Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Technopol. Triumf techniki nad kulturą

Tłumaczenie: Anna Tanalska-Dulęba
Seria: Biblioteka Myśli Współczesnej
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
7,57 (7 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
2
7
4
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Technopoly. The surrender of culture to technology
data wydania
ISBN
8306024338
liczba stron
245
język
polski
dodał
Aesir

Książka Postmana stanowi ciekawe i spostrzegawcze studium współczesnej kultury - technopolu, który cierpi na swoiste AIDS (Anti-Information Deficiency Syndrome), czyli dyspersję odporności przed zalewem informacjami. Technopol unicestwia wszelkie polityczne, historyczne, metafizyczne, czy też logiczne instrumenty eliminacji danych fałszywych i niewiarygodnych. Klasyczny układ odniesień...

Książka Postmana stanowi ciekawe i spostrzegawcze studium współczesnej kultury - technopolu, który cierpi na swoiste AIDS (Anti-Information Deficiency Syndrome), czyli dyspersję odporności przed zalewem informacjami. Technopol unicestwia wszelkie polityczne, historyczne, metafizyczne, czy też logiczne instrumenty eliminacji danych fałszywych i niewiarygodnych. Klasyczny układ odniesień jednostki, ukonstytuowany na triadzie rodzina-kościół-szkoła, substytuowany został nowym modelem, który opiewa cztery elementy: rodzinę, media, szkołę i kościół. Wraz z implementacją nowych technologii następują przewartościowania naszych zainteresowań, interpersonalnych relacji, mentalności oraz percepcji świata. Brzemiennej w kryzysy społeczne, instytucjonalne oraz intelektualne, zmianie ulega natura naszej społeczności. W konsekwencji technopol zagraża wszystkim fundamentom rzeczywistości, w której istniejemy.

 

źródło opisu: opracowanie własne

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 343
Aesir | 2013-08-31
Przeczytana: lipiec 2012

Książkę rozpoczyna autor od paraboli "Sądu Tamuza", zaczerpniętej z dzieła "Fajdros" Platona. Morał tejże opowieści stanowi swoiste memento przed jednostronną oceną efektów implementacji nowego wynalazku, w tym przypadku pisma, zaprezentowanego Tamuzowi przez boga Teuta. Każda innowacja techniczna, lub technologiczna, zgodnie z tezą Postmana, daje nowe możliwości kosztem dawnego ładu. Innymi słowy wynalazki przewartościowują różne aspekty aktywności człowieka, czy też kulturę, przykładowo na płaszczyźnie lingwistycznej. Nowoczesne rozwiązania powodują addycję nowych słów, bądź rzutują na zmiany semantyczne istniejących jednostek leksykalnych dla konceptualizacji nowych technik i technologii. Tuż po zmierzchu ery dinozaurów, słowo "komputer" dotyczyło pracownika, który przeprowadzał długie i skomplikowane obliczenia, natomiast obecnie stanowi nazwę maszyny, rzadziej kąśliwy alias matematycznego geniusza. Analogicznie rozwój telewizji znacząco zmodyfikował znaczenie pojęcia "dyskurs publiczny".
W trakcie jednego z wykładów w 1997 roku Neil Postman przywołał następujący przykład. Podczas serii debat pomiędzy ówczesnym kandydatem na senatora Abrahamem Lincolnem, a senatorem partii demokratycznej Stephenem Douglasem, przeprowadzonych w 1858 roku, w stanie Illinois, obydwaj uczestnicy wygłaszali przemowy przez trzy godziny, następnie tylko jeden z nich wiódł godzinną polemikę. W kolejnym mieście obowiązywały identyczne zasady dyskusji, lecz drugi oponent deliberował nad poglądami oraz postulatami poprzednika. Jakże odmienna i poniekąd prymitywna jest formuła dzisiejszego dyskursu politycznego. Dyskusję kontroluje pewien moderator, przeważnie mniej, lub bardziej utalentowany dziennikarz, natomiast parlamentarzyści, bądź aktywiści partyjni partycypujący w tym spektaklu medialnym odpowiadają na zadawane przezeń pytania w telewizyjnym studio. Każdy uczestnik otrzymuje zaledwie trzy minuty(!) na prezentację własnego stanowiska wobec bardzo istotnych dla tysięcy obywateli spraw. Ten regulamin jest szkodliwy i głupi, na domiar złego lekceważy powagę podejmowanych problemów, np. polityki finansowej, zagadnień gospodarczych, których rozwiązania odczuje holistyczne społeczeństwo. Równie zasadnicze zmiany nastąpiły w pojęciach "społeczność" oraz "rozmowa", na skutek rozwoju tzw. "social media". Dawne znaczenie społeczności dotyczyło wspólnot o bezpośrednich relacjach, wynikających z bytności ich członków na tym samym obszarze. Naturalnie występowały pośród nich rozmaite różnice, lecz podlegały one negocjacjom, wskutek poczucia solidarności oraz więzi grupowej. Internetowe "społeczności" są zupełnie inne - zazwyczaj hermetyczne, jednorodne, niechętne wobec sprzeczności, wyabstrahowane od realnego kontaktu. Akt fizycznej komunikacji interpersonalnej dalece odbiega od współczesnych interakcji za pośrednictwem komunikatorów, czy wiadomości tekstowych. Zmiany semantyczne objęły wreszcie ustrój polityczny. Teraźniejszy model "demokracji uczestniczącej" dalece kontrastuje z systemem partycypacyjnym, który wprowadzony został w Atenach, w V wieku przed Chrystusem. W peryklejskim polis moc uchwały nowych praw przypadła tylko pięciu tysiącom obywateli. Obecnie, wyniki sondaży, przeprowadzanych na wielkich zbiorowościach społecznych, determinują większość reform. Wszelkie korektury ustawowe korespondują z płynną i niestabilną vox populi, społecznym "widzimisię".
Innowatyka, w optyce Postmana, jest nieprzewidywalna. Twierdzenie to objaśnia badacz na przykładzie znamiennego wynalazku zegara mechanicznego. Na przełomie stuleci XII i XIII, czyli między późnym ordowikiem, a wczesnym sylurem dla dzisiejszych "dzieci neo", instrument ów, skonstruowany przez mnichów benedyktyńskich, służył wyłącznie regulacji rutyny monastycznej, wyznaczał czas modlitw i nabożeństw. Kilka wieków poźniej uczyniony został podstawowym narzędziem tezauryzacji oraz standaryzacji pracy przez kupców. Do czasów współczesnych zegar stosowany jest w celach sprzecznych z intencjami jego twórców.
Z powyższego zjawiska konstatuje autor niemożność antycypacji beneficjentów i przegranych aplikacji nowych technologii. Ludzie, którzy zyskali kontrolę nad wynalazkami wygrywają władzę i prestiż, dlatego ich cel stanowi popularyzacja innowacyjności. Równocześnie przegrani tracą znaczenie społeczne i podlegają ostracyzmowi, bądź marginalizacji. Dobrą egzamplifikację stanowi tzw. "Digital Divide", czyli podział na biegłych w obsłudze nowych technologii oraz laików, który rzutuje na szanse dostępu do rynku pracy. Zwycięzcy oczekują od przegranych jednocześnie wdzięczności, entuzjazmu nad możliwościami różnych urządzeń i gadżetów oraz świadomości porażki nieprzystosowanych. Jedną z najbardziej przegranych grup stanowią nauczyciele szkolni. Chwalą oni, przynajmniej w pewnej większości, wielomilionowe inwestycje w informatyzację szkół, lecz żaden wyszukany sprzęt elektroniczny nie zastąpi wykwalifikowanego i mądrego wychowawcy. Dzieci zresztą nabywają umiejętności obsługi komputerów częściej w domach. Spędzają mnóstwo czasu na rozgrywkach komputerowych, portalach społecznościowych, YouTube, aniżeli na konstruktywnej edukacji.
Pomiędzy wynalazkami, a dawnymi narzędziami trwa silna konkurencja o uwagę, czas i pieniądze ich odbiorców, a zwłaszcza o moc wpływu na sprawy światopoglądowe. W konsekwencji gry komputerowe, czy programy telewizyjne zyskują większe zainteresowanie od literatury. Klasyczna edukacja asocjowana jest z nudą, a nawet ciemnotą(!), ponieważ treści drukowane są mniej atrakcyjne od przekazów audiowizualnych. Tymczasem nawet wielcy twórcy ponadźwiękowych odrzutowców i promów kosmicznych czerpali wiedzę z książek.
Epifenomen wynalazczości stanowi krystalizacja nowych instytucji, które otaczają innowacyjne technologie, zaś upadek dawnych wzorów implikuje kryzys kultury m.in. na poziomach społecznym, intelektualnym, a także aksjonormatywnym. Zmianom ulegają percepcja rzeczywistości, modele społeczeństw, struktura zainteresowań, optyka istotnych dla ludzi spraw, wreszcie niezmiernie ważne symbole. Postman opisuje te rewolucyjne transformacje poprzez periodyzację dziejów kultury na trzy fazy.
Kultury wytwarzające narzędzia, które miały dwoiste znaczenie. Po pierwsze, ludzie rozwiązywali nimi różne doraźne problemy, wykorzystywali je do codziennych czynności. Po drugie, stanowiły one symboliczne manifestacje sztuki, wierzeń, albo polityki. Nie zakłócały one struktur systemów kulturowych, lecz zostały z nimi znakomicie sprzężone.
Technokracje oparte na konflikcie narzędzi z kulturą, rezultującym rozdziałem wartości moralnych od idei intelektualnych. Wynalazki nie są już komponentami większego spectrum myśli ludzkiej, zaś uznane zostają za kulturę.
Prekursorem ery technokratycznej był, zdaniem Neila Postmana, sir Francis Bacon. Wysunął on znamienny postulat o aprowizacji ludzkości w nowe urządzenia, jako podstawowym celu nauki, która zagwarantuje powszechne szczęście. Początki technokracji przypadają na XVIII wiek, gdy w Anglii skonstruowana została pierwsza maszyna parowa. Z procesem mechanizacji produkcji korespondowała, jednak poważna zmiana w sferze filozofii. Wynalazczość stanowiła odtąd główny akcelerator działań ludzi, natomiast gasła kontrola społeczna oparta na obyczajach i tradycji religijnej. W konsekwencji tych wielkich przemian następował stopniowy odwrót od wiary w Boga. Innowacyjność nagradzała biegłych i tanich wytwórców, natomiast eliminowała podmioty niekompetentne. Wiedza oznaczała postęp i potęgę. W rezultacie wzrosło zainteresowanie sprawami przeciętnych ludzi, które objęte zostały szerokim systemem opieki społecznej. Nadal współistniały, jednakże dwa światopoglądy - scjentystyczny oraz tradycyjny.
Technopole, będące przedmiotem badań Postmana w powyższej książce. Autor stawia tezę o narastającej od XIX stulecia obsesji ludzkości wobec coraz szybszego przekazu dużej ilości informacji w zróżnicowanych formach do ogromnej liczby odbiorców. Emanacjami tychże dążeń były wpierw wynalazki fotografii oraz telegrafu, następnie radio, telewizja, wreszcie internet. Ów proces emisji informacji trwa nieustannie, w konsekwencji ludzie są już tylko narzędziami naukowej rewolucji. Postman wprowadza podział wytworów ludzkiej myśli na technologie, czyli przedmioty materialne, maszyny oraz techniki, lub media - metody aplikacji tych przyrządów, swoiste konstrukty społeczne. Technologia bywa medium, jeżeli osadzona została w partykularnym otoczeniu społecznym, przeto jej aplikacje są różne w odrębnych systemach kulturowych. Przykład stanowi oddziaływanie telewizji na obywateli Stanów Zjednoczonych, czy też krajów europejskich. W innych państwach identyczne środki masowego przekazu nie mają żadnego znaczenia, gdyż brak weń reklam, rozbudowanej oferty programowej, bądź treści skorelowanych z polityką władz. Każda technologia obciążona jest genetycznym ograniczeniem i predyspozycją ku realizacji wąskich celów, przeto przyrządy te nie są neutralne, ani uniwersalnie adaptowalne, lecz wyposażone zostały w instrukcje do ich konkretnych zastosowań.
Dynamiczny postęp innowacyjności doprowadził do poszukiwań nowych kierunków aplikacji nowoczesnych urządzeń, wszelako zmusił również społeczeństwa do swoistego "faustycznego wyboru". Wszystkie nowe technologie generują określone korzyści, choć determinują również pejoratywne zmiany. Dzisiejsze debaty dotyczą przede wszystkim dodatnich stron wynalazków, przy czym skutki braku refleksji nad problemami, powstałymi w efekcie użycia tych instrumentów będą katastrofalne. Nawet antybiotyki, które stanowią niezbywalny element terapii wielu chorób, wywierają negatywny wpływ na organizm pacjenta - osłabiają system immunologiczny. Poważne zagrożenie kultury wynika z dominującej roli telewizji. Dostarcza ona odbiorcom przekazy ze wszystkich dziedzin: rozrywki, informacji, edukacji, polityki oraz religii, lecz nie zaspokaja najważniejszych potrzeb. Kontradykcyjnie, wywiera silnie szkodliwy wpływ, choćby na socjalizację dzieci, ponieważ ujawnia przed nimi wszystkie tajemnice dorosłości, do rozumienia których jeszcze nie dojrzały. Na domiar złego nie podlega skutecznej kontroli. W teraźniejszym czasie nawet reklamy skierowane są do małych odbiorców, jako rzeczywistych konsumentów. Od młodego wieku zaszczepione zostają w maluchach niewłaściwe nawyki, przykładowo pragnienie kumulacji bezużytecznych gadżetów. Dzieci mają równie łatwy i szybki dostęp do wszystkich treści, jak dorośli, toteż są szczególnie narażone na wstrząsające ujęcia agresji, czy szokujące obrazy, choćby w programach "Sekrety chirurgii", albo "Wstydliwe choroby". W wywiadach telewizyjnych domniemywał Neil Postman korelację pomiędzy wzrostem liczby samobójstw Amerykanów, a narastającym wpływem mediów, ponieważ nie przygotowują one jednostki do ról społecznych, a tym bardziej do niepewności życiowych. Bez wątpienia środki masowego przekazu kształtują pokolenia niedojrzałych dorosłych.
Ludzkość jest uzależniona od nowych technologii, jak od narkotyku. Zupełnie normalny w poprzednich epokach brak wizji scjentystycznej, dziś stanowi poważne zagrożenie. W książce "Technopol. Triumf techniki nad kulturą" apeluje Neil Postman o rozwagę i podejrzliwość wobec wszelkich emanacji nauki, ponieważ te urządzenia, a także sposoby ich adaptacji oddziałują na style życia, nawyki, światopogląd, instytucje społeczne, a także sferę psychologiczną istoty ludzkiej.
Treść pracy Postmana wypełnia refleksja nad skutkami implementacji nowych technologii. Nie został jeszcze stworzony taki wynalazek, który nie zastąpiłby dawnych problemów nowymi komplikacjami. Transport drogowy wyeliminował kłopoty z mobilnością, lecz ludzie nadal grzęzną w korkach, miasta osnute są smogiem, zaś autostrady pochłonęły wiele pięknych i dziewiczych krajobrazów. Rozwój środków masowego przekazu zaowocował powszechnym dostępem do informacji, wszelako kultura przytłoczona została ogromną ilością przekazów "śmieciowych".
Niektóre technologie nie wprowadzają żadnych zmian, nie zwiększają zastanych możliwości. Wzrost oferty programowej z dziesięciu do stu kanałów telewizyjnych o podobnych profilach i docelowych grupach odbiorców rezultuje wyłącznie wyższą ceną abonamentu. Istnieją, jednakże rozwiązania, które sprzyjają wyłącznie wybranym grupom społecznym. Zmiana technologiczno-medialna zawsze sprzężona jest z kumulacją władzy polityczno-ekonomicznej oraz wpływem społecznym. Powstają nowe miejsca pracy, natomiast dawne profesje ulegają dyspersji, jako anachroniczne i przestarzałe. Liczni parlamentarzyści, ministrowie, prezydenci oraz dyktatorzy wypromowani zostali przez specjalistów od technik public relations. Ich wizerunki troskliwych i wspaniałomyślnych mężów stanu utrwalają pseudoautentyczne spoty telewizyjne i sondaże, pomimo niskiego poparcia wśród obywateli. Media dają szerokie przywileje pewnym jednostkom, lub organizacjom. Luminarze technologii informatycznych dysponują najsilniejszymi pozycjami w środowiskach naukowych, natomiast potentaci środków masowego przekazu kreują najważniejsze trendy w kulturze. Z drugiej strony, nowe wynalazki deprecjonują nieprzystosowane grupy oraz instytucje. Historyczną egzamplifikację tego zjawiska stanowi ruch luddytów w latach 1811-1819, utworzony przez biegłych robotników ręcznych w sektorze odzieżowym. Pod wpływem postępującego procesu mechanizacji produkcji oraz rozbudowy fabryk przewidywali oni drenaż pracy fizycznej i bankructwa ich zakładów, lecz największe obawy żywili o dzieci, które zatrudnione zostałyby, jako niewolnicza siła w wielkich faktoriach. Pomni owych zagrożeń stawili opór technologicznym transformacjom i niszczyli maszyny przemysłowe.
Nauka rozwiązuje, zatem selektywne problemy niektórych grup społecznych, wszakże w technopolu nadal kardynalny cel ludzkich działań stanowi wydajność. Nikt nie zawierza już rozsądkowi oraz rozumowi, bowiem najlepsza metodologia oceny wszelkich zjawisk empirycznych polega na rachunku technicznym i pomiarze. Rzadko lekarze formułują diagnozy bez uprzednich badań wyspecjalizowanym sprzętem medycznym. Wykładnią inteligencji uczyniony został wynik kilkustronicowego testu. Eksperci kierują sprawami publicznymi lepiej od świadomych potrzeb społecznych obywateli oraz społeczności lokalnych. Uczucia, rozterki, szczęście, radość, troska nie istnieją, bo nie powstały jeszcze kwestionariusze dla ich analizy. Technika myśli za nas.
Największym osiągnięciem XIX stulecia jest dla autora idea innowacyjności, przy czym, jak podaje, wynalazki stanowią zaledwie poprawione środki wiodące do nieulepszonych efektów. Nauka opisuje mechanikę różnych urządzeń, objaśnia przebieg pewnych procesów i zjawisk, jednakże nie podsuwa żadnych wskazówek o poprawie sposobu życia. Zasadniczy błąd polega na równoważności postępu technologicznego z rozwojem rodzaju ludzkiego, ale Neil Postman kończy swą książkę w punkcie początkowym prawdziwej zabawy.
W 1957 roku znany biolog i darwinista, prezes Brytyjskiego Towarzystwa Eugenicznego, Julian Huxley z tych Huxleyów, sformułował słynne pojęcie "transhumanizm". Termin ten wielokrotnie ewoluował na przestrzeni kolejnych dekad, zaś obecnie dotyczy prądu ideologicznego w naukach ścisłych, przyrodniczych i humanistycznych, m.in. w filozofii, informatyce, biologii, robotyce oraz nanotechnologii, który występuje również pod hasłem "h+" ("human+"). Dwa zasadnicze filary współczesnego transhumanizmu stanowią badania nad sztuczną inteligencją oraz inżynieria genetyczna. W 1990 roku powołany został Human Genome Project - międzynarodowe przedsięwzięcie, którego cel polega na określeniu kompletnej sekwencji materiału genetycznego człowieka w haploidalnym zestawie chromosomów, analizie zapisanych weń informacji, na przykład o składzie mózgu, a także innych organów, wreszcie na studium fragmentów ludzkiego DNA oraz możliwości modyfikacji ich struktury.
W niciach naszego DNA występują cztery komplementarne molekuły: A, T, C i G, które transhumaniści porównują do elementów kodu kreskowego. Ta ciekawa analogia prowadzi do ogólnej percepcji istoty ludzkiej w tej ideologii. Fundamentalny cel transhumanizmu stanowi eskalacja potencjału psychosomatycznego człowieka, wskutek syntezy biologicznych komponentów ciała (mięśnie, mózg) z elektronicznymi implantami. Kulminacją tychże planów będzie kreacja cyborga, biomechanoida, czyli owego human+.
Na dynamikę tych przedsięwzięć rzutuje bardzo prężna progresja technologii komputerowych, które wyprzedzają rozwój ludzkiego mózgu. Najlepsze zdolności umysłowe ludzi przekroczone zostaną przez operacyjne możliwości urządzeń zapewne w ciągu kilku dziesięcioleci. Dzisiejsi programiści pracują nad techniką samodzielnej nauki maszyn poprzez rekonstrukcję połączeń nerwowych w strukturze ich obwodów. Rezultatem tych działań był wynalazek perceptronu, czyli prostej, elektromechanicznej sieci neuronów, już w 1957 roku. Transhumaniści realistycznie antycypują emergencję świadomego robota, który przejmie rolę animatora inżynierii społecznej.
Te założenia brzmią, niczym nieskrępowany przystęp wyobraźni pisarza science-fiction, nie mniej naukowcy od lat pracują nad realizacją tychże idei. Zwrot ku transhumanizmowi nastąpił wraz z postępem w dziedzinach protetyki oraz transplantologii. Przeszczep mózgu, zgodnie z przeprowadzonymi badaniami, powoduje relokację pewnej cząstki osobowości dawcy do umysłowości pacjenta. Dzisiejsi luminarze scjentyzmu dysponują zaawansowanymi chipami oraz protezami, toteż kierunek innowatyki w tym aspekcie wiedzie wprost do transplantacji układów elektromechanicznych. Naturalnie dostęp do takich technologii nie będzie powszechny, wszak kontrola nad nimi zostanie zawłaszczona przez elity bez najmniejszej troski o pozostałą część ludzkości.
Z perspektywy człowieka wierzącego wszystkie te fazy rozwoju dziejowego kultury i nauki - technokracje, technopole, wreszcie transhumanizm - wykazują ważną cechę wspólną, a mianowicie łączy je negacja Boga, Stworzenia, duszy i świętości ludzkiego ciała, albowiem, w ujęciu h+, wykazuje ono zbyt wiele defektów, aby było dziełem Bożej mocy stwórczej. Największy produkt epoki transhumanistycznej, post-człowiek, nie będzie już istotą duchowo-organiczną, lecz pewnym projektem elektronicznym. Powstanie on wskutek kombinacji genetycznych, a następnie wyposażony zostanie w szereg wszczepów komputerowych, które wydłużą cykl życia i zwiększą jego zdolności umysłowe - edukację, pamięć oraz motoryczne - refleks, zwinność, szybkość ruchu etc. Wizję takową przybliżają bieżące osiągnięcia neurologii, zwłaszcza technik skanowania i rezonansu, umożliwiających obserwację pracy pojedyńczych komórek nerwowych, a także nanotechnologii - kontroli nad materią na poziomie atomów, czy konstrukcji mikroprocesorów o znacznych mocach obliczeniowych.
Neil Postman pisał o rzeczach oczywistych, lecz podał wiele faktów w sposób bardzo przystępny, klarowny i zrozumiały, niekiedy wręcz humorystyczny. Podsunął też pewne wskazówki wobec zmiany tych destruktywnych trendów w kulturze, m.in. na drodze naprawy systemu edukacji oraz powrotu do klasycznego modelu oświaty, a także zwrotu ku wierze w transcendencję. Nauka i religia są komplementarne, bowiem wspólnie wiodą do rozmaitych obszarów wiedzy. W stanie konfliktu będą bezużyteczne, dlatego potrzebne są nowe wzorce duchowości oraz odkrywczości, zgodne z tradycyjnymi wartościami wierzących. Być może taka prosta filozofia życia stanowiłaby lepszą perspektywę od ogłupiających programów telewizyjnych dla mas dzisiaj oraz bogatej elitki biomechanicznych cyborgów jutro. Upłynęły zaledwie dwa stulecia od narodzin ruchu luddytów, którzy niszczyli wynalazki ery industrialnej aż do ideologii transhumanistów, dążących ku syntezie człowieka i maszyny.
Nowe odkrycia dadzą nam mnóstwo korzyści, poprawią naszą bytowość, jeżeli potraktujemy technologię odpowiedzialnie i rozsądnie. Pomimo kontroli komercyjnych organizacji nad środkami masowego przekazu "głównego nurtu" trwa rozwój mediów społecznych i dziennikarstwa obywatelskiego. Pod wpływem scjentystycznej pychy samolot uznany został, za cud techniki, lecz nie ruszyłby z miejsca bez żywego pilota. Nauka nie dostarcza nam wyczerpujących odpowiedzi na wszystkie pytania i nie daje poczucia sensu. Neil Postman zachęca czytelników do krytycznej refleksji filozoficznej, zwłaszcza nad skutkami implementacji wynalazków oraz etiologią przemian semantycznych i postawami, które te modyfikacje języka promują, do wiary oraz indywidualnego treningu umysłu. Warto pójść tą ścieżką obok szerokiej drogi "technologii dla technologii", a jeśli nie - no cóż, najlepsza zabawa dopiero przed nami.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Druga rzeczywistość

"Świat nie zapłacze po człowieku. Przeciwnie, odetchnie z ulgą jak po krótkim, szkodliwym epizodzie". Człowiek od zawsze starał się zgłębi...

zgłoś błąd zgłoś błąd