Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nieokiełznane

Tłumaczenie: Dobromiła Jankowska
Wydawnictwo: Remi
7,44 (101 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
11
8
24
7
38
6
16
5
2
4
2
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Half Broke Horses
data wydania
ISBN
978-83-63142-69-8
liczba stron
304
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
castagna

"Te stare krowy jeszcze przed nami wyczuły nadchodzące kłopoty..." Tak zaczyna się biograficzna powieść o Lily Casey Smith, przedsiębiorczej, dzielnej i niezwykłej kobiecie, żyjącej na początku XX wieku w Stanach. Lily w wieku sześciu lat pomagała ojcu ujeżdżać konie, kiedy miała lat piętnaście, opuściła dom, by uczyć się w miasteczku na prerii - by do niego dotrzeć, przejechała samotnie...

"Te stare krowy jeszcze przed nami wyczuły nadchodzące kłopoty..."

Tak zaczyna się biograficzna powieść o Lily Casey Smith, przedsiębiorczej, dzielnej i niezwykłej kobiecie, żyjącej na początku XX wieku w Stanach. Lily w wieku sześciu lat pomagała ojcu ujeżdżać konie, kiedy miała lat piętnaście, opuściła dom, by uczyć się w miasteczku na prerii - by do niego dotrzeć, przejechała samotnie pięćset mil na kucyku. Nauczyła się prowadzić samochód (Kochałam jazdę autem bardziej niż jazdę konną. Samochodów nie trzeba było karmić, jeśli nie pracowały, i nie trzeba było sprzątać po nich łajna.) oraz pilotować samolot. Z mężem Jimem prowadziła ogromne ranczo w Arizonie. Wychowała dzieci - jednym z nich była matka autorki - Rosemary Smith Walls, pięknie sportretowana w powieści Szklany zamek.
Lily przetrwała tornada, susze, powodzie, wielki kryzys i ogromną osobistą tragedię. Walczyła z wszelkimi uprzedzeniami - wobec kobiet, Indian i tych, którzy nie pasowali do społeczeństwa.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Remi, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictworemi.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 2503

I kowbojki mogą marzyć

Przyznam, że nie do końca jestem fanką tego typu literatury - trochę no name’owych wspomnień rodem z Ameryki, po których nie spodziewam się niczego więcej niż trywialnych, wtórnych mądrości. Tutaj jednak skusił mnie trochę tytuł i pierwsze zdanie: "Te stare krowy jeszcze przed nami wyczuły nadchodzące kłopoty...", po którym wbrew wszystkiemu zaczęła się we mnie tlić nadzieja na coś innego.

Nie pomyliłam się bardzo, oczekując historii prawdziwej kowbojki, nie mającej co prawda niczego wspólnego z uwielbianą przeze mnie Sissy z I kowbojki mogą marzyć Toma Robbinsa, ale za to mającej prawdziwe ciało i niewyparzoną gębę.

Nie sposób opowiedzieć pokrótce nawet jednej czwartej przygód Lily, tym bardziej, że ta kobieta sama w sobie jest wielką przygodą i przyznaję, że bardziej niż jakiekolwiek walory artystyczne, w tej książce urzekła mnie jej bohaterka. Podczas lektury wielokrotnie sprawdzałam, czy aby na pewno Lily żyła na początku XX wieku, gdyż otwartość jej umysłu, pęd do spełniania marzeń czy nieświadomy feminizm (pomimo spędzenia większości życia na farmie) zadziwiałby nawet dziś. Już jako mała dziewczynka, wyróżnia się nie tylko bystrością umysłu, ale też zmysłem obserwacji i twardym charakterem. I choć początkowo zdaje się szukać swojego Wielkiego Celu, jak sama go określa, trudno oprzeć się wrażeniu, że doskonale wie dokąd zmierza. Lily nigdy nie załamuje rąk, nie popada w melancholię (w przeciwieństwie do swojej matki), nie marzy o niemożliwym i nie wzdycha do księcia...

Przyznam, że nie do końca jestem fanką tego typu literatury - trochę no name’owych wspomnień rodem z Ameryki, po których nie spodziewam się niczego więcej niż trywialnych, wtórnych mądrości. Tutaj jednak skusił mnie trochę tytuł i pierwsze zdanie: "Te stare krowy jeszcze przed nami wyczuły nadchodzące kłopoty...", po którym wbrew wszystkiemu zaczęła się we mnie tlić nadzieja na coś innego.

Nie pomyliłam się bardzo, oczekując historii prawdziwej kowbojki, nie mającej co prawda niczego wspólnego z uwielbianą przeze mnie Sissy z I kowbojki mogą marzyć Toma Robbinsa, ale za to mającej prawdziwe ciało i niewyparzoną gębę.

Nie sposób opowiedzieć pokrótce nawet jednej czwartej przygód Lily, tym bardziej, że ta kobieta sama w sobie jest wielką przygodą i przyznaję, że bardziej niż jakiekolwiek walory artystyczne, w tej książce urzekła mnie jej bohaterka. Podczas lektury wielokrotnie sprawdzałam, czy aby na pewno Lily żyła na początku XX wieku, gdyż otwartość jej umysłu, pęd do spełniania marzeń czy nieświadomy feminizm (pomimo spędzenia większości życia na farmie) zadziwiałby nawet dziś. Już jako mała dziewczynka, wyróżnia się nie tylko bystrością umysłu, ale też zmysłem obserwacji i twardym charakterem. I choć początkowo zdaje się szukać swojego Wielkiego Celu, jak sama go określa, trudno oprzeć się wrażeniu, że doskonale wie dokąd zmierza. Lily nigdy nie załamuje rąk, nie popada w melancholię (w przeciwieństwie do swojej matki), nie marzy o niemożliwym i nie wzdycha do księcia z bajki. Ale to nie facet w spódnicy, Lily potrafi też płakać i … marzyć, a kiedy zaczyna, nie ma takiej siły, która powstrzymywałaby ją od dążenia aby to, czego pragnie się zmaterializowało. W ten sposób kończy szkołę, uzyskując dyplom nauczyciela, który pozwala jej uniezależnić się w swojej pracy od widzimisię bardziej prominentnych mieszkańców. Podobnie dzieje się również, kiedy zauważa po raz pierwszy w życiu, lecący nad głową samolot i zapragnie wznieść się w powietrze. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że jej się to udaje. Ma też niezliczoną ilość pomysłów na wyjście z kryzysu finansowego, przy czym jednym z nich jest sprzedawanie bimbru podczas prohibicji, wychowując jednocześnie dwójkę małych dzieci.

Można by pomyśleć, że Lily to kobieta urodzona w czepku, istna szczęściara. Nic bardziej mylnego. Jej ojciec powtarzał często swojej córce, że los rozdaje nam karty, ale to my musimy umieć nimi zagrać. Lily nie dostała dobrych kart, czasem wręcz passa wyjątkowo jej nie sprzyjała, ale to, co miała, rozegrała cholernie dobrze.

Hołd Lily Casey Smith oddaje jej wnuczka, która przyznaje, że babci nie pamięta zbyt dobrze i większość historii zawdzięcza pamięci swojej matki. Tej samej, którą opisuje w książce Szklany Zamek. A ponieważ z lektury „Nieokiełznanych” wynika, że z matki też było niezłe ziółko, choć nie koniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu, nie wyobrażam sobie, żeby i tej książki nie przeczytać.

Monika Stocka

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (381)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 707
Aleksandra | 2016-09-07
Przeczytana: 06 września 2016

Nieokiełznane - to historia niezwykłej kobiety, Lily Smith, jednocześnie babki Jeanette Walls, autorki książki. Towarzyszymy jej od dzieciństwa i podziwiamy jej odwagę, upór i mądrość życiową.Życie na prerii, zmagania z żywiołami, walka o przetrwanie w wyczerpujących warunkach budzą podziw i niedowierzanie. Książka warta przeczytania.

książek: 2287
electric_cat | 2014-06-24
Przeczytana: 23 czerwca 2014

Napisałam wreszcie coś na Zapiskach:

http://zapiski-z-przypomnianych-krain.blogspot.com/2014/06/nieokieznane-opowiesc-prawdziwa-o-walce.html

Fragment mojego gderania:

"Nieokiełznane" są hołdem złożonym Lily Casey Smith przez jej wnuczkę, Jeannette Walls. Autorka w swojej powieści (a raczej opowieści) pozwala babci mówić własnym głosem, przedstawia historie zasłyszane od członków rodziny. Lily jako bohaterka jest stanowcza, porywcza, ale przede wszystkim silna jak prawdziwa ranczerka. Daleko jej do wizerunku damy z westernowego saloonu, choć potrafiła ograć niejednego cowboya (jego wizerunek również odbiegał od tego, który znamy z filmów) w pokera i przekonać niemal każdego kierowcę, by w czasach benzyny na kartki podzielił się z nią swoim zapasem. Grunt to opanować sztukę perswazji, tego uczyła swoją córkę Rose Mary. Lily ma też swoją dumę. Pracowała już jako służąca i nie ma zamiaru więcej się przed nikim kłaniać. Może dlatego też nie zawsze jej nauczycielskie życie jest...

książek: 1951
Anna | 2012-10-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 października 2012

Właśnie dzisiaj rano skończyłam czytać tę fantastyczna opowieść. Od samego początku wiedziałam, że przypadnie mi ona do gustu, ponieważ opowiada o kobiecie z charakterem, silnej, nie dającej się złamać. Lily istniała naprawdę, była świetną matką, dobrą żoną, wspaniałą nauczycielką, potrafiła też latać samolotem, jeździć samochodem, ujeżdżać konie, hodować bydło, miała wiele pasjonujących przygód. Niestety życie nigdy jej nie rozpieszczało,już jako młoda dziewczyna zawierzyła mężczyźnie, który okazał się bigamistą, lecz nie złamało jej to. Wyciągnęła wnioski na przyszłość, wiele nauczyła się z tej lekcji, jaką dało jej życie. Wszystko, czego się podejmowała robiła z wielką pasją, wkładała w to całe swoje serce, oddawała się temu bez reszty. Można spokojnie brać z niej przykład i wiele się od niej nauczyć, jak chociażby tego, że w życiu należy mieć jakiś cel i dążyć do jego realizacji. Teraz z chęcią sięgnęłabym po pierwszą książkę tej autorki, opowiadającą o niej samej, pt. "Szklany...

książek: 537
Anaesz | 2014-12-18
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 18 grudnia 2014

Książka ciekawa i niesamowita jak życie Lily Casey Smith. Bardzo lubię takie kobiety, mocno stąpające po ziemi, twarde, pracowite i dzielne. Taka była babcia autorki, taka przetrwała w rodzinnych opowieściach. Książkę czyta się przyjemnie, historia wciąga, jest napisana dobrze, bez zbytniej dłużyzny. Kto polubił Szklany Zamek, polubi i Nieokiełznane. Szczerze polecam.

książek: 286
Monika | 2016-03-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 marca 2016

Prawdziwa historia o nieustraszonej, nieokiełznanej kobiecie, która żyła, tak jak czuła, jak chciała, jak marzyła. Inspirująca lektura.

książek: 85
ciemnowszedzie | 2013-05-13
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 13 maja 2013

Właśnie skończyłem czytać i czuję się jak narkoman na głodzie, potrzebuje więcej.... jak dla mnie rewelacja

książek: 115
Joemka | 2015-03-13
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Bohaterkami "Nieokiełznanych" Jeannette Walls są kobiety z jej rodziny- matka, a przede wszystkim babka, Lily Casey Smith. Lily była kobietą niezwykłą. Córka ranczera, od najmłodszych lat pracowała u boku ojca. Dziewczyna świetnie radziła sobie z końmi, ale nade wszystko chciała się uczyć , a następnie przekazywać wiedzę innym. Jako nastolatka była wędrowną nauczycielką. Ciągle się dokształcała, nauczyła się prowadzić samochód, a nawet latać samolotem. Prowadziła z mężem rancho, wychowywała dzieci i uczyła w szkole. Zwyczajne życie? Być może, ale Lily zdobyła to, co zdobyła własną ciężką pracą, starając się jak najlepiej wykorzystać karty, które dostała od życia. Niczego się nie bała, podejmowała wyzwania i gotowa była poświęcić posadę, by być w zgodzie z samą sobą. Pierwszą ważną szansę od losu, którą wykorzystała, podsumowała: " udało mi się wejść przez to pierońskie okno". Lily handluje też bimbrem, bierze udział w wyścigach konnych, ogrywa kowbojów w pokera i nie płaszczy...

książek: 1740
karola | 2013-01-03
Przeczytana: 24 grudnia 2012

To historia babki autorki, Lily Casey Smith, żyjącej wcale nie tak dawno, bo w ubiegłym wieku, urodzonej w jego początku… Wiek XX brzmi dobrze, ale jego początki wcale nie były tak łatwe do życia jak jego końcówka… To ogromny skok cywilizacyjny i to między innymi można zobaczyć w tej książce. Ale umówmy się – to tylko tło tej historii. Historii życia kobiety, która nigdy się nie poddawała, która nie chciała być jedynie gospodynią domową, która zawsze pragnęła czegoś więcej i w dodatku sięgała po to odważnie, mimo czasom nie do końca sprzyjającym kobietom. Już jako dziewczynka pomagała ojcu ujeżdżać konie. Jako nastolatka przejechała na koniu szmat kraju, by podjąć pracę nauczycielki. Nie dość, że jeździła konno, nauczyła się też prowadzić samochód a także latać samolotem. Brała udział w konnych wyścigach i grała w karty ogrywając często współgraczy - mężczyzn. Prowadziła z mężem potężne ranczo, wychowując dwójkę dzieci. Z całą pewnością nie była pokornym cielęciem… lecz silną,...

książek: 59
Katja | 2017-08-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 sierpnia 2017

Świetna książka, przede wszystkim ze względu na dobrze zarysowaną główną bohaterkę, Lily, która od dziecka nawykła do ciężkiej pracy. Najpierw na farmie rodziców, później w Chicago, gdzie zdobywała wykształcenie, by zostać nauczycielką i w końcu na ranczu, gdzie zajmowała się wraz z mężem hodowlą bydła.
Przez lata Lily nie zapomina o swoich ambicjach i kiedy tylko może podejmuje pracę nauczycielki w różnych wioskach Zachodniej Ameryki. Lily jest uparta, odważna i nowoczesna, co przejawia się między innymi w upodobaniu do gry w pokera, braniu lekcji latania i uczestnictwie w zawodach konnych (tak, jako jockey w czerwonej, jedwabnej koszuli!) Ciekawość świata i otwarte głoszenie poglądów powoduje, że bohaterka czasem wpada w tarapaty, lecz jej rozsądek zawsze ją z nich ratuje lub pomaga otrząsnąć się po porażce i ruszyć dalej.
Za takich bohaterów lubię literaturę amerykańską, krwiści i nieprzegadani, silni i z pomysłem na życie. Zdecydowanie polecam!

książek: 90
Margo | 2012-11-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2012 rok

Jasna, wartka narracja, przeplatana nienachalnie podanymi "złotymi myślami", fabuła pisana przez samo życie, stad dużo bardziej fascynująca. Relatywnie kontrowersyjna postawa głównej bohaterki - upartej, niezłomnej, odważnej, nietuzinkowej kobiety. Pozycja warta przeczytania.

zobacz kolejne z 371 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Zamki na piasku

Jeszcze w „Nieokiełznanych” mogliśmy się zorientować, że córka Lily Casey, Rose Mary, to niezłe ziółko i choć gdzieś po cichu liczyłam, że weźmie w niej górę krew matki, nie spodziewałam się cudów. I słusznie.  Rose Mary daje popalić nie tylko swoim dzieciom, ale chyba przede wszystkim czytelnikom.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd