Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pra. Opowieść o rodzinie Iwaszkiewiczów

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,82 (103 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
3
8
19
7
39
6
26
5
8
4
2
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308048771
liczba stron
381
słowa kluczowe
iwaszkiewicz
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Monika

Takiej książki o Jarosławie Iwaszkiewiczu jeszcze nie było! Wydawać by się mogło, że wybitny pisarz nie skrywa przed nami już żadnych tajemnic. Zostawił po sobie liczne wspomnienia, listy i przede wszystkim dzienniki. Ale czy na pewno wiemy o Iwaszkiewiczu wszystko? Książka Pra. Opowieść o rodzinie Iwaszkiewiczów jest z tego punktu widzenia wyjątkowa. Napisała ją prawnuczka pisarza, Ludwika...

Takiej książki o Jarosławie Iwaszkiewiczu jeszcze nie było!

Wydawać by się mogło, że wybitny pisarz nie skrywa przed nami już żadnych tajemnic. Zostawił po sobie liczne wspomnienia, listy i przede wszystkim dzienniki. Ale czy na pewno wiemy o Iwaszkiewiczu wszystko?

Książka Pra. Opowieść o rodzinie Iwaszkiewiczów jest z tego punktu widzenia wyjątkowa. Napisała ją prawnuczka pisarza, Ludwika Włodek. Odbyła liczne podróże do miejsc związanych z Iwaszkiewiczami, rozmawiała z osobami z bliższej i dalszej rodziny. Czytała ich nieopublikowane listy, wspomnienia i pamiętniki. Powstała w ten sposób przejmująca opowieść, miejscami tragiczna, miejscami zabawna, pełna anegdot nieznanych dotąd nawet najwnikliwszym badaczom twórczości Iwaszkiewicza.

Ale ta książka to nie tylko wspomnienia. „Pra” to rasowy reportaż. Ludwika Włodek odtwarza przedwojenne losy rodziny na Ukrainie, powraca do historii rodzinnych prababci Anny z Lilpopów, portretuje grono mieszkańców Stawiska z czasów wojny i ich słynnych gości a w końcu opowiada o losach rodziny za PRL-u.


To reportaż z przeszłości i zarazem swoisty zapis rodzinnej pamięci.

Ludwika Włodek - prawnuczka Jarosława i Anny Iwaszkiewiczów, dziennikarka "Gazety Wyborczej", adiunkt na Uniwersytecie Warszawskim

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2314/1...(?)

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2314/1...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3301
natanna | 2013-02-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 lutego 2013

Właśnie skończyłam czytać świetną książkę, a jest nią Opowieść prawnuczki Jarosława Iwaszkiewicza, Ludwiki Włodek, zatytułowana "Pra - O rodzinie Iwaszkiewiczów" .
Jarosława Iwaszkiewicza, pisarza, poznałam oczywiście w liceum czytając jako lekturę jego "Sławę i chwałę". Już nie pamiętam , gdyż było to w końcówce lat 60-tych ubiegłego stulecia czy była obowiązkową czy nadobowiązkową lekturą, ale pamiętam, że czytałam ją z dużym zainteresowaniem. Może uda mi się do niej jeszcze wrócić. A poza tym jeszcze z kilku opowiadań, między innymi tych zekranizowanych, jak "Brzezina" czy "Panny z Wilka". Poezji raczej nie znam, gdyż bliższa mi jest proza niż poezja.
Z pewnością wówczas i jego życiorys był mi znany, ale po tylu latach zatarł mi się w pamięci. Ogólnie rzecz biorąc oprócz tego, że pamiętam go jako pisarza w mojej świadomości istniał do tej pory jeszcze jako wieloletni prezes Związku Literatów Polskich.
Bardzo lubię książki biograficzne, szczególnie, gdy ich bohaterami są znane i wybitne osoby toteż z dużym zainteresowaniem przystąpiłam do czytania " Pra", którą zdobyłam dzięki blogowej wypożyczalni zorganizowanej przez przynadziei, właściciela bloga Notatnik kulturalny, a za pośrednictwem Agnieszki, która ją wcześniej przeczytała, ciesząc się, że poznam go również jako człowieka - zwykłego, czy też niezwykłego.
Biorąc po raz pierwszy książkę do ręki nawet nie spodziewałam się, że dostarczy mi tak niezwykle szerokiej wiedzy nie tylko o rodzinie Iwaszkiewiczów i skoligaconych z nią rodzinach, ale również o epoce, w której żyła, a był to przełom dwu stuleci.

Ludwika Włodek wykonała znakomitą pracę, przedstawiając historię swojego pradziadka Jarosława i jego długotrwałego małżeństwa z Anną Lilpop na tle licznej rodziny bliższej i dalszej, która mieszkała stale lub pomieszkiwała z nimi razem w Stawisku, gdzie dom otwarty był dla wszystkich, a na utrzymanie, którego zarabiał wyłącznie on sam, dając tym samym czytelnikowi do rąk bardzo zajmującą lekturę.

Dzięki książce poznajemy ukraiński rodowód Jarosława Iwaszkiewicza, który wyjeżdżając w 1918 roku do Polski uniknął ciężkiego losu swojego starszego brata Bolesława i jego rodziny, którego dopiero w 1943 roku udało się mu ściągnąć do Polski. Na podstawie cytowanych przez autorkę wspomnień poszczególnych, żyjących członków rodziny, listów samego pisarza, czy też jego żony , jak też zapisów, jakie sam pisarz robił w swych dziennikach dowiadujemy się czym się parał oprócz pisarstwa, jakim był mężem, ojcem i dziadkiem, a także pradziadkiem, ale również tego jak głęboko był przywiązany do swoich trzech sióstr i jaką miał cierpliwość i jakim staraniem otaczał wszystkie kobiety, seniorki, które mieszkały w Stawisku włącznie z teściową, która opuszczając swą córkę, a jego żonę Hanię, w dzieciństwie, być może nawet na to nie zasłużyła. I trzeba tu przyznać, że stwierdzenie przez, przytoczonego w książce, Tomasza Łubieńskiego, iż "Iwaszkiewicz to prawdziwy Family Man" niezwykle trafnie określało jego osobowość.

Ludwika Włodek nie pomija w swej książce homoseksualnych skłonności pradziadka, skoro sam pisze o tym w swoich dziennikach nie musi tego faktu ukrywać. Wydawać by się mogło dziwnym, że mimo to małżeństwo jej pradziadków przetrwało, aż 55 lat,
źródło
chociaż Anna Iwaszkiewiczowa bardzo religijna, aż bigoteryjnie, bezprzecznie cierpiała wiedząc o kochankach męża, o czym świadczyć może załamanie nerwowe, jakie przeżyła trafiając na leczenie do Tworek. W książce Ludwiki Włodek otrzymujemy jednak na tę wątpliwość odpowiedź, gdyż z jej kart wynika, że Iwaszkiewiczowie, którzy przezwyciężyli niechęć rodziny Lilpopów dla tego małżeństwa, przez całe swoje życie małżeńskie głęboko się kochali i szanowali mimo również różnic charakterologicznych czy światopoglądowych, które doprowadzały do gwałtownych sprzeczek, o które nie trudno było w sytuacji gdy prowadzono tak otwarty dom, a Anna Iwaszkiewiczowa, osoba delikatna , intelektualistka nie potrafiła nim właściwie zarządzać zdając się na służbę.

Żona, jak wynika z tego co pisze o nich prawnuczka, była jedyną osobą, z którą Jarosław Iwaszkiewicz rozmawiał o o swych politycznych wyborach, o swym udziale w życiu publicznym i bywaniu na salonach w latach 50-tych, które sprawiało, że był poddawany ostrej krytyce w środowisku literackim i nie tylko, a śmierć jej pozbawiła go sensu życia. Niedługo po pogrzebie odbył jeszcze z córką Teresą ostatnią podróż do Paryża, w którym wielokrotnie bywając z żoną byli, jak sam pisze o tym w Dziennikach, bardzo szczęśliwi, gdyż tam Anna odrywając się od domowych trosk i kłopotów bardziej rozprężona poświęcała mu więcej czasu i nie zanudzała sprawami domowymi, i tam bywali ze sobą znów tak blisko, jak w pierwszych latach swej znajomości. Po powrocie z Paryża niedługo zmarł w szpitalu do, którego trafił na operację.

Ludwika Włodek w "Pra" wykorzystując wspomnienia swych najbliższych opisuje szczerze i szeroko a przy tym niezwykle zajmująco całą swą rodzinę z jej zaletami i wadami, przytaczając różne ciekawe historyjki, czy też anegdoty lub plotki ubarwiając w ten sposób swą "Opowieść prawnuczki Jarosława".

Książkę czytałam z dużą przyjemnością przy okazji oglądając z zainteresowaniem całe mnóstwo fotografii dokumentujących różne chwile i sytuacje z życia rodu Iwaszkiewiczów.

Jedynym co sprawia, że ta w zasadzie łatwo czytająca się książka zmusza do powrotów do wcześniej czytanych treści jest ogromna liczba przewijających się przez nią osób, a więc i nazwisk, które trudno od razu zapamiętać.Niewiarygodne, jak liczne były rodziny polskie jeszcze na początku ubiegłego stulecia, to były prawdziwe rody co niestety odchodzi już w zapomnienie.

Opinia pochodzi z mojego bloga http://natanna-mojezaczytanie.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ania

Biografia aktorki ale jednocześnie zwyczajnej kobiety. Piękna osoba, piękne życie lecz bardzo krótkie. Czytałam dwa tygodnie robiąc kilkudniowe przerw...

zgłoś błąd zgłoś błąd