rozwińzwiń

Spod ciemnej gwiazdy

Okładka książki Spod ciemnej gwiazdy autorstwa Karol Irzykowski
Okładka książki Spod ciemnej gwiazdy autorstwa Karol Irzykowski
Karol Irzykowski Wydawnictwo: Wydawnictwo IX Seria: Niesamowitnicy fantasy, science fiction
178 str. 2 godz. 58 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Niesamowitnicy
Data wydania:
2023-09-30
Data 1. wyd. pol.:
1958-01-01
Liczba stron:
178
Czas czytania
2 godz. 58 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367482691
Oprawa miękka
Spod ciemnej gwiazdy to drugi zbiór nowel Karola Irzykowskiego, który ukazał się w Łodzi w 1922 roku. Składa się z dziesięciu utworów skoncentrowanych na psychologicznej analizie zjawisk nadnaturalnych. Zawarte w nim opowiadanie "Wagon astralny", stanowi pastisz tekstów Stefana Grabińskiego, którego Irzykowski był wielkim orędownikiem.
Niesamowitnicy. Tom VI
ZAWARTOŚĆ
Wstęp / Krzysztof Grudnik
1. Wielki jeździec
2. Pogrzeb
3. Wróg i nieprzyjaciel
4. Okno
5. Metamorfozy Mojskiego
6. Almanzor
7. Dukat
8. Arka
9. Wagon astralny
10. Melodia Janki
11. Kowadło Morda
12. Pyriphlegethon
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Spod ciemnej gwiazdy w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Spod ciemnej gwiazdy

Średnia ocen
6,9 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Spod ciemnej gwiazdy

avatar
1014
665

Na półkach: ,

Noc wydała swe dzieci na świat. Spod ciemnej gwiazdy narodził się kwiat — literatury wschodzącej niczym słońce o poranku. Kolejny tom Niesamowitników nie zwalnia tempa i, niczym lokomotywa wolna od obowiązków, pędzi ku złamaniu, oddając w ręce czytelników opowiadania Karola Irzykowskiego — znanego przed wojną publicysty i krytyka literackiego. Teksty te skupiają się wokół zjawisk psychicznych, którym czasem towarzyszy cząstka nadnaturalnej obecności, ale wciąż pozostają bliskie temu, co mogą wyrazić ludzkie oczy i usta.

Niekiedy przysiądzie się tu groteska, puszczająca oczko do miłośników prozy Stefana Grabińskiego (Wagon astralny, Kowadło Morda),czasami jak grom z nieba spadnie satyra, obleczona w formę komicznych dialogów (Wróg i nieprzyjaciel, Dukat),a jeszcze kiedy indziej wyleje się z treści kubeł dramatyzmu oscylującego na granicy teatralności (Pogrzeb, Melodia Janki) — lecz wciąż mocno osadzonego w konwencji opowieści niesamowitej. Wartym uwagi tekstem jest Arka, jako jedyna w zbiorze poruszająca się po dziewiczych obszarach fantastyki naukowej, gdzie autor daje do zrozumienia, iż największym utrapieniem dla człowieka jest zawsze drugi człowiek. Czekają w zbiorze również takie dziełka, które intencjonalnie korzystają z psychicznych stanów rodzaju ludzkiego, by uwypuklić ponadczasowe problemy: dwoistość natury (Metamorfozy Mojskiego) czy żałobę i obsesję (Pyriphlegethon).

Twórczość Karola Irzykowskiego, spisana bogatą polszczyzną, jest doskonałym przykładem świetnie budowanej atmosfery początku XX wieku oraz umiejętnie przelewanej na papier myśli współczesnego człowieka. Zbiór, będący w głównej mierze pełen humorystycznych akcentów, skrywa pod tą fasadą poważne pytania dotyczące społeczeństwa i zachodzących w nim zmian. Całościowo książka trzyma bardzo dobry poziom dzięki swej różnorodności pomysłów oraz wykonaniu — chwilami obleczonemu w mroczną stylistykę grozy, a innym razem umorusanemu paletą barw.

Noc wydała swe dzieci na świat. Spod ciemnej gwiazdy narodził się kwiat — literatury wschodzącej niczym słońce o poranku. Kolejny tom Niesamowitników nie zwalnia tempa i, niczym lokomotywa wolna od obowiązków, pędzi ku złamaniu, oddając w ręce czytelników opowiadania Karola Irzykowskiego — znanego przed wojną publicysty i krytyka literackiego. Teksty te skupiają się wokół...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1275
1054

Na półkach: ,

„Lepsza w tej serii”
Opowieści „Spod ciemnej gwiazdy” są na fali wznoszącej w tej serii. Nie są to jakieś „WOW” jak mawiają młodzi, ale część z nich wzbudziła moje zainteresowanie. Niestety tylko część, bo inne pachniały banalnością i były po prostu nudne. I tu rodzi się pytanie czy warto dla tych wybranych męczyć się ze zbiorem ? Ja zaryzykowałem i nie żałuje, a te kilka z nich pozostaje w mej głowie. Jak mawiała Pani od „polaja” – coś Ci Kowalczyk w tym łbie zostało.
Opowieści nie są najłatwiejsze w odbiorze, mimo iż wydawca robi wszystko, żeby nam to czytanie ułatwić. Trzeba się skupić…
Wydanie trzyma poziom, klimatyczna twarda oprawa i dedykowana zakładka.
Gdzieś chodzi za mną myśl, że może trzeba podchodzić, jak do płyt, które nie wchodzą za pierwszym razem, a zachwycają przy kolejnym odsłuchu. Może kiedyś – zobaczymy.
Książki szukajcie w Wydawnictwie IX i spróbujcie, może Wam przypasuje...

„Lepsza w tej serii”
Opowieści „Spod ciemnej gwiazdy” są na fali wznoszącej w tej serii. Nie są to jakieś „WOW” jak mawiają młodzi, ale część z nich wzbudziła moje zainteresowanie. Niestety tylko część, bo inne pachniały banalnością i były po prostu nudne. I tu rodzi się pytanie czy warto dla tych wybranych męczyć się ze zbiorem ? Ja zaryzykowałem i nie żałuje, a te kilka z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1761
733

Na półkach:

Oto kolejna perełka wydana w 1922 roku i wydobyta z mroków niepamięci przez Wydawnictwo IX. We wstępie Krzysztof Grudnik fascynująco pokrótce przedstawia nam życiorys Karola Irzykowskiego. Możemy zobaczyć w jakich czasach żył, moment w którym zasłynął jako krytyk literacki. Wyłania się z tego obraz utalentowanego człowieka, który już w wieku gimnazjalnym pisał wierszyki i dramaty. Własnej twórczości pozostawił niewiele, ale jakże wartej swej uwagi!

Przyjaźnił się między innymi ze Stefanem Grabińskim i zaowocowało to groteskową parodią ze sporą dawką humoru, czyli "Wagonem astralnym", czy też dedykacją do "Kowadła Morda".

Jakie tu nowele znajdziemy? Tutaj to jest prawdziwa żonglerka tematami, jest różnorodnie i nie wszystkie straszą, niektóre bawią. Zmierzycie się tu z przedziwną, egzotyczną podróżą "Wielkiego jeźdźca", zabawną przepychanką "Wroga i nieprzyjaciela", futurystyczną i jakże wciąż na czasie "Arką. Szkicem do powieści ", smutnym dramatem rodziców w "Pyriphlegethon czyli Niepokalanym poczęciu". Moim ulubieńcem tego zbioru są "Metamorfozy Mojskiego", mocno wzbudzające niepokój. Nic tak bardzo nie potrafi mrozić krwi w żyłach jak kukły!

"Dusze ich musiały się stać nieustannie pracującymi stacjami nadawczymi zagrobowej telepatii. Zasycały się trucizną nieskończonych rozpamiętywań."

Groza tutaj opiera się nie tylko na zjawiskach nadnaturalnych, ale i na ich psychologicznym aspekcie. Bohaterowie często mają do czynienia z czymś irracjonalnym, abstrakcyjnym, skłaniającym do zastanowienia się nad stanem ich psychiki. Czy rzeczywiście mają do czynienia z czymś nieznanym, niesamowitym? Może to tylko kolejne stadium popadania w szaleństwo?

Uważam ten zbiór za ciekawe wejrzenie w początki fantastyki i grozy w Polsce. Warto wspomnieć, że to forma, która wtedy raczkowała, i trzeba przyznać, że Irzykowski miał bujną wyobraźnię. Gorąco polecam!

Katooola patronuje tylko sztosom!💥

Oto kolejna perełka wydana w 1922 roku i wydobyta z mroków niepamięci przez Wydawnictwo IX. We wstępie Krzysztof Grudnik fascynująco pokrótce przedstawia nam życiorys Karola Irzykowskiego. Możemy zobaczyć w jakich czasach żył, moment w którym zasłynął jako krytyk literacki. Wyłania się z tego obraz utalentowanego człowieka, który już w wieku gimnazjalnym pisał wierszyki i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

36 użytkowników ma tytuł Spod ciemnej gwiazdy na półkach głównych
  • 22
  • 14
19 użytkowników ma tytuł Spod ciemnej gwiazdy na półkach dodatkowych
  • 11
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Spod ciemnej gwiazdy

Inne książki autora

Okładka książki Stefan Grabiński: Wokół twórczości. Eseje - wywiady - recenzje Rajmund Bergel, Maksymilian Bienenstock, Józef Birkenmajer, Tadeusz Boy-Żeleński, Emil Breiter, Janina Brzostowska, Kazimierz Czachowski, Stanisław Czosnowski, Zdzisław Dębicki, Henryk Drzewiecki, Wilhelm Feldman, Stefan Grabiński, Michalina Grekowicz, Krzysztof Grudnik, Wilam Horzyca, Emil Igel, Zbigniew Irzyk, Karol Irzykowski, Józef Jedlicz, Zygmunt Kisielewski, Stefan Kołaczkowski, Edward Kozikowski, Kazimierz Krobicki, Stefan Krzywoszewski, Jan Lechoń, Stanisław Maykowski, Jan Nepomucen Miller, Tadeusz Michał Nittman, Jan Parandowski, Stanisław Pieńkowski, Leon Piwiński, Jerzy Eugeniusz Płomieński, Władysław Pniewski, Władysław Rabski, Zygmunt Sarnecki, Tadeusz Sinko, Tymon Terlecki, Kazimierz Wierzyński, Jan Zahradnik, Henryk Zbierzchowski, Zdzisław Żygulski
Ocena 8,3
Stefan Grabiński: Wokół twórczości. Eseje - wywiady - recenzje Rajmund Bergel, Maksymilian Bienenstock, Józef Birkenmajer, Tadeusz Boy-Żeleński, Emil Breiter, Janina Brzostowska, Kazimierz Czachowski, Stanisław Czosnowski, Zdzisław Dębicki, Henryk Drzewiecki, Wilhelm Feldman, Stefan Grabiński, Michalina Grekowicz, Krzysztof Grudnik, Wilam Horzyca, Emil Igel, Zbigniew Irzyk, Karol Irzykowski, Józef Jedlicz, Zygmunt Kisielewski, Stefan Kołaczkowski, Edward Kozikowski, Kazimierz Krobicki, Stefan Krzywoszewski, Jan Lechoń, Stanisław Maykowski, Jan Nepomucen Miller, Tadeusz Michał Nittman, Jan Parandowski, Stanisław Pieńkowski, Leon Piwiński, Jerzy Eugeniusz Płomieński, Władysław Pniewski, Władysław Rabski, Zygmunt Sarnecki, Tadeusz Sinko, Tymon Terlecki, Kazimierz Wierzyński, Jan Zahradnik, Henryk Zbierzchowski, Zdzisław Żygulski
Okładka książki Pod okupacją. Listy Jerzy Andrzejewski, Stefania Baczyńska, Tadeusz Gajcy, Karol Irzykowski, Karol Ludwik Koniński, Czesław Miłosz, Jerzy Turowicz, Kazimierz Wyka
Ocena 6,7
Pod okupacją. Listy Jerzy Andrzejewski, Stefania Baczyńska, Tadeusz Gajcy, Karol Irzykowski, Karol Ludwik Koniński, Czesław Miłosz, Jerzy Turowicz, Kazimierz Wyka
Okładka książki Szlakiem zwycięstwa. Relacje literatów z wojny 1920 roku Adam Grzymała-Siedlecki, Karol Irzykowski, Kornel Makuszyński, Eugeniusz Małaczewski, Melchior Wańkowicz, Stefan Żeromski
Ocena 7,0
Szlakiem zwycięstwa. Relacje literatów z wojny 1920 roku Adam Grzymała-Siedlecki, Karol Irzykowski, Kornel Makuszyński, Eugeniusz Małaczewski, Melchior Wańkowicz, Stefan Żeromski
Karol Irzykowski
Karol Irzykowski
Polski krytyk literacki i filmowy, poeta, prozaik, dramaturg, teoretyk filmu, tłumacz, szachista.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wesoły Marszałek Bogusław Adamowicz
Wesoły Marszałek
Bogusław Adamowicz
„Wesoły i dobry” Po ostatnim nieudanym podejściu lekko się zniechęciłem do serii. „Wesoły Marszałek” sprawił, że na nowo się przekonałem. Znakomity zbiór opowiadań niesamowitych. Napisany starannym językiem, z dbałością o czytelnika. Tajemniczy i jednocześnie nieograniczony w swej pomysłowości. Mieszanina różnych utworów, ciekawych i dających sporą radość podczas ich czytania. Zaczynamy tradycyjnie od wstępu. Poznajemy sylwetkę autora i jego twórczość. Na plus, bo Bogusław Adamowicz był mi białą kartą. Potem przechodzimy do pierwszego genialnego opowiadania „o duchach”. Mamy nawiedzony dom i śmiałka, który zmierzy się z jego tajemnicą. Dość nieoczekiwane zakończenie jest wisienką na torcie. Klasycznie i tradycyjnie. Drugie opowiadanie również ma coś z horroru. Gdzieś podskórnie czuję, że mogło być powielane z racji dobrych fundamentów. Autor wykazał się niezłym pomysłem. Zakończenie zwieńcza i jest bardzo dobre. Nie wpadłem na nie wcześniej. Pogańska ofiara jest już nieco bardziej spłycone i proste. Dużo w nim rubaszności i folkloru. Trochę się niesamowitość i groza rozmyły w zabobonach wiejskich. Dowcip u samego końca rozbawił. Mimo nieco słabszego rażenia nadal przeważają „dodatnie” plusy. Dalej znowu idziemy do góry. Świetnie skonstruowana następna opowieść. Pomysłowy scenariusz zostawia nam nieco drobiazgów do przemyślenia. Potworek mnie zasmucił. Nie wiem dlaczego, ale szkoda mi się zrobiło głównego bohatera. Może na swój sposób odkryłem coś pomiędzy? Bajka to piękno i zabawa wątkiem. Malowanie wyrazami. Pochłonęła mnie swoją niesamowitą literacką konstrukcją. Ostanie dwa opowiadania nie ustępują wyżej zaznaczonym. W całym zbiorze nie ma słabego akapitu, przez co mogę go polecić każdemu. Szkoda, że jest w nim wszystko co autor zdziałał w temacie. Tym razem warto poznać „Wesołego Marszałka”.
Marcin Kowalczyk - awatar Marcin Kowalczyk
ocenił na82 lata temu
W czwartym wymiarze Antoni Lange
W czwartym wymiarze
Antoni Lange
[...] BABUNIA Kwiaty jesienne rychło przemijają. [...] SEN Sen to moje realne życie : śpiąc, mam świadomość snu; żyjąc, nie mam świadomości życia. Co noc przeżywam nadzwyczajną, bezładną, fantastyczną, ale bardzo interesującą historię. Moment przebudzenia to dla mnie moment zgrozy; nowe zejście w rzeczywistość, której z głębi serca nienawidzę. 𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 "𝐎𝐂𝐀𝐋𝐈Ć 𝐎𝐃 𝐙𝐀𝐏𝐎𝐌𝐍𝐈𝐄𝐍𝐈𝐀" - 𝗞𝗟𝗔𝗦𝗬𝗞𝗔 𝐅𝐀𝐍𝐓𝐀𝐒𝐓𝐘𝐊𝐈 🎧📚👩💗 Ten zbiór 12 opowiadań został po raz pierwszy opublikowany w 1912 w Krakowie. Natomiast jego druga, poprawiona wersja książki, stanowiąca podstawę wszystkich kolejnych wznowień, ukazała się w 1924 w Częstochowie. Antoni Lange nadaje swoim opowiadaniom charakter fantastyczno-naukowy, okraszony elementami sensacyjnymi, nie stroniąc od tych o zabarwieniu romansowymi, czy też „łamigłówkami” w stylu Arthura Conana Doyle’a, Edgara Allana Poego (Złoty żuk) oraz Juliusza Verne’a przekazując tym samym pewne konkretne filozoficzne spojrzenie, stanowiące dla czytelnika bazę do dalszych, indywidualnych już rozmyślań. Najbardziej podobała mi się opowiadanie pierwsze zatytułowane "BABUNIA", wizja i sama koncepcja odradzania zaskoczyły mnie. "KOMETA" zaś przypomniała mi inną czytaną książkę. A mianowicie "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona" Fitzgerald Scott F. Dość podobne koncepcje, różniące się nieznacznie, ale w ważnych aspektach. A jakich to musicie już sami przeczytać, żeby zgłębić temat. Ciekawe... ciekawe... "SEN" był za to bardzo deliryczno- nierealny. Jako całość zaś można by ten zbiór opowiadań uznać za fantastyczne studium nad życie śmiercią i miłością, która niejako rządzi nie tylko w obu, ale w czterech wymiarach... w nawiązaniu do tytułu. Książka jest dostępna w domenie publicznej. Gorąco zachęcam do odwiedzenia kanału na yt i posłuchania tej książki w formie audiobooka, w wyśmienitej interpretacji Roberta Fraś. 𝗖𝗭𝗬𝗧𝗔𝗝𝗖𝗜𝗘 𝗦Ł𝗨𝗖𝗛𝗔𝗝𝗖𝗜𝗘 - 𝗭𝗔𝗪𝗦𝗭𝗘 𝗪𝗔𝗥𝗧𝗢 ⵑ 𝗦𝗭𝗖𝗭𝗘𝗥𝗭𝗘 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠 ⵑ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗞𝗔𝗪𝗦𝗞𝗜𝗖𝗛 : Audiobook. Przygoda z książką : https://www.youtube.com/c/AudiobookPrzygodazksi%C4%85%C5%BCk%C4%85 Zbór zawiera 12 opowiadań w kolejności : 1. Babunia 2. Władca czasu 3. Kometa 4. Sen 5. Eksperyment 6. Amor i faun 7. Almanzor 8. Rozaura 9. Lenora 10.Memoriał doktora Czang-Fu-Li 11.Rebus 12.Nowe mieszkanie.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na84 miesiące temu
Obcość Peter Watts
Obcość
Peter Watts Aleksandra Paprota Katarzyna Szelenbaum Michał Brzozowski Krzysztof Niedzielski Sylwia Finklińska Anna Wołosiak-Tomaszewska Natalia Kędra Natalia Kubicius Tymoteusz Adam Leonard Sokołowski Weronika Rogalska Kamila Regel Marcin Bartosz Łukasiewicz Marcin Opolski Aleksandra Bednarska Natalia Klimaszewska Krzysztof Marciński Szymon Szymański Sylwia Wełna Aleksandra Woźniak-Marchewka Paweł Zbroszczyk Filip Duval Aleksandra Rybacka Ewa Ryfun Jakubowska Daria Czyszkowska Arkadiusz Pindral Dorota Gdańska
„Obcość” to antologia krótkich opowiadań fantastycznych – niektóre z nich liczą sobie jedynie kilka stron. Mamy tutaj ich aż 30. Głównym motywem tych opowiadań są wątki o: innych formach życia, przedwiecznych, nieznanych środowiskach itp. Jak to w antologiach trafiamy tutaj na opowiadania słabsze oraz lepsze. W mojej opinii trafiło tutaj całkiem sporo ciekawych historii, które można bardzo interesująco rozwinąć. Po przeczytaniu wszystkich opowiadań jedna rzecz utkwiła mi w głowie – brak nadziei na jakąkolwiek poprawę. Duża liczba opowiadań jest naprawdę dobrych, ale mi najbardziej zapadło w pamięć opowiadanie „Edengate” oraz „Tykanie zegara”. W pierwszym z tych opowiadań autorka stara się nam odsłonić ludzka naturę, która jedyne czego jest żądna to igrzysk zroszonych krwią. W przypadku „Tykania zegara” mamy do czynienia z tęsknotą za młodością, a także poszukiwaniem eliksirów i zaklęć dzięki, którym uda się być znowu młodym. Autorka przedstawia nam to wszystko w postaci tęsknoty za młodością oraz sprawnością. Osoba starsza jest w pewien sposób wyobcowana przez to że nie wpisuje się już w istniejące trendy. Poza tym także godne uwagi są takie opowiadania jak: „Dziewiąta fala”, „Ta druga” oraz „Obcy znajomy”. W zbiorze można także przeczytać jedno tłumaczenie - opowiadanie Petera Wattsa „Pokrewni” – tekst raczej niepokojący, pokazujący co spotkało ludzkość. Polecam każdemu zapoznać się z tymi krótkimi opowiadaniami, gdyż są warte każdej minuty, którą się nad nimi spędzi. A wersja ebook pozwala zapoznać się z nimi wszędzie.
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na72 lata temu
Kosmiczne wampiry Colin Wilson
Kosmiczne wampiry
Colin Wilson
"pełna energii" "Kosmiczne Wampiry" zaczynają się dobrym trzęsieniem ziemi. Potem akcja nieco zwalnia, by na koniec stać się bardziej dynamiczną. Jeżeli chodzi o poziom "wciągania" - to śmiało można powiedzieć coś w stylu "wiru w Odrze" - trzyma w napięciu. Autor zrobił nam sałatkę warzywną z wampiryzmu, dobrego science fiction i odrobiny Lovecrafta. Mimo takiej kompozycji wątków, całość jest dobrze i z głową poukładana. Autora oskarżano, że w tej powieści "przedmiotowo traktuje kobiety". Feministki pewnie zaczną drzeć szaty i się, ale takie a nie inne podejście wynika z fabuły i legend. Były też głosy o przesadne epatowanie seksem, szokujące w latach wydania. Te głosy brzmią dziś, jak bezzasadne pomówienie, porównane do tego co można znaleźć w przestrzeni publicznej i cyfrowej oraz "o tym, co widział na pewnych serwerach kolega". Dużo ciekawszy wątek poruszony w książce, to motyw drapieżnika. Rodzaju żywiącego się innymi istotami, zabijającego nieraz dla samej przyjemności czerpania energii i niszczącego swoją spiżarnie- czyli otoczenie. Brzmi znajomo? Nie, nie chodzi o człowieka, ale o "wampiry" i ich odmianę. Odrywając się trochę od książki, musimy przyznać, że owe podejście jest bardzo "pro ludzkie". To nie jest jedyne przemyślenie przemycane w tej publikacji. Reszta też jest godna przynajmniej do przeanalizowania. Opowieść powstała w 1976 roku i dzieje się w przyszłości. Mimo upływu czasu Colin Wilson dość umiejętnie opisał dalsze uniwersum i nie trąci ono myszką. Muszę się przyznać, że kompletnie je ignorowałem z racji doskonałego wplecenia i zepchnięcia na dalszy uzupełniający plan. Techniczne aspekty przyszłości nie grają tutaj pierwszych skrzypiec, ale chwała im za to, że istnieją. Książka jest wydana starannie i estetycznie. Co do ilustracji na okładce - o gustach się nie dyskutuje. Dodatkowo dedykowana zakładka - o to wszystko zadbało Wydawnictwo IX. Ze swojej strony polecam tą powieść, bo to kawał starszej ale dobrej literatury.
Marcin Kowalczyk - awatar Marcin Kowalczyk
ocenił na71 rok temu
Zabij mnie tym jednym ust swych pocałunkiem Bartosz Ejzak
Zabij mnie tym jednym ust swych pocałunkiem
Bartosz Ejzak
Twórczość Bartosza Ejzaka jest niebanalna, przekraczająca wszelkie konwenanse. Są to pozycje trudne, skierowane nie do każdego czytelnika. My- lubimy wyzwania, lubimy wychodzić ze strefy komfortu po to aby podzielić się z wami emocjami i zachęcić do sięgnięcia po książki, które, na pierwszy rzut oka- mogą odstraszać. "Zabij mnie tym jednym ust swych pocałunkiem" to kolejna pozycja autorstwa Bartosza Ezjaka, z którą się zmierzyliśmy. Podobnie jak poprzednio dominowała groteska, nietuzinkowość ale i wysoki poziom. W swoich książkach autor unika przypadków, wszystko jest mocno przemyślane. Czytelnik musi mocno się skupić na lekturze ze względu na to, że książka jest dość trudna, a chaos panujący na kartach książki, może sprawić, że się troszkę pogubimy w tej całej historii. Główny bohater opowiada nam o swoim pogmatwanym życiu. Dopiero co się rozwiódł. Został z niczym. Bez perspektyw na życie. Czuje się zagubiony. Osamotniony. Problemy, o których wspomina mogą dotknąć każdego z nas. Właśnie chyba dlatego poczułam sympatię do tego bohatera. Jego rozmyślenia są rzeczywiste, codzienne, namacalne. Pod tym względem czyni to tę pozycję literacką książką psychologiczną. Często przerywałam czytanie, wpadałam w nostalgię. Zastanawiałam się nad problemami bohatera i swoimi. Nie jeden czytelnik może utożsamić się z bohaterem. Książka zawiera bardzo piękne i zarazem ważne przesłanie. Warto sięgnąć po ten tytuł. Warto przejść przez ten trudny tekst, zawiłą historię, aby wpaść po uszy w twórczość Ejzaka. On The OTher SIDE www.facebook.com/RodzinnyBlogKulturalny family-blog-side.blogspot.com
SękwTym - awatar SękwTym
ocenił na82 lata temu
Stalowe Monstrum Abraham Merritt
Stalowe Monstrum
Abraham Merritt
Jak zapewne pamiętacie, niedawno zachwycałam się "Księżycową studnią" Abrahama Merritta, więc pewno nie zdziwi was fakt, że sięgnęłam i po kolejne przygody Goodwina. W drugim tomie Doktor Walter wyruszy w głąb Azji i trafi do tajemniczej, zdumiewającej krainy zamieszkałej przez metalowe istoty. Goodwin wraz z grupką napotkanych ludzi będzie musiał się zmierzyć nie tylko z rozwikłaniem zagadki żywego miasta i zamieszkującego go metalicznych stworów, ale i zaginionymi potomkami prastarego ludu i ich bezwzględnym władcą. Czy ludzkość ma szansę przetrwać w starciu z niesamowicie inteligentną stalową rasą? "Ów metal poruszał się świadomie, jego działanie było celowe i przemyślane. Był to metal obdarzony r o z u m e m! Była to niezwykła i przerażająca istota. Dysponująca nieprawdopodobną mocą. " Merritt miał niezwykle bogatą wyobraźnię. Jego proza jest kwiecista, stylizowana na wiktoriańską, bogata w opisy, które niektórym mogą sprawić trudności w odbiorze, ale dla takiej wizji to naprawdę warto się nie poddawać. Ta wizja zachwyca, ale i przeraża. Widać, że Merritt starał się wszystko naukowo wyjaśnić, ale z naszej perspektywy, z obecnego poziomu wiedzy pewne rzeczy wywołują uśmiech na twarzy. To świetna przygodówka, której lektura może sprawić ogrom frajdy. Ta historia jest niczym o perypetiach Indiany Jonesa odkrywającym osobliwych Transformersów. Czyż nie brzmi to fascynująco? "Stalowe monstrum" to uczta dla wyobraźni. Po takie niesztampowe klasyki science fiction zawsze warto sięgnąć. Polecam!
katooola - awatar katooola
oceniła na73 lata temu
Chindōgu Marta Sobiecka
Chindōgu
Marta Sobiecka
„Chindōgu” Marty Sobieckiej to książka, która zyskuje wraz z upływem czasu. Im dłużej o niej myślę, tym bardziej ją doceniam. Moja przygoda z tym światem potoczyła się jednak nietypowo, bo zaczęłam od „Kaori”, a dopiero później sięgnęłam po wcześniejsze tomy. I wbrew pozorom wcale nie uważam tego za błąd. Czytając „Chindōgu”, wróciłam do świata, który był mi już znany, ale tym razem wydał się głębszy i bardziej niepokojący. To nie jest książka nastawiona na szybkie tempo czy nagłe zwroty akcji. Zamiast tego stawia na refleksję (nad technologią, wolną wolą i nad tym, jak często moralność ustępuje miejsca interesom bogatych i wpływowych). Ten spokojniejszy rytm narracji bywał dla mnie momentami wymagający, ale ostatecznie uważam go za dużą zaletę (bo pozwala skupić się na tym, co w tej historii najistotniejsze!). Kaori Nakamura to bohaterka, którą śledzę z zainteresowaniem, nawet jeśli nie zawsze udaje mi się nawiązać z nią emocjonalną więź. Jej zdystansowanie, zmęczenie i chłód wydają się naturalną reakcją na świat, w którym funkcjonuje - balansujący na granicy tego, co ludzkie i cyfrowe. To postać daleka od heroizmu, momentami niewygodna, ale właśnie dzięki temu autentyczna. Bardzo przemawia do mnie metafora ukryta w tytule. Chindōgu - przedmioty, które mają sprawiać wrażenie użytecznych, a w rzeczywistości okazują się zbędne - trafnie oddają sposób, w jaki w tej powieści przedstawiona jest technologia. Hologramy zmarłych, cyberterapie, VR czy bioboty jednocześnie zachwycają i niepokoją. Pozostaje pytanie, czy rzeczywiście pomagają żyć, czy raczej pozwalają uciec od bólu, odpowiedzialności i prawdziwych relacji? Wspaniały jest też japoński klimat powieści, obecny nie tylko w estetyce, ale przede wszystkim w mentalności postaci i społecznych zależnościach. Tradycyjne schematy, patriarchat, podwójne standardy i ostracyzm wobec ofiar funkcjonują tu ramię w ramię z nowoczesną technologią. Dzięki temu świat przedstawiony wypada niezwykle wiarygodnie i zaskakująco blisko rzeczywistości. „Chindōgu” to cyberpunk stonowany i pełen refleksji, skupiony na człowieku. Nie epatuje wizją przyszłości, lecz zadaje ciche pytania o to, czy w świecie naszpikowanym udogodnieniami sami nie stajemy się czymś zbędnym (kolejnym chindōgu, które łatwo wymienić). Bardzo liczę na to, że jeszcze spotkam się z Kaori Nakamurą. Jej historia i świat, w którym przyszło jej żyć, zostawiły u mnie ogromny niedosyt (taki, który zdecydowanie zachęca do dalszego czytania) :D
obszyte_slowami - awatar obszyte_slowami
ocenił na83 miesiące temu
Wasal Piotr Nikolski
Wasal
Piotr Nikolski
[...] -Ogona czasem nie miał? - podchwyciła Fej -Zresztą nie interesuje mnie co tam komu falowało. Wracajmy do Agilony(?) -Cóż, hrabina skupiła się na nauce i stworzyła najpierw grupę interdyscyplinarną z cybernetyków, neurobiologów i lingwistów. Takim dziwnym połączeniem zaczęła się interesować się inkwizycja, czy aby nie chcą tu stworzyć cyborga, albo jeszcze jakiegoś paskudztwa. Upewnili się jednak, że żadnej ingerencji w mózg człowieka się tu nie planuje i dali spokój. 𝐑𝐘𝐂𝐄𝐑𝐒𝐊𝐀 𝐎𝐏𝐎𝐖𝐈𝐄ŚĆ 𝐅𝐔𝐓𝐔𝐑𝐘𝐒𝐓𝐘𝐂𝐙𝐍𝐀 ⵑ Zaskakująco wciągająca, niezwykle rozbudowana i choć może momentami przytłaczać natłokiem informacji, to jednak jest to fascynujące uniwersum, które zachwyca i daje poczucie czytelniczego zaangażowania. Musiałam wysłuchać jej do końca, nie mogłam się wprost oderwać od słuchania audiobooka, którego czyta Robert Fraś. To jest oczywiście wartość dodana do treści tej opowieści. Stwierdzam, że jestem zachęcona do sięgnięcia po kolejną część, żeby dowiedzieć się co też takiego Autor zaserwuje swoim bohaterom. Dla fanów rycerskich opowieści, konfliktów międzyplanetarnych, gladiatorskich walk, tajemnic, intryg, kosmicznych statków uczestniczących w zbrojnych starciach, cybernetycznych uczelni, to niezaprzeczalnie będzie niemała gratka. A i na rycerskie uczucia do dam ich serca oraz rozterki dotyczące wiary, konflikty wewnętrzne a także zmagania się z własnym sumieniem można tutaj trafić wielokrotnie. Tematy dotyczące rycerstwa są nam niejako znane z historii, a tutaj zostały zasymilowane i przeniesione w przyszłość. To fascynujący zabieg i motyw łączący średniowieczny kodeks honorowy, odwagę i wierność, nawet język z zaawansowaną technologią. Ludzkość rozrosła się do rozmiarów daleko przekraczających granice Ziemi co spowodowało poszerzenie ich na inne, często nieznane planety. To jak literacki steampunk rycerski. Fabuła zawierająca taki wachlarz wątków, zapewnia całą paletę emocji z tym związanych, a akcja utrzymuje napięcie na odpowiednim poziomie, co finalnie dostarcza całkiem przyjemne uczucie zadowolenia z lektury. Tutaj nie ma granic,, tak jak wyobraźnia. Swego rodzaju neosarmatyzm, który wszak stanowi formę dialogu z przeszłością, która, mimo że wydaje się odległa, wciąż kształtuje nowoczesną tożsamość jednostki. 𝐙𝐃𝐄𝐂𝐘𝐃𝐎𝐖𝐀𝐍𝐈𝐄 𝐉𝐄𝐒𝐓 𝐓𝐎 𝐅𝐑𝐀𝐏𝐔𝐉Ą𝐂𝐘 𝐏𝐎𝐂𝐙Ą𝐓𝐄𝐊 𝐍𝐎𝐖𝐄𝐉 𝐒𝐄𝐑𝐈𝐈
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na82 miesiące temu
Miasto Śpiewającego Płomienia Clark Ashton Smith
Miasto Śpiewającego Płomienia
Clark Ashton Smith
Zanim Wydawnictwo IX postanowiło zmienić ten stan rzeczy, Clark Ashton Smith nie miał szczęścia do polskich wydawców. O ile w dziełach Lovecrafta czy Howarda można było przebierać, tak twórczość ostatniego członka klasycznej triady (zanim przyszedł Derleth i popsuł wszystkim zabawę) ojców Mitologii Cthulhu pozostała praktycznie nieznana. Omawiana tu książeczka stanowiła do niedawna jedyny wgląd w liczne fantastyczne światy stworzone w wyobraźni Klarkash-Tona, jak pieszczotliwie nazywał go HPL. Smith, sam prowadząc na poły pustelniczy tryb życia, bohaterami swoich opowiadań czynił podobnych sobie odludków i outsiderów. W opowiadaniu "Potwór z przepowiedni Abbolechioliora" taki właśnie niezrozumiany przez ogół poeta zostaje, za sprawą międzywymiarowego podróżnika, zaproszony do innego świata, celem wypełnienia starożytnej przepowiedni... Motyw wędrówki między światami powraca w opowiadaniu tytułowym, gdzie pisarz-fantasta wędrując po górach odkrywa przejście do tajemniczego miasta, w sercu którego otoczone boskim kultem ogniste źródło skłania niezliczonych pielgrzymów do ekstatycznej samozagłady w płomieniach. Niestety świetny pomysł wyjściowy psują męczące opisy astralnych wędrówek bohaterów. Oba teksty można określić jako "baśniowe science-fiction", pełne barokowych opisów, nieziemskich kolorów i smaków. Czuć tu ducha Lorda Dunsany, czuć też klimat sennych wędrówek Samotnika z Providence. Dwa opowiadania wieńczące zbiór "Kobiety-kwiaty" i "Przeklęty kwiat" mogłyby wyjść spod pióra Roberta E. Howarda lub jego epigonów. Co prawda brak tutaj wymachującego mieczem twardziela pokroju Conana czy Kane'a ale egzotyczne światy będące teatrem zmagań demonów, magów-demiurgów i fantastycznych bestii to czystej wody oldschoolowa, ponura fantasy. Co ciekawe motyw ludzko-zwięrzęco-roślinnej hybrydy powraca w prozie Smitha niejednokrotnie. A gdzie w tym wszystkim groza, gdzie kosmiczny horror? Otóż jest, w postaci doskonałego opowiadania "Pan otchłani", które sam Lovecraft zapewne nagrodziłby uprzejmym skinieniem głowy. Czego tam nie ma... Zapomniane cyklopowe miasto ukryte pod powierzchnią ziemi (a właściwie to Marsa, nie mówiłem że rzecz się dzieje na Marsie?),zdegenerowana rasa albinosów, bluźniercze rytuały, przeklęty artefakt o narkotycznej mocy i bezimienne monstrum, które prawdopodobnie gra w tej samej lidze co Wielki Cthulhu i jemu podobni. Absolutny majstersztyk z cudownie pesymistycznym finałem! Na koniec pozostawiam literackie credo Clarka Ashtona Smitha - "Los Antariona". Oto astronom-amator marzący o światach poza światami budzi się w innej rzeczywistości. Jako arystokrata, poeta, kochanek obserwuje zagładę planety, którą oglądał dotąd jedynie przez szkło teleskopu. Niczym w przypowieści o cesarzu, który śnił że jest motylem Smith pyta ustami swego bohatera: "Czy snem jest ziemski żywot, czy też snem był ów miesiąc na planecie Phandiom? Ilekroć o tym rozmyśla ogarnia go wielki żal i nie wie, czy warto było się obudzić". Warto mieć ten zbiorek, warto pamiętać o Clarku A. Smithcie - poecie, outsiderze, marzycielu...
Lurking_Fear - awatar Lurking_Fear
ocenił na73 dni temu
Księżycowa Studnia Abraham Merritt
Księżycowa Studnia
Abraham Merritt
Fantastyczna przygodówka wydana zaraz po zakończeniu Wielkiej Wojny. Chyba w ostatniej chwili, kiedy jeszcze dawało się wierzyć (z pewną dozą determinacji),że na Ziemi (lub... pod nią) wciąż mogły się kryć jakieś "białe plamy" i "zaginione lądy". Bo kiedy międzywojenny świat nieodwołalnie się skurczył i oswoił, scenerie dramatycznych zmagań Dzielnych Podróżników z Nieznanym (z Pięknymi Heroinami u boku do dekoracji) musiały się przenieść dalej - w Kosmos ("ostatnia granica"...). Tu mamy odkrywanie nieznanych podziemnych światów, z egzotycznymi ekologiami i zamieszkującymi je rasami (ludzko/nieludzkimi),wśród których przybycie powierzchniańskich eksploratorów staje się iskrą rozpalającą zadawnione konflikty i dramatyczną wojnę. Abraham Merritt, swego czasu najlepiej zarabiający amerykański dziennikarz, poskładał swą opowieść z klocków gwarantujących komercyjny sukces. Klocków nienowych, bo pełnymi garściami czerpał z "podziemnej" twórczości Verne (Podróż do wnętrza Ziemi) i Burroughsa (We wnętrzu Ziemi). On sam z kolei stał się źródłem inspiracji dla Lovecrafta. Jak na ramotkę pozostającą jeszcze całkiem w estetyce Belle Époque, czyta się poprawnie (jeśli dajecie radę np. całostronnicowym opisom rzeczy wyczytanych z czyjejś twarzy...). Czysto komercyjne podejście autora jednak nie daje o sobie zapomnieć. Gdy porywa się na próbę objaśnienia dłuuugiej historii i wzajemnych relacji podziemnych bytów, widać, że po prostu brak mu serca i szkoda czasu na wyplątanie się się z własnych pomysłów choćby z resztkami sensu. Grunt to dramatyczne zwroty akcji...
Krzysztof - awatar Krzysztof
ocenił na62 lata temu
Kres zaślepionych Marcin Halski
Kres zaślepionych
Marcin Halski
Sięgając po „Czas zaślepionych” Marcina Halskiego, nastawiałam się na klasyczną, postapokaliptyczną przygodę, ale to, co otrzymałam, okazało się literacką hybrydą wywołującą skrajne emocje. Muszę jednak zaznaczyć, że do tej lektury podeszłam z konkretnym bagażem doświadczeń - jestem absolutnie oczarowana późniejszym piórem autora, które poznałam dzięki znakomitemu „Sołtysowi” oraz poruszającej „Bezdomności All Inclusive”. Mając w pamięci te nowsze tytuły, lektura dylogii „Zaślepieni” była dla mnie fascynującą podróżą sentymentalną do roku 2023. Pozwoliło mi to spojrzeć na te książki z szerszej perspektywy i z ogromną satysfakcją zaobserwować, jak imponujący progres warsztatowy dokonał się u Marcina Halskiego na przestrzeni lat. Trzeba oddać autorowi jedno - fundament historii o „zaślepieniu” jest absolutnie frapujący i to on trzyma czytelnika przy stronach, nawet gdy w tym wcześniejszym etapie twórczości pewne elementy jeszcze wymagały doszlifowania. Wizja ludzkości, w której każdy po osiągnięciu czterdziestego roku życia nieuchronnie zmienia się w bezrozumną, krwiożerczą bestię, ma w sobie coś z egzystencjalnego horroru. To bolesna metafora przemijania i lęku przed nieuchronnością losu. Klimat świata, w którym młodzi ludzie celebrują każdą chwilę, wiedząc, że ich czas jest policzony, a starsi z rezygnacją czekają na egzekucję, jest gęsty i autentycznie poruszający. Niestety, w pierwszym tomie, im głębiej wchodziłam w historię, tym bardziej czułam, że obcuję z postaciami, które momentami wydawały się zbyt surowe. Heni oraz towarzyszący mu Nieznajomy bywali mi momentami obojętni przez brak wyraźnie zarysowanej chemii, a ich relacja wydawała się nieco sterylna. Nieznajomy zbyt często przypominał mi milczącą postać, co w tamtym czasie autor wykorzystywał do budowania napięcia. Stylistycznie Halski już wtedy stawiał na prostotę i oszczędność języka, co pozwalało płynąć przez lekturę, choć pozostawiało pewien niedosyt w sferze opisów świata, który chciało się poznać znacznie dokładniej. Moja ocena pierwszej części była rozdarta, jednak to „Kres zaślepionych” okazał się krwawym i znacznie bardziej dynamicznym wypełnieniem tego szkicu. W kontynuacji widać już wyraźniejsze zarysowanie planu na to uniwersum, realizowane z bezwzględnością. To tutaj następuje radykalna zmiana perspektywy i serwowany jest nam technologiczny misz-masz, który idealnie „klika” z mrocznym klimatem. Ciężar narracji przesuwa się w stronę Soni, co uważam za bardzo trafny zabieg. Dziewczyna, uwięziona w lochach Walmii jako obiekt nieludzkich eksperymentów, staje się najbardziej „kompletną” i ludzką postacią w całym cyklu. Jej sytuacja - ciężarnej kobiety, której dziecko ma być kluczem do znalezienia leku - dodaje historii ogromnego ładunku emocjonalnego. To, co jednak najbardziej mnie zaskoczyło, to odważne wejście w wątki science-fiction i wyjaśnienie genezy zaślepienia jako skutku pogoni za nowymi technologiami. Ta wizja nadaje całości głębszy sens - to już nie tylko walka z mutantami, to gorzka refleksja nad tym, jak ludzka ambicja może doprowadzić do degradacji gatunku. Finałowy cliffhanger zostawia czytelnika w osłupieniu, udowadniając, że Marcin Halski już wtedy potrafił konstruować zakończenia, które nie dają o sobie zapomnieć. Podsumowując, lektura tej dylogii po poznaniu nowszych dzieł autora była niezwykle pouczająca. Choć „Zaślepieni” noszą cechy wcześniejszego warsztatu, ich koncept jest tak silny, że broni się sam. Widząc, jak autor rozwinął skrzydła w swoich późniejszych książkach, z jeszcze większą ciekawością będę wypatrywać jego kolejnych literackich kroków. Jeśli szukacie mrocznej, dystopijnej przygody, która zmusza do myślenia o tym, dokąd pędzimy jako cywilizacja, seria Marcina Halskiego - szczególnie czytana przez pryzmat jego ewolucji - będzie doskonałym wyborem.
Marta Bazylczuk - awatar Marta Bazylczuk
ocenił na73 miesiące temu

Cytaty z książki Spod ciemnej gwiazdy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Spod ciemnej gwiazdy