Ostrze Belinda Bauer 6,7

Muszę przyznać, że jak na pierwszą książkę przeczytaną tej Autorki mam mieszane uczucia. Historia świetna i trzyma w napięciu i to jak policjanci próbując rozwiązać sprawę, ale tak naprawdę nie wiedzą jak ją ugryźć, a już nie wspominając o innej sprawie, która została odłożona na półkę. Wszystko fajnie i ciekawie się przeplata i naprawdę jako główne te wątki są tak poprowadzone, że przyjemnie się czytało i chciało się dowiedzieć jak to się skończy i kto w końcu jest tym sprawcą.
Tyle, że jest kilka tak lekko nielogicznych sytuacji, które gryzą się, ale z drugiej strony nie przeszkadza to w czytaniu, ale może jednak przeszkadzać w odbiorze jeśli szukamy logiki. O czym mówię? Po pierwsze nasz główny bohater to nastolatek. Jack ma 14 lat, choć wygląda na 12, ale to dziecko jeszcze. Policjanci w pewnych momentach zachowują się jakby był przynajmniej osiemnastolatkiem i popełniają tak banalne błędy, że nie powinno to się wydarzyć w ogóle na kartach tej książki, ale rozumiem, że taki był zamysł autorki. Ale fakt faktem, nieletniego nie można przesłuchiwać bez dorosłego…
Świetnie ukazanie głównego bohatera jako “dorosłego”, bo musiał być tym, który opiekował się dwójką rodzeństwa, które jest młodsze od niego. Ale dziwi mnie to, że żadna opieka społeczna nie reagowała, że dzieciaki nie chodzą do szkoły, że uczą się w domu. Nikt tak naprawdę nie zauważył, że nie ma rodziców? Nie ma wścibskich sąsiadów? Zawsze tacy są. Owszem pokazana była tutaj jedna sąsiadka, ale żaden inny sąsiad nie zareagował na nic? Wiem to mało istotne, ale jakoś wadziło mi w tej historii.
Ale jako całość? Bardzo dobry kryminał, do którego warto zajrzeć. I szybko się czyta przede wszystkim.