Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Orzeł bielszy niż gołębica

Seria: Zwrotnice Czasu
Wydawnictwo: Narodowe Centrum Kultury
6,67 (54 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
14
7
13
6
9
5
6
4
3
3
0
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363631055
liczba stron
424
kategoria
historyczna
język
polski
dodał
KruczaFiksa

Książka Konrada T. Lewandowskiego to utrzymana w klimatach steampunkowych opowieść o alternatywnych losach powstania styczniowego. Ignacy Łukasiewicz, znany wynalazca lampy naftowej, konstruuje „lądowe lokomobile”, w których czynnikiem roboczym i jednocześnie paliwem jest nafta. Użycie czołgów w walce zmienia losy powstania, Polakom udaje się odzyskać niepodległość. W kraju panuje euforia,...

Książka Konrada T. Lewandowskiego to utrzymana w klimatach steampunkowych opowieść o alternatywnych losach powstania styczniowego. Ignacy Łukasiewicz, znany wynalazca lampy naftowej, konstruuje „lądowe lokomobile”, w których czynnikiem roboczym i jednocześnie paliwem jest nafta. Użycie czołgów w walce zmienia losy powstania, Polakom udaje się odzyskać niepodległość. W kraju panuje euforia, rząd powstańczy nawiązuje współpracę z naukowcami, wśród których pojawia się James Maxwell czy Daniel Tesla, młodszy brat Nicoli. Szczęście z odzyskania niepodległości burzy wiadomość o skonstruowaniu czołgów przez zaborcę. Rosjanie szykują odwet. Jak potoczą się dalsze losy powstańców?

Powieść steampunkowa Konrada T. Lewandowskiego to 11. Tom serii „Zwrotnice czasu. Historie alternatywne”.

 

źródło opisu: http://www.zwrotniceczasu.nck.pl/

źródło okładki: http://www.zwrotniceczasu.nck.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Oceansoul książek: 2369

Twardochodem po niepodległość

Połączenie historii alternatywnej z fantastyką na gruncie literackim wydaje się wielce obiecującym mariażem — a skoro pisarz decyduje się na zmianę przebiegu wydarzeń czy ubarwienie losów znanych postaci, czemu by przy okazji nie dodać do tego pierwiastka nadprzyrodzonego, wprowadzić do scenerii elementy czy to fantasy, czy to fikcji naukowej? Albo retrofantastyki, wśród której niepodzielnie króluje steampunk. Ten ostatni skusił szeroką gamą swoich możliwości także Konrada T. Lewandowskiego do opowiedzenia nieco innej historii powstania styczniowego. Z okazji 150. rocznicy tego ważnego w naszych dziejach wydarzenia w wydawanej przez Narodowe Centrum Kultury ekskluzywnej serii „Zwrotnice czasu. Historie alternatywne” ukazał się „Orzeł bielszy niż gołębica”.

Zanim czytelnik będzie miał szansę zagłębić się w lekturze, nie może nie zachwycić się oprawą wizualną. Narodowe Centrum Kultury przyzwyczaiło odbiorców „Zwrotnic czasu” do wydań wysokiej jakości, często uzupełnionych o ilustracje czy pieczołowicie przygotowane dodatki. Nie inaczej jest w tym przypadku. Na okładce „Orła...” dumnie prezentuje się twardochód, owoc polskiej myśli technicznej, napędzany naftą pojazd będący skrzyżowaniem lokomotywy z czołgiem o wielu działach. W przedstawione w powieści realia historyczne wprowadzi odbiorców strona z Tygodnika Ilustrowanego, przybliżająca tak znane nam z historii losy powstania styczniowego, jak i jego dzieje alternatywne. Nie zabrakło też dodatku w postaci biogramów...

Połączenie historii alternatywnej z fantastyką na gruncie literackim wydaje się wielce obiecującym mariażem — a skoro pisarz decyduje się na zmianę przebiegu wydarzeń czy ubarwienie losów znanych postaci, czemu by przy okazji nie dodać do tego pierwiastka nadprzyrodzonego, wprowadzić do scenerii elementy czy to fantasy, czy to fikcji naukowej? Albo retrofantastyki, wśród której niepodzielnie króluje steampunk. Ten ostatni skusił szeroką gamą swoich możliwości także Konrada T. Lewandowskiego do opowiedzenia nieco innej historii powstania styczniowego. Z okazji 150. rocznicy tego ważnego w naszych dziejach wydarzenia w wydawanej przez Narodowe Centrum Kultury ekskluzywnej serii „Zwrotnice czasu. Historie alternatywne” ukazał się „Orzeł bielszy niż gołębica”.

Zanim czytelnik będzie miał szansę zagłębić się w lekturze, nie może nie zachwycić się oprawą wizualną. Narodowe Centrum Kultury przyzwyczaiło odbiorców „Zwrotnic czasu” do wydań wysokiej jakości, często uzupełnionych o ilustracje czy pieczołowicie przygotowane dodatki. Nie inaczej jest w tym przypadku. Na okładce „Orła...” dumnie prezentuje się twardochód, owoc polskiej myśli technicznej, napędzany naftą pojazd będący skrzyżowaniem lokomotywy z czołgiem o wielu działach. W przedstawione w powieści realia historyczne wprowadzi odbiorców strona z Tygodnika Ilustrowanego, przybliżająca tak znane nam z historii losy powstania styczniowego, jak i jego dzieje alternatywne. Nie zabrakło też dodatku w postaci biogramów najważniejszych postaci połowy XIX wieku — przywódców i naukowców. Rolę wstępu pełni zaś tekst stylizowany na artykuł z francuskiego dziennika, a posłowia — dwa eseje poświęcone historii i technologii. Tak przygotowany czytelnik może bez obaw zasiąść do zgłębiania opowieści właściwej.

Rozpoczyna się ona w 1866 roku, w trzecią rocznicę powstania styczniowego, które wcale nie zakończyło się klęską. Dzięki wspomnianym twardochodom opracowanym przez Ignacego Łukasiewicza wojska polskie zyskały znaczną przewagę nad rosyjskimi siłami i wyparły zaborcę z ziem centralnej Polski. Nie oznacza to jednak końca wojny; dalsze losy konfliktu będziemy śledzić na bieżąco wraz z młodym porucznikiem Edwardem Starosławskim, adiutantem samego Romualda Traugutta, obecnego regenta Królestwa Polskiego. Jako że Rosjanie nie zasypiają gruszek w popiele i wytężenie pracują nad skonstruowaniem własnych twardochodów, rozpoczyna się wyścig zbrojeń. Starosławski, wraz z chemikiem Karolem Olszewskim i fizykiem Zygmuntem Wróblewskim usiłuje przeforsować najbardziej obiecujące projekty trafiające do Departamentu Inżynierii Nowej. Nie będzie to jednak prostym zadaniem — także w tej wersji historii Polska musi zmierzyć się z niekompetencją wojskowych, złą organizacją, brakiem zasobów, upadkiem morale i pracującymi dla zaborców zdrajcami.

Elementów skłaniających do lektury znajdziemy na kartach „Orła...” bez liku. Fascynuje przede wszystkim aspekt naukowy powieści, pomysł uczynienia z Łukasiewicza nie tylko wynalazcy lampy naftowej, lecz także dużo bardziej złożonej pędni — czyli silnika w twardochodach. A to nie jedyne novum w stosunku do stanu myśli technicznej w połowie XIX wieku. Pojawiają się choćby lekkochody (napędzane naftą powozy, przypominające wyglądem pierwsze samochody), husaria ogniowa czy telegraf bez drutu skonstruowany przez Jamesa Clerka Maxwella. Co szczególnie godne pochwały, steampunkowa otoczka nie pełni w powieści roli tła, a wszystkie pomysły autora doczekały się odpowiedniego wykorzystania w fabule. Niekiedy bywa ono co prawda dość przewidywalne, a nowa broń w krytycznym momencie przechyla szalę zwycięstwa na stronę Polaków, ale zdarzają się też momenty pełne dramaturgii, gdy mimo posiadania najnowocześniejszych pocisków nie wszystko idzie po myśli walczących.

Interesujące jest także obsadzenie realnie istniejących postaci w roli książkowych bohaterów. Szczególnie dużą rolę do odegrania mają Romuald Traugutt oraz Emilia Plater. Choć oboje w roku 1866 nie powinni już żyć, u Lewandowskiego mają się dobrze i dalej wpływają na losy historii. Szczególnie generał Plater ukazana została w sposób niezwykle barwny, choć z punktu widzenia niektórych czytelników być może także nieco kontrowersyjny. Z kolei Traugutt pełni raczej funkcję pewnego symbolu, jest ostoją opanowania i mądrości, zawsze podejmuje trafne decyzje i nie zawaha się przed poświęceniem dla dobra narodu. Zabrakło w nim bardziej ludzkiego pierwiastka. Na szczęście granica odpowiednich dawek patosu nie została w powieści przekroczona, a choć chwilami autor potrafi uderzyć w patriotyczne, wzniosłe nuty, to ostatecznie udało mu się zachować we wszystkim umiar.

Nieco słabiej wypadają bohaterowie fikcyjni, czyli Edward Starosławski i jego ukochana Jadwiga. Wątek miłosny przywodzi tu na myśl romanse rodem z powieści Sienkiewicza, gdzie postaciom wystarczy kilka ukradkowych spojrzeń i parę zamienionych zdań, by zapałać do siebie wielką miłością do grobowej deski. Mało to wiarygodne, a zabiegi, które wybaczamy pisarzom sprzed dwóch wieków, nie bronią się w prozie współczesnej, nawet jeśli mamy do czynienia z retrofantastyką. Na szczęście motyw ten nie gra w utworze pierwszych skrzypiec. Pozostałe poczynania porucznika śledzi się z zainteresowaniem i napięciem, a kibicowanie mu w starciu z twardogłową generalicją przychodzi odruchowo. Nieco razi jego naiwność i dobroduszność, ale łatwo zrzucić to na karb młodego wieku.

Fabuła prowadzona jest jednowątkowo, a narrator trzecioosobowy skupia się przede wszystkim na poczynaniach Starosławskiego. Konrad T. Lewandowski pisze w sposób potoczysty, tworzy żywe dialogi, a język ubarwia trącającą myszką leksyką, przydającą wiarygodności wypowiedziom bohaterów. Opisy wynalazków wypadają niezwykle plastycznie i wyobrażanie sobie twardochodów nie stanowi najmniejszego problemu — aczkolwiek to po części także zasługa wydrukowanych po wewnętrznych stronach okładki planów oraz klimatycznych ilustracji Tomasza Piorunowskiego.

Choć książka ukazuje alternatywne losy Polski, niekoniecznie jest to historia lepsza czy szczęśliwsza. Sprawne przygotowanie powieściowej insurekcji robi ogromne wrażenie — ale warto pochylić się nad zakończeniem utworu i szerszym kontekstem zwycięstwa bądź porażki dla narodowych dziejów. Oczywiście, dziś pozostaje nam tylko snucie przypuszczeń i gdybanie, co by było... Ale wersja Lewandowskiego to gdybanie naprawdę godne uwagi. Co prawda bohaterom można zarzucić jednowymiarowość, a fabule — w niektórych momentach — przewidywalność, nie zmienia to jednak faktu, że to lektura wciągająca i oczarowująca swoją koncepcją oraz bogactwem technicznych szczegółów w steampunkowej (naftpunkowej?) otoczce. Dodajmy do tego dbałość Narodowego Centrum Kultury o jakość wydania, a otrzymamy pozycję, którą warto postawić na półce.

Marta "Oceansoul" Najman

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (196)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 0
| 2016-03-19
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 18 marca 2016

Książka wydana jest w serii alternatywnej historii naszego kraju „Zwrotnice czasu. Historie alternatywne”.
Do sięgnięcia po nią zachęciła mnie intrygująca okładka a jak już zaznajomiłem się z opisem jej zawartości umieszczonym na tylnej okładce postanowiłem zaryzykować i przeczytać tę pozycję.
Historia dotyczy wydarzeń związanych z powstaniem styczniowym.
Autor miał dobry pomysł i umiejętnie przekuł go w ciekawą historię.
Książka ma niestety drobne minusiki.
Po pierwsze jest nieco nierówna, po znakomitym początku i opisie działań machin wojennych następuje długi nieco nudnawy opis defilady w Warszawie. Potem jest już znacznie lepiej i akcja nabiera tempa. Szkoda tylko, że ciekawe watki umieszczone w tym fragmencie nie mają dalszego ciągu. Zainteresowały mnie postacie nazywane sztyletnikami. Niestety pomimo rozbudzenia mojej nadziei na większy udział tej tajemniczej jednostki wojskowej po jej ciekawym opisie podczas defilady w całej historii spełzła na niczym.
Ich dalsze rola w...

książek: 1163
McRap1972 | 2014-04-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 20 kwietnia 2014

Bardzo lubię historie alternatywne. Do tej jednak książki zabierałem się z ciężkim sercem. Może dlatego, że powstanie styczniowe nie należy do moich ulubionych fragmentów historii Polski. Zaskoczenie było więc duże i bardzo pozytywne. Zawsze chętnie poczytam o tym jak lejemy moskali. Książka napisana lekkim nie wymuszonym stylem. Do tego dobrze nakreśleni bohaterowie plus dynamiczna fabuła. To wszystko złożyło się na naprawdę bardzo udaną powieść. Może odrobinę rozczarowało mnie zakończenie, ale właściwie trzeba powiedzieć, że było jednak bardziej realne. Książka dopracowana pod każdym względem. Szkice machin bojowych i dodana gazeta (na końcu książki) z epoki to prawdziwe perełki. Polecam.

książek: 926
Andrew Vysotsky | 2016-09-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 września 2016

O szkodliwym patriotyzmie czyli
Orzeł bielszy niż gołębica

Lekturą września 2016 w naszym, czyli rawskim DKK* była powieść Konrada T.** Lewandowskiego Orzeł bielszy niż gołębica reklamowana jako utrzymana w klimatach steampunkowych opowieść o alternatywnych losach powstania styczniowego. Już sam tytuł wzbudził we mnie obawy, zalatując z daleka graniem na tanim i infantylnym patriotyzmie oraz ukłonami w stronę obecnych układów politycznych. Podejrzenia te wzmogła niezwykle kosztowna jak na realia naszego rynku forma wydania – twarde okładki, obrazki, wkładka z ilustracjami. Takie rzeczy w obecnych czasach można spotkać głównie w lansowanych, czyli gwarantujących duże zyski, produkcjach typu Gra o tron, albo właśnie w wydaniach z zamówienia polityczno-klerykalnego. Naprawdę wielka literatura, zarówno rodzima jak i światowa, jest wydawana z reguły w dużo skromniejszej formie.

Pełen obaw rozpocząłem lekturę i... okazało się, że to po prostu tragedia. Powieść to w dwóch słowach „co by...

książek: 1664
Pablos | 2015-07-23
Na półkach: Przeczytane, [2015]
Przeczytana: 22 lipca 2015

Choć należę do tych czytelników, którzy totalnie przerzucili się na elektroniczne wersje książek, wciąż istnieje jedna seria wydawnicza, którą chętnie kupowałem w wersji papierowej. Chodzi mi o świetnie wyglądające na półce “Zwrotnice czasu”, o którym to cyklu przypomniałem sobie ostatnio przy okazji awarii czytnika. Robiąc z konieczności przerwę w lekturze kilku tytułów sięgnąłem po ostatni, jak na razie tom serii, napisany przez Konrada T. Lewandowskiego, którego prozę tak naprawdę dopiero odkrywam, głównie dzięki wznowieniu Ksina. I od razu mogę powiedzieć, że tak, jak w swojej najbardziej znanej serii fantasy, tak i w historii alternatywnej człowiek ten spisuje się doskonale - “Orzeł bielszy niż gołębica” to solidna opowieść, która świetnie spełnia swoje zadanie. Po pierwsze daje sporo radości z lektury, z samej historii, a po drugie - i chyba w przypadku tego cyklu ważniejsze - wyzwala w czytelniku pragnienie konfrontowania wydarzeń z książki z tymi prawdziwymi, czyli powoduje...

książek: 331
Grzegorz Skwarliński | 2017-04-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: marzec 2017

Zaliczane do literatury fantastycznej historie alternatywne są różne. Czasami są to inne, dość prawdopodobne, wersje znanych nam dziejów. Wersje, które powstają na skutek zmiany pewnych wydarzeń z przeszłości (np. powieść "Wallenrod" M.Wolskiego). Czasami to wielce nieprawdopodobne opowieści, w których wykorzystywane są odkrycia lub wynalazki o tajemniczej/nieznanej bliżej proweniencji (np. powieść "Antylód" S.Baxtera). Czasami zaś otrzymujemy coś, co z początku wydaje się mało prawdopodobne, ale przy użyciu środków rodem z fantastyki nabiera ciekawego wydźwięku. Do tej ostatniej grupy zaliczyłbym powieść Konrada T. Lewandowskiego pt. "Orzeł bielszy niż gołębica". 


Historia opowiedziana przez autora jest z jednej strony fantazją z elementami steampunku, z drugiej strony całkiem  prawdopodobną opowieścią o innym przebiegu powstania styczniowego (temat dość odległy w czasie, ale do dziś budzący emocje). W wersji Lewandowskiego polski zryw niepodległościowy okazuje się zwycięski....

książek: 156
Linoskoczek | 2014-09-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 września 2014

Prostowanie historii.
Ale częściowe i ostatecznie niekonsekwentne.

W alternatywnej rzeczywistości Emilia Plater nie umiera w czasie Powstania Listopadowego, Łukasiewicz nie jest tylko konstruktorem lampy naftowej, ale genialnym wynalazcą. Małe zmiany, a skutki olbrzymie, kiedy powiązane z patriotyzmem bohaterów.
Powstają twardochody, machiny bojowe, trochę przypominające lokomotywy, ale tylko trochę. Bardzo skuteczne w boju, dzięki czemu kampania styczniowa wygląda inaczej. I to Polacy ją rozpoczynają po przygotowaniach, a nie po prowokacyjnej brance. Królestwo Polskie odradza się, wybija na niepodległość, choć walka się nie kończy. Tyran z Petersburga nie odpuści. Musi zniewolić wolne ziemie.
W książce znajdziemy opis działania twardochodów i przekrojowe rysunki. Ładne to jak czołgi. Wzruszające, bo to polska myśl techniczna. Działanie biorę jednak trochę na wiarę, bo bynajmniej nie wczytywałem się w proces tenardyzacji. Gdyby podręczniki fizyczne były tak pasjonujące jak...

książek: 311
RIP | 2013-05-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

WILD, WILD EAST
czyli
POLSKA MARTYROLOGIA STEAMPUNKOWO
Steampunk po polsku i do tego w swojskich scenografiach nie jest zjawiskiem zbyt częstym jak dotąd. Tą lukę brawurowo wypełnia powieść „Orzeł bielszy niż gołębica” Konrada T. Lewandowskiego. Przyznam się, że jednego z moich ulubionych polskich pisarzy, fantastów.
Książka została wydana przez Narodowe Centrum Kultury w serii „Zwrotnice czasu”, prezentującej historie alternatywne zakorzenione w historii Polski, tworzone przez pierwszorzędnych twórców fantastyki. Na potrzeby cyklu pisali m.in.: Maciej Parowski, Marcin Wolski, Jacek Inglot, Łukasz Orbitowski. W ten fantastyczny sposób zostały uczczone okrągłe rocznice; września 1939, Bitwy Warszawskiej 1920, powstały historie mające za punkt wyjścia pytanie: „co by było gdyby…?” umiejscowione w Polsce 20-lecia międzywojennego, czasach przedpiastowskich czy średniowieczu. W 150 rocznicę Powstania Styczniowego ukazuje się „Orzeł bielszy niż gołębica”.
Wizja powstania wykreowana...

książek: 1342
krasnylud | 2016-06-19
Na półkach: Przeczytane, Pożyczone
Przeczytana: 15 maja 2016

Przede wszystkim przy tej książce jarał się mój wewnętrzny "społecznik", czyli część która chciałaby usprawnić świat. Książka, która mówi Polakom by wreszcie wzięli się za myślenie, a nie za rozpamiętywanie przeszłości i machanie szabelką? No czad. Dodatkowo świat jest fajnie wykreowany i pozwala przemycić kilka ważniejszych nazwisk, które (nie)pamiętamy ze szkoły.
Niestety, punktem który mnie emocjonalnie najbardziej kopnął to była siostrzenica Łukasiewicza, a chyba nie to było celem książki. Wydaje mi się ona w ogóle za krótka, żeby przekazać myśl, biegnie za szybko. Brakuje mi lepszego wykreowania klimatu, przyjrzenia się życiu. Zwłaszcza pod koniec.
I końcówka jest... zawodzi. Trochę deus ex machina.

książek: 454
Dominik | 2016-07-10
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 10 lipca 2016

Intrygujący pomysł, brawurowo zmarnowany słabym warsztatem pisarskim. Płytcy bohaterowie, których los zupełnie nie obchodzi czytelnika, powierzchowna akcja, poprowadzona w sposób, który trudno nazwać mistrzowskim. I to zakończenie! Beznadziejne przekreślenie całego sensu powstania powieści... co najmniej 2 gwiazdki więcej za pomysł, lubię historie alternatywne, bo ocena samej książki to maks 2-3.

książek: 195
aklekot | 2015-05-16
Na półkach: Przeczytane

Żenujące, nawet jak na Przewodasa.

zobacz kolejne z 186 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd