Wyzwanie czytelnicze LC

Stara Słaboniowa i Spiekładuchy

Seria: Ja Gorę
Wydawnictwo: Oficynka
8,1 (443 ocen i 111 opinii) Zobacz oceny
10
72
9
93
8
153
7
80
6
34
5
4
4
3
3
3
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362465712
liczba stron
448
język
polski
dodała
Ag2S

Wy to, Słaboniowa, zawsze tak zakręcicie, że człowiek sam nie wie, w co wierzyć, i widzi rzeczy, których nie ma. W mroźny zimowy wieczór stara kobieta staje przy drewnianym płocie i jak co dzień spogląda bystrym okiem na rodzinną wieś. Gdzieś z nieprzeniknionych ciemności nadciąga zło, jakiego jeszcze mieszkańcy Capówki nie doświadczyli. Zimny, wschodni wiatr niesie ze sobą smród siarki, w...

Wy to, Słaboniowa, zawsze tak zakręcicie, że człowiek sam nie wie, w co wierzyć, i widzi rzeczy, których nie ma.

W mroźny zimowy wieczór stara kobieta staje przy drewnianym płocie i jak co dzień spogląda bystrym okiem na rodzinną wieś. Gdzieś z nieprzeniknionych ciemności nadciąga zło, jakiego jeszcze mieszkańcy Capówki nie doświadczyli. Zimny, wschodni wiatr niesie ze sobą smród siarki, w głębi lasu świecą czyjeś czujne oczy, dziecko o twarzy starca sprowadza na bagna niewinne dziewczęta, a zrodzony z ludzkiego występku Strzygoń wychodzi na krwawy żer. Tylko stara Słaboniowa zna wszelkie diabelskie sztuczki i potrafi zaradzić nie tylko na nadprzyrodzone, ale również na zwykłe, ludzkie kłopoty.

W „Starej Słaboniowej i Spiekładuchach” świat ludzi miesza się ze światem duchów rodem ze słowiańskiej mitologii i ludowych podań, ludzkie tajemnice i fantazje materializują się nieraz pod zaskakującymi i przeraźliwymi postaciami, a mała wieś gdzieś przy wschodniej granicy z niewiadomych przyczyn wciąż jest nękana przez siły nieczyste.

 

źródło opisu: http://oficynka.pl/katalog/staraslaboniowaispiekladuchy/

źródło okładki: http://oficynka.pl/katalog/staraslaboniowaispiekladuchy/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Grzegorz książek: 293

Strzygi, Zmory, Kikimory

To opowieść o słowiańskiej krainie, gdzie w lasach kryją się strzygi, a z jezior wychodzą utopce. Mowa o Capówce, która tylko z pozoru jest cicha i spokojna, drzemią w niej jednak niesamowite historie i ludzie, którzy podobno w zabobony już nie wierzą.

W małej chatce, chciałoby się powiedzieć, że na kurzej łapce, ale jednak nie, mieszka stara Słaboniowa. Nie wiadomo do końca ile ma lat, sama przestała już liczyć, ale wzrok ma dobry i nie jedno już w życiu widziała. Można by nazwać Słaboniową - wiedźmą, czyli idąc tokiem rozumowania Olgi Tokarczuk czy też Przemysława Czaplińskiego, to kobieta, „która wie”. Przeszłość wydaje się tu magiczna i uświęcona, pisarka pozwala czytelnikowi cofnąć się do romantycznych idei, gdzie mickiewiczowskie rusałki rosły obok duchów Słowackiego. Jak ja była młoda, to zmory, strzygi i upiory, żyły pospołu z nami na tym świecie i nikomu to dziwne nie było. Tera inaczy je… Powieść pisana gwarą, pozwala na pełne obcowanie z tym misternym światem, który wydaje się tkwić w bańce mydlanej i istnieć swoim czasem, jakże odmiennym od pozostałych, podobnie jak ma to miejsce w „Prawieku” Olgi Tokarczuk.

Stara Słaboniowa stoi na straży wiejskiego porządku i chroni mieszkańców przed stworami z piekieł przysłanych na ludzkie zatracenie. Joanna Łańcucka prowadzi czytelnika od chałupy do chałupy, od Kikimora do Zmory, od Zmory do Południcy, od Południcy do Strzygi. Pojawia się też Kozioł piekielny, co dziecko chce porwać i inne „spiekładuchy”, które umiłowały...

To opowieść o słowiańskiej krainie, gdzie w lasach kryją się strzygi, a z jezior wychodzą utopce. Mowa o Capówce, która tylko z pozoru jest cicha i spokojna, drzemią w niej jednak niesamowite historie i ludzie, którzy podobno w zabobony już nie wierzą.

W małej chatce, chciałoby się powiedzieć, że na kurzej łapce, ale jednak nie, mieszka stara Słaboniowa. Nie wiadomo do końca ile ma lat, sama przestała już liczyć, ale wzrok ma dobry i nie jedno już w życiu widziała. Można by nazwać Słaboniową - wiedźmą, czyli idąc tokiem rozumowania Olgi Tokarczuk czy też Przemysława Czaplińskiego, to kobieta, „która wie”. Przeszłość wydaje się tu magiczna i uświęcona, pisarka pozwala czytelnikowi cofnąć się do romantycznych idei, gdzie mickiewiczowskie rusałki rosły obok duchów Słowackiego. Jak ja była młoda, to zmory, strzygi i upiory, żyły pospołu z nami na tym świecie i nikomu to dziwne nie było. Tera inaczy je… Powieść pisana gwarą, pozwala na pełne obcowanie z tym misternym światem, który wydaje się tkwić w bańce mydlanej i istnieć swoim czasem, jakże odmiennym od pozostałych, podobnie jak ma to miejsce w „Prawieku” Olgi Tokarczuk.

Stara Słaboniowa stoi na straży wiejskiego porządku i chroni mieszkańców przed stworami z piekieł przysłanych na ludzkie zatracenie. Joanna Łańcucka prowadzi czytelnika od chałupy do chałupy, od Kikimora do Zmory, od Zmory do Południcy, od Południcy do Strzygi. Pojawia się też Kozioł piekielny, co dziecko chce porwać i inne „spiekładuchy”, które umiłowały sobie capówkowych mieszkańców. To rewelacyjna historia pełna słowiańskiej magii, zielarstwa, ognisk palonych potajemnie w lesie, mgieł i tajnych przepisów. Tylko Słaboniowa wie, jak pozbyć się Zmory czy Kikimora. Łańcucka zamyka usta Słaboniowej, nie pozwala jej zbyt dużo mówić o sobie, poznajemy skrawki wydarzeń z przeszłości, pojedyńcze puzzle, które czytelnik sam musi sobie poukładać. Słaboniowa święta nie jest i nigdy nie była, a historia jej życia kryje wiele ciemnych zakamarków.

„Spiekładuchy” to świetny kocioł literacki, dla fanów słowiańskich opowieści, małych wiosek na końcu świata i niezwykłych bohaterów, bo choć zwyczajni, to jednak z Kikimorem przy kołysce.

Grzegorz Śmiałek

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1286)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3297
Beata | 2016-08-07
Przeczytana: 07 sierpnia 2016

Mój Boże, zachwyciła mnie ta powieść (a właściwie szereg ściśle powiązanych ze sobą opowiadań), jest tak niezwykła i barwna, przepełniona klimatem dawno przebrzmiałej polskiej wsi, pełnej wiary w świat nadnaturalny, w złe duchy, zmory, strzygonie, kikimory i inne stwory prześladujące spokojną, zapadłą wieś. Jest stara Słaboniowa, wioskowa wiedźma, walcząca ze złymi mocami. Książka napisana barwną wiejską gwarą, przepięknie ilustrowana, pokazująca obyczajowość chłopską, ich sposób myślenia i pokazująca dawne życie na wsi. Chcę więcej takich książek!!!
Przypomniało mi się dzieciństwo na wsi (wiele lat temu:), kiedy moja prababcia snuła wiele opowieści w tym klimacie. Wprawdzie nie była wiedźmą, ale pamiętała i stosowała w praktyce dużo takich ludowych przekonań i zabobonów, pamiętam czerwone wstążeczki wplątane w końskie grzywy i nie tylko, by zabezpieczyć przed złym okiem, obrzędy związane z Zaduszkami i Bożym Narodzeniem i Wielkanocą i mnóstwo innych ludowych przesądów, broniących...

książek: 2740
Koronczarka | 2016-12-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 grudnia 2016

I do jakiej szufladki tę książkę włożyć? Jakąś nową z napisem etnofantasy przydałoby się skombinować. I dobrze by było, gdyby pani Łańcucka coś jeszcze napisała. Bo książka to bardzo udana. Składa się z kilkunastu opowiadań połączonych tytułową starą Słaboniową i miejscem akcji. Książka jest swoistym bestariuszem - w każdym rozdziale Słaboniowa musi stawić czoła kolejnej poczwarze. Ona sama - znachorka i wiedźma żyjąca na tym świecie już strasznie długo i pewnie jeszcze pożyje, bo śmierć jej nie chce zabrać - stoi na granicy świata rzeczywistego i magicznego, a pomieszanie jednego i drugiego daje uroczy efekt. Chciałoby się przy tej okazji poszukać jakiegoś drugiego dna, trochę filozofii, prawd życiowych, ale tu autorka niczego oryginalnego nie ma do powiedzenia.

książek: 1017
Stokrotka | 2018-07-11
Przeczytana: 11 lipca 2018

Stara Słaboniowa mieszka sobie w Capówce i żadna istota nadprzyrodzona zadziwić jej nie może. Zna ona zmory, strzygi, diabły, kikimory i inne „spiekładuchy”.
Na powieść Joanny Łańcuckiej składa się zbiór fantastycznych opowieści, które czyta się wyśmienicie. Główna bohaterka to taki żeński odpowiednik Jakuba Wędrowycza, który zamiast bimbru woli gorącą herbatę. Jej losy i konfrontacje z siłami nieczystymi są nieziemskie, ubarwione gwarą, okraszone wspominkami z przeszłości, urozmaicone nietuzinkowymi ilustracjami. Jeśli ktoś jeszcze nie poznał Słaboniowej, warto naprawić ten błąd.

książek: 6732
allison | 2016-04-30
Przeczytana: 29 kwietnia 2016

"Stara Słaboniowa i spiekładuchy" to książka, którą czyta się jednym tchem.
Fabuła utkana jest z wielu opowieści, które łączą wspólni bohaterowie - mieszkańcy zabitej dechami wioski, w której nawet pod koniec XX wieku pokutują zabobony i ludowe wierzenia. To one właśnie wprowadzają niesamowity nastrój, raz dziejąc grozą, innym razem bawiąc i rozbrajając czytelnika. Im dalej, tym robi się coraz bardziej tajemniczo, dzięki czemu poznajemy wielki, skrywany od wielu lat sekret tytułowej bohaterki. Na sam koniec autorka zostawiła opowieść wstrząsającą, poruszającą do głębi i skłaniającą do wielu refleksji. Muszę przyznać, że mnie tym zaskoczyła, ale było to zaskoczenie pozytywne. Sądzę, że tę właśnie tragiczną historię będę najdłużej i najlepiej pamiętać.

Opowieści Joanny Łańcuckiej aż kipią od emocji, namiętności, nieokiełznanych uczuć i doznań. Jest w nich miejsce i na wzruszającą miłość do nieżyjącego męża, i na naturalistycznie pokazane chucie, nad którymi bohaterowie nie...

książek: 861
Nina | 2018-05-13
Na półkach: 2018, Przeczytane, Ebook
Przeczytana: 11 maja 2018

Stara Słaboniowa rzuciła na mnie urok :) Nie mogłam się oderwać od lektury i mam nadzieję, że autorka nie spocznie na laurach i spłodzi coś jeszcze, coś równie niesamowitego jak historia Słaboniowej.
Ależ to było dobre, jakże inne, fascynujące, nieszablonowe i trudne do zakwalifikowania. Taka mieszanka wybuchowa kilku rodzajów literackich, trochę tu fantasy, obyczaju, pewnie nawet i kryminał by się tu jakiś znalazł, jakby się kto mocno uparł :) Ale przede wszystkim to historia starek kobiety, która dawno już przestała liczyć ile ma lat, a której śmierć jeszcze nie chce zabrać do siebie. A śmierć, cóż... gdyby przyszła do mnie w postaci, w której przyszła do Sabłoniowej, ja nie miałabym nic przeciwko :)
A tak serio, ja uwielbiam wszystko, co nie z tego świata a w dodarku okraszone dużą dawką humoru. Tu miała wszystko, małą wioskę pełną przesądów, które jak się okazuje nie do końca są przesądami. Mamy do czynienia ze wszystkimi znanymi nieznanymi upiorami. Są Południce, są zmory,...

książek: 6044
kajsa | 2016-12-27
Przeczytana: 26 grudnia 2016

Książka magiczna,przepełniona emocjami i wierzeniami,które współcześnie zostałyby wyśmiane i nazwane zabobonem.Prześwietna kreacja głównej bohaterki,staruszki o wieku nieokreślonym z traumatycznymi doświadczeniami.
Słaboniowa to taki dobry duch Capówki.Odpędzi kikimory,ukatrupi strzygonia,przegna wszelkie zmory i zjawy,byle tylko pomóc sąsiadom.Jej historia to swego rodzaju przestroga,by nie oceniać innych po pozorach,ponieważ bardzo łatwo skrzywdzić kogoś w ten sposób.
Joannie Łańcuckiej udała się jeszcze jedna rzecz.Po mistrzowsku ukazała ogromne przywiązanie bohaterki do rodzinnej wsi.W prostym codziennym życiu Słaboniowa widzi sens egzystencji. Nie ma wielkich wymagań i pretensji do losu.Żyje w zgodzie z naturą,z dala od wielkiego świata i czuje się prawdziwie szczęśliwa.

książek: 3281
Anna | 2018-06-18
Przeczytana: 15 czerwca 2018

Rewelacyjna książka, która wprowadza nas w świat nieznany, tajemniczy, świat, o którego istnieniu wielu z nas nigdy nie słyszało. Zresztą po jej przeczytaniu nadal nie wiem czy to fikcja, czy może jednak Spiekładuchy istnieją, a tylko jedynie niektórzy godni są ich postrzegania i radzenia sobie z nimi.

Stara Słaboniowa mieszka w położonej gdzieś na końcu świata wsi Capówka; nikt nie wie ile ma lat, zresztą ona sama też tego nie wie. Żyje w skromnym domku na uboczu wsi, gdzie po śmierci męża zajmuje się nielicznym inwentarzem i przydomowym ogródkiem. Niewiele osób ją odwiedza, ale kiedy nad wsią zaczyna krążyć Zło, Słaboniowa musi - mimo swego wieku - wyruszyć "na linię frontu".
Tylko ona posiada nadprzyrodzone umiejętności i tajemną wiedzę, jak pokonać zmory, strzygi, południce czy wilkołaki, bo te nieziemskie stworzenia zmówiły się chyba, aby nękać mieszkańców wioski.

Książkę czyta się z wypiekami na twarzy, trudno się od niej oderwać. Autorka w swym kunszcie literackim...

książek: 659
Mey-Mey | 2018-07-03
Przeczytana: 03 lipca 2018

Jakaż to była sentymentalna podróż! Człowiek nagle przenosi się w świat tak bardzo autentyczny, tak prawdziwy, wykreowany z niezwykłą dbałością o szczegóły, jak chociażby język przeniesiony wprost z sielskiej wsi, gdzie powietrze pachnie trawą, ziemią, słońcem i łąką. Mimo że powieść krąży wokół zabobonów, podań ludowych, obrzędów, przesądów, to w żadnym momencie nie mamy wrażenia, że czytamy jakieś bzdury - wszystko jest idealnie wkomponowane w życie mieszkańców Capówki. Polecam!

książek: 361
Tymciolina | 2018-12-11
Przeczytana: 11 grudnia 2018

Wsi spokojna, wsi wesoła. Do czasu pojawienia się kolejnego potwora.

Losy tych nieboskich stworzeń, czy też jak woli autorka - spiekładuchów - przeplatają się z losami mieszkańców wsi. Kto jednak liczy na pogodne bajania sławiące uroki wiejskiego życia może się srogo zdziwić. Spiekładuchy z ludzkiej podłości powstały i powieść jest wręcz przesycona ludzkim złem. Mnie ten przesyt razi i nie pozwala cieszyć się należycie słowiańską aurą. Jedna licha wieś to za małe poletko na tyle ludzkich tragedii. Szczególnie, że trudno znaleźć jakieś przesłanie fatum wiszącego nad wsią. Zbyt coelhowski jest przecież morał, iż to co powstało ze zła zawsze takim zostanie.

Pomimo to polecam. Stara Słaboniowa potrafi zauroczyć.

książek: 233
Maciek | 2018-12-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 grudnia 2018

"Niby w zabobony tera już wierzyć nie idzie, ale jak przyjdzie co do czego, to ratunku u starej baby poszukujo."*

Powyższe zdanie najlepiej charakteryzuje starą Słaboniową i jej spiekładuchy, może jeszcze dodam za klasykiem: "No i tak się jakoś powoli żyje na tej wsi."**.
Słaboniowa to dla mnie takie skrzyżowanie pratchettowskiej Babci Weatherwax, z naszym swojskim egzorcystą amatorem Jakubem Wędrowyczem.
Bohaterka, w rozdziałach/opowiadaniach, zmaga się z potworami ze słowiańskiego bestiariusza, nękającymi mieszkańców Capówki, a całość spina klamra fabularna wątku Aneci i jej córki Klaudusi.
Historie czyta się bardzo dobrze. Joanna Łańcucka pisze sprawnie i zajmująco.
Opowieści, choć niezbyt rozbudowane, są interesujące. Z jednej strony mamy spiekładuchy, z drugiej, na naszych oczach wieś się zmienia - komunę zastępuje III RP, potem przychodzi UE a za zmianami ustrojowymi idą zmiany obyczajowe i tylko Słaboniowa trwa (a dlaczego tak trwa to nie będę...

zobacz kolejne z 1276 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd