Alkaloid

Okładka książki Alkaloid
Aleksander Głowacki Wydawnictwo: Powergraph Seria: Science Fiction z plusem fantasy, science fiction
436 str. 7 godz. 16 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Seria:
Science Fiction z plusem
Wydawnictwo:
Powergraph
Data wydania:
2012-03-16
Data 1. wyd. pol.:
2012-03-16
Liczba stron:
436
Czas czytania
7 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361187462
Tagi:
Prus Lalka Wokulski Głowacki chempunk
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oficjalne recenzje i

Od sklepikarza do władcy świata



1619 52 39

Oceny

Średnia ocen
6,4 / 10
130 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
807
807

Na półkach: ,

Tegoroczny maj nieoczekiwanie zaowocował pozycjami, które niespecjalnie przypadły mi do smaku. Muszę przyznać, że jestem niepoprawnym miłośnikiem „Lalki” Bolesława Prusa. Toteż słysząc, że powstała swoista alternatywna historia dziejów Stanisława Wokulskiego po rozstaniu z Izabelą Łęcką, nabrałem wielkiej ochoty, aby przeczytać „Alkaloid”. Zawsze wierzyłem, że bohaterowi „Lalki” bardziej pisany jest los naukowca, związanego z badaniem metalu lżejszego od powietrza, względnie poszukiwaniem nowych technologii.
Wreszcie w moje ręce wpadła książka Pana Aleksandra Głowackiego (nomen omen), no i cóż… Było to doświadczenie dość odbiegające od moich oczekiwań. Książka bardzo solidnie wydana, to trzeba przyznać, opatrzona ilustracjami z zawierającymi listy, telegramy związane z fabułą (choć nawiasem mówiąc, mogły być trochę wyraźniejsze). Początek obiecujący, pojawia się Julian Ochocki, ba, Witkacy nawet [sic!], a potem… cóż akcja przywodzi na myśl ekranizacje z bohaterami posiadającymi super-moce oraz film „Lucy” z udziałem Scarlett Johansson w roli głównej. Zagmatwane wątki i postacie, błyskawiczne przemykanie przez czas i miejsca, aż w sumie nie bardzo wiadomo ku czemu zmierzamy… Specyficzna lektura, dla mnie niestety zbyt mało przystępna.

Tegoroczny maj nieoczekiwanie zaowocował pozycjami, które niespecjalnie przypadły mi do smaku. Muszę przyznać, że jestem niepoprawnym miłośnikiem „Lalki” Bolesława Prusa. Toteż słysząc, że powstała swoista alternatywna historia dziejów Stanisława Wokulskiego po rozstaniu z Izabelą Łęcką, nabrałem wielkiej ochoty, aby przeczytać „Alkaloid”. Zawsze wierzyłem, że bohaterowi...

więcej Pokaż mimo to

avatar
165
151

Na półkach: ,

Myśleliście kiedyś, że Wokulski mógłby porzucić swoją walkę o rękę Izabeli, zostać przy biznesie albo wrócić do nauki i dokonać jakiegoś przełomu? No to zapnijcie pasy, bo jest to książka o tym. Szkoda, że idea jest spalona w każdym możliwym aspekcie.
Wokulski odkrywa jakąś magiczną substancję, którą robi się z kartofli, które uprawiają Zulusi, w związku z czym ci Zulusi pokonują Brytyjczyków i tworzą imperium. Ale to nie wszystko. Substancja jest generalnie magicznym napojem Panoramixa, sokiem z gumijagód, mefedronem, rosołkiem od babci i 40-letnim whisky w jednym. DAJE KOPA. Takiego, że nie czujesz bólu, możesz dostać czymkolwiek: nabojem, kulą armatnią, nożem, szablą, maczugą, może cię przygnieść king kong, a i tak się zregenerujesz xD Można się też teleportować i przebywać poza czasoprzestrzenią, na pewno wiele innych rzeczy, ale chaotyczność opisów tych supermocy nie pozwala za bardzo się zorientować w konkretach.
Brzmi jak kiepska historyjka stworzona przez 6-latka, który naoglądał się Marvela? Może. Choć 6-latek pewnie nie wie o istnieniu Zulusów.
Aha, żeby tego było mało to cała akcja dzieje się w Hong Kongu, a Wokulski walczy z Bokserami. Chyba, że akurat Bokserzy są jego sprzymierzeńcami, to z nimi nie walczy. Ale jak już się nie lubią to walczy. Podobno później akcja przenosi się do Rosji i Skandynawii, ale, uwaga, nie udało mi się doczytać. W rankingu na najbardziej spieprzone super pomysły ta książka plasuje się między odbudową Pałacu Saskiego w latach 90-tych, a transferem Kamila Grosickiego do Burnley.
Przeczytałem 1/3, ale to i tak o 1/3 za dużo. Omijać szerokim łukiem, chyba że lubicie fantastykę, w której świat jest zbalansowany gorzej niż moja dieta.

Myśleliście kiedyś, że Wokulski mógłby porzucić swoją walkę o rękę Izabeli, zostać przy biznesie albo wrócić do nauki i dokonać jakiegoś przełomu? No to zapnijcie pasy, bo jest to książka o tym. Szkoda, że idea jest spalona w każdym możliwym aspekcie.
Wokulski odkrywa jakąś magiczną substancję, którą robi się z kartofli, które uprawiają Zulusi, w związku z czym ci Zulusi...

więcej Pokaż mimo to

avatar
684
226

Na półkach: ,

uwielbiam takie książki, wymagające w sferze językowej, nieoczywiste, z mnóstwem niedopowiedzeń, z fantastycznie pokręconą fabułą i dzikimi zwrotami akcji. Zachęciła mnie do czytania postać Wokulskiego, ale w sumie mógłby to być każdy inny bohater, wymyślony na nowo lub już znany - to obojętne, bo Wokulski z tej książki je st baaardzo daleki od oryginału Wokulskiego.

uwielbiam takie książki, wymagające w sferze językowej, nieoczywiste, z mnóstwem niedopowiedzeń, z fantastycznie pokręconą fabułą i dzikimi zwrotami akcji. Zachęciła mnie do czytania postać Wokulskiego, ale w sumie mógłby to być każdy inny bohater, wymyślony na nowo lub już znany - to obojętne, bo Wokulski z tej książki je st baaardzo daleki od oryginału Wokulskiego.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
28
14

Na półkach: ,

WOKULSKI NINDŻA WAS WSZYSTKICH DOJEDZIE

Waham się przed dodaniem tej 'recenzji', bo nie mam pewności, że ta książka nie jest po prostu wytworem mojej wyobraźni. Czy wszystko, co pamiętam z tej książki faktycznie zostało napisane przez autora pod "sprytnym" pseudonimem?

Zdecydowanie moja ulubiona słaba książka. Autor sprawia wrażenie, jakby nie umiał pisać po polsku. Główny wątek nie ma sensu. Wątki poboczne nie mają sensu. Nieprawdziwy Głowacki chyba ma jakieś trudności w nauce, bo nie wydaje mi się, że w ogóle przeczytał "Lalkę". Po co autor w ogóle używa Wokulskiego jako głównej postaci? Po co przewijają się postaci historyczne? Czemu mam wrażenie, że autor nie pisał tego ironicznie?

Sceny akcji są tutaj tak pełne akcji, że kilkanaście razy musiałem zakładać z powrotem skarpetki jak mnie z nich wywaliło. Tyle samo razy również odstawiałem książkę z poczuciem zażenowania.

Moją uwagę przykuł fakt, że autor podpisał się jako Aleksander Głowacki. Po lekturze stwierdzam, że też bym tego nie wydał pod własnym nazwiskiem. 3/10 bo z czytania tego potworka miałem podobny rodzaj przyjemności, co z oglądania "The Room".


poniżej streszczenie fabuły pisane z takim samym wysiłkiem mentalnym jakiego doświadczył autor, co w przybliżeniu równa się mocy przerobowej czterech gimnazjalistów zasilanych sałatą szatana

BO CZAICIE BO CHODZI O TO ŻE WOKULSKI TO OGÓLNIE POJECHAŁ SOBIE DO AFRYKI I ODKRYŁ TAKI KORZEŃ CO GO ZULUSI UŻYWAJĄ
I ON TEN KORZEŃ NORMALNIE ZMIENIA W TAKI ŚRODEK
P O T Ę Ż N Y ALKALOID
SPYTACIE CO ROBI ALKALOID
WSZYSTKO KURDE ROBI, ZMIENIA CIĘ W NINDŻĘ NADCZŁOWIEKA I POZWALA CI ZMIENIĆ SIĘ W LUDZKI KOMPUTER, A TAKŻE POMAGA NA STARZENIE, ZMĘCZENIE I ZROBI CI PRANIE
(nie dajcie się zwieść, Wokulski tak naprawdę po prostu sprzedaje na lewo melanż importowany z Diuny a nie jakiś alkaloid)

WOKULSKI BUDUJE FABRYKI ALKALOIDU CHYBA W CHINACH, NIE WIEM, W AZJI GDZIEŚ, ROBI BIZNES Z JAKIMŚ TAM CESARZEM ALE TO DO NICZEGO NIE PROWADZI WIĘC DAJMY SCENĘ ŻE ON UCIEKA PO DACHU PRZED NINDŻAMI ZABÓJCAMI NASŁANYMI PRZEZ ANGLIĘ I W OGÓLE MÓWIŁEM JUŻ ŻE WOKULSKI JEST SUPER?

WOKULSKI ROBI RZECZY, POTEM WIĘCEJ RZECZY, POTEM ZOSTAJE HERMENEGAUTĄ (COKOLWIEK TO ZNACZY, NIE POWINIENEŚ PYTAĆ) I TEGES jakoś tak rządzi połową Europy

WOKULSKI DAJE SIĘ ZABIĆ SWOJEMU SYNOWI (Z NIEPRAWEGO ŁOŻA, ZOSTAWIONEMU NIEGDYŚ W AFRYCE, PO CZYM WSKRZESZA SIĘ JAKO KLON W BUNKRZE GDZIEŚ NO ALE NIEWAŻNE BO

WITKACY JEST SOBIE GDZIEŚ NA EKSPEDYCJI W KONGO CHYBA I ON JEST CZAICIE GEJEM HEHE I ON MA JAKĄŚ TAKĄ MASZYNKĘ NA ALKALOID CO POZWALA CI ROBIĆ.. RZECZY?

czy wspominałem już, że uwielbiam Konkretne Działanie i Wyraźne Ograniczenia alkaloidu? autor jakby sam nie wiedział, co ten specyfik robi, więc nasza cudowna substancja jest rozwiązaniem kurde wszystkich problemów.

NIC TO PRZENOSIMY SIĘ DO ROSJI PODCZAS REWOLUCJI, CO GENERALNIE NAM NIEWIELE WNOSI DO FABUŁY
KURDE TO MOŻE TERAZ PRZYSZŁOŚĆ

WOKULSKI HIBERNUJE SIĘ, ŻEBY OBUDZIĆ SIĘ W PRZYSZŁOŚCI, BO UWAGA UWAGA ROZKMINIŁ, ŻE W PRZYSZŁOŚCI BĘDĄ WIEDZIEĆ JAK GO WYSŁAĆ W PRZESZŁOŚĆ

SUPER PLAN XD

SPOTYKA EINSTEINA I TESLĘ W TEJ PRZYSZŁOŚCI I ZGADZAJĄ SIĘ GO COFNĄĆ W CZASIE ALE TESLA OKAZUJE SIĘ NIEMIŁY XD I PRÓBUJE ZABIĆ BIEDNEGO WOKULSKIEGO, ALE TEN SIĘ NIE DAJE I W OGÓLE

DOBRA TO JAK BY TO ZAKOŃCZYĆ
AHA NO TO WOKULSKI SIĘ COFA W CZASIE I NIE DOPUSZCZA DO STWORZENIA ALKALOIDU XD
CAŁA AKCJA KSIĄŻKI SIĘ NIE WYDARZA W KOŃCU
ODDAJCIE MI STRACONY CZAS

WOKULSKI NINDŻA WAS WSZYSTKICH DOJEDZIE

Waham się przed dodaniem tej 'recenzji', bo nie mam pewności, że ta książka nie jest po prostu wytworem mojej wyobraźni. Czy wszystko, co pamiętam z tej książki faktycznie zostało napisane przez autora pod "sprytnym" pseudonimem?

Zdecydowanie moja ulubiona słaba książka. Autor sprawia wrażenie, jakby nie umiał pisać po polsku....

więcej Pokaż mimo to

avatar
1265
837

Na półkach: ,

Książkę podpatrzyłam u Michała z bloga Zapomniany pokój. Ponieważ ostatnio jakoś tak naszła mnie ochota, by ruszyć śladami polskiego steampunku (co poniektórzy już to zapewne zdążyli zauważyć ;)), więc Alkaloid od razu wylądowała w kręgu mojego zainteresowania. Do tego nie będę ukrywać, iż nie mogłam oprzeć się wizji, w której Stasiek Wokulski, zamiast wzdychać do Izabeli Łęckiej (tak, tej od Lalki Bolesław Prusa), bierze sprawy w swoje ręce i rozkręca poważne biznesy oraz rozwija się na polu naukowym.

W narkotycznym surżu.
Stanisław Wokulski podczas jednej ze swoich licznych biznesowych podróży odkrywa tajemniczą bulwę. Bulwę, która po przetworzeniu daje nieograniczone możliwości fizyczne, jak i umysłowe. Dlatego też Wokulski postanawia porzucić los sklepikarza i całkowicie poświęcić się stworzeniu alkaloidowego imperium.

Alka zmienia świat, a Stasiek staje się jednym z najpotężniejszych ludzi na ziemi. Czy udźwignie to brzemię, szczególnie iż każde liczące się mocarstwo chce poznać sekret wytarzania Alki?

Dziwne acz fascynujące.
Muszę przyznać, iż czytają tę alternatywną historię Staszka Wokulskiego, miałam wrażenie, iż jest ona trochę dziwna i miejscami nawet powiedziałbym, że „ciężkostrawna”.

Muszę jednak przyznać, iż sam pomysł alternatywnej historii, w której narkotyk zmienia świadomość oraz daje fizycznego i psychicznego kopa, uważam za bardzo udany. Szczególnie że jego odkrycie zmienia świat i wprowadza go na wyższy poziom rozwoju. Można nawet powiedzieć, że Alka dla ludzi nauki była swoistym błogosławieństwem, bo przenosiła umysł na poziom wyższej świadomości i „otwierała drzwi” nowym wynalazkom. Niestety przedstawienie tego ciekawego świata jest miejscami dość chaotyczne, a ilość enigmatycznych wyrażeń i dziwnych nazw bez wyjaśnienia potrafi przyprawić o ból głowy.

Wokulski.
Jak pisałam już we wstępie, książka zainteresowała mnie również ze względu na postać Staszka Wokulskiego. Muszę przyznać, że poza tym, iż nie wzdycha on do Izabeli, to jest niemal tym samym człowiekiem, którego znaliśmy z Lalki. Czyli bezwzględnym rekinem biznesu i doskonałym analitykiem zmierzającym pewnie, acz z wyczuciem do celu. Dzięki Alce zaś wzniósł te umiejętności na „wyższy level” i otrzymał kilka bonusów. Stał się nadczłowiekiem, kreatorem rzeczywistości i herosem. Niczym mnie ta postać nie zaskoczyła, ani też nie wprowadziła jakichś szczególnych uczuć.

Podsumowując. Alkaloid Aleksandra Głowackiego jest oryginalnym, acz dziwnym tworem, który ujmuje pomysłem, klimatem i dobrym tempem narracji. Jeżeli szukacie alternatywnej wizji świata lub macie ochotę na ponowne spotkanie ze Staszkiem Wokulskim, to będzie to pozycja w sam raz dla Was. W innym przypadku powinniście się dwa razy zastanowić. ;)

http://unserious.pl/2018/10/alkaloid-aleksander-glowacki/

Książkę podpatrzyłam u Michała z bloga Zapomniany pokój. Ponieważ ostatnio jakoś tak naszła mnie ochota, by ruszyć śladami polskiego steampunku (co poniektórzy już to zapewne zdążyli zauważyć ;)), więc Alkaloid od razu wylądowała w kręgu mojego zainteresowania. Do tego nie będę ukrywać, iż nie mogłam oprzeć się wizji, w której Stasiek Wokulski, zamiast wzdychać do Izabeli...

więcej Pokaż mimo to

avatar
627
207

Na półkach: ,

„Alkaloid” opowiada alternatywną wizję życia Stanisława Wokulskiego. Podczas jednej ze swoich licznych podróży odkrywa on tajemniczą bulwę, z której udaje mu się stworzyć niespotykany do tej pory narkotyk. Dzień odkrycia przez Wokulskiego "Alki" zmienia dzieje świata, a kupiec staje się najpotężniejszym człowiekiem na świecie, przez wielu traktowanym na równi z Bogiem.

Alka daje niesamowite możliwości osobom, które ją zażyły. Ludzie potrafią przewidywać przyszłość, zyskują dar bilokacji, potrafią wznieść się na inny poziom świadomości. Narkotyku można użyć również do stworzenia bezrozumnych berserków zwanych Zaszytymi lub Przemienionymi.

Już na pierwszy rzut oka widać jak pisarz bardzo inspirował się Melanżem z „Diuny” Franka Herberta. Alka to w zasadzie idealna kopia herbertowskiej Przyprawy. Mało tego w „Alkaloidzie” występują alkapitanowie (osoby przebywające w ciągłym transie, które pilotują statki) zupełnie tak samo jak piloci olbrzymich statków kosmicznych Herberta. Podobieństw jest więcej, chociażby Ludzie Biblioteki u Głowackiego i Menatnci z „Diuny”.

Bolesław Prus to tak naprawdę pseudonim artystyczny Aleksandra Głowackiego. Fakt, że autorem „Alkaloidu” jest pisarz o tym imieniu i nazwisku nadaje dodatkowy smaczek całości i sprawia, że powieść jako alternatywa dla „Lalki” wygląda bardzo ciekawie. Jednak czy autorem naprawdę jest pisarz o tym nazwisku? Tego nie jestem pewien. Wydaje mi się bardziej prawdopodobne, że jest to zabieg marketingowy a pisarzem jest ktoś zupełnie inny.


„Alkaloid” posiada chyba najlepszą okładkę ze wszystkich książek wydanych przez Powergraph. Grafika Wokulskiego przypomina trochę posąg Abrahama Lincolna, cała postać i jej otoczenie wręcz emanuje tajemniczością. Wydawca wpadł również na pomysł aby wszystkie cytaty z gazet, listy, zdjęcia istotnych postaci historycznych wyglądały na prawdziwe. W środku nie znajdziemy więc tylko cytatów z ewentualnie dodaną kursywą, a ilustracje przedstawiające dany tekst. Jednak chociaż wygląda to na pierwszy rzut oka świetnie to nieraz miałem problem aby odczytać co w danym fragmencie jest napisane. Rozdzielczość kilku ilustracji powinna być z pewnością większa.

"Alkaloid" Głowackiego z pewnością nie należy do książek łatwych. Czytelnik z pewnością natrafi tu na sporą ilość z początku niezrozumiałych słów, jednak wraz z każdą kolejną stroną będą one sprawiały coraz mniej problemów. Pomimo tego, że książka ta nie jest pozbawiona wad cieszę się, że historia Wokulskiego została na nowo opowiedziana i zinterpretowana.

https://zapomnianypokoj.blogspot.com/

„Alkaloid” opowiada alternatywną wizję życia Stanisława Wokulskiego. Podczas jednej ze swoich licznych podróży odkrywa on tajemniczą bulwę, z której udaje mu się stworzyć niespotykany do tej pory narkotyk. Dzień odkrycia przez Wokulskiego "Alki" zmienia dzieje świata, a kupiec staje się najpotężniejszym człowiekiem na świecie, przez wielu traktowanym na równi z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1387
200

Na półkach: ,

Niezwykle ciekawa książka. Gdzieś tam w środku się pogubiłam, ale to nie zmienia faktu, że sprawiła mi dużo przyjemności. Naszpikowana postaciami literackimi i historycznymi, tak jak lubię, także co rusz, musiałam coś sprawdzać i szukać, tak jak lubię. I ta wizja człowieka-biblioteki czy wszechbiblioteki!

Niezwykle ciekawa książka. Gdzieś tam w środku się pogubiłam, ale to nie zmienia faktu, że sprawiła mi dużo przyjemności. Naszpikowana postaciami literackimi i historycznymi, tak jak lubię, także co rusz, musiałam coś sprawdzać i szukać, tak jak lubię. I ta wizja człowieka-biblioteki czy wszechbiblioteki!

Pokaż mimo to

avatar
27
26

Na półkach: ,

„Alkaloid” to w gruncie rzeczy dwie książki. Pierwsza – steampunkowo-przygodowa, obfitująca w porywające przygody i polityczno-przemysłowe spiski. Druga – przedziwny traktat o chemii, nieograniczonej władzy i fizyce kwantowej (sic!). Może wydawać się, że autor nie mógł zdecydować się czy chciał stworzyć literaturę wysoką, czy rozrywkową, ale fabuła prowadzona jest tak konsekwentnie, że nie ma mowy o jakiejkolwiek niespójności.

Cała recenzja: http://steampunk.info.pl/alkaloid-steampunk-recenzja/

„Alkaloid” to w gruncie rzeczy dwie książki. Pierwsza – steampunkowo-przygodowa, obfitująca w porywające przygody i polityczno-przemysłowe spiski. Druga – przedziwny traktat o chemii, nieograniczonej władzy i fizyce kwantowej (sic!). Może wydawać się, że autor nie mógł zdecydować się czy chciał stworzyć literaturę wysoką, czy rozrywkową, ale fabuła prowadzona jest tak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2725
18

Na półkach: ,

Zmęczyłam jakieś 2/3 tego "dzieła", więcej po prostu nie dałam rady pomimo mojej wielkiej sympatii do "Lalki". A może właśnie dlatego?
Omijać szerokim łukiem.

Zmęczyłam jakieś 2/3 tego "dzieła", więcej po prostu nie dałam rady pomimo mojej wielkiej sympatii do "Lalki". A może właśnie dlatego?
Omijać szerokim łukiem.

Pokaż mimo to

avatar
74
9

Na półkach:

Chaotycznie napisana, przeskoki w czasie nie mają sensu, generalnie historia się kupy nie trzyma, Wokulski nie zachowuje się, jak jego oryginał z "Lalki".

Chaotycznie napisana, przeskoki w czasie nie mają sensu, generalnie historia się kupy nie trzyma, Wokulski nie zachowuje się, jak jego oryginał z "Lalki".

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Aleksander Głowacki Alkaloid Zobacz więcej
Reklama
Więcej
zgłoś błąd