rozwińzwiń

Szkielet białego słonia

Okładka książki Szkielet białego słonia autorstwa Iza Klementowska
Okładka książki Szkielet białego słonia autorstwa Iza Klementowska
Iza Klementowska Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
216 str. 3 godz. 36 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Reportaż
Data wydania:
2016-05-04
Data 1. wyd. pol.:
2016-05-04
Liczba stron:
216
Czas czytania
3 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380492967
1498 rok – Vasco da Gama przybija do wybrzeży dzisiejszego Mozambiku, a dwa lata później wraca tam z grupą portugalskich kupców, którzy przejmują kontrolę nad handlem w regionie. Po prawie pięciuset latach Mozambik jako jedna z ostatnich afrykańskich kolonii odzyskał niepodległość. I choć od rozejścia się dróg obu narodów minęło już kilkadziesiąt lat, dla wielu to wciąż doświadczenie żywe i traumatyczne, tym bardziej że wyzwolenie dokonało się poprzez wojnę, w wyniku której Portugalczycy zostali zmuszeni do opuszczenia kraju będącego od wielu pokoleń ich domem. Wojna rozpoczęła się w 1964 roku i trwała dziesięć lat. Zginęło ponad trzy tysiące żołnierzy portugalskich i kilka tysięcy bojowników Frontu Wyzwolenia Mozambiku. Niepodległość nie przyniosła jednak pokoju. W 1976 roku wybuchła wojna domowa, która zakończyła się dopiero w 1992 roku.

Iza Klementowska pojechała przyjrzeć się krajowi, w którym nie da się uciec przed historią. Dlatego opowieści o ludziach żyjących w XVI wieku przeplatają się z historiami tych, których trapią problemy współczesności, takie jak bieda i zbierająca wielkie żniwo epidemia malarii.

„Mam wrażenie, że jestem tu już całe swoje życie. Jakby czas płynął w Mozambiku zupełnie inaczej, wolniej niż w reszcie świata. Wierz mi, chciałbym wyjechać, ale nie jestem w stanie, nie mogę” – powiedział Izie Klementowskiej spotkany nad oceanem Andre, który w Rumunii zostawił rodzinę. Zauroczyła go, niczym mitycznych bohaterów, zieleń, która w nocy zamieniała się w najczarniejszą czerń – jednocześnie przerażającą i pociągającą. Tak jak Mozambik.
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szkielet białego słonia w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Szkielet białego słonia i



841
1
378

Opinia społeczności książki Szkielet białego słoniai



Książki 4943 Opinie 1566

Oceny książki Szkielet białego słonia

Średnia ocen
6,6 / 10
214 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Szkielet białego słonia

avatar
30
10

Na półkach:

Zdecydowanie polecam. Kompendium wiedzy o kolonialnej Portugalii w formie reportażu.
Merytorycznie: rzeczowy zbiór informacji na temat Mozambiku. Klementowska skupia się nie tylko na obiektywnych faktach -- opisuje także "vibe", który napotyka w kraju. Eteryczne zjawisko, ciężkie w przekazie, ale dla mnie to podstawa każdego dzieła dziennikarskiego.
Forma: trąci wannabe Kapuścińskim, irytują fragmenty epickie. Rozumiem zamysł, wykonanie gorsze.

Zdecydowanie polecam. Kompendium wiedzy o kolonialnej Portugalii w formie reportażu.
Merytorycznie: rzeczowy zbiór informacji na temat Mozambiku. Klementowska skupia się nie tylko na obiektywnych faktach -- opisuje także "vibe", który napotyka w kraju. Eteryczne zjawisko, ciężkie w przekazie, ale dla mnie to podstawa każdego dzieła dziennikarskiego.
Forma: trąci wannabe...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1308
932

Na półkach: , , ,

"Szkielet białego słonia" to moje drugie spotkanie z twórczością Klementowskiej i niestety dużo mniej udane niż "Samotność Portugalczyka". Dziennikarka z założenia chciała tu przedstawić kolonialną przeszłość Mozambiku i losy portugalskich kolonizatorów oraz ich potomków... a wyszła tu mocno chaotyczna mieszanka. Bardzo chaotyczna, bo poza Portugalczykami i Mozambijczykami (których - tych rdzennych, a nie portugalskiego pochodzenia - jest dla mnie za mało),mamy tu naprawdę różnorodnych bohaterów, jak chociażby Niemca, który z jakiegoś powodu musiał opuścić kraj ojczysty. Mogłoby to stanowić ciekawe i różnorodne przedstawienie Mozambiku, ale ta książka liczy sobie 200 stron. W tak krótkim reportażu nie dałoby się przedstawić całej złożonej przeszłości i teraźniejszości kraju: kolonializm, wyzwolenie, wojna domowa, próby stawania na nogi. Zresztą Klementowska nawet nie próbuje tego uporządkować - czytelnicy nieznający historii Mozambiku będą się w tej lekturze gubić. Autorka nie trzyma się chronologii, nie wyjaśnia historii, po prostu chce przedstawić poszczególne opowieści, chyba zakładając, że przeciętny czytelnik wie, jakie były XX-wieczne losy państwa. Może wyjdę tu na nieuka, ale ja dopiero po którymś rozdziale załapałam, że bohaterowie mówiący o Lourenço Marques lub Maputo, mówią o tym samym mieście, używając obecnej albo kolonialnej nazwy. Strasznie mnie to irytowało, bo jednym z powodów, dla których czytam reportaże, jest chęć dowiedzenia się czegoś nowego, a tu po lekturze został mi w głowie tylko chaos.
A szkoda, bo reportaż miał spory potencjał. Klementowska podróżowała Mozambiku, wyszukiwała naprawdę ciekawych rozmówców. Jest tu kilka fajnych, poruszających i dobrze napisanych opowieści. Każda z nich jako oddzielny, krótki reportaż, np. w jakimś magazynie poświęconym Afryce albo z dobrymi przypisami, byłby naprawdę świetną lekturą. Jednak zebrane w całość i nietworzące spójnej całości, pozbawione dobrego wprowadzenia i tła historycznego były dość męczące w odbiorze.

"Szkielet białego słonia" to moje drugie spotkanie z twórczością Klementowskiej i niestety dużo mniej udane niż "Samotność Portugalczyka". Dziennikarka z założenia chciała tu przedstawić kolonialną przeszłość Mozambiku i losy portugalskich kolonizatorów oraz ich potomków... a wyszła tu mocno chaotyczna mieszanka. Bardzo chaotyczna, bo poza Portugalczykami i Mozambijczykami...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
255
245

Na półkach:

"Szkielet Białego Słonia" autorstwa Izy Klementowskiej to wyjątkowo interesująca pozycja, która przenosi czytelnika w realia Mozambiku. Dzięki sugestywnemu stylowi autorki, miałem wrażenie, że sam "byłem" w Mozambiku, "chodziłem" po tamtejszych drogach i "czułem" zapach unoszący się w powietrzu. Ta umiejętność wprowadzenia czytelnika w opisywany świat świadczy o wysokiej jakości książki.

Struktura książki zasługuje na szczególne uznanie. Rozpoczynamy od mapy Mozambiku, a następnie przechodzimy przez rozdziały, które wprowadzają nas w historyczne uwarunkowania regionu. To nie jest jednak zwykła podróż – autorka prowadzi nas przez dekady, a nawet całe wieki, aż do współczesności, pozwalając nam zrozumieć, jak przeszłość kształtowała dzisiejszy Mozambik.

Książka trzyma w napięciu, a jednocześnie jest oszczędna w formie – około 200 stron, z których każda ma swoje znaczenie i wartość. Nie ma tu zbędnych dłużyzn, co czyni lekturę wciągającą i satysfakcjonującą.

Z pełnym przekonaniem polecam tę książkę. Jest to pozycja, która nie tylko dostarcza wiedzy, ale także pozwala głęboko zanurzyć się w opisywaną rzeczywistość, co jest rzadko spotykane w literaturze reportażowej.

"Szkielet Białego Słonia" autorstwa Izy Klementowskiej to wyjątkowo interesująca pozycja, która przenosi czytelnika w realia Mozambiku. Dzięki sugestywnemu stylowi autorki, miałem wrażenie, że sam "byłem" w Mozambiku, "chodziłem" po tamtejszych drogach i "czułem" zapach unoszący się w powietrzu. Ta umiejętność wprowadzenia czytelnika w opisywany świat świadczy o wysokiej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

743 użytkowników ma tytuł Szkielet białego słonia na półkach głównych
  • 397
  • 346
144 użytkowników ma tytuł Szkielet białego słonia na półkach dodatkowych
  • 71
  • 21
  • 20
  • 10
  • 6
  • 6
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Okładka książki Azja 3. Opowieści podróżne Max Cegielski, Jerzy Chociłowski, Tomasz Fedor, Artur Gutowski, Iza Klementowska, Jacek Konieczny, Michał Książek, Andrzej Meller, Marek Pernal, Bartek Sabela, Krzysztof Środa, Paulina Wilk
Ocena 6,8
Azja 3. Opowieści podróżne Max Cegielski, Jerzy Chociłowski, Tomasz Fedor, Artur Gutowski, Iza Klementowska, Jacek Konieczny, Michał Książek, Andrzej Meller, Marek Pernal, Bartek Sabela, Krzysztof Środa, Paulina Wilk
Iza Klementowska
Iza Klementowska
reporterka i dziennikarka, publikowała m.in. w „Dużym Formacie”, „Wysokich Obcasach Extra”, „Newsweeku”, „Kontynentach”, „Machinie”, „Sukcesie”, „Bluszczu” i „Nowym Dzienniku” (Nowy Jork). Jej teksty ukazywały się również w antologiach. Autorka książek „Samotność Portugalczyka” (nominacja do Nagrody im. Teresy Torańskiej),„Szkielet białego słonia” (nominacja do Nagrody Travelery, nominacja do nagrody Emocje Radia Wrocław),„Skóra. Witamy uchodźców” (Nominacja do Nagrody im. Beaty Pawlak),„Zapach trawy. Opowieści o dzieciach hipisów”, „Minuty. Reportaże o starości” (Marginesy 2022) i „Cztery strony drzewa” (Marginesy 2023).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Indonezja itd. Studium nieprawdopodobnego narodu Elizabeth Pisani
Indonezja itd. Studium nieprawdopodobnego narodu
Elizabeth Pisani
Moje pierwsze spotkanie z tym krajem i od razu tak bardzo całościowe. Ale uwaga, ta książka nie jest przewodnikiem turystycznym. Nie znajdziemy tam opisu pięknych plaż, luksusowych hoteli, wspaniałych ośrodków wypoczynkowych, centrum handlowych pełnych drogich sklepów, czy obrazu życia klasy wyższej. To wręcz monumentalna praca ukazująca ten kraj oczami brytyjskiej reporterki Reutera, spisana w czasie kilku jej podróży po praktycznie całym kraju. A jest po czym jeździć. Obszarowo to dwunaste państwo świata, czwarte pod względem liczby mieszkańców (c.a. 250 mln),złożone z prawie 13.500 wysp, z czego połowa jest niezamieszkana, zlepek mnóstwa kultur i subkultur, prawdziwy tygiel językowy, religijny i obyczajowy, kraj przemocy i korupcji (często wręcz tak powszechnej, że prawie zalegalizowanej),ciągnący się na przestrzeni pięciu tysięcy kilometrów (obrazowo to odległość jak z Londynu do Teheranu). Nie da się w paru zdaniach opisać wielowątkowości tej pracy, bo powstała z kilkunastoletnich doświadczeń Autorki, jej spotkań, rozmów i praktycznych zdarzeń, często nieprzyjemnych czy odrażających. Mamy też tło historyczne, od czasów kolonialnych (Holenderskie Indie Wschodnie),poprze rządy Sukarno i potem Suharto, opis przemian i cywilizowania się kraju na różnych płaszczyznach, tak społecznych jak i gospodarczych, w wymiarze globalnym i tym całkiem przyziemnym, społeczności regionalnych miast i wsi. Jest jedno stwierdzenie zawarte przy końcu książki, które stanowi pewno podsumowanie drogi jaką ten kraj przeszedł, i chyba nadal przechodzi: " Żaden inny naród nie zjednoczył tak dużej odmienności w ogólnie pokojową całość w mniej niż siedemdziesiąt lat". Pozycję gorąco polecam, tym bardziej że to państwo chyba słabo znane w Polsce (no może poza wyspą Bali, ale to taki deser bez dań głównych). Może stanowić inspirację to osobistej eksploracji, choć to wymaga czasu i pieniędzy (nie wiem czego bardziej). Serdecznie pozdrawiam
Michał Kozaczewski - awatar Michał Kozaczewski
ocenił na622 dni temu
Armenia. Karawany śmierci Andrzej Brzeziecki
Armenia. Karawany śmierci
Andrzej Brzeziecki Małgorzata Nocuń
Armenia to jeden z tych krajów, o których w Polsce mówi się niewiele – a jeśli już, to najczęściej w bardzo uproszczonych skojarzeniach: dawny Związek Radziecki, Kaukaz, może jeszcze diaspora rozsiana po świecie. Tymczasem książka „Armenia. Karawany śmierci” próbuje ten obraz poszerzyć i pokazać kraj znacznie bardziej złożony – pełen dramatycznej historii, napięć politycznych i trudnej codzienności. Jedno z określeń, które pojawia się w książce, to „dzieje Hiobowe” – i trudno o lepsze podsumowanie losów Armenii. W reportażu wracają kolejne tragedie: ludobójstwo Ormian dokonane przez Turków na początku XX wieku, katastrofalne trzęsienie ziemi z 1988 roku, które zniszczyło całe miasta i pochłonęło dziesiątki tysięcy ofiar, a także wieloletni konflikt o Górski Karabach z Azerbejdżanem. Do tego dochodzą napięcia polityczne, protesty uliczne, niewyjaśnione śmierci żołnierzy, wpływy Rosji, korupcja, układy partyjne i klanowe. Autorzy pokazują Armenię jako państwo znajdujące się w ciągłym napięciu między przeszłością a próbą budowania nowoczesnego, demokratycznego państwa. W tle niemal stale obecna jest Rosja – jako dawny hegemon, polityczny partner, ale też czynnik wpływający na wewnętrzne układy w kraju. W reportażu pojawia się też wiele wątków dotyczących polityki: walki o władzę, protestów społecznych, mechanizmów funkcjonowania państwa. Jednocześnie każdy rozdział opiera się na konkretnej historii – człowieka, rodziny, żołnierza czy mieszkańców jakiegoś miejsca. Dzięki temu książka nie jest wyłącznie analizą polityczną, ale próbą opowiedzenia Armenii poprzez losy ludzi. I właśnie tu pojawia się pewien paradoks tej książki. Z jednej strony reportaż bardzo dobrze przybliża współczesną Armenię i jej historię, pokazuje kontekst polityczny i geopolityczny, którego często w ogóle nie znamy. Z drugiej strony momentami dominuje właśnie ta perspektywa polityczna i geopolityczna, przez co opowieść bywa bardziej analityczna niż reportersko-ludzka. Mimo to jest to książka ważna. Przede wszystkim dlatego, że dotyczy kraju, o którym naprawdę wiemy niewiele. Armenia pojawia się w naszej świadomości raczej przypadkowo – czasem poprzez znane osoby z diaspory (jak Cher, Andre Agassi czy rodzina Kardashian),ale rzadko poprzez realną wiedzę o historii i współczesności tego państwa. „Armenia. Karawany śmierci” pozwala tę wiedzę uporządkować. Pokazuje kraj naznaczony traumą, ale jednocześnie próbujący znaleźć własną drogę między przeszłością, geopolityką i marzeniem o normalnym, stabilnym państwie. To reportaż solidny i potrzebny – nawet jeśli momentami bardziej polityczny niż osobisty. A może właśnie dlatego warto po niego sięgnąć.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na61 miesiąc temu
Wieje szarkijja. Beduini z pustyni Negew Paweł Smoleński
Wieje szarkijja. Beduini z pustyni Negew
Paweł Smoleński
Szarkija to jeden z tych mało przyjemnych wiatrów, które trafiają się na pustyni. Podnosi temperaturę i piasek do tego stopnia, że nie ma czym oddychać. Gdy długo trwa, mówi się, że przynosi szaleństwo. Takim wiatrem jest również chamsija. Potrafi wiać pięćdziesiąt dni i podnieść temperaturę do pięćdziesięciu stopni Celsjusza. Lecz nie o zjawiska pogodowe chodzi autorowi. One są tylko przyczynkiem do opowieści o Beduinach. O tych, którzy są obywatelami państwa Izrael, lecz tak nie do końca. Niby przysługują im takie same prawa, lecz muszą się o nie dopominać. Mieszkają teoretycznie na własnej ziemi, lecz ponieważ nie mają na to żadnych dokumentów (zasiedlili ją nim powstało państwo Izrael, sic!),to ich domostwa są regularnie burzone. Niby wielożeństwo jest zakazane, a w ich przypadku jest na nie zgoda. Bieda to towarzysz Beduina. Nierówność to jego siostra. Chcecie poznać smutną prawdę o tych, którzy mogą za Izrael walczyć, ale nie mogą w nim żyć? Reportaż dość skromnych rozmiarów, za to ciężar gatunkowy ma wielki. Autor postarał się porozmawiać z każdym zainteresowanym, z różnych środowisk, a także narodowości. Z tych dialogów wyłania się smutny obraz rzeczywistości, z którą Beduini sobie nie radzą. Pisarz daje czytelnikowi nadzieję, że może najmłodsze pokolenie wykształconych ludzi zmieni sposób w jaki postrzegani są członkowie ich społeczności. Zapraszam do lektury
ilo99 - awatar ilo99
ocenił na84 miesiące temu
Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki Ed Vulliamy
Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki
Ed Vulliamy
Z zainteresowaniami jest tak, że zwykle trudno orzec dlaczego pewne rzeczy nas interesują, a inne nie. Są sprawy łatwiejsze do powiązania (gdy serce bije mi ciepło na widok jakiejś imponującej lokomotywy lub wyjątkowej urody dworca kolejowego, to wiadomo, że dają o sobie znać kolejowe geny z poprzedniego pokolenia),ale wojna na Bałkanach z lat 90 XX w. takiego powiązania/ uzasadnienia nie ma, niemniej, pozostaje w kręgu moich zainteresowań, mimo że temat jest drastycznie przygnębiający. Znalazłam w sieci obszerną listę książek na ten temat (niestety nie zapisałam źródła, nie mogę więc wymienić osoby, której zawdzięczam pomysły na lektury na ten temat, słabo to wyszło),wiele z nich czytałam, ale bardzo dużo nie, więc będę próbowała je zdobyć i przeczytać. Zaczęłam od przeszukania zasobów lokalnej biblioteki i znalazłam właśnie tę pozycję. Autor w momencie wybuchu wojny w Jugosławii był korespondentem The Guardian w Rzymie i bliskość Jugosławii spowodowała, że został wysłany przez swoich szefów najpierw do Słowenii, a potem do kolejnych republik i w ten sposób został korespondentem wojennym. Gdy w 1992 roku wybrał się z grupą dziennikarzy do wschodniej Bośni, by sprawdzić czy pogłoski o obozach koncentracyjnych są prawdziwe, czy raczej prawdę mówi przywódca bośniackich Serbów Radovan Karadzic zaprzeczający ich istnieniu i zapraszający dziennikarzy by przekonali się sami. Więc przekonali się i opisali swoje przeżycia, doświadczenia i wstrząsające fakty, których byli świadkami, w korespondencjach i artykułach. W książce autor wraca nie tylko do tych faktów, lecz sporo uwagi poświęca zaprzeczaniu im przez stronę serbską, np. o masakrze w Srebrenicy brat Karadzica mówił, że "zorganizowali to Francuzi, żeby oczernić Serbów". Bardzo interesujące są też rozważania autora o neutralności gdy deklaruje, że "Kiedy mowa o konkretnych faktach, pozostaję obiektywny, ale nie próbuję być neutralny. Nie jestem neutralny stojąc między obozowymi strażnikami i więźniami, między zgwałconymi kobietami i gwałcicielami. (...) nie jestem albo nie chcę być neutralny w przypadku takich aktów przemocy." Sprawa równoważności win wszystkich stron konfliktu jest kluczową kwestią tej relacji, równoważności do tego stopnia, że ocaleńcy z obozów zmagają się z poczuciem, że "sami jesteśmy w równym stopniu winni. Współodpowiadamy za własną zagładę." Spotkania z ofiarami czystek i pogromów (które przeżyły),tak głęboko poruszyły autora, że związał swoje życie z nimi na długie lata. Przedstawia nam ich historie, od spotkań w obozie w Omarskiej, Trnopolju czy Keratermie poprzez ich dalsze losy i działania. Wstrząsająca, przerażająca książka, jej niewytłumaczalną grozę doskonale oddaje wypowiedź jednej z ofiar: "Właśnie tej jednej rzeczy nie mogę i nie chcę zrozumieć: jak politycy manipulowali ludźmi, by ci, z którymi dorastałam, najpierw przestali mnie poznawać, a potem zapragnęli mnie zabić."
Agnieszka_Lech - awatar Agnieszka_Lech
ocenił na84 dni temu
Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie Erika Fatland
Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie
Erika Fatland
W zasadzie co my Europejczycy wiemy o Azji Środkowej? Kraje byłego Związku Radzieckiego takie jak Kazachstan, Uzbekistan i inne Stany kojarzą nam się głównie z przynależnością do tegoż Związku a o nich samych wiemy tak naprawdę niewiele. Dzięki tej książce poznajemy każdy z tych krajów, jego bogatą historię (która sięga czasów Aleksandra Macedońskiego) i niezwykłą kulturę. Kraje te wydają nam się egzotyczne. A jednocześnie, dzięki licznym podróżom autorki, mamy do czynienia z ludźmi, którzy bardzo często żyją w trudnych (i dla nas niewyobrażalnych) warunkach. Często na pustyniach. Często w ogromnym ubóstwie i naprawdę ciężko uwierzyć, że to jest XXI wiek, bowiem dla nich czas się zatrzymał (w wieku XIX). Rządzącym żyje się o niebo lepiej, są bogaci, budują pałace a tymczasem zwykli ludzie mieszkają w jurtach. I niektórzy tylko buntują się a reszta żyje jakby pod dyktando tych dyktatorów. To jest takie dziwne i jednocześnie smutne. Ci ludzie nie mają woli walki. Przeszli spod jednego panowania (Stalina) do kolejnych rządów autorytarnych (swoich prezydentów, którzy są nieusuwalni). Chętnie wybrałbym się w tamte rejony, ale nie wiem, czy zdołałabym znieść to, że obcokrajowców traktuje się podejrzliwie i każdemu turyście przyznaje się osobę, która "czuwa" nad tym aby nie zobaczył zbyt dużo, nie zrobił "podejrzanych'" zdjęć, nie porozmawiał otwarcie z mieszkańcami, nie skrytykował władzy itd. Książka warta aby ją przeczytać i zastanowić się, jak mamy dobrze w tej cywilizowanej Europie.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na711 miesięcy temu
Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej Linda Polman
Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej
Linda Polman
Linda Polman w swojej książce „Karawana kryzysu” podejmuje temat, który dla wielu wciąż jest tabu: ciemne strony przemysłu humanitarnego. To lektura bolesna, otwierająca oczy, ale jednocześnie budząca pewien niedosyt warsztatowy. Największą wartością tej książki jest bezlitosne obnażenie mechanizmów rządzących organizacjami pozarządowymi (NGO). Dla mnie, jako czytelnika, poruszone tu wątki były zupełnie nowe i szalenie istotne. Polman pokazuje, że pomoc humanitarna to nie tylko odruch serca, ale gigantyczny biznes, który paradoksalnie może przedłużać konflikty zbrojne, czy zwalniać rządy z odpowiedzialności za własnych obywateli. To spojrzenie na „etykę ratowania” z perspektywy logistyki i polityki, a nie tylko emocji. Mimo wstrząsającej treści, warstwa formalna reportażu pozostawia nieco do życzenia. Można odnieść wrażenie, że autorka wpada w spiralę powtórzeń, te same tezy są artykułowane wielokrotnie w nieco innej konfiguracji, co momentami spowalnia tempo lektury. Dodatkowo, choć przytaczane historie robią wrażenie, odczuwalny jest niedosyt konkretnych przykładów. Największy żal mam jednak do polskiego wydania z 2025 roku. Skoro oryginał pochodzi z okolic 2008 roku, to od jego premiery minęły prawie dwie dekady. W świecie pomocy humanitarnej i geopolityki to cała epoka. Szkoda, że wydawca nie zdecydował się na aktualizację lub choćby solidne posłowie. Czytając o mechanizmach sprzed 20 lat, zastanawiamy się: jak to wygląda w kontekście dzisiejszych kryzysów? Czy branża wyciągnęła wnioski?
stilla_sanguinis - awatar stilla_sanguinis
ocenił na72 dni temu
Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan Dariusz Rosiak
Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan
Dariusz Rosiak
Niezwykle ciekawe reportaże z regionu, gdzie narodziło się chrześcijaństwo i tam też się w pierwszej kolejności rozwijało. Obecnie można powiedzieć, że egzystuje, a gdzieniegdzie nawet dogorywa. Oczywiście chodzi o kościoły obrządków wschodnich – prawosławnych bądź monofizyckich oraz maronitów. Praktycznie tylko w Stambule autor ma kontakt z przedstawicielami zachodniej gałęzi chrześcijaństwa – ewangelikalnymi protestantami, z tym że jest to grupa konwertytów, a nie potomkowie dawnych wyznawców wiary w Chrystusa jako zbawiciela. Autor opisuje bowiem dzisiejsze losy chrześcijan na terenie Turcji (odrębnie Stambuł i interior),Iraku, Libanu oraz Izraela (w tym Zachodniego Brzegu, czyli autonomii palestyńskiej). Ale podróż zaczyna się … w Szwecji, gdzie mieszkają Asyryjczycy, czy jak chcą inni Aramejczycy – wschodni chrześcijanie przybyli tam z Kurdystanu, o których pisał też Karl-Markus Gauß w jednym z reportaży wydanych w książce „Mieszkańcy Roany odchodzą pogodnie”. Z kolei William Dalrymple określał w książce „Ze świętej góry” ich jako „suriani”. Dariusz Rosiak rozmawia z przedstawicielami lokalnych społeczności, jeśli się da to nawet z duchownymi, ale nie tylko. Opisy tego co widzi i przeżywa uzupełnia własną wiedzą, nie wybiera się bowiem w podróż reporterską bez wymaganego przygotowania. Niewątpliwie najciekawszy rozdział traktuje o egipskich koptach, wśród których spotkamy nawet … naszego rodaka. Zupełnie nieznany u nas odłam chrześcijaństwa, z pewnymi specyficznymi zwyczajami (z których jeden by się w Polsce podobał, ale drugi za nic by nie przeszedł) i wielką historią, naznaczona jednak ciągłymi prześladowaniami – obecnie nie ze strony państwa, lecz islamskich fanatyków. I właśnie islam, szczególnie w radykalnej wersji jest jednym ze źródeł zagrożeń dla chrześcijan na Bliskim Wschodzie, wszędzie stanowiących mniejszość. W każdym z państw (może poza formalnie Turcją) muzułmańska większość wywiera na mniejszości wpływ nie tylko faktycznie, ale i prawnie. Drugie zagrożenie to bieda, będąca przyczyną emigracji a przez to osłabienia lokalnych społeczności chrześcijańskich. Ale i te wspólnoty są niejednorodne. Arabscy chrześcijanie w Izraelu sprzyjają Palestyńczykom i opozycji w Syrii oraz Iraku. Dla ich braci w wierze z tych krajów niedemokratyczne reżimy stanowiły ochronę przed radykalnymi muzułmanami. Natomiast w Libanie maronici walczyli między sobą i byli w taktycznym sojuszu z szyickim hezbollahem przeciwko sunnickiemu ISIS. Bardzo ciekawa książka, która pokazuje chrześcijan żyjących w naprawdę wrogim środowisku, którzy za swą wiarę płacę nierzadko najwyższą cenę.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Szkielet białego słonia

Więcej

(...) widok miasta wbija w fotel. Po prawej ocean, równie łagodny jak roślinność, po lewej beton budynków, z których wiele ledwo się trzyma. Ten kontrast nienaruszonej natury z mocno naruszonym wytworem człowieka, podkręcony jeszcze słońcem, zamraża mimo upału przekraczającego trzydzieści pięć stopni Celsjusza.

(...) widok miasta wbija w fotel. Po prawej ocean, równie łagodny jak roślinność, po lewej beton budynków, z których wiele ledwo się trzyma....

Rozwiń
Iza Klementowska Szkielet białego słonia Zobacz więcej

- Zabiliśmy ich tysiące. Tysiące żołnierzy. - Eduardo Ruiz wpatruje się w ścianę zieleni i przypomina momenty wojny kolonialnej. - Chciałem bronić swojego kraju, Mozambiku. Tu się urodziłem i tu jest moja ziemia. Portugalscy chłopcy przyjeżdżali zupełnie nieprzygotowani do tej wojny. Walczyli w ponadczterdziestostopniowym upale. Dopadała ich malaria, rozrywały miny. Oni nigdy nie byli w buszu. Portugalczycy zrobili błąd: zamiast prowadzić wojenkę, powinni od razu oddać kraj Mozambijczykom. Krew przelano zupełnie niepotrzebnie. Jej zapach prześladuje mnie do dziś. Zapach ludzkiej krwi.

- Zabiliśmy ich tysiące. Tysiące żołnierzy. - Eduardo Ruiz wpatruje się w ścianę zieleni i przypomina momenty wojny kolonialnej. - Chciałem ...

Rozwiń
Iza Klementowska Szkielet białego słonia Zobacz więcej

A rano obowiązkowa kawa. Rano to niekoniecznie jest ranek, bliżej mu do południa, ale przy restauracyjnych i kawiarnianych stolikach mrowie młodych ludzi. Wszyscy biali, wszyscy w okularach przeciwsłonecznych, nawet w pochmurny dzień. Kawa, kawa, a potem omlet na śniadanie lub od razu obiad - kurczak piri piri, krewetki, suszony dorsz, grillowane sardynki. Jeśli mignie ciemna twarz, to przeważnie jest to kelner. Podaje, wynosi, podaje, wynosi. Kłania się i odchodzi. Są jeszcze pucybuci, zgarbieni nad stopami siedzących, ścierający z pantofli taneczny kurz z poprzedniej nocy.

A rano obowiązkowa kawa. Rano to niekoniecznie jest ranek, bliżej mu do południa, ale przy restauracyjnych i kawiarnianych stolikach mrowie ...

Rozwiń
Iza Klementowska Szkielet białego słonia Zobacz więcej
Więcej