Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ostatnie dziecko

Tłumaczenie: Radosław Madejski
Seria: Kryminał
Wydawnictwo: Sonia Draga
7,18 (253 ocen i 54 opinie) Zobacz oceny
10
12
9
22
8
67
7
87
6
44
5
13
4
4
3
2
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The last child
data wydania
ISBN
9788375086157
liczba stron
448
słowa kluczowe
literatura amerykańska
język
polski
dodała
Gośka

W niewyjaśnionych okolicznościach znika dwunastoletnia Alyssa Merrimon. Jej brat bliźniak Johnny nie potrafi się z tym pogodzić i nawet po upływie roku nie zaprzestaje poszukiwań w przekonaniu, że jego siostra wciąż żyje i przebywa gdzieś w pobliżu. Nad chłopcem czuwa, zmagając się jednocześnie z własnymi demonami, Clyde Hunt, oficer policji, który od roku prowadzi śledztwo w sprawie...

W niewyjaśnionych okolicznościach znika dwunastoletnia Alyssa Merrimon. Jej brat bliźniak Johnny nie potrafi się z tym pogodzić i nawet po upływie roku nie zaprzestaje poszukiwań w przekonaniu, że jego siostra wciąż żyje i przebywa gdzieś w pobliżu. Nad chłopcem czuwa, zmagając się jednocześnie z własnymi demonami, Clyde Hunt, oficer policji, który od roku prowadzi śledztwo w sprawie zaginięcia Alyssy, nawet kiedy rozpada się jego małżeństwo, a kariera zawodowa wisi na włosku. Kiedy obaj odkrywają prawdę, okazuje się ona bardziej mroczna i przerażająca, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić.
"Ostatnie dziecko" to porywający thriller o wartkiej akcji, napisany z mistrzowskim literackim polotem.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sonia Draga, 2013

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 366
Julie Wellings | 2013-01-21
Przeczytana: 21 stycznia 2013

Lubię thrillery. Mają one w sobie ten dreszczyk i tajemnicę, po której niekiedy nie mogę zasnąć. Jednak jakoś się w ostatnim czasie tak złożyło, że nie miałam okazji zabrać się za coś z tego gatunku. Nawet żaden porządny kryminał mi się nie napatoczył. Kiedy dostałam możliwość przeczytania Ostatniego dziecka autorstwa Johna Harta nie zastanawiałam się długo i przyjęłam propozycję. Zazwyczaj odkładam takie książki na bok i czekam aż będę miała na nie ochotę, lecz tym razem z marszu wzięłam się za tą pozycję i nie pożałowałam. Choć na początku myślałam, że pisarz postawił w powieści na utarty już schemat porwania, to po kilkunastu rozdziałach odkryłam drugie dno tej historii…

Ostatnie dziecko opowiada tragiczną historię rodziny Merrimon. Rok przed wydarzeniami opisanymi w książce ginie im córka i siostra– Alyssa. Później od żony odchodzi ojciec. Wkrótce zostaje jedynie Katherine, która całkowicie się załamała, oraz jej syn Johny. Przez cały czas chłopak nie traci nadziei i szuka swojej bliźniaczki. Pewnego dnia siedząc w swoim ulubionym miejscu z mostu spada mężczyzna, mówiący: Znalazłem dziewczynkę, wiem gdzie ona jest. Po czym umiera. Wkrótce na miejscu pojawia się policja i zaczyna własne dochodzenie. Detektyw Hunt ma na głowie jeszcze porwanie Tiffany – kolejna młoda dziewczyna. Szybko okazuje się, że te dwie sprawy są ze sobą powiązane. Do tego dochodzi wiele podejrzanych osób. Trudno określić, co ma znaczenie, a co tylko odciąga gliny od całego śledztwa. Czy wśród takiego zamieszania zostanie odkryta prawda? I czy to na pewno było porwanie?

Motyw z porwaniem należy chyba do jednego z najpopularniejszych w kryminałach i thrillerach. Jest wiele odrębnych schematów i autorzy często z nich korzystają. Na szczęście nie wszyscy. Do tych wyjątków należy John Hart, który zdobył kilka poważnych nagród wśród nich tą imienia Edgara Ala Poego, a tu już coś znaczy. Pisarz stworzył z pozoru prostej i przeciętnej historii niezwykle zawikłany i fascynujący obraz. Trudno oderwać się od tej lektury, a co dopiero o niej zapomnieć. Po skończeniu tej książki można mieć kłopoty ze snem, jednak nie dlatego że przerażą (choć to po części też), ale dlatego, że wszystko w tej powieści jest niepojęte i w niezwykły sposób skomplikowane – w pozytywnym sensie.

Kiedy ktoś porwie młodą dziewczynkę zawsze pierwsze podejrzenia padają na gwałcicieli i innych dewiantów. Rzadko ktoś przypatruje się osobom, które z pozoru nie mają ze sprawą nic wspólnego. Często sprawdza się rodzinę porwanej, lecz prawie nigdy nie zwraca się uwagi na osoby z zewnątrz. Mieszkające za kilkoma płotami, niemające związku z tymi osobami lub będącymi tylko znajomymi znajomych. Ten temat również został poruszony w tej książce i to dogłębnie. Uważam, że autor w bardzo realny sposób oddał, jak zachowują się osoby, które straciły z dnia na dzień dziecko. Uświadamia nam, jak trudno żyć w tej niepewności, czy ktoś żyje, czy już nie. Bardzo wyraziście pokazał nam, że nie tak łatwo wymazać z życia te wspomnienia i że często ludzie próbują je zagłuszyć alkoholem, narkotykami lub innymi używkami. To był jeden z moich ulubionych wątków, bo był najbardziej realny. Pisarz opisał to w bardzo ciekawy i jednocześnie przerażający sposób. Jakby sam na własnej skórze odczuł uczucie straty.

Trudno żyć dziecku, kiedy jego mama spada na samo dno. Obserwuje to z boku i w pewnym momencie zaczyna robić wszystko, by nie podążyć w ślad za nią. W taki sposób zachowuje się Johny, który z dnia na dzień przejął wszystkie obowiązki swojej rodzicielki. Próbował się do tego przyzwyczaić i jednocześnie robić coś, by było im lepiej. Jest to jeden z najbardziej specyficznych bohaterów, o jakich czytałam. Z jednej strony odpowiedzialny i dojrzały, a drugiej dziki, nieujarzmiony. Nie można zapominać również o tym, że ma 13 lat i od roku nie posiada żadnego autorytetu, ani nikogo, kto by go wspierał. Poruszył mnie on do głębi i na pewno szybko o nim nie zapomnę. Posiada w sobie to tajemnicze coś, które sprawia, że nie da się przejść obok jego postaci obojętnie i trudno wyrzucić ją z pamięci.

Ta książka posiada jeden minus. Jest nim na pewno jest język autora. Owszem jury jakiegoś konkursu mogą być nim zachwyceni, jednak dla prostego, przeciętnego czytelnika wyda się on nudny i mdły. John Hart pisze w specyficzny sposób, lubi prowadzić dialogi, które opowiadają o wydarzeniach miejących już miejsce wcześniej. Tworzy przez to pewien chaos i później musi go dopiero sprzątać. Można by było usprawiedliwić te zabiegi tym, że mają one wzbudzić w ludziach zainteresowanie, lecz wydaje mi się, że większość osób po prostu to zanudzi.

John Hart stworzył fascynującą i bardzo rzeczywistą historię, którą napisał jednak dość nieprzystępnym językiem mogącym znużyć niejednego czytelnika. Lecz jeśli ktoś przebije się przez dość nudnawe pióro autora, to Ostatnie dziecko może mu zapewnić wiele wrażeń i zmarnować kilka bardzo ciekawych wieczorów.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jadę sobie. Azja. Przewodnik dla podróżujących kobiet

Przesłuchałam audiobooka JADĄC... autem, i to chyba dobry pomysł. Letni czas sprzyja podróżowaniu. Marzymy o podróży gdzieś, czasem nawet to "gd...

zgłoś błąd zgłoś błąd