Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bóg, kasa i rock'n'roll

Wydawnictwo: Znak
6,59 (1731 ocen i 221 opinii) Zobacz oceny
10
67
9
86
8
261
7
521
6
485
5
177
4
66
3
52
2
5
1
11
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-240-1864-2
liczba stron
336
język
polski
dodała
Ag2S

Hołownia i Prokop w elektryzującej rozmowie. Zderzenie dwóch odmiennych spojrzeń na religię, kulturę i świat mediów. Jezus jako marketingowiec, pożytki płynące z noszenia habitu, różnica między Bogiem a idolem, urok pieniędzy i problemy z wolną wolą - to tylko niektóre wątki tej zaskakującej konfrontacji. ”Prowadząc rozmowy składające się na tę książkę, robimy po prostu to samo co...

Hołownia i Prokop w elektryzującej rozmowie.

Zderzenie dwóch odmiennych spojrzeń na religię, kulturę i świat mediów.
Jezus jako marketingowiec, pożytki płynące z noszenia habitu, różnica między Bogiem a idolem, urok pieniędzy i problemy z wolną wolą - to tylko niektóre wątki tej zaskakującej konfrontacji.


”Prowadząc rozmowy składające się na tę książkę, robimy po prostu to samo co taksówkarz wiozący pasażera na lotnisko, fryzjer zakręcający klientce loki, babcie gderające w kolejce do laryngologa czy kumple spotykający się po robocie przy piwie. Przedstawiamy nasz punkt widzenia. Dyskutujemy. Spieramy się. Mówimy, co nam się wydaje. Wywalamy na stół to, co nam prywatnie w duszy gra. Tyle, że zamiast o najnowszym serialu, biuście Dody czy bieżącym kursie franka szwajcarskiego częściej gadamy o rzeczach, które mimo wszystko wydają nam się ważniejsze.”
Marcin Prokop


”Po tej książce boję się bardziej niż kiedykolwiek, że stosowną lekcję kontemplacji dadzą mi kiedyś aniołowie. Ja będę chciał toczyć z nimi teologiczne dysputy, oni - pogrążeni w słuchaniu Morrisseya - zacytują mi trzydziesty drugi rozdział Mądrości Syracha: „Przemów, starcze, tobie to bowiem przystoi, jednak z dokładnym wyczuciem, abyś nie przeszkadzał muzyce. A kiedy jej słuchają, nie rozwódź się mową ani nie okazuj swej mądrości w niestosownym czasie!”.”
Szymon Hołownia

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2011

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3157,tytu...»

pokaż więcej

książek: 1012
MsSurrealist | 2011-11-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 listopada 2011

Moja opinia będzie mało subiektywna, biorąc pod uwagę fakt, że uwielbiam wszystkie książki Pana Szymona. Trochę się ociągałam z kupieniem tej książki, nie czekałam też na nią zbyt niecierpliwie. Właściwie to nie planowałam jej kupić - myślałam, że za bardzo będzie odbiegać od tematu wiary a bardziej się skupi na tytułowej kasie czy rock'n'rollu. Jednak przy okazji Targów Książki nie mogłam sobie tej przyjemności odmówić, więc oto jest w moich rękach.
Osoba Marcina Prokopa wiele do tego tekstu wniosła. Sam mówił, że pozostaje mu tylko "jak ta blondynka udowodnić, że ma mózg". I udowodnił, chociaż nigdy o jego inteligencji nie wątpiłam. Poza sporą dawką ironii, nieprzeciętnego humoru dostrzeżemy też w jego wypowiedziach erudycję, znajomość praw rządzących zarówno ekonomią, rynkiem, jak i pop kulturą. Zadaje Szymonowi pytania trudne, niekiedy wymagające dłuższego zastanowienia, poruszające istotę sprawy czy też punkt widzenia osoby stojącej poza Kościołem. Wskazuje na mechanizmy rządzące mass mediami, o których osobiście nie miałam zbyt wielkiego pojęcia. Niekiedy zastanawiałam się skąd on te pytanie bierze, niektóre były dla mnie niezrozumiałe jednak Marcin Prokop wnosi tu żywotność, twardą rzeczywistość, przypomina o tym co 'tu i teraz' nie tylko o tym co będzie po naszej śmierci. Stara się zrozumieć i zostać zrozumianym. Ciekawy zapis rozmów i poglądów.
Myślę, że to pozycja najbardziej chyba przystępna dla osób nie do końca pewnych swojej wiary, wątpiących, szukających. Możemy opowiedzieć się po jednej ze stron, utożsamiać się z jej poglądami, przeciwstawiać nasze spostrzeżenia zdaniom "dwóch panów z telewizji". No właśnie - w Polsce książki pisane przez 'ludzi z telewizji' nie są najlepiej przyjmowane, czemu dziwić się nie trudno, bo sama mam do nich wstręt. To ogólny symbol kiczu i beztalencia. Jednak nie sposób powiedzieć tego o tej książce. Szymon Hołownia jest już autorem uznanym, 'oswojonym'. Natomiast Marcin Prokop, dopiero w ten świat wkraczający pokazuje się nam nie jako prowadzący program DDtvn czy Mam talent, ale jako Marcin. Bardziej prywatnie, ze zdrowym podejściem do pieniędzy, swojej posady czy rozpoznawalności nie tracąc przy tym na wiarygodności telewizyjnej. Myślę, że to dość trudne do osiągnięcia - pokazać że poza byciem zabawnym i uroczym można też odznaczać się zdrowym rozsądkiem, inteligencją czy oczytaniem - wcale nie stylizując się na osobę wszechwiedzącą.
Napięcie rozładowywane jest żarcikami i wtrąceniami. Ma się wrażenie czytając tę książkę, że ot, najzwyczajniej w świecie przysłuchujemy się rozmowie dwójki dobrych znajomych. Być może tej religii jest nieco mniej niż w innych książkach Hołowni. Jednak wiele mówi o życiu zakonnym, jego podstawowych regułach. Ocieramy się też o temat pieniędzy czy idoli. Książka, jak wszystkie dotąd napisane przez Hołownię inspiruje, zachęca do poszukiwań, czasami jednym zdaniem zmienia nasze (moje) spojrzenie na wiele spraw. Uzmysławia jak ważne rzeczy często pomijamy, odbieramy im ich pierwotne znaczenie.
Czytanie tej pozycji u mnie osobiście zbiegło się z rozpoczęciem wykładów o Biblii, więc niejako 'biegłam dwutorowo', bardziej czułam tę książkę, słowa i wiara nabierały dla mnie głębszego znaczenia. Polecam ją każdemu z fanów czy to Marcina Prokopa, czy Szymona Hołowni. Ilekroć ją otwieram z uśmiechem myślę o rozbrajających metaforach ( w których niekiedy jednak można się pogubić) oraz o serduszku prokopowym jakie mam na pierwszej stronie :)A wracając do metafor - niekiedy miałam problem; po odłożeniu książki na dzień czy dwa zdarzało mi się gubić wątek. Metafora goni tu metaforę więc kiedy zaczynamy nawet i po kilku godzinach czytać 'od środka' rozmowy możemy czuć się lekko zdezorientowani.
Nie daję maksa bo trochę mi to nie pasuje do szufladki z 'arcydziełami' czy 'dziełami wybitnymi' jednak jest jedną z lepszych książek jakie czytałam, zatrzymuje przy sobie czytelnika, 'każe o sobie myśleć'. Chyba nawet wymaga ponownego przeczytania dla lepszego zrozumienia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mnich, który sprzedał swoje ferrari

Przeczytałam, bo usłyszałam zachwyty od kogoś Bliskiego. I gdyby nie ta rekomendacja rzuciłabym te książkę już po pierwszych dwóch rozdziałach. Sama k...

zgłoś błąd zgłoś błąd