Północ - Południe

Okładka książki Północ - Południe
Robert M. Wegner Wydawnictwo: Powergraph Cykl: Opowieści z meekhańskiego pogranicza (tom 1) fantasy, science fiction
571 str. 9 godz. 31 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Opowieści z meekhańskiego pogranicza (tom 1)
Wydawnictwo:
Powergraph
Data wydania:
2012-03-07
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Data 1. wydania:
2011-01-01
Liczba stron:
571
Czas czytania
9 godz. 31 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361187448
Tagi:
bitwa fantasy intryga literatura fantasy literatura polska opowiadania pojedynek pustynia walka dobra ze złem walka o byt walka o życie wojna żołnierz
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Antologia polskiego cyberpunka Paweł Majka, Łukasz Orbitowski, Tobiasz Piątkowski, Robert J. Szmidt, Robert M. Wegner
Ocena 7,0
Antologia pols... Paweł Majka, Łukasz...
Okładka książki Magazyn Biały Kruk #12 Kacper Adamski, Redakcja Magazynu Biały Kruk, Artur Grzelak, Piotr Kurek, Karol Ligecki, Wiktor Orłowski, Olaf Pajączkowski, Artur Szyndler, Mateusz Tokarski, Marlena Urbaniak, Robert M. Wegner
Ocena 8,0
Magazyn Biały ... Kacper Adamski, Red...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,1 / 10
4374 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
349
145

Na półkach: ,

Myślę że w tym wypadku tytuł wyjaśnia fabułę od początku do końca - mamy opowieści, konkretnie dwie, z północy i południa Imperium Meekhańskiego. Obie opowiadają o góralach, których spośród wszystkich wyróżnia jedna umiejętność - rozwiązywanie konfliktów przy użyciu broni. Co jednak utrzymało mnie przy książce do tego stopnia, że mam już zakupioną drugą część, to wyłaniająca się spod tych dwóch opowieści głębsza, mroczniejsza historia.

Bardzo chcę się dowiedzieć, jakie będą dalsze losy pewnej kompanii Górskiej Straży i czemu jakieś dziwne upiorne dziecko wzięło sobie wygnanego Issara na służbę. Czuję ogromny potencjał i nadchodzącą świetną przygodę w mocnym świecie fantasy. Czekam na rozwinięcie wątków magicznych, bo mam niedosyt, ale w sumie autor tak ostrożnie posuwa się z historią, że jej samej też mam niedosyt. Gdyby powieść liczyła sobie 600 stron, to bym z radością przyjęła każdą szczątkową informację, która chociaż trochę podpowiedziałaby mi, co się tutaj dzieje.

Myślę że w tym wypadku tytuł wyjaśnia fabułę od początku do końca - mamy opowieści, konkretnie dwie, z północy i południa Imperium Meekhańskiego. Obie opowiadają o góralach, których spośród wszystkich wyróżnia jedna umiejętność - rozwiązywanie konfliktów przy użyciu broni. Co jednak utrzymało mnie przy książce do tego stopnia, że mam już zakupioną drugą część, to...

więcej Pokaż mimo to

14
avatar
314
104

Na półkach: , ,

Meekhan jest taką serią, o której zawsze słyszałam same superlatywy, a wzmianki o niej pojawiały się w moim życiu w najmniej spodziewanych momentach. I zdaje sobie sprawę, że wiele osób myli nazwę z Malzańską księgą poległych, ale i tak myśl, że powinnam po nią sięgnąć kiełkowała we mnie od dawna.

Ostatnim razem, gdy padła w rozmowie nazwa serii jechałam z sąsiadem w windzie i od słowa do słowa zaczęliśmy rozmawiać o swoich książkowych preferencjach. Gdy powiedziałam, że najbardziej kocham fantastykę spytał czy czytałam już Meekhańską, gdy zaprzeczyłam, stwierdził że to jedna z najlepszych polskich serii fantastycznych jakie czytał, a ja przez moment poczułam się jak fałszywy fan fantastyki. Niedługo później Tomek z @ksiazkowebajdurzenie
Zrobił o niej recenzję i to jego filmik przeważył szalę, a seria w końcu trafiła w moje ręce. Teraz pozostaje mi żałować, że wzięłam się za nią tak późno. Zarówno mój sąsiad jak i wszyscy inni, którzy mi o niej wspominali mieli rację, opowieści z Meekhańskiego pogranicza są literaturą, z którą warto się zapoznać.

Na pierwszy tom składa się osiem opowiadań, podzielonych po połowie pomiędzy północ i południe.

Świat Meekhanu pełen jest polityki, magii, demonów, walki, krwi i przemocy. Jest po prostu bardzo brutalny i bezwzględny, ale też niezwykle wciągający i intrygujący.

Na północy śledzimy szósty pułk szóstej kompanii straży górskiej, pod przywództwem młodego Porucznika Kennetha-Lyw-Darawyta. Razem z kolejnymi opowiadaniami obserwujemy jak ze zbieraniny zbójów, tworzy się zgrana drużyna, o coraz większej sławie. Z przygody na przygodę mocniej związywałam się tą kompanią. Najbardziej zrobiło na mnie wrażenie opowiadanie Szkarłat na płaszczu, które było najlepszym opowiadaniem z całej książki. Mieszanka polityki, trudnych decyzji, honoru i emocji, które czułam mocno razem z bohaterami, spowodowały, że na pewno na długo zostanie w mojej pamięci.
Zakończenie też daje nadzieję, że jeszcze z oddziałem szkarłatnych 66 się spotkamy w dalszych częściach serii.

Tymczasem na południu śledzimy losy Yatecha. Młodego wojownika z ludu isaarów, który ochrania rodzinę kupiecką. Mimo jego niesamowitych umiejętności walki nie jest to proste bo jego lud nie jest szanowany wśród Meekhanczyków a łączy ich bardzo krwawa i bolesna historia. Do tego zgodnie z wierzeniami, każdy kto nie jest Issarem, a zobaczy jego twarz musi zginąć w przeciągu 24 godzin, w innym wypadku Issar traci duszę, która jest cząstka wspólnej duszy jego ludu. Historia Yatecha wydała mi się bardzo smutna. Młody mężczyzna przepełniony jest rozterkami i bólem. A jego los nie wydaje się być historią z happy endem. Ale o tym przekonamy się w dalszych tomach.

Autor ma bardzo dobry styl pisania, czuję się zimno północy i pustynny klimat południa, bohaterowie są wyraziści i interesujący. Czytelnik chce wiedzieć co się dzieje z nimi dalej, a ich los nie jest mu obojętny.

Pióro autora zdecydowanie przypadło mi do gustu. Książka ma dużo scen, które nie nadają się dla osób wrażliwych, na przemoc, szczególnie na okrucieństwo wobec zwierząt.

Jedyne co mi trochę przeszkadzało to wydanie książki, bo mimo, że okładka jest bardzo ładna to wnętrze męczy, biały, gruby papier powodują, że źle się książkę trzyma i czyta. Dlatego też wybrałam czytnik, mimo, że mam papierową wersję. Trudność też sprawiały mi skomplikowane imiona, czasami chwilkę zajmuje zorientowanie się o kim mowa. Mały spis postaci z tyłu książki bardzo by pomógł.

Widać, że ten świat jest ogromny. I osobiście jestem bardzo ciekawa co jeszcze spotka mnie jako czytelnika na mekkańskim pograniczu pana Wegnera w sobie kryje. Na pewno będę kontynuować. I zachęcam was do spróbowania.

Meekhan jest taką serią, o której zawsze słyszałam same superlatywy, a wzmianki o niej pojawiały się w moim życiu w najmniej spodziewanych momentach. I zdaje sobie sprawę, że wiele osób myli nazwę z Malzańską księgą poległych, ale i tak myśl, że powinnam po nią sięgnąć kiełkowała we mnie od dawna.

Ostatnim razem, gdy padła w rozmowie nazwa serii jechałam z sąsiadem w...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
3
2

Na półkach:

Wiele słyszałam o twórczości Roberta M. Wegnera, czas było sprawdzić, jak to jest naprawdę.
Sam podtytuł Północ – Południe wskazuje, że mamy tu dwie osobne opowieści, jestem po pełnej lekturze części „Północ” i nią się teraz zajmę.
W czterech osobnych opowiadankach śledzimy losy Górskiej Straży, w właściwie jednej ich kompanii, kilkudziesięciu żołnierzy. Rzecz dzieje się na mroźnej, górskiej północy, klimat bardzo kojarzy się ze Skyrim – ośnieżone przełęcze, mroźne jeziora i tak dalej – i widać że autor wie o czym pisze, w opisach przyrody (nie przynudzających – jest ich tyle ile trzeba) da się wyczuć, że Robert Wegner lubi góry, może nawet w jakimś górskim schronisku pisał któreś z opowiadań?
Opowiadania, a właściwie mini rozdziały – bo jest to ciąg chronologiczny w tym samym miejscu i z tymi samymi bohaterami, napisane są naprawdę sprawnie. Niektórzy polscy autorzy fantasy tworzą niezwykłe światy, by opowiadać w nich banalne historie. Inni mają charyzmatycznych bohaterów i soczyste dialogi, ale nie spina im się logika wydarzeń, lub przynudzają. Są też autorzy z głowami pełnymi świetnych historii, ale nie bardzo potrafią składać dobre słowa i czyta się to źle. Robert Wegner zdecydowanie potrafi w słowa. W jego tekstach widać łatwość tworzenia dobrych zdań i nawet najbardziej skomplikowane narracje (jak np. opowieść w opowieści) wychodzą mu bardzo zgrabnie.

Świat przedstawiony wydaje się spójny i przemyślany – jest to fantasy z mieczem i magią, obok ludzi istnieją też inne rasy, choć wypchnięte poza obrzeża cywilizacji. Magia potrafi być potężna, ale nie zastępuje silnych ramion i dzielnych serc, jest istotnym czynnikiem ale nie game changerem (nie ma wytrychów fabularnych z serii: bo magia).

Co do wydarzeń: mamy historię pościgu za krwiożerczym górskim klanem opętanym przez złą magię,
opowieść o losach żołnierzy, walczących w z góry przegranej bitwie. (bardzo realistycznie i rozsądnie opisanej), trochę polityki (żołnierze Górskiej Straży eskortują parę dyplomatów) a nawet dreszczowiec (coś zabija mieszkańców wioski na odległych peryferiach).

Klimat wojskowy z elementami walki z surową naturą, wynaturzoną magią.

Po stronie minusów zapisałabym brak wyrazistych bohaterów, postacie pełnią raczej swoje funkcje (porucznik, dziesiętnik, tropiciel), do żadnego z nich nie da się zbytnio przywiązać. Nie pomagają imiona, których nie sposób zapamiętać. Jestem świeżo po lekturze, a o bohaterach myślę „rudy porucznik”, „wytatuowany dziesiętnik”, „burkliwy dziesiętnik” itd. Imiona wydają się częścią przemyślanego języka, ale niestety zlewają się, nie ma tu Jaskra, Glokty czy Kaladina, nie ma na czym zawiesić języka i pamięci. Jak rozumiem Wegner debiutował tymi opowiadaniami, może dalej poprawi ten element, a może to przemyślany zabieg – bohater zbiorowy, żołnierze Górskiej Straży.

To co mi zdecydowanie zgrzytało, to sposób wypowiedzi i stan wiedzy niektórych bohaterów. Jeden z dziesiętników jest stanowczo zbyt kompetentny, nie tylko w kwestiach wojskowych – raz przemawia jak doświadczony oficer sztabowy, innym razem jest kulturoznawcą, jeszcze przy innej okazji psychologiem i dyplomatą, a przy tym wszystkim lojalnym zastępcą wyraźnie mniej kompetentnego porucznika.

Innym minusem jest czasem zbyt wiele treści, infodumpy najczęściej w postaci wypowiedzi wszystkowiedzącego dziesiętnika, niektóre fragmenty są zwyczajnie niepotrzebne (np. opis folkloru i mitologii plemion Wynderskich), bitwa z opowiadania „Wszyscy jesteśmy Meekhańczykami” jest jak dla mnie o 3 strony za długa. Ten moment gdy wiesz już co będzie, ale musisz jeszcze przebrnąć przez kilka stron tekstu, choć wiesz, że nie zostanie ci w głowie. Ale że jest to napisane dobrym językiem, nie nuży zbytnio, są to minusy, które zdecydowanie nie przesłoniły mi plusów

TLDR, czyli krótko podsumowując: cztery niezłe opowiadania, dobrze spędzony czas w klimacie mroźnej Północy interesującego świata. Żadnych (prawie) kobiet, przystojnych bohaterów, romansów, tylko twardy żołnierski los, napisany sprawnie i interesująco.
Nikt nie powinien być zawiedziony a dla miłośników takich klimatów prawdziwa gratka.

Wiele słyszałam o twórczości Roberta M. Wegnera, czas było sprawdzić, jak to jest naprawdę.
Sam podtytuł Północ – Południe wskazuje, że mamy tu dwie osobne opowieści, jestem po pełnej lekturze części „Północ” i nią się teraz zajmę.
W czterech osobnych opowiadankach śledzimy losy Górskiej Straży, w właściwie jednej ich kompanii, kilkudziesięciu żołnierzy. Rzecz dzieje się...

więcej Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
375
78

Na półkach: , , ,

Jak dla mnie rewelacja. Jestem wręcz zachwycona :)

Jak dla mnie rewelacja. Jestem wręcz zachwycona :)

Pokaż mimo to

3
avatar
102
73

Na półkach: ,

Zacznę od czepiania się. Pytanie za sto punktów: jak wymówić tytuł? Czy podwójne e oddać w wymowie przez długie [iː], jak po angielsku, czy może przez [ɛː] jak po polsku? Czy zbitka ⟨kh⟩ wymawia się przydechowo, [kʰ], czy też może to [x], czyli polskie „ch” (w angielskiej ortografii transkrybowane czasem właśnie jako ⟨kh⟩)?

Idźmy dalej: pełne imię i nazwisko pierwszej postaci, którą poznajemy – porucznika dowodzącego jedną z kompanii Górskiej Straży – brzmi Kenneth-lyw-Darawyt. „Kenneth” brzmi jak angielskie imię, więc chciałoby się to wymawiać [ˈkɛnəθ], ale dla kontrastu zbitki -yw- i -wy- są zupełnie nieangielskie. Co z tym zrobić? Inne nazwiska w obszarze Imperium brzmią trochę z nordycka, jeszcze inne ze słowiańska – to się od biedy broni, biorąc pod uwagę wielokulturowość Meekhanu, ale jest dysonansowe.

Zostawmy na chwilę wymowę i zastanówmy się nad ortografią. Dlaczego to nazwisko jest trójczłonowe, ze środkowym członem wydzielonym dywizami i zapisywanym małą literą? Domyślamy się, że może to nazwisko szlacheckie i owo „-lyw-” jest markerem wysokiego pochodzenia, czyli czymś w rodzaju „von” czy „de” z języków europejskich. Tak, ale we wszystkich następnych meekhańskich nazwiskach, które poznajemy, ów środkowy człon jest inny – choć z jakiegoś powodu za każdym razem trzyliterowy! Dlaczego w takim razie go wyróżniać?

To samo z innymi nazwiskami. Na przykład imiona ludu Verdanno mają konsekwentnie postać: trzy litery, apostrof, reszta (np. And’ewers, Key’la). Co tu robi apostrof? W ortografiach w naszym świecie apostrof oznacza albo elizję jakichś głosek, albo zwarcie krtaniowe [ʔ], albo palatalizację (lub przeciwnie, welaryzację) następującej po nim spółgłoski. Teraz tak: jeśli to ma być elizja, to się zastanawiam, co jest zastępowane; jeśli [ʔ], to ono by się pojawiało w sąsiedztwie najdziwniejszych dźwięków; a znacznikiem palatalizacji nie może być, bo u Wegnera apostrof pojawia się w najróżniejszych kontekstach, również przed samogłoskami – i w ogóle zapis słów z tego uniwersum cierpi na apostrofozę.

I tak dalej, i tak dalej. Czytam ten cykl, czytam i się podskórnie zastanawiam nad takimi pytaniami. Jestem w połowie piątego tomu i nadal nikt mi na nie nie odpowiedział.

Ale! Ale skoro dojechałem tak daleko, to znaczy, że nie jest tak źle. W istocie wcale nie jest źle. Powiem więcej: jest bardzo dobrze.

Poniekąd typowo dla polskiej fantasy (Sapkowski zrobił to samo, podobnie Kres), swój cykl zaczyna Wegner od dwóch tomów luźno ze sobą powiązanych opowiadań (długich, ale jednak nie mikropowieści). Sprytny zabieg: dzięki temu w małych, łatwo przełykalnych kawałkach poznajemy świat – i to jaki świat! – jego geopolitykę, magię, bóstwa i inne siły nim rządzące. A także bohaterów, którym przyjdzie nam kibicować – i to jakich bohaterów! Choćby wspomniany Kenneth i reszta jego kompanii: to wojownicy z krwi i kości, charakterni, odmalowani tak żywo i barwnie, że Sienkiewicz by się nie powstydził. A Meekhan i inne kraje tego uniwersum są wymyślone z godnym podziwu rozmachem, solidnie i spójnie.

Do tego dochodzi cudownie zgryźliwy humor narratora i jego postaci. Świetnie jest to napisane, czyta się jednym tchem i chce się wiedzieć, co dalej. Drugi tom wydaje mi się nieznacznie słabszy, ale może to przez tęsknotę za Czerwonymi Szóstkami, które akurat mają w nim urlop.

Szczególnie w pamięć zapadło mi opowiadanie „Szkarłat na płaszczu”, świetne kompozycyjnie i każące Szóstkom i czytelnikowi zmierzyć się z niełatwymi wyborami moralnymi.

8/10 (soczyste).

Zacznę od czepiania się. Pytanie za sto punktów: jak wymówić tytuł? Czy podwójne e oddać w wymowie przez długie [iː], jak po angielsku, czy może przez [ɛː] jak po polsku? Czy zbitka ⟨kh⟩ wymawia się przydechowo, [kʰ], czy też może to [x], czyli polskie „ch” (w angielskiej ortografii transkrybowane czasem właśnie jako ⟨kh⟩)?

Idźmy dalej: pełne imię i nazwisko pierwszej...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
523
40

Na półkach:


0
avatar
899
587

Na półkach: , , ,

Świetne. Tom pierwszy serii Opowieści z meekhańskiego pogranicza jest równie dobry co „czwórka”. Mamy tu do czynienia z opowiadaniami, które jednakowoż są powiązane ze sobą postaciami i wydarzeniami, że czyta się je niby wciągającą powieść. Oczywiście nie wszystkie twory są jednakowo dobre, niektóre są zaledwie przeciętne ale są i rewelacyjne. Znowu mamy tu podział na dwie części: Północ. Topór i skała podobała mi się ciut bardziej niż Południe. Miecz i żar, ale całość według mnie trzyma wysoki, przyzwoity poziom. Tak więc książka jest bardzo dobra a jej twórcę porównałbym do bardzo sprawnego rzemieślnika z iskrą bożą talentu. To tyle. Jeśli was zachęciłem czytajcie, jeśli nie to nie, ale ja z pewnością za jakiś czas znowu zanurzę się w świat Opowieści z meekhańskiego pogranicza, bo warto. Siedem gwiazdek (bardzo dobra). Polecam.

Świetne. Tom pierwszy serii Opowieści z meekhańskiego pogranicza jest równie dobry co „czwórka”. Mamy tu do czynienia z opowiadaniami, które jednakowoż są powiązane ze sobą postaciami i wydarzeniami, że czyta się je niby wciągającą powieść. Oczywiście nie wszystkie twory są jednakowo dobre, niektóre są zaledwie przeciętne ale są i rewelacyjne. Znowu mamy tu podział na dwie...

więcej Pokaż mimo to

61
avatar
159
158

Na półkach:

Piękne, mięsiste fantasy, które daje rozrywki co niemiara. Żałuję, że tak długo zwlekałem z rozpoczęciem tej serii.
Tak jak sugeruje tytuł tego zbioru opowiadań, Robert M. Wegner zabiera nas na dwa krańce Imperium Meekhańskiego. Na mroźną i górzystą północ i na parne, wypełnione piachem południe. Na każdą stronę świata dostajemy 4 opowiadania raczej średniej długości (od 50 do około 90 stron).
Północ jest kapitalna i całkiem zróżnicowana. Pod pozorem prostych historii o wojaczce dostajemy opowiadanie o wyprawie, opowiadanie batalistyczne, opowiadania dworskie i opowiadanie będące czymś na kształt horroru. Nasz główny bohater jest świetny i bardzo łatwo jest go polubić.
Południe również jest bardzo dobre. Tam jednak mamy do czynienia z jedną ogromną historią podzieloną na cztery części. Śledzimy w niej Yatecha, mężczyzny, który z pewnych powodów, musi kryć swoją twarz przed ludźmi. No i cóż, przytrafia mu się tam sporo nieprzyjemnych rzeczy.
Kapitalny wstęp do serii. Bardzo sprawnie napisany i wciągający. Czysta przyjemność, polecam gorąco.
O tej książce mówię więcej w tym materiale.
Miłego dnia!

Piękne, mięsiste fantasy, które daje rozrywki co niemiara. Żałuję, że tak długo zwlekałem z rozpoczęciem tej serii.
Tak jak sugeruje tytuł tego zbioru opowiadań, Robert M. Wegner zabiera nas na dwa krańce Imperium Meekhańskiego. Na mroźną i górzystą północ i na parne, wypełnione piachem południe. Na każdą stronę świata dostajemy 4 opowiadania raczej średniej długości (od 50...

więcej Pokaż mimo to video - opinia

12
avatar
328
80

Na półkach:

Naprawdę takie fascynujące jest czytanie o jedzeniu ludzkiego mięsa marynowanego w fekaliach? Takie inspirujące może czytanie o niby miłości, która owocuje rzeźniczym czynem?
Tacy jesteśmy... chorzy? nieszczęśliwi? znudzeni? My – ludzie...
Owszem, prymitywne odruchy i uczucia zawsze w nas były, są i będą, ale to, co nas odróżnia od zwierząt to zdolność panowania nad nimi (jak również nie tarzanie się w nich pod wpływem impulsu).

Od razu odpowiem miłośnikom zwierząt: tak, zwierzęta potrafią racjonalnie się zachowywać i nie, dla człowieka to nie chluba zachowywać się i myśleć jak zwierzę. To pierwsze to fakt, drugie – aksjomat.

Naprawdę takie fascynujące jest czytanie o jedzeniu ludzkiego mięsa marynowanego w fekaliach? Takie inspirujące może czytanie o niby miłości, która owocuje rzeźniczym czynem?
Tacy jesteśmy... chorzy? nieszczęśliwi? znudzeni? My – ludzie...
Owszem, prymitywne odruchy i uczucia zawsze w nas były, są i będą, ale to, co nas odróżnia od zwierząt to zdolność panowania nad nimi...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
469
49

Na półkach:

Całkiem fajnie napisana. Szybko się słucha a co więcej jest wciągająca.

Całkiem fajnie napisana. Szybko się słucha a co więcej jest wciągająca.

Pokaż mimo to

1

Cytaty

Więcej
Robert M. Wegner Północ - Południe Zobacz więcej
Robert M. Wegner Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe Zobacz więcej
Robert M. Wegner Północ - Południe Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd