Terror

Okładka książki Terror Dan Simmons Patronat LC
Okładka książki Terror
Dan Simmons Wydawnictwo: Vesper horror
692 str. 11 godz. 32 min.
Kategoria:
horror
Tytuł oryginału:
The Terror
Wydawnictwo:
Vesper
Data wydania:
2018-03-21
Data 1. wyd. pol.:
2018-03-21
Liczba stron:
692
Czas czytania
11 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377312926
Tłumacz:
Janusz Ochab
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Pałac lodu i grozy


Link do recenzji

1534 318 236

Oceny

Średnia ocen
8,3 / 10
1647 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
626
127

Na półkach:

Wyjątkowa książka. Proszę się nie sugerować klasyfikacją jako horror. Tak naprawdę jest to coś w stylu fabularyzowanej książki historycznej. Tak, ta historia wydarzyła się naprawdę. Szkielet wydarzeń czyli podróż dwóch statków - Erebusa i tytułowego Terroru, jest faktem historycznym. Postaci występujące w książce też żyły w naszej rzeczywistości. Tam gdzie podania historyczne się urywają, wkracza Dan Simmons i podpowiada nam w swoim stylu co mogło się wydarzyć.

Autor wykonał tytaniczną pracę zanim zasiadł do maszyny do pisania i przelał na papier swoje wyobrażenia. Po pierwsze jest zgodny z faktami historycznymi i wszystko ma wsparcie w źródłach. Po drugie, dodał mnóstwo elementów zaczerpniętych z kultury inuickiej.

Akcja powieści jest przedstawiana z różnych stron. Widzimy świat oczami dowódcy wyprawy, prostych marynarzy biorących udział w rejsie, a także lekarza pokładowego. Każda narracja jest inna i ma swoje cechy charakterystyczne. Pojawiają się zapisy dziennika jednego z uczestników.

To prawdziwa perełka. Warto po nią sięgnąć i przenieść się na chwilę na mroźną północ naszego globu.

Wyjątkowa książka. Proszę się nie sugerować klasyfikacją jako horror. Tak naprawdę jest to coś w stylu fabularyzowanej książki historycznej. Tak, ta historia wydarzyła się naprawdę. Szkielet wydarzeń czyli podróż dwóch statków - Erebusa i tytułowego Terroru, jest faktem historycznym. Postaci występujące w książce też żyły w naszej rzeczywistości. Tam gdzie podania...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
57
22

Na półkach: ,

NIESAMOWITA książka. Czytałam i jednocześnie wyszukiwałam opisywane miejsca na mapach satelitarnych. Bardzo wartościowa pozycja.

NIESAMOWITA książka. Czytałam i jednocześnie wyszukiwałam opisywane miejsca na mapach satelitarnych. Bardzo wartościowa pozycja.

Pokaż mimo to

2
avatar
467
270

Na półkach:

Wiosną 1845 roku dwa okręty Brytyjskiej Marynarki wyruszyły w arktyczną podróż badawczą. Po raz ostatni były widziane przez wielorybników w lipcu 1845, a potem ślad po nich zaginął. Dan Simmons wziął na warsztat tę prawdziwą historię i postanowił opisać owiane tajemnicą losy załogi Erebusa i Terroru.

U Simmonsa nie ma półśrodków - gdy mówi o mrozach arktycznej północy, zaczynamy trząść się z zimna, gdy przedstawia wieczne ciemności polarnej nocy, zaczynamy tęsknić za słońcem, gdy opisuje trzeszczenie okrętów powoli zgniatanych przez tony lodu, po naszych plecach przechodzą ciarki, a gdy rysuje przed nami to, co przydarzyło się marynarzom... no właśnie!

Wydarzenia "Terroru" śledzi się z zapartym tchem, zagubione okręty wyłaniają się z mroków historii w całej swojej okazałości, a dawno umarli ludzie wracają na kartach książki do życia. I choć teoretycznie od razu wiadomo, jak ostatecznie potoczą się losy ekspedycji, cały czas będziecie mieli_ły nadzieję, że uda im się bezpiecznie wrócić do domu.

"Hyperion", inna powieść Simmonsa, jest jedną z najlepszych książek, jakie w życiu czytałam - nie z pierwszej dwudziestki czy dziesiątki, tylko ścisłej czołówki. A "Terror" podobno miał być jeszcze lepszy. Widzicie więc, że poprzeczka (przynajmniej u mnie) była ustawiona dość wysoko.

Mimo że ostatecznie nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia, jak "Hyperion" (tak to już jest, że trudno "przebić" historie, do których mamy ogromny sentyment), nie mogę nie zgodzić się z tym, że "Terror" jest w każdym calu świetną książką. Nie taką, którą się pochłania, ale taką, która pochłania czytelnika i już od pierwszych stron sprawia, że czujemy się, jakbyśmy to my wędrowali po mrocznych pokładach brytyjskich okrętów, marzli w kilkudziesięciostopniowych mrozach i trwożnie spoglądali w ciemność majaczącą poza granicami światła rzucanego przez kilka lamp. Klimat tej książki jest naprawdę niesamowity!

Wiosną 1845 roku dwa okręty Brytyjskiej Marynarki wyruszyły w arktyczną podróż badawczą. Po raz ostatni były widziane przez wielorybników w lipcu 1845, a potem ślad po nich zaginął. Dan Simmons wziął na warsztat tę prawdziwą historię i postanowił opisać owiane tajemnicą losy załogi Erebusa i Terroru.

U Simmonsa nie ma półśrodków - gdy mówi o mrozach arktycznej północy,...

więcej Pokaż mimo to

4
Reklama
avatar
819
565

Na półkach:

W połowie XIX wieku rozpoczęto poszukiwania Przejścia Północno-Zachodniego tak by wytyczyć nową drogę przez niebezpieczny labirynt arktycznych wysp i gór lodowych północnej Kanady. W 1845 roku z Anglii pod dowództwem sir Johna Franklina wyruszyły dwa najnowocześniejsze statki ((H.M.S. Erebus i H.M.S. Terror) w poszukiwaniu Przejścia Północno-Zachodniego. We wrześniu tego samego roku zostały uwięzione w lodzie a ślad po nich zaginął na ponad 100 lat. Nikt nie przeżył; niewiele wiadomo o tym, jak umierali, ale głód, hipotermia, kanibalizm i zatrucie mięsem z konserw jak wynika z odnalezionych listów były jedna z przyczyn nieudanej wyprawy.
W książce „Terror” Dan Simmons przedstawia mrożącą krew w żyłach swoją wizję losów owej wyprawy. Samą historię śledzimy oczami kilku postaci w tym przywódcy ekspedycji, Sir Johna Franklina, współdowódcy kapitana Francisa Croziera czy chirurga statku Harry'ego Goodsira. To co rzuca się w oczy to znakomicie wykreowane postacie. Autorowi udało się ich ożywić a śledząc ich losy niektórzy budzą naszą sympatię i kibicujemy im by przetrwali. Są i tacy którzy nie zyskali naszej sympatii a wręcz pogardę i czekamy by nie dotrwali końca tej historii a skończyli w zębach bestii. Pisarz niezwykle skrupulatnie przedstawia szczegóły wyposażenia statków, jak i realia jakie panowały podczas takich ekspedycji w XIX wieku. Znakomicie buduje atmosferę grozy a wraz ze szczegółowymi opisami warunków które tam panowały można było samemu poczuć siarczysty mróz przekraczający -50 ºC czy usłyszeć trzaski statku zgniatanego przez pokrywający go lód. Historia tej wyprawy w swej istocie jest opowieścią o powolnej śmierci ludzi w surowym i pozbawionym życia krajobrazie.
Same elementy grozy które wkomponował autor w tą powieść znakomicie uzupełniły historię. Szczerze mówiąc, sam klimat horroru mógłby zostać osiągnięty bez mordujące bestii, ponieważ warunki i ciągłe niepowodzenia, z którymi borykali się mężczyźni, były wystarczająco przerażające same w sobie. Bestia jednak nie tylko dodała kolejne zagrożenie wobec nich, ale zwiększyła poczucie rozpaczy, utraty kontroli i niepewności do poziomów, które sprawiły, że ciągle zastanawiałem się, jak niektórzy z tych mężczyzn zdołali pozostać zdrowi na umyśle.
„Terror” to niezwykła książka, momentami mrożąca krew w żyłach, a gdy zdamy sobie sprawę, że opiera się ona na prawdziwych wydarzeniach, które również możemy poznać z listów świetnie wkomponowanych w tekst staje się jeszcze bardziej przerażająca. Może zakończenie nie zadowoli wszystkich, ponieważ jest dość nietypowe, ale dla mnie stanowi ciekawą alternatywę dla "klasycznych" zakończeń, które tak dobrze znamy. Niewątpliwie jest to jedna z najciekawszych książek jakie dane mi było czytać i nie zmienia tego fakt że sama fabuła toczy się raczej spokojnym tempem odkrywając krok po kroku trudy wyprawy i zmagania załogi z arktyczną pogodą.

W połowie XIX wieku rozpoczęto poszukiwania Przejścia Północno-Zachodniego tak by wytyczyć nową drogę przez niebezpieczny labirynt arktycznych wysp i gór lodowych północnej Kanady. W 1845 roku z Anglii pod dowództwem sir Johna Franklina wyruszyły dwa najnowocześniejsze statki ((H.M.S. Erebus i H.M.S. Terror) w poszukiwaniu Przejścia Północno-Zachodniego. We wrześniu tego...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
266
204

Na półkach: , ,

„Życie ludzkie wypełnia samotność, bieda, podłość, cierpienie i przemijanie – recytował komandor.”



W maju 1845 roku dwa statki – HMS Erebus i HMS Terror – wyruszają w podróż badawczą pod dowództwem sir Johna Franklina, w celu znalezienia Przejścia Północno – Zachodniego pomiędzy wyspami Archipelagu Arktycznego. Do dzisiaj nie do końca wiadomo jak potoczyły się losy załogi wyprawy, a sama historia ma wiele niewiadomych. Simmons zainspirował się tą historią i po przeanalizowaniu wielu książek i źródeł internetowych, stworzył jedną z najlepszych książek, jaką miałam przyjemność przeczytać w swoim życiu. „Terror” jest jedną z tych powieści, które powinny służyć za przykład, jak książki pisać się powinno. Autor perfekcyjnie pomieszał fakty z fikcją literacką, tworząc, moim zdaniem, dzieło kompletne, do którego wrócę na pewno nie jeden raz.

Sam opis książki może nie będzie zachęcający dla wielu, biorąc pod uwagę, że dla niektórych historie wypraw badawczych mogą być po prostu nudne. Ja osobiście do jakiś wielkich pasjonatów historii nie należę, ale pod wpływem pewnych bodźców sięgnęłam po tą obszerną knige i do teraz żałuje, że nie zrobiłam tego wcześniej. Simmons ma to do siebie, że cudownie umie operować słowem, i tak jak w jego debiutanckiej powieści pt. „Pieśń Bogini Kali”, gdzie z kartek książki wylewała się duchota, tłok i brud Indii, tak tutaj czytelnika przeszywa dotkliwe Arktyczne zimno. Opisy w książce bardzo działają na wyobraźnie czytelnika, pozwalając się w czuć w trudy bycia badaczem XIX wieku. Przerażające zimno, brak ciepła, brak wody, wilgoć, bród, choroby, głód, wszechobecna śmierć, która otacza nas w książce z każdej strony. Bohaterowie mimo świadomości, że Kostucha idzie po nich małymi krokami, nadal walczą i z nadzieją wędrują, pomimo braku sił, w poszukiwaniu otwartej wody, która zabierze ich prosto do domu. Autor pokazuje, że mimo lat doświadczenia, niektórzy bohaterowie mieli problem z klarowną oceną sytuacji. Jak widać wiek nie zawsze idzie w parze z mądrością, a często potrzebna jest po prostu zimna kalkulacja i umiejętność patrzenia okiem krytycznym. Dodatkowo wprowadzenie slangu żeglarskiego, nadaje autentyczności całej powieści. Oczywiście poza realizmem, mamy tutaj do czynienia z nutką grozy w postaci arktycznego potwora, który poluje na załogi Erebusa i Terroru. Ta historia uświadamia czytelinkowi, że w skrajnych warunkach człowiek traci zmysły i jest zdolny do wszystkiego, że instynkty przetrwania, nawet za cenę życia towarzyszy, są silniejsze i często biorą górę. Szczerze przyznam, że czytając tę książkę czułam lekki dyskomfort, a najbardziej dotykały mnie opisy szkorbutu, z którym zmagali się bohaterowie. Osobiście byłam w szoku, że ta książka wywołała u mnie tak wiele emocji. Jeśli chodzi o samo zakończenie, w sumie kilka ostatnich rozdziałów, było dla mnie niemałym zaskoczeniem.

Rzadko daję 10/10, bo wychodzę z założenia, że taka ocena należy się tylko naprawdę niesamowitym historiom, które są dopieszczone w każdej płaszczyźnie. Ilość treści nie zawsze jest naznaczona jakością, ale w przypadku „Terroru” tak jest.

„Życie ludzkie wypełnia samotność, bieda, podłość, cierpienie i przemijanie – recytował komandor.”



W maju 1845 roku dwa statki – HMS Erebus i HMS Terror – wyruszają w podróż badawczą pod dowództwem sir Johna Franklina, w celu znalezienia Przejścia Północno – Zachodniego pomiędzy wyspami Archipelagu Arktycznego. Do dzisiaj nie do końca wiadomo jak potoczyły się losy...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
400
290

Na półkach:

9.5
Rok 1845. Dwa statki HMS Terror oraz HMS Erebus rozpoczynają wyprawę badawczą, która ma na celu znalezienie Przejścia Północno- Zachodniego pomiędzy wyspami Archipelagu Arktycznego. Taki szlak miałby skrócić odległość drogi morskiej pomiędzy wybrzeżami Atlantyku i Pacyfiku. Statki zaopatrzone w spore zapasy żywności oraz specjalne, potrzebne do przemieszczania się w tych warunkach silniki w pewnym momencie nie mogą przebrnąć przez arktyczny lód, w którym w końcu zostają uwięzione. Minusowe temperatury nie będą ich największym zmartwieniem, ponieważ w odmętach lodowej pustyni coś czyha na ich życia.

Miałam przyjemność czytać "Pieśń Bogini Kali" spod pióra autora, która bardzo mi się podobała, więc wiedziałam, że sięgając po "Terror" mogę się spodziewać świetnej lektury. Okazało się jednak, że będzie mi ciężko cokolwiek napisać, ponieważ mam wrażenie, że nie oddam w pełni tego z jak genialną historią miałam do czynienia. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego w jaki sposób autor połączył rzeczywiste wydarzenia z jednej z najbardziej niejasnych i zagadkowych wypraw badawczych z elementami grozy oraz fantastycznymi wątkami. Jestem zachwycona surowym i niepokojącym klimatem książki oraz szczegółowymi i działającymi na wyobraźnię opisami mroźnego krajobrazu. Czytając o arktycznym pustkowiu, wszechobecnym lodzie, minusowych temperaturach i nieustającym wyciu wiatru niemal czułam chłód na mojej skórze. Ponadto czytanie o funkcjonującej na statkach załodze, która dodatkowo została genialnie wykreowa okazało się niezwykle fascynujące. Książka jest świetna pod każdym względem, więc oczywiście bardzo zachęcam do sięgnięcia po nią i wyruszenia w mrożącą krew w żyłach ekspedycję wraz z członkami załogi.

9.5
Rok 1845. Dwa statki HMS Terror oraz HMS Erebus rozpoczynają wyprawę badawczą, która ma na celu znalezienie Przejścia Północno- Zachodniego pomiędzy wyspami Archipelagu Arktycznego. Taki szlak miałby skrócić odległość drogi morskiej pomiędzy wybrzeżami Atlantyku i Pacyfiku. Statki zaopatrzone w spore zapasy żywności oraz specjalne, potrzebne do przemieszczania się w...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
340
142

Na półkach:

Wyobraźcie sobie nieustanne zimno. Otacza was wszechobecny lód i wiatr. Wasz statek utknął w Arktyce. W mroku kryje się monstrum, które co i rusz urządza krwawą jatkę. Wasi towarzysze zaczynają chorować. Racje żywnościowe są coraz mniejsze. Węgla nie wystarczy na powrót do domu. Wyprawa nie dotrze do celu. Ale wy chcecie przetrwać. Musicie ocalić swoich ludzi. Najważniejsze pytanie nie brzmi, czy opuścić pokład i ruszyć na poszukiwanie ratunku, tylko kiedy to zrobić, żeby przeżyło jak najwięcej osób? Jeżeli już czujecie ciężar, jaki spoczywa na dowódcach statków Terror oraz Erebus, pomyślcie o tym, że schodząc na lód, idziecie prosto w paszczę białego potwora...

Biel. Dzięki niej Dan Simmons w "Terrorze" zbudował w uczestnikach wyprawy polarnej, a także we mnie, niepojęte uczucie strachu, niepokoju i grozy. Biel lodu. Biel potwora. Biel niedźwiedzi. Myślę, że nawet biel stron była zamierzona ze strony wydawcy. Wszystko to w połączeniu z trzecioosobową narracją w czasie teraźniejszym sprawiło, że czułam się jakbym brała udział w tej koszmarnej i dramatycznej historii. Historii wypełnionej zimnem, smrodem, makabrą i śmiercią. Historii, która nie zaskoczyła mnie zakończeniem lecz ludzkim okrucieństwem.

"Miliony lat postępów medycyny nie odkryją sekretów ludzkiej duszy." Te słowa są idealnym podsumowaniem działań podjętych przez przerażonego, pozbawionego nadziei człowieka, który jednak za wszelką cenę trzyma się życia. Instynkt przetrwania jest wpisany w naszą naturę, co autor przedstawił w sposób zmuszający do przemyśleń, wzbudzający odrazę i smutek. Czuję się przetyrana emocjonalnie po lekturze tej powieści, ale niczego nie żałuję. Szczególnie poruszyły mnie opisy postępującego szkorbutu. To co ta choroba robiła z marynarzami to prawdziwy terror.

Nie chcę zbyt wiele zdradzać, ale jeśli podejmiecie się wzięcia udziału w tej trudnej podróży, miejcie świadomość, że zafunduje Wam o wiele więcej niż ciarki na plecach.

Wyobraźcie sobie nieustanne zimno. Otacza was wszechobecny lód i wiatr. Wasz statek utknął w Arktyce. W mroku kryje się monstrum, które co i rusz urządza krwawą jatkę. Wasi towarzysze zaczynają chorować. Racje żywnościowe są coraz mniejsze. Węgla nie wystarczy na powrót do domu. Wyprawa nie dotrze do celu. Ale wy chcecie przetrwać. Musicie ocalić swoich ludzi....

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
85
60

Na półkach:

Pierwszy raz zetknęłam się z Terrorem około półtora roku temu, gdy czytałam jeszcze mój wysłużony, stary egzemplarz w miękkiej okładce😅 na całe szczęście wydawnictwo Vesper przyszło na ratunek i zrobili dodruk w pięknym wydaniu, twardej okładce i z cudowną grafiką w środku. A o czym jest książka? Dlaczego warto po nią sięgnąć?
Przede wszystkim jest to idealna historia dla osób, które lubią gdy książka oparta jest o prawdziwe wydarzenia, zupełnie inaczej się takie czyta, a jeśli chodzi o mnie to mocniej oddziałuje na moją wyobraźnię. Wierzcie mi, Dan Simons tak operuje słowem, że ta wręcz szaleje. Jest to połączenie grozy z powieścią przygodową, historyczną. Autor przeniósł mnie w mroźny klimat, który oddał z niesamowitą precyzją, pamiętam gdy pierwszy raz czytałam tą historię właśnie zimą, co tylko potęgowało wrażenia😁
Przyznam, że sam początek może się trochę dłużyć, ale gdy dochodzimy już do akcji, gdy ta nabiera tempa, klimat jest niesamowity. Czuć chłód, głód i przerażenie. Nikt nie buduje klimatu tak jak Simons, jego opisy są niesamowicie realistyczne, przenosi nas do świata strachu, przerażenia wręcz. Czytając przez większość fabuły czułam zagrożenie, niepokój, to jedna z tych pozycji, która podnosi włoski na karku, przyprawia o gęsią skórkę. Realizm i tragizm tej wyprawy nie pozostawia czytelnika obojętnym.
Nie mogę też nie wspomnieć o stylu autora, jego warsztat literacki jest na wysokim poziomie, konstrukcja bohaterów bardzo dobra, a stworzenie opisów przyrody w taki sposób, by nie zanudzić czytelnika, to rzecz godna pochwały.
Ja od dawna jestem zachwycona, cieszę się, że moja kolekcja została zasilona tym wydaniem, jest to jedna z niewielu powieści grozy, które zostają na moim regale na zawsze, a autor już od dawna jest w topce tych najlepszych.

Pierwszy raz zetknęłam się z Terrorem około półtora roku temu, gdy czytałam jeszcze mój wysłużony, stary egzemplarz w miękkiej okładce😅 na całe szczęście wydawnictwo Vesper przyszło na ratunek i zrobili dodruk w pięknym wydaniu, twardej okładce i z cudowną grafiką w środku. A o czym jest książka? Dlaczego warto po nią sięgnąć?
Przede wszystkim jest to idealna historia dla...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
144
106

Na półkach:

Zanim sięgnęłam po ,,Terror’’ słyszałam dużo dobrego o tej książce. Czy się rozczarowałam? Wręcz przeciwnie, jestem nią oczarowana!

Dawno nie byłam tak mocno wciągnięta w fabułę. Czułam wszechogarniające zimno z każdej strony. Opisy były niesamowicie realistyczne – budowały jeszcze większe napięcie. Niektóre z nich powodowały ciarki na plecach i uderzenie chłodu. Muszę docenić szczegółowość autora.

Załoganci musieli mierzyć się nie tylko z minusową temperaturą, ale również z czyhającym na nich potworem. Na pozór jest to prosta historia, ale to jak ujął Dan Simmons – budzi podziw. Straszne jest to, że Ci ludzie chcieli po prostu przeżyć. Autor pokazał jak silna potrafi być wola człowieka. Jeżeli to was jeszcze nie zachęciło to co powiecie na fakt, że jest to połączenie prawdziwych wydarzeń z fikcją literacką?

Pod koniec pojawiły się momenty, które mnie nużyły. Książka jest sporych gabarytów, ale w trakcie czytania nie czułam tego.

Jest to jedna z tych książek, o których bardzo długo się pamięta. Jeśli nadal się zastanawiacie czy po nią sięgnąć to mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że warto.

Zanim sięgnęłam po ,,Terror’’ słyszałam dużo dobrego o tej książce. Czy się rozczarowałam? Wręcz przeciwnie, jestem nią oczarowana!

Dawno nie byłam tak mocno wciągnięta w fabułę. Czułam wszechogarniające zimno z każdej strony. Opisy były niesamowicie realistyczne – budowały jeszcze większe napięcie. Niektóre z nich powodowały ciarki na plecach i uderzenie chłodu. Muszę...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
2824
1239

Na półkach: , , ,

Powiało chłodem! Jak to jest możliwe, że podczas czytania „Terroru”, siedząc sobie opatulona kocem, mając do dyspozycji gorące napoje i ogrzewającego nogi psa – czułam, że marzną mi dłonie, a całe wewnętrze organy ściska mi niesamowity chłód? Dan Simmons uruchomił z łatwością moją wyobraźnię i sprawił, że każdą cząsteczką swego ciała czułam, że i ja też uczestniczę w morskiej wyprawie pod dowództwem doświadczonego żeglarza sir Johna Franklina. Co rusz sprawdzałam też, czy przypadkiem nie ruszają mi się zęby i nie zapadam na szkorbut, także kłaniam się nisko, bo to była po prostu pochłaniająca i fascynująca książka! Wyobrażacie sobie ten mróz sięgający minus 73 stopnie Celsjusza? Nasze zimy mogą się delikatnie mówiąc: schować, a jeśli naprawdę chcecie się ochłodzić i pożeglować w nieznane – to gorąco polecam Wam tę książkę!

O czym tutaj przeczytamy? Autor, bazując na dostępnych informacjach i relacjach z późniejszych wypraw czy informacją przekonanych przez tubylcze plemiona, odtworzył przebieg tragicznej w skutkach wyprawy badawczej. W maju 1845 roku wypłynęły dwa statki HMS Erebus i HMS Terror pod dowództwem wspomnianego żeglarza sir Franklina. Wyprawa miała na celu znalezienie Przejścia Północno-Zachodniego, które miało umożliwić zaoszczędzenie odległości pomiędzy wybrzeżami Atlantyku i Pacyfiku. Na obydwu statkach łącznie znalazło się 129 osób, które wierzyły, że ta wyprawa się uda. Statki wzmocniono, wyposażono w działa i silniki koniecznie do przebijania się przez lód, załadowano zapas węgla i spory zapas żywności. Niestety po obydwu statkach zaginął słuch...

„Terror” swoją konstrukcją przypomina dziennik pokładowy. Pojawią się tutaj opisy zarówno w pierwszej osobie, jak i trzeciej, każdy rozdział to informacja o szerokości i długości geograficznej. Co ciekawe – całą historię poznajemy nie tylko z perspektywy oficerów dowodzących przeprawą, lecz i do głosu zostaną dopuszczeni lekarz pokładowy czy zwyczajni cywile-marynarze. Daje nam to szerokie spojrzenie na to, jak te same wydarzenia postrzegały różne postaci, dzięki temu też możemy się utożsamić z bohaterami i po prostu przeżywać uwięzienie na statku. Moja wyobraźnia przebijała się przez wszechogarniający strach i lód, a tegoż lodu było tu mnóstwo i zastanawiałam się, co stanie się z uczestnikami wyprawy. Czy przeżyją, czy na czas dotrze pomoc i czy takowa w ogóle została wysłana? Czy oficerowie jeszcze będą mogli wsiąść na statek i wrócić do domu, czy może jedynym wyjściem będzie porzucenie okrętów i szukanie innego sposobu na powrót? Jak myślicie, czy z tych 129 osób ktoś przeżył? Był górą nad zimnem i strachem, pokonał białego potwora, nie zachorował na szkorbut i zachował wszystkie palce? Niekiedy miałam wrażenie, że z „Terrorem” jak z czytaniem „Gry o tron” – gdy tylko polubisz bohatera, autor natychmiast go usuwa i pozostaje nam jedynie zawód. Parę takich sytuacji przeżyłam podczas czytania tej książki! Simmons jest bezlitosny nie tylko dla swoich bohaterów, nie oszczędza czytelnikowi potwornych opisów, wręcz z satysfakcją opisuje odmrożenia i smród ciał, sprawia, że czujemy lęk i przerażenie, gdy pada informacja, że kończą się zapasy, a część z nich jest już niezdolna do jedzenia. Podczas czytania zastanawiał się, czy miałabym w sobie siłę, by uciec tak jak Blanky przed potworem? Czy zaufałabym Crozierowi, czy może stanęłabym po stronie Hickeya? Groza miesza się tu opisami Innuickich wierzeń, a gdzieś tam czai się wielki biały potwór! Jeśli chcecie przeżyć niesamowitą przygodę, dać się ponieść wizji autora i zmarznąć – zapraszam, pokład Terroru stoi otworem!

„Czasami, szczególnie późną nocą, gdy słychać wyraźne jęczenie lodu, Francis Rawdon Moira Crozier uświadamia sobie, że HMS Terror jest jego żoną, matką, narzeczoną i dziwką. Ta dama z dębiny i żelaza, pakuł i balastu, brezentu i mosiądzu będzie jego jedyną żoną. (…) Niekiedy, znowu, jeszcze głębszą nocą, kiedy jęki lodu zmieniają się w krzyki, Crozierowi wydaje się, że okręt stał się jego ciałem i umysłem. Na zewnątrz – za pokładami i kadłubem – czai się śmierć. Wieczne zimno. Tutaj, choć zamknięte w okowach lodu, wciąż toczy się życie, wciąż słychać gwar rozmów i śmiech.”

Powiało chłodem! Jak to jest możliwe, że podczas czytania „Terroru”, siedząc sobie opatulona kocem, mając do dyspozycji gorące napoje i ogrzewającego nogi psa – czułam, że marzną mi dłonie, a całe wewnętrze organy ściska mi niesamowity chłód? Dan Simmons uruchomił z łatwością moją wyobraźnię i sprawił, że każdą cząsteczką swego ciała czułam, że i ja też uczestniczę w...

więcej Pokaż mimo to

6

Cytaty

Więcej
Dan Simmons Terror Zobacz więcej
Dan Simmons Terror Zobacz więcej
Dan Simmons Terror Zobacz więcej
Więcej

Video

Video
Reklama
Reklama
zgłoś błąd