Szklany zamek

Tłumaczenie: Anna Zielińska
Wydawnictwo: Remi
7,73 (456 ocen i 64 opinie) Zobacz oceny
10
54
9
77
8
113
7
140
6
52
5
17
4
1
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Glass Castle
data wydania
ISBN
9788363142902
liczba stron
336
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Jeannette Walls z wdziękiem i precyzją odtworzyła jeden z najbardziej poruszających obrazów trudnego dzieciństwa, jakie dotąd znalazły swe odbicie na kartach książek. Ten wstrząsający pamiętnik jest sukcesem pod każdym względem i wnosi to, co powinna wnosić każda dobra książka; głosi wiarę w siłę charakteru. Autorka przez dwadzieścia lat ukrywała swoje pochodzenie. Teraz zdecydowała się mówić.

 

źródło opisu: okładka

źródło okładki: scan własny

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 2918

Zamki na piasku

Po lekturze Nieokiełznanych, w której Jeannette Walls wspominała swoją babcię Lily, na „Szklany Zamek” po prostu czekałam z utęsknieniem. Nie ukrywam, że autorka nie porwała mnie ani swoim stylem, ani atmosferą. Tym, co mnie urzekło, była osobowość głównej bohaterki i… chyba prawda. Piszę „chyba”, bo wciąż nie wiem tak do końca, jak nazwać ten magnes, którym ponownie przyssałam się, tym razem do życia czwórki dzieciaków i ich rodziców.

Jeszcze w „Nieokiełznanych” mogliśmy się zorientować, że córka Lily Casey, Rose Mary, to niezłe ziółko i choć gdzieś po cichu liczyłam, że weźmie w niej górę krew matki, nie spodziewałam się cudów. I słusznie. Rose Mary daje popalić nie tylko swoim dzieciom, ale chyba przede wszystkim czytelnikom.

Choć sama jestem matką, nie zamierzam oceniać metod wychowawczych Rexa i Rose Mary, ale przyznam, nie raz burzyła się we mnie krew. Bo jak tu mieć sympatię do ojca, który rozbija skarbonkę z rocznymi, ciężko zarobionymi, oszczędnościami trójki swoich dzieci, żeby je zwyczajnie przepić? Z drugiej strony, jak przekląć ojca, który bez szemrania, w kilka dni zebrał (wygrał w karty) dla córki 950 dolarów, brakujących do spłaty czesnego za studia, podczas gdy sam pozostawał wówczas bezdomnym (poniekąd z wyboru)? Matki nie oceniam, moje nerwy (a może skostniały światopogląd?) tego nie zniosą. Założyłam po prostu, że była totalnie odklejona od szablonów rodzicielskich, jakimi operujemy w społeczeństwie. Wolę myśleć, że nie była do końca świadoma zarówno...

Po lekturze Nieokiełznanych, w której Jeannette Walls wspominała swoją babcię Lily, na „Szklany Zamek” po prostu czekałam z utęsknieniem. Nie ukrywam, że autorka nie porwała mnie ani swoim stylem, ani atmosferą. Tym, co mnie urzekło, była osobowość głównej bohaterki i… chyba prawda. Piszę „chyba”, bo wciąż nie wiem tak do końca, jak nazwać ten magnes, którym ponownie przyssałam się, tym razem do życia czwórki dzieciaków i ich rodziców.

Jeszcze w „Nieokiełznanych” mogliśmy się zorientować, że córka Lily Casey, Rose Mary, to niezłe ziółko i choć gdzieś po cichu liczyłam, że weźmie w niej górę krew matki, nie spodziewałam się cudów. I słusznie. Rose Mary daje popalić nie tylko swoim dzieciom, ale chyba przede wszystkim czytelnikom.

Choć sama jestem matką, nie zamierzam oceniać metod wychowawczych Rexa i Rose Mary, ale przyznam, nie raz burzyła się we mnie krew. Bo jak tu mieć sympatię do ojca, który rozbija skarbonkę z rocznymi, ciężko zarobionymi, oszczędnościami trójki swoich dzieci, żeby je zwyczajnie przepić? Z drugiej strony, jak przekląć ojca, który bez szemrania, w kilka dni zebrał (wygrał w karty) dla córki 950 dolarów, brakujących do spłaty czesnego za studia, podczas gdy sam pozostawał wówczas bezdomnym (poniekąd z wyboru)? Matki nie oceniam, moje nerwy (a może skostniały światopogląd?) tego nie zniosą. Założyłam po prostu, że była totalnie odklejona od szablonów rodzicielskich, jakimi operujemy w społeczeństwie. Wolę myśleć, że nie była do końca świadoma zarówno swoich obowiązkówm, jak i życia, które fundowała swoim dzieciom. W przeciwnym razie, ja, czytelnik, nie dźwignę tej opowieści.

„Szklany Zamek”, czyta się trochę jak wielką hippisowską przygodę, w której nie chce się brać udziału. I choć wszystkie trudy, głód, bójki ukształtowały Jeanette i jej rodzeństwo (choć najmłodsza z nich, Meureen, nie wyszła z tego dzieciństwa bez szwanku), nie zazdroszczę im pierwszych nastu lat życia. Początkowo zastanawiałam się, jakim cudem ona nie ma żalu do rodziców? Przecież jej matka podjadała po kryjomu czekoladę, podczas gdy dzieci grzebały z głodu po śmietnikach. Ojciec nieustannie pił. Żadne nie kwapiło się do stałej pracy, nie dbało o rachunki (bywało, że zimą dzieci trzęsły się z zimna), bagatelizowano próby molestowania seksualnego, a mimo to we wspomnieniach Jeanette Walls, nie ma goryczy ani wyrzutów. Brak złości, nawet takiej utajonej, do której przecież miała pełne prawo.

Gdzie więc tkwi sekret? Czy jest coś, o czym nie doczytałam? Czego nie pojęłam? Czy między linijkami czai się brakujący puzzel, czy ujawnia go stylistyka zdań?

I myślę sobie, że jedyną odpowiedzią, na moje wszystkie zdumienia i znaki zapytania, jest miłość. I że pomimo tej nieposkromionej ochoty na krytykę, w tym przypadku, nie mamy do niej prawa.

Monika Stocka

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1586)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 901
Alicja | 2018-05-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 maja 2018

" Cierpienie w dzieciństwie wychodzi na dobre. Uodparnia ciało i duszę". (str 41) tak uważała matka naszej bohaterki.
Powieść oparta na faktach. Wstrząsająca, porażająca, nie mieszcząca się w głowie. Rodzice patologiczni, czy nie? Z jednej strony inteligentni, przekazujący, swoim dzieciom wiedzę z różnych dziedzin życia, z drugiej strony uciekanie od odpowiedzialności rodzicielskiej.Ciągłe przeprowadzki, ucieczki przed wymiarem sprawiedliwości, narażanie na niebezpieczeństwa, pozostawianie samych na wiele godzin w samochodzie, czy w czymś co miało być mieszkaniem, zabieranie do kasyna.Ojciec alkoholik,zajmujący się szemranymi interesami, matka niespełniona artystka, uważająca, iż dzieci nie należy krępować zakazami i zasadami.Często głodne, brudne, pozostawione same sobie,wyśmiewane przez rówieśników, zmuszane do kradzieży, poszukiwania jedzenia w śmietnikach, musiały radzić sobie w życiu, by przetrwać.
"Życie jest sztuką pełną tragicznych i komicznych epizodów" (str 156),...

książek: 3392
Danway | 2013-06-01
Przeczytana: 05 maja 2013

Na początku chciałbym podziękować wydawnictwu REMI za udostępnienie egzemplarza do redakcji. Jednocześnie chciałbym najmocniej przeprosić, że moje zadanie tak długo trwało. Jednak nawał nowych obowiązków w nowej pracy nie pozwala mi zajmować się książkami w takim wymiarze jakim bym chciał.

Przedstawiona książka jest biografią Jeanette Walls oraz jej trójki rodzeństwa. Obecnie Jeanette Walls jest wybitną dziennikarką, która pracowała przez wiele lat New York Magazine, Esquire Magazine czy US Today. Tak wspaniałe pracy jest zadośćuczynienie za jej cierpienie w dzieciństwie, a tych było nie mało.

Jeanette była drugą córką Rose Mary oraz Rexa Wallsa. Jej rodzice nie należeli do najlepszych na świecie. Rzecz jasna bardzo kochali swoje dzieci, jednak w żaden sposób nie potrafili im zapewnić dobrego i godnego życia. Przez wiele lat cała rodzina żyła w skrajnym ubóstwie w rozpadających się domach. Wszystko przez alkoholizm ojca i nieodpowiedzialność, egoizm i nieumiejętność...

książek: 526
talia44 | 2015-03-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 18 marca 2015

Poraża w tych wspomnieniach nieodpowiedzialność i niefrasobliwość rodziców,którzy tak kochają i pielęgnują swoją wolność,że krzywdzą przez to własne dzieci.
Wolność może i jest wspaniała ale są gdzieś jej granice.Kiedy się ma dzieci to im trzeba przede wszystkim zapewnić wyżywienie,mieszkanie,wykształcenie i poczucie bezpieczeństwa.
Natomiast w rodzinie Jeannette Walls to właśnie dzieci niejednokrotnie przejmowały rolę opiekunów rodziny.
Książka jest bardzo poruszajaca.Wielki szacunek dla Jeannette i jej rodzeństwa za to,że potrafili się wyrwać z takich nizin społecznych.

książek: 175
Magdalena | 2015-05-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 maja 2015

Niewiarygodna! To chyba najwłaściwsze słowo. Kolejna książka, która podczas czytania wywoływała u mnie ciągłe reakcje: przecież to niemożliwe. Niemożliwe, żeby był taki facet, przy którym Homer Simpson (postać w końcu fikcyjna) to potęga intelektu i dobroci a określenie American Idiot zakrawa na komplement. Albo jego małżonka - leniwe babsko, napawające się swym pseudotalentem malarskim i mające gdzieś czwórkę własnych dzieci i ich potrzeby. Do absurdu doprowadziła słuszną skądinąd zasadę akceptacji "tego co jest" i wyszukiwania we wszystkim pozytywów.
Ta dwójka tak mnie zdenerwowała, że długo ich nie zapomnę. I wiem, że ich trudne dzieciństwo nie jest żadnym usprawiedliwieniem tego co zrobili swoim dzieciom. Dzieciom, które musiały od niemowlęctwa mierzyć się z dorosłymi problemami.
Czytając "Szklany zamek" można też poznać inną Amerykę - bardzo daleką od naiwnych wyobrażeń na jej temat.
Polecam wszystkim lubiącym prawdziwe historie.

książek: 848
Aleksandra | 2016-09-15
Przeczytana: 15 września 2016

Szokująca i porażająca lektura o anty-wychowaniu. Po raz pierwszy zetknęłam się z tak gorzką prawdą. Trudno było czytać wspomnienia znanej dziennikarki o jej dzieciństwie. Chylę czoła przed takimi ludźmi, którzy wbrew wszelkim przeciwnościom osiągają sukces w życiu. Polecam każdemu.

książek: 252
Adam | 2018-01-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 21 stycznia 2018

„Tata pokazał nam kiedyś, gdzie będą fundamenty i piwnica Szklanego Zamku. Dokonał pomiarów i wytyczył zarys za pomocą sznurka i palików”.

Każde dziecko cieszyłoby się z nowego domu, własnego pokoju, miejsca ciepłego i bezpiecznego. Jeannette Walls w swoim dzieciństwie nie miała prawdziwego domu, nie było przytulnie i ciepło. Ekscentryczny ojciec alkoholik wyzywał mamę „od głupich kurew i śmierdzących cip”. W tej sześcioosobowej rodzinie często dochodziło też do rękoczynów, a trzyletnie dziecko samo sobie musiało już przygotować posiłek. Całość przedstawionej opowieści poznajemy z perspektywy dorosłej już Jeannett. Autorka opowiada nam historię nieprawdopodobną a jednak prawdziwą, pełną bólu, brudu, głodu i niespełnionych obietnic.
W całym tym nieszczęściu najgorsze jest to, że nie jest to rodzina patologiczna, a takie wrażenie odniosłem na początku. Rodzice umieli wpoić im wartości, które pozwoliły przetrwać w każdych warunkach, rozwijali je intelektualnie. Rodzeństwo potrafiło...

książek: 496
Bella | 2011-09-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 września 2011

Przeczytałam jednym tchem, nawet popołudniowe drzemki poszły na bok. Autorka opisuje swoje niesamowite, czasem smutne, gorzkie i zaskakujące dzieciństwo. Książka jest niesamowita. Momentami trudno uwierzyć w prawdziwość życia Wallesów. Nie mogę pojąć, że tacy mogą być rodzice, ludzie i jestem pełna podziwu, ze prawie całe rodzeństwo wyszło zwycięsko z tej walki o przetrwanie.

książek: 597
Anaesz | 2014-04-06
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 06 kwietnia 2014

Nie ma rodziców idealnych, każdy popełnia błędy, niestety rodzice autorki mało kiedy ich nie popełniali.. historia autorki jest wstrząsająca i aż niemożliwym jest jak ona i jej rodzeństwo wyrośli na tak normalnych, poukładanych ludzi,pracowitych i zaradnych..może nie mieli innego wyjścia?? może przez to co widzieli w dzieciństwie, bieda jakiej doznali sprawiła że musieli wyjść na ludzi i metoda a w zasadzie brak metody wychowawczej rodziców de facto sie sprawdziła?? Cięzko jednoznacznie ocenić rodziców..czasem mieli przebłyski normalności, choc tych zdecydowanie było za mało by móc stwierdzić że autorka miała chociażby przyzwoite dzieciństwo..Książkę czyta się znakomicie, opowieść chwyta za serce, ma się ochotę nakarmić te dzieciaki..potrząsnąć matką..ojcem..Podziwiam autorkę za miłość do rodziców, to w jaki sposób o nich pisze, nie wiem czy mnie byloby stać po tym co doświadczyła na takie uczucie.

książek: 324
tjank | 2018-05-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 12 maja 2018

Po kilku głębszych oddechach i chwili na odreagowanie zastanawiałem się jakimi słowami mógłbym w skrócie scharakteryzować treść właśnie przeczytanej książki. Nasuwa mi się jedno – porażająca. Historia opisana przez Jeannette Walls pozostawia po sobie pustkę, jak po przejściu tornada. Może nie tak skrajnie ekstremalne sytuacje jak tu opisane, ale miałem okazje spotkać. Nauczyło mnie to szacunku dla „normalnego” życia. Książkę polecam zdecydowanie.

książek: 127
Nicole | 2012-02-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: sierpień 2011

Nie sposób zapomnieć tej książki. Autobiografia, pełna prawdy, goryczy, brutalności, która jednak nie wydaje się być taką straszną dla Jeannette gdy jest radosną, młodą dziewczynką. Hippisowskie życie rodziców skutkuje tym, że przyszła reporterka i jej rodzeństwo muszą radzić sobie sami, polegając jedynie na sobie wzajemnie.
Wspaniały początek, samo rozpoczęcie powieści świadczy już o wielkim talencie reporterskim.
Historia o radości i beztrosce młody lat, ciągłych podróżach, asymilacji w nowych miejscach i znów wyjazdów do obcych miejsc.
O pogoni za marzeniami i własnymi aspiracjami rodziców, których moglibyśmy zmieszać z błotem za styl wychowania, a raczej tego nie robienia.
Trudno określić czy to opowieść o rodzinie patologicznej, wolnej od konwenansów, artystycznej, archaicznej czy nowoczesnej.
Poruszająca, smutna, autentyczna, warta przeczytania.

zobacz kolejne z 1576 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Ekranizacje, na które warto czekać w 2017 roku

Nowy rok, nowe plany. Chociażby filmowe. Na jakie ekranizacje warto czekać w tym roku? Jakich filmów możemy wypatrywać w kinowych zapowiedziach? Sprawdzamy.


więcej
Szkoła w Teksasie boi się reakcji rodziców na klasykę literatury

Ciąg dalszy problemów z listą lektur w szkole Highland Park w Dallas. Pisaliśmy już o tym, że siedem książek zostało tam wpisanych na listę lektur zakazanych po tym, jak rodzice skarżyli się, iż książki te zawierają nieodpowiednie treści.  


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd