Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Osobliwy dom pani Peregrine

Cykl: Pani Peregrine (tom 1)
Wydawnictwo: Media Rodzina
7,18 (2918 ocen i 460 opinii) Zobacz oceny
10
254
9
299
8
612
7
818
6
594
5
220
4
79
3
36
2
5
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Miss Peregrine’s Home for Peculiar Children
data wydania
ISBN
9788372786463
liczba stron
400
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Życie Jacoba nie zapowiadało się ekscytująco. Pogodził się z myślą, że nigdy nie zostanie odkrywcą i nigdy nie będzie miał wielu przyjaciół. Ważne miejsce w jego życiu zajmował dziadek. To on najbardziej mu imponował i to on opowiadał mu najlepsze historie na dobranoc o pogodnym sierocińcu na walijskiej wysepce, ukrytym przed złem, wojną i potworami… Aż pewnego dnia dziadek Portman umarł w...

Życie Jacoba nie zapowiadało się ekscytująco. Pogodził się z myślą, że nigdy nie zostanie odkrywcą i nigdy nie będzie miał wielu przyjaciół. Ważne miejsce w jego życiu zajmował dziadek. To on najbardziej mu imponował i to on opowiadał mu najlepsze historie na dobranoc o pogodnym sierocińcu na walijskiej wysepce, ukrytym przed złem, wojną i potworami… Aż pewnego dnia dziadek Portman umarł w niejasnych okolicznościach. I wtedy wszystko się zaczęło…

Jacob wyrusza na odciętą od świata wyspę, by zgłębić jej tajemnice. Czy zmierzy się z potworami ze swoich snów? Czy osobliwe dzieci ze starych fotografii naprawdę istniały? Co jest bajką, a co prawdą? Co jest faktem, a co urojeniem?

"Osobliwy dom pani Peregrine" to trzymający w napięciu thriller nie tylko dla młodzieży. Rdzeń książki stanowią niezwykłe, dziwne fotografie, od których trudno oderwać wzrok, choć sprawiają, że ciarki chodzą po plecach i zasnąć jakoś trudniej. Całości dopełniają niesamowite zwroty akcji, klimat grozy i postacie… cokolwiek osobliwe.
Może ta książka jest dziwaczna, może jest ekscentryczna, ale uważaj! — pochłonie Cię bez reszty.

Powieść przez 56 tygodni znajdowała się na liście bestsellerów New York Timesa.

Prawa do ekranizacji zostały sprzedane wytwórni 20th Century Fox, a reżyserem filmu ma być Tim Burton, znany m.in. z reżyserii filmów: "Batman", "Alicja w Krainie Czarów" czy "Charlie i fabryka czekolady".

 

źródło opisu: http://shop.mediarodzina.com.pl/

źródło okładki: http://shop.mediarodzina.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 347
Malwina | 2013-10-07
Przeczytana: 07 października 2013

Oh młodzieży!

Gdybym była kilkanaście lat młodsza i mogła powiedzieć, że do młodzieży właśnie się zaliczam, książka „Osobliwy dom pani Peregrine” byłaby z pewnością moją ulubioną. Zawiera wszystko to, czego jako nastolatka poszukiwałam w książkach czy filmach. A oto, co tworzy tak niezwykły i fascynujący klimat:

- DZIADEK – Opowiada swojemu wnukowi Jacobowi niezwykłe historie ze swojego dzieciństwa. Historie na tyle niezwykłe, że aż niewiarygodne. Dziwni przyjaciele dziadka, dziewczynka unosząca się w powietrzu, niewidzialny chłopiec, chudzielec bez wysiłku podnoszący skały kilkadziesiąt razy cięższe od niego. Te osobliwe postacie bez wątpienia byłyby tylko świadectwem tego, iż ukochany dziadek ma niebywałą wyobraźnię. Przecież każde dziecko w dzieciństwie bajek słucha. Tylko że bajki dziadka są potwierdzone autentycznymi fotografiami. Postać dziadka jest niezwykła, żyje on we własnym świecie. Dzięki swoim fantazjom sieje we wnuku ziarno odkrywcy. Odtąd marzeniem chłopca będzie pozostanie odkrywcą właśnie. Choć wszystkie miejsca na mapie świata zostały już odkryte, to on, Jacob, wyruszy we własna podróż, prowadzony poczuciem obowiązku wobec dziadka.
Dziadek na tyle jest fascynujący, iż jest Polakiem, co mi osobiście bardzo się podoba. Lubię, gdy autorzy powieści z tajemnicą wplatają motyw starego już Polaka, którego dotknęły wydarzenia z drugiej wojny światowej („Siedemdziesięcioletnie cierpienie wniknęło w niego niczym trujące dziedzictwo”). Podobny chwyt zastosowała na przykład Kate Morton w „Zapomnianym ogrodzie”. Myślę, że to potęguje klimat grozy, a mi – Polce, po prostu podobają się staruszkowie wspominający wojnę, gdyż sama takiego swojego staruszka kiedyś miałam.

- STRASZNY DOM – opuszczony, nawiedzony, w którym straciło życie kilkanaścioro dzieci. Dom, do którego bardzo trudno jest się dostać, a poznać jego tajemnicę mogą jedynie wybrańcy, osobliwcy. Dom, który jest przecież ….

- SIEROCIŃCEM. O tak, tak! Tego poszukiwałam, gdy byłam nastolatką. Historii, których akcja dzieje się w sierocińcu. Dzieci opuszczone przez rodziców, którymi zajmuje się wymagająca, siejąca postrach, koniecznie samotna, stara opiekunka, która własnych dzieci nie posiada, a kocha wszystkie, które są pod jej skrzydłem. Tutaj jest nią pani Peregrine. Peregrine – po łacinie znaczy „sokół”. No właśnie…

- PTAKI – Już sam Alfred Hitchcock wiedział, że ptaki sieją strach. Pani Peregrine jest dokładnie taka, jak wskazuje na to jej nazwisko. Jest jak sokół, zgarbiona, odziana w czarne suknie, okulary, włosy spięte w ściśniętego koka na czubku głowy, dzięki czemu głowa wydaje się być idealnie okrągła i gładka. W dodatku są sytuacje, w których pani Peregrine potrafi w tego sokoła się przeobrazić!
Motyw ptaków pojawia się w powieści jeszcze kilka razy. Ojciec Jacoba jest ornitologiem, którego niespełnionym marzeniem jest bycie pionierem w badaniach nad niezwykłymi gatunkami ptaków.

- WYSPA – Najciekawsze tajemnice rozgrywają się przecież na wyspach. Wszyscy znamy takie filmy jak „Krąg”, „Tajemnicza wyspa” czy „Sierociniec”. Wyspa jest odosobniona, to jak gdyby zamknięty obszar rządzący się swoimi prawami. Mogą nie docierać do niej zasady panujące na stałym lądzie, może mieć ona swoją historię i swoje – a jakże by nie – tajemnice. I oczywiście tak też dzieje się i w naszej powieści. Wyspa Cairnholm, na którą przyjeżdża Jacob, jest jakby nie z tego świata. Jest problem z prądem, na całej wyspie jest tylko jeden telefon, a dzieci dojeżdżają do szkoły promem. No, „dopływają” wypadałoby powiedzieć.

- KLIMAT – Wyszczególniam tu, co składa się na klimat powieści i mówię teraz, że na jej klimat składa się klimat? Otóż mam na myśli teraz ten atmosferyczny. Na wyspie wciąż panuje mgła, mrok, wilgoć, chłód. A jakże! Takie książki, to tylko w Anglii. Przecież historia ta nie byłaby ta sama, gdyby rzecz działa się na przykład w słonecznej i tropikalnej Jamajce. „Atmosfera była wręcz biblijna, bez trudu mogłem sobie wyobrazić umiarkowanie rozzłoszczony Bóg zsyła na Egipcjan plagę w postaci takiej właśnie mgły. Kiedy schodziliśmy po drugiej stronie, opary wydawały się coraz gęstsze, a słońce przygasło i wyglądało na blade i rozmyte. Wilgoć kleiła się do wszystkiego, osiadała mi na skórze i przenikała przez ubranie, temperatura wyraźnie spadła.”

- FOTOGRAFIE – Tutaj stanowią one swoiste źródło przekazu. Takie zjawisko nieczęsto spotyka się w literaturze, że gdy mowa jest o jakimś zdjęciu, czytelnik przewraca stronę i oto ma ową fotografię przed oczyma. Nie wiem, czy ten przekaz w literaturze jest nowatorski, musiałabym przeczytać wszystkie książki tego świata, by móc stwierdzić, że autor proponuje czytelnikom coś nowego, jednak ja na pewno spotykam się z czymś takim po raz pierwszy. I nie wiem sama co o tym myśleć. Przywykłam do tego, że czytanie książek rozwija wyobraźnię i obrazy rodzą się w mojej głowie według mojego życzenia. Wyobrażam sobie to zdjęcie, przewracam kartkę i co? I coś jest nie tak, jak w mojej wyobraźni. Co nie zmienia faktu, że zaprezentowane zdjęcia są naprawdę ciekawe i czytelnik zatrzymuje się przy nim na kilka chwil, by dobrze się mu przyjrzeć.

Oto co składa się na niezwykły i tajemniczy klimat powieści. Ale słówek dwa pragnę jeszcze powiedzieć o języku, który również bardzo mi się podobał. Na przykład takie neologizmy jak „babojagołap”. Lub dosyć zabawne porównania – „Kiedy opuszczaliśmy miasteczko, Dylan spotkał kumpla, starszego od nas chłopaka w oślepiająco żółtym dresie i łańcuchach z tombaku. Gdyby gość się przebrał za astronautę, pasowałby do Cairnholm mniej więcej w takim samym stopniu jak w tym dresie.” Tak, myślę, że autor pisze dosyć zabawnie i ciekawie. Język nie nudzi, nie ma przesady ani uproszczeń.

Na koniec powiem jeszcze jaki, według mnie, lektura „Osobliwego domu…” ma sens. Wydaje mi się, że w rezultacie mówi ona tak naprawdę o relacjach rodzinnych. Zawsze więź, która łączy dziadków i wnuków jest niebywała. Inne są relacje ojciec – syn, dziadek – wnuk. Ten sam człowiek może nie być idealnym ojcem, a dla wnuka będzie zawsze ideałem. „Rzecz jasna tata wcale się nie mylił – rzeczywiście wielbiłem dziadka i zależało mi na tym, aby pewne rzeczy, które o nim wiedziałem, były zgodne z prawdą. Cudzołożenie, rzecz jasna, do nich nie należało. Gdy byłem dzieckiem, fantastyczne opowieści dziadka świadczyły moim zdaniem o tym, że człowiek może wieść magiczne życie. Nawet jeśli przestałem wierzyć w te historie, i tak dostrzegałem w dziadku coś magicznego. Przetrwał nieprawdopodobne okropności, widział najciemniejszą stronę ludzkiej natury, przez co jego życie zmieniło się nie do poznania, a mimo wszystko pozostał, jak uważam, uczciwym, dobrym i odważnym człowiekiem. To była prawdziwa magia. Nie potrafiłem uwierzyć, że mógłby okazać się kłamcą i oszustem, a także złym ojcem. Jeśli dziadek Portman nie byłby uczciwy i dobry, to czy ktoś w ogóle mógłby taki być?”
Poza tym jeszcze jeden wydźwięk książki – w życiu chodzi o to, by odnaleźć siebie i robić to, co jest zgodne z własnym sumieniem, co podpowiada dusza. Trzeba odnaleźć swoje przeznaczenie i zgodzić się na nie, bo od niego uciec nie można.

Oh, młodzieży!

Gdybym była kilkanaście lat młodsza i mogła powiedzieć, że do młodzieży właśnie się zaliczam, książka „Osobliwy dom pani Peregrine” byłaby z pewnością oceniona u mnie na wszystkie gwiazdki. Ale że jestem troszkę starsza i postacie dziwnych stworków nie do końca przypadły mi do gustu, muszę tych gwiazdeczek dać troszkę mniej. Poza tym uważam, że w pewnym momencie autor się zagalopował, przesadził, przepotworkował, jak pewnie sam by powiedział, bo takie właśnie neologizmy zdarza mu się tworzyć. Nie mniej jednak gorąco polecam tę książkę!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Świąteczne marzenie

Kilka dni temu swoją premierę miała urocza opowieść o uczuciu, które zjawia się niespodziewanie, otulając dwoje ludzi, a to wszystko w magicznej zimow...

zgłoś błąd zgłoś błąd