na początku chciałbym podziękować wydawnictwu REMI za udostępnienie egzemplarza do redakcji. Jednocześnie chciałbym najmocniej przeprosić, że moje zadanie tak długo trwało. Jednak nawał nowych obowiązków w nowej pracy nie pozwala mi zajmować się książkami w takim wymiarze jakim bym chciał.

Przedstawiona książka jest biografią Jeanette Walls oraz jej trójki rodzeństwa. Obecnie Jeanette Walls jest wybitną dziennikarką, która pracowała przez wiele lat New York Magazine, Esquire Magazine czy US Today. Tak wspaniałe pracy jest zadośćuczynienie za jej cierpienie w dzieciństwie, a tych było nie mało.

Jeanette była drugą córką Rose Mary oraz Rexa Wallsa. Jej rodzice nie należeli do najlepszych na świecie. Rzecz jasna bardzo kochali swoje dzieci, jednak w żaden sposób nie potrafili im zapewnić dobrego i godnego życia. Przez wiele lat cała rodzina żyła w skrajnym ubóstwie w rozpadających się domach. Wszystko przez alkoholizm ojca i nieodpowiedzialność, egoizm i nieumiejętność...

książek: 444
talia44 | 2015-03-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 18 marca 2015

Poraża w tych wspomnieniach nieodpowiedzialność i niefrasobliwość rodziców,którzy tak kochają i pielęgnują swoją wolność,że krzywdzą przez to własne dzieci.
Wolność może i jest wspaniała ale są gdzieś jej granice.Kiedy się ma dzieci to im trzeba przede wszystkim zapewnić wyżywienie,mieszkanie,wykształcenie i poczucie bezpieczeństwa.
Natomiast w rodzinie Jeannette Walls to właśnie dzieci niejednokrotnie przejmowały rolę opiekunów rodziny.
Książka jest bardzo poruszajaca.Wielki szacunek dla Jeannette i jej rodzeństwa za to,że potrafili się wyrwać z takich nizin społecznych.

książek: 171
Magdalena | 2015-05-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 maja 2015

Niewiarygodna! To chyba najwłaściwsze słowo. Kolejna książka, która podczas czytania wywoływała u mnie ciągłe reakcje: przecież to niemożliwe. Niemożliwe, żeby był taki facet, przy którym Homer Simpson (postać w końcu fikcyjna) to potęga intelektu i dobroci a określenie American Idiot zakrawa na komplement. Albo jego małżonka - leniwe babsko, napawające się swym pseudotalentem malarskim i mające gdzieś czwórkę własnych dzieci i ich potrzeby. Do absurdu doprowadziła słuszną skądinąd zasadę akceptacji "tego co jest" i wyszukiwania we wszystkim pozytywów.
Ta dwójka tak mnie zdenerwowała, że długo ich nie zapomnę. I wiem, że ich trudne dzieciństwo nie jest żadnym usprawiedliwieniem tego co zrobili swoim dzieciom. Dzieciom, które musiały od niemowlęctwa mierzyć się z dorosłymi problemami.
Czytając "Szklany zamek" można też poznać inną Amerykę - bardzo daleką od naiwnych wyobrażeń na jej temat.
Polecam wszystkim lubiącym prawdziwe historie.

książek: 707
Aleksandra | 2016-09-15
Przeczytana: 15 września 2016

Szokująca i porażająca lektura o anty-wychowaniu. Po raz pierwszy zetknęłam się z tak gorzką prawdą. Trudno było czytać wspomnienia znanej dziennikarki o jej dzieciństwie. Chylę czoła przed takimi ludźmi, którzy wbrew wszelkim przeciwnościom osiągają sukces w życiu. Polecam każdemu.

książek: 490
Bella | 2011-09-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 września 2011

Przeczytałam jednym tchem, nawet popołudniowe drzemki poszły na bok. Autorka opisuje swoje niesamowite, czasem smutne, gorzkie i zaskakujące dzieciństwo. Książka jest niesamowita. Momentami trudno uwierzyć w prawdziwość życia Wallesów. Nie mogę pojąć, że tacy mogą być rodzice, ludzie i jestem pełna podziwu, ze prawie całe rodzeństwo wyszło zwycięsko z tej walki o przetrwanie.

książek: 537
Anaesz | 2014-04-06
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 06 kwietnia 2014

Nie ma rodziców idealnych, każdy popełnia błędy, niestety rodzice autorki mało kiedy ich nie popełniali.. historia autorki jest wstrząsająca i aż niemożliwym jest jak ona i jej rodzeństwo wyrośli na tak normalnych, poukładanych ludzi,pracowitych i zaradnych..może nie mieli innego wyjścia?? może przez to co widzieli w dzieciństwie, bieda jakiej doznali sprawiła że musieli wyjść na ludzi i metoda a w zasadzie brak metody wychowawczej rodziców de facto sie sprawdziła?? Cięzko jednoznacznie ocenić rodziców..czasem mieli przebłyski normalności, choc tych zdecydowanie było za mało by móc stwierdzić że autorka miała chociażby przyzwoite dzieciństwo..Książkę czyta się znakomicie, opowieść chwyta za serce, ma się ochotę nakarmić te dzieciaki..potrząsnąć matką..ojcem..Podziwiam autorkę za miłość do rodziców, to w jaki sposób o nich pisze, nie wiem czy mnie byloby stać po tym co doświadczyła na takie uczucie.

książek: 127
Nicole | 2012-02-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: sierpień 2011

Nie sposób zapomnieć tej książki. Autobiografia, pełna prawdy, goryczy, brutalności, która jednak nie wydaje się być taką straszną dla Jeannette gdy jest radosną, młodą dziewczynką. Hippisowskie życie rodziców skutkuje tym, że przyszła reporterka i jej rodzeństwo muszą radzić sobie sami, polegając jedynie na sobie wzajemnie.
Wspaniały początek, samo rozpoczęcie powieści świadczy już o wielkim talencie reporterskim.
Historia o radości i beztrosce młody lat, ciągłych podróżach, asymilacji w nowych miejscach i znów wyjazdów do obcych miejsc.
O pogoni za marzeniami i własnymi aspiracjami rodziców, których moglibyśmy zmieszać z błotem za styl wychowania, a raczej tego nie robienia.
Trudno określić czy to opowieść o rodzinie patologicznej, wolnej od konwenansów, artystycznej, archaicznej czy nowoczesnej.
Poruszająca, smutna, autentyczna, warta przeczytania.

książek: 323
Marcin | 2014-07-02
Na półkach: Przeczytane, 52/2014
Przeczytana: 01 lipca 2014

Co jakiś słyszymy o podłej piosenkarce, która nie chce kontaktów z matką. Albo znany konferansjer nie chce słyszeć o swoim bezdomnym ojcu. Spada na nich wówczas fala krytyki. Nikt nie zastanawia się jednak na tym, że ci ludzie być może sami wybrali taką drogę. "Szklany zamek" pomaga nabrać dystansu do takich historii. Czy można bowiem dziwić się dziecku, że nie chce kontaktów z matką, która - będąc zagorzałą katoliczką - kradnie ubrania i namawia do tego dzieci? Czy można oceniać osobę, którą ojciec darzył miłością i walczył o lepszy byt, pozwalając jednak, aby obcy człowiek obłapiał dorastającą córkę? Czy wolno nam krytykować osobę, która jako dziecko zarządzała domowym budżetem, bo dla rodziców ważniejszy był nomadyczny i hipisowski styl życia? Nie wiem, czy ta książka odpowiada na te wszystkie i jeszcze wiele innych pytań. Ważne dla mnie jest jednak, że w ogóle je stawia.

książek: 849
BeataBe | 2011-07-22
Przeczytana: 11 lipca 2011

Z tej książki dowiedziałam się jak rodzice dzisiaj przesadzają w wychowywaniu dzieci. Bo oto poznałam sposoby na antywychowanie.
Książka wstrząsająca, bo to wspomnienia prawdziwe. Postać matki - karygodna! Ojciec przy niej wydał mi się fajnym alkoholikiem. Pozostaje tylko serdecznie współczuć dzieciom i pochylić przed nimi czoło z szacunkiem.

książek: 1006
Salma | 2011-08-13
Na półkach: Ulubione, Przeczytane

Powieść składa się ze wspomnień z dzieciństwa jednej z amerykańskich dziennikarek, która po latach odważyła się przyznać, że jej życie nie było usłane różami.
Dopiero po latach uświadomiła sobie, jak odmienne mogło być jej życie, gdyby urodziła się w innej rodzinie. Jej rodzice nigdy nie dbali o to, czym ona i jej rodzeństwo się żywią (bywało, że nie jedli nic, albo wygrzebywali resztki ze śmietnika), co na siebie zakładają, ile razy zmieniali szkołę, jak są postrzegani przez rówieśników. Rodzina Wallsów podróżuje całe życie przez Stany Zjednoczone starymi gruchotami, które porzuca na poboczu, gdy w końcu się rozsypią. Tata i mama są "prawdziwymi" hippisami. Cenią wolność i przygodę. Nie dbają o pieniądze, pracują w ostateczności. Matka spędza całe dnie na czytaniu i malowaniu, ojciec zalewa się w trupa i urządza awantury. Dzieci... radzą sobie same. Muszą, żeby przeżyć.
Autorka nie ocenia, jedynie opisuje. Niejednokrotnie z humorem.
Gorzka historia napisana przez życie, na...

zobacz kolejne z 1276 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Ekranizacje, na które warto czekać w 2017 roku

Nowy rok, nowe plany. Chociażby filmowe. Na jakie ekranizacje warto czekać w tym roku? Jakich filmów możemy wypatrywać w kinowych zapowiedziach? Sprawdzamy.


więcej
Szkoła w Teksasie boi się reakcji rodziców na klasykę literatury

Ciąg dalszy problemów z listą lektur w szkole Highland Park w Dallas. Pisaliśmy już o tym, że siedem książek zostało tam wpisanych na listę lektur zakazanych po tym, jak rodzice skarżyli się, iż książki te zawierają nieodpowiednie treści.  


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd