Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W dziwnej sprawie Skaczącego Jacka

Cykl: Burton i Swinburne (tom 1)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
7,48 (802 ocen i 106 opinii) Zobacz oceny
10
49
9
96
8
269
7
242
6
101
5
28
4
8
3
6
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Strange Affair of Spring Heeled Jack
data wydania
ISBN
9788375745917
liczba stron
528
słowa kluczowe
steampunk
język
polski
dodał
Casthaluth

Mark Hodder w swojej powieści przywołuje jedną z najciekawszych postaci Imperium XIX wieku - Sir Richarda Francisa Burtona - żołnierza, dyplomatę i podróżnika wsławionego m.in. organizacją wyprawy w poszukiwaniu źródeł Nilu pod auspicjami Królewskiego Towarzystwa Geograficznego i Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie do przecenienia są także osiągnięcia sir Burtona na polu literackim i...

Mark Hodder w swojej powieści przywołuje jedną z najciekawszych postaci Imperium XIX wieku - Sir Richarda Francisa Burtona - żołnierza, dyplomatę i podróżnika wsławionego m.in. organizacją wyprawy w poszukiwaniu źródeł Nilu pod auspicjami Królewskiego Towarzystwa Geograficznego i Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Nie do przecenienia są także osiągnięcia sir Burtona na polu literackim i lingwistycznym. Znał 29 języków obcych i 11 dialektów. Sławę przyniosły mu doskonałe tłumaczenia Baśni tysiąca i jednej nocy oraz Kamasutry. Znany był zresztą jako badacz zachowań seksualnych ludów Indii i Orientu.

Krótko mówiąc ikona wieku. Jeszcze nie przekonani? W 1854 roku sir Burton otrzymał rozkaz spenetrowania "Złotego Rogu Afryki", a w szczególności niezbadanego obszaru obecnej Somalii. Razem z trzema oficerami armii brytyjskiej wylądował w Adenie i zaraz na wstępie odwiedził osławione w tamtych czasach centrum handlu niewolnikami Harar w północnowschodniej Abisynii. Przebrany za Araba, dostał się, jako pierwszy Europejczyk, do zamkniętego miasta i odbył szereg spotkań z miejscowymi tuzami. Po dziesięciu dniach wrócił – samotnie wędrując przez pustynię – do Adenu. Był także pierwszym Brytyjczykiem, który dotarł do Mekki w Arabii i Harar w Etiopii, znów w przebraniu.

W 1886 r. w uznaniu zasług dla Imperium, królowa Wiktoria ujęta osiągnięciami Richarda Francisa Burtona obdarzyła go tytułem szlacheckim.

Teraz za sprawą Marka Hoddera, sir Burton powraca jako główny bohater znakomitej powieści. W The Strange Affair of Spring Heeled Jack koła historii potoczyły się nieco inaczej niż w sposób znany nam z kart historii. W innym kierunku rozwinęła się nauka - króluje para i eugenika - ulicami Londynu przetaczają się dziwaczne pojazdy parowe i kroczą groteskowe stwory wyspecjalizowane w wykonywaniu ściśle określonych zadań. Wizja steampunkowego Londynu olśniewa, Hodder nie ogranicza się tylko do opisów niezwykłych wynalazków - z rozmachem przedstawia także kulturowe realia epoki.

Boże chroń Króla! Króla, ponieważ w powieści na tronie brytyjskim nie zasiada miłościwie panująca Wiktoria, lecz jej mąż Albert.

W Londynie epoki pary i eugeniki, sir Burton podejmuje się rozwiązania zagadki ludzi wilków... porywających pomocników kominiarzy. Jak przystało na steampunk sprawa z pozoru absurdalna, być może nawet nieco zabawna, szybko staje się dramatyczna, makabryczna i wielowymiarowa. Pojawia się w niej postać słynnego Spring Heeled Jacka. I akcja rusza z kopyta, wariacko miotając Czytelnikiem w kolejnych zwrotach akcji.

Królewski agent, wspaniały podróżnik i człowiek wielkiej odwagi kontra tajemniczy, demoniczny... potwór, stwór, a może przybysz z innej planety? Człowiek? Może wręcz Kuba Rozpruwacz!!! (niektórzy łączyli te dwie postacie). Spring Heeled Jack fascynował i przerażał XIX wieczny Londyn, a i dzisiaj nie narzeka na brak zainteresowania ze strony miłośników tajemnic i historii z dreszczykiem.

 

źródło opisu: Fabryka Słów, 2012

źródło okładki: www.fabrykaslow.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 5489
Fidel-F2 | 2015-11-22
Na półkach: Przeczytane

Recenzja pierwotnie zamieszczona na portalu szortal.com

Steampunk ostatnimi czasy nabiera rozmachu, powoli stając się modą. Wszędzie go pełno, coraz łatwiej trafić na pozycje należące do tego nurtu, coraz trudniej uniknąć. Masowość mody niesie zwykle ze sobą erupcję nijakości. Fabularną i koncepcyjną miałkość pokrywa się blaknącymi coraz bardziej kliszami. I interes się kręci. Naturalnie, nie każda pozycja musi być bezwartościową zapchajpółką. Szczęśliwie steampunk nie wkroczył jeszcze w erę dominacji epigonów, a W dziwnej sprawie Skaczącego Jacka w żaden sposób jej nie zapowiada.

W lipcu 1840 roku Edward Oxford dokonuje nieudanego zamachu na życie królowej Wiktorii. Czy na pewno nieudanego? W swej powieści Hodder wprowadza małą modyfikację i królowa ginie. I to w zasadzie jedyna zmiana, którą autor wprowadza arbitralnie. Wszystkie pozostałe różnice jakie możemy zaobserwować, są konsekwencjami, logicznymi następstwami tego jednego wydarzenia. Autor nie każe nam akceptować świata jakim jest bez uzasadnienia. Tu każdy element jest bardzo solidnie umocowany. Dzięki temu zabiegowi – gruntownie przemyślanej konstrukcji świata – wizja Hoddera jest bardzo spójna i stanowi doskonałe tło prezentowanych wydarzeń.

Słowa innowacyjny czy bogaty świetnie pasują do obrazu stworzonego przez autora. Oprócz typowego dla steampunku rozwoju techniki parowej wprowadził równolegle eugenikę – konkurencyjną technologię, opierającą się na genetycznym rozwoju istot żywych. Dzięki temu, obok coraz zmyślniejszych urządzeń parowych, powieść jest pełna również sztucznie wykreowanych zwierząt. Każde z nich jest przystosowane do specjalnie określonych zadań. Eugenika sięga również po ludzi. Owszem, można się przyczepić, że nie wszystkie pomysły autora wydają się do końca realne z punktu widzenia fizyki. Jednakże ich uroda i świetne umiejscowienie w powieściowej rzeczywistości powodują, że czytelnik zupełnie nie zwraca uwagi na drobne nieścisłości. Steampunkowy świat powieści to nie tylko gadżeciarskie koncepcje urządzeń czy istot ‘w stylu’. Hodder zwraca uwagę na przeróżne aspekty rzeczywistości. Analizuje zmiany nomenklaturowe, filozoficzne, ekologiczne, stylu życia oraz zjawisk społecznych i kulturowych. I nie jest to zastany, statyczny obraz. W czasie lektury obserwujemy procesy występujące w tych sferach, ich rozwój, istotne czynniki wpływające na przemiany. Uważny czytelnik z pewnością dostrzeże pytania jakie autor stawia na bazie tak stworzonego świata. Dotyczą one takich aspektów jak wpływ człowieka na ekologię, problemów etycznych związanych z ingerencją genetyczną czy porządkiem społecznym. Mówiłem już, że w przegródce ‘świat przedstawiony’, autor odwalił kawał dobrej roboty?

W którymś z ostatnich Science Fiction Fantasy i Horror Jarosław Grzędowicz narzekał na niestosowność pojęcia steampunk, że niby steam ok, ale punk to już nie za bardzo, bo wszędzie ślicznie i czysto, mahonie, mosiądze, damy i dżentelmeni, kultura, ceremonialność na co dzień, itp. Książka Hoddera wyłamuje się z tego schematu. Owszem wszystkie te rzeczy można w niej znaleźć, ale jest tu też wszędobylski bród, smród i smog, bieda i upokorzenie, zakazane spelunki i bandy rzezimieszków, cynizm i brak szacunku, życie jest ciężkie, a szans na poprawę nie widać. Żadna postać nie jest stuprocentowo pozytywna, nikt nie jest naprawdę szczęśliwy.

Fabularnie rzecz zaczyna się niepozornie. Znany podróżnik i odkrywca, sir Richard Burton, dostaje specjalne zadanie od króla (pamiętajmy, że Wiktoria nie żyje). W charakterze agenta-detektywa ma rozwiązać zagadkę tajemniczych porwań. Zagłębiając się w sprawę, spostrzega, że rzecz jest znacznie bardziej skomplikowana niż na początku mogłoby się wydawać. Formalnie Hodder dokonał nietypowego zabiegu. Powieść podzielona jest na trzy odrębne części. Pierwsza, najobszerniejsza, jest typową historią awanturniczo-detektywistyczną umieszczoną w Londynie z quasi-wiktoriańskiej rzeczywistości. Czytelnik napotyka tu więcej zagadek niż wyjaśnień. W części drugiej poznajemy rzecz od innej strony, inne postaci grają główną rolę, a czytelnik nareszcie otrzymuje odpowiednią ilość informacji by mógł stworzyć sobie spójny obraz całości. Część trzecia to konfrontacja antagonistów i ostateczne wyjaśnienie. Brzmi dość prosto, ale tak nie jest. Retrospekcje, manipulacje czasem, przetasowania punktów widzenia mocno komplikują opowieść i pozwalają autorowi zaskoczyć nas, nie raz i nie dwa. Karty powieści zamieszkuje spora ilość doskonale skrojonych bohaterów, trudno mieć jakieś zastrzeżenia w tej kwestii. Nawet najmniej znaczące postaci mają wyraźnie zauważalny trzeci wymiar. Do spółki z doskonale zaprojektowanym światem tworzą żyjącą pełnym życiem rzeczywistość. Ciekawostką jest wprowadzenie postaci historycznych formatu Florence Nightingale czy Karola Darwina w dość nietypowych rolach.

W ramach tak przygotowanej konstrukcji autor wiedzie wartką opowieść pełną tajnych wypraw, pojedynków, zasadzek i podstępów, ucieczek i pogoni. I to wszystko ładnie, zgrabnie i z polotem. Trudno znaleźć moment w którym można by odłożyć książkę w celu zaczerpnięcia łyka herbaty. Pisarski talent Hoddera, językowa stylizacja świetnie pasująca do przedstawionej rzeczywistości, przedni (acz nienadużywany) dowcip, doskonale przemyślany i zaprojektowany świat, czynią z W dziwnej sprawie Skaczącego Jacka lekturę w którą łatwo wsiąknąć na kilka godzin.

Z czystym sumieniem mogę tę pozycję polecić miłośnikom niegłupich opowieści. Nie powinni się zawieść.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ukojenie

Nie mogę się zgodzić z wszystkimi nieutulonymi w żalu recenzentami, jakoby "Ukojenie" nie przynosiło odpowiedzi. Przynosi bardzo wiele. Ale...

zgłoś błąd zgłoś błąd