Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wspomnienia z domu umarłych

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
7,42 (1028 ocen i 51 opinii) Zobacz oceny
10
66
9
178
8
220
7
340
6
136
5
66
4
16
3
5
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Zapiski iz miertwogo doma
data wydania
liczba stron
312
słowa kluczowe
katorga, powieść
kategoria
klasyka
język
polski

Na kanwie własnych doświadczeń z pobytu na katordze Dostojewski snuje refleksje na temat wolności i niewoli, przemocy i uległości, ułomności i wielkości ludzkich charakterów w sytuacjach krańcowych. Dzieło, które wbrew swej tematyce niesie ogromny ładunek nadziei.

 

źródło opisu: opis autorski

źródło okładki: zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 763
Ambrose | 2012-05-14
Przeczytana: 06 maja 2011

Głównym bohaterem „Wspomnień z domu umarłych” jest Aleksander Pietrowicz Gorianczykow, "co się urodził w Rosji jako szlachcic i ziemianin, potem za zabójstwo żony stał się zesłańcem-katorżnikiem drugiej kategorii". Narrator wchodzi w posiadanie osobistych dzienników Gorianczykowa, a następnie raczy nas ich lekturą – to zapis z więziennego pobytu, opis 10 lat spędzonych na Syberii w więziennej twierdzy.

Należy wspomnieć, że doświadczenia Gorianczykowa w ogromnej mierze pokrywają się z przeżyciami samego Dostojewskiego, który przebywał na katordze w Omsku cztery lata: od 1850 do 1854 r. za przynależność do Koła Pietraszewskiego. Koło było grupą dyskusyjną młodych, rosyjskich intelektualistów, którzy dywagowali nad oficjalnie zabronioną zachodnią filozofią, ponadto krytykowali obecny ustrój rosyjski, zarzucając mu zacofanie ekonomiczne i kulturowe, a za despotyczne rządy oberwało się nawet samemu carowi Mikołajowi I. Jeśli doda się do tego fakt, że późne lata 40 XIX wieku w Rosji to wyczekiwanie na wybuch rewolucji (rok 1848 to początek Wiosny Ludów w Europie), to nietrudno zgadnąć, że członkowie Koła Pietraszewskiego zostali uznani za groźnych wywrotowców, pragnących obalenia władzy caratu, za co należało ich surowo ukarać. Dnia 16 listopada 1849 roku Komisja Sądu Wojskowego skazała Fiodora Dostojewskiego oraz pozostałych członków organizacji śmierć. Jednak w ostatniej chwili, gdy skazańcy oczekiwali już na wykonanie wyroku, kara została złagodzona – zamieniono ją na katorgę.

"Wspomnienia z domu umarłych" to typowa literatura obozowa, którą zresztą bardzo sobie cenię. To dokładne studium zmian, jakim ulega człowiek trafiający do instytucji, która ma na celu jego resocjalizację, wymóc na nim poprawę. Szybko jednak, wraz z Dostojewskim przekonujemy się, że absolutnie nic takiego nie zachodzi, o żadnych pozytywnych zmianach nie może być mowy. Więzienie to zamknięty świat (dosłownie i w przenośni) – odcięta od reszty enklawa pełna zamkniętych w sobie ludzi, w większości przekonanych o własnej niewinności i niesprawiedliwości, jaka ich spotkała. To postacie harde, wyniosłe, dumne, a do tego rzezimieszki pierwszej wody – dziecinni złośliwcy i awanturnicy, wiecznie się o coś pieklący.

Główny bohater, wywodzący się ze stanu szlacheckiego, od samego początku katorgi znajduje się w znacznie gorszym położeniu niż pozostali współwięźniowie, którymi są przeważnie chłopi. Do upodlonego i poniżonego Pana odnoszą się z pogardą i zawiścią. Można wręcz odnieść wrażenie, że nic nie cieszy ich tak, jak krzywda doznana przez człowieka wyższego od nich stanem. Jednak po dłuższym czasie spędzonym w obozie, okazuje się, że oprócz poczucia wrogości i samotności, u niektórych współwięźniów można doszukać się bardziej ludzkich uczuć.

Pisarzowi należy również oddać, że jest znakomitym obserwatorem, który potrafi zdać świetną i bardzo dokładną relację z obserwowanych wydarzeń. Podczas lektury tej ciekawej książki dowiadujemy się, jak wyglądało życie codzienne w twierdzy, jakie panowały w niej zwyczaje, relacje pomiędzy współwięźniami. Część towarzyszy katorgi zostaje dokładnie scharakteryzowana, autor przytacza historie ich życia, wyjaśnia przyczyny z powodu których znaleźli się na zesłaniu. Książkę można nawet śmiało przyrównać do psychologicznego albumu, w którym znajdziemy naprawdę sporo osobowościowych portretów.

Książce zarzuca się czasami, że brakuje w niej akcji, stroni od dialogów. Osobiście uważam, że obiekcje owe są bezpodstawne. Autor nie żył na szczęście w naszych tryskających adrenaliną czasach, w których wyznacznikiem dobrej marki powieści jest nieustanny ruch, akcja, umysłowe zagadki, słowne szarady. Dlatego zamiast opisu niesamowitych historii i wydarzeń, ociekających krwią przygód na czele z ucieczką z obozu przeżywanych przez głównych bohaterów, otrzymujemy w prezencie znakomite studium zachowań, nawyków ludzi pozbawionych wolności.

Warto jeszcze dodać, że powieść w sposób ciekawy porusza również kwestie wykonywanych przez nas obowiązków. Okazuje się, że chociaż przymusowa praca wcale nie jest taka ciężka ani katorżnicza, to jednak ogromnie doskwiera, a doskwiera właśnie przez to, że wykonywana jest ona z obowiązku, pod batem, a to tego nie zawsze ma ona sens. Sam autor stwierdza: "Przyszło mi raz na myśl, że gdyby kto chciał kompletnie zmiażdżyć, zniweczyć człowieka, ukarać go karą najokropniejszą, taką, że najgorszy morderca wzdrygnąłby się przed tą karą i z góry by się jej przeraził, to wystarczyłoby tylko nadać tej robocie cechę zupełnej, całkowitej bezużyteczności i bezsensowności."

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wilk stepowy

Co za egzaltowana, pretensjonalna, grafomańska szmira! Przeczytałem w ramach uzupełnienia braku lekturowego, reklamował mi to przyjaciel ze 25 lat tem...

zgłoś błąd zgłoś błąd