Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kroniki portowe

Tłumaczenie: Paweł Kruk
Wydawnictwo: Rebis
6,57 (546 ocen i 50 opinii) Zobacz oceny
10
18
9
38
8
89
7
167
6
120
5
64
4
13
3
26
2
4
1
7
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Shipping News
data wydania
ISBN
8373011862
liczba stron
336
język
polski
dodała
olka76

Inne wydania

Quoyle, trzeciorzędny dziennikarz traci w wypadku zdradzającą go żonę. Brutalnie wyrwany z kolein codzienności przenosi się z córkami na wybrzeże Nowej Funlandii - skąd pochodzi - by doprowadzić do ładu swe rozchwiane życie. Zanim jednak nauczy się żyć bez bólu po utraconej miłości, będzie się musiał zmierzyć z dręczącymi go demonami.

 

źródło opisu: Rebis, 2002

źródło okładki: zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 921
Eudaimonia | 2015-01-07
Na półkach: Przeczytane

Świat, w którym wszystko jest podmokłe, wydziela zapach stęchlizny i rozkładu. Świat, którym miotają sztormy, o który z rykiem rozbijają się fale, w którym domy spadają do morza i odpływają donikąd. Świat nastroszony górami lodowymi, pachnący rybami i homarami. Świat, którego nie da się uładzić, wyprostować, wyprasować, bo albo śmierć, albo sztorm, albo deszcz albo mróz. Jeśli nie rozmięka, to zamarza.

Jak w takim świecie znaleźć własną tożsamość? Jak pracować, wychować córki, kochać mimo przetrąconego serca? Jak budować dom, kiedy rozpadły się dwa poprzednie? Jeden zabrała toksyczna, drapieżna i bolesna miłość, a za nią zdrada i śmierć, a drugi uniósł ze sobą pęczniejący w mroku wicher. Jak poskładać rozsypane puzzle, by ułożyły się, jeśli nie w mandalę, to przynajmniej w bezpieczny ornament Sensu?

Tę powieść powinno się czytać w rękawiczkach. Bo zimno nicuje aż do serca. I chciałoby się ogrzać nie tylko własne dłonie, ale i bohaterom chuchać wprost do serca.

Quoyle. Jego fatalna żona Petal. Jego ciotka Agnis. Jego córki Bunny i Sunshine. Wavey i Herry, jego nadzieja. I inni: przyjaciele i obcy, serdeczni albo odrażający. Zapyziała redakcja "Pleciuchy", zamglone ulice, przyprószone albo oblodzone auta, miotane wichrami łodzie, wilgotne lub zlodowaciałe włosy i ubrania, wiecznie zmarznięta skóra.

Nowa Fundlandia, kraina beznadziei, do której Quoyle przybywa po nadzieję. I znajduje ją. Znajduje więcej. Bo okazuje się, że tam, gdzie są światła w oknach, życzliwość i czas, jest też miejsce przy stole i miejsce w sercu. Sztormy mogą nie ustawać, łodzie toną, kry napierają, a rękawiczek wystarczy dla dwojga. Jedne liny zrywają się, by inne mogły trwać. Domy przepadają, by stworzyć miejsce dla przyszłości. I nawet zmartwychwstanie dzieje się człowiekowi, nie tylko Bogu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wzgórze psów

Mam nie lada kłopot z oceną tej książki, ponieważ w trakcie czytania, szczególnie na początku, dużo mnie w niej irytowało. Uważałem, że historia jest...

zgłoś błąd zgłoś błąd