Cyfranek 
cyfranek.booklikes.com, https://www.facebook.com/cyfranekblog, https://www.instagram.com/cyfranek, https://twitter.com/Cyfranek
Zapraszam na bloga Cyfranek - Cyfrowe Czytanie (http://cyfranek.booklikes.com), gdzie od 2012 roku recenzuję czytniki książek elektronicznych (Kindle, Kobo, Nook, PocketBook, Tolino, Sony, Dibuk Saga, TrekStor, Icarus, Bookeen, Onyx Boox) i książki o tematyce indyjskiej.
mężczyzna, Kraków, status: Czytelnik, dodał: 9 książek i 88 cytatów, ostatnio widziany 16 godzin temu
Teraz czytam
  • Amsterdam. Historia najbardziej liberalnego miasta na świecie
    Amsterdam. Historia najbardziej liberalnego miasta na świecie
    Autor:
    Biografia miasta słynącego z kanałów, rowerów, szlifierni diamentów, znakomitych kolekcji malarstwa, a także niezwykłej tolerancji władz dla wszelkiej odmienności, zakazanych używek i prostytucji. Aut...
    czytelników: 329 | opinie: 14 | ocena: 8,35 (96 głosów)
  • Czterdzieści i cztery
    Czterdzieści i cztery
    Autor:
    Nowa, długo oczekiwana powieść Krzysztofa Piskorskiego, laureata Nagrody im. Janusza A. Zajdla oraz dwóch Złotych Wyróżnień Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego. Autor Cieniorytu, nazwanego prz...
    czytelników: 1826 | opinie: 107 | ocena: 7,33 (533 głosy)
  • Dwudziesta Żona
    Dwudziesta Żona
    Autor:
    Rozgrywająca się w siedemnastym wieku urzekająca opowieść o wielkiej namiętności i zapierającej dech w piersiach przygodzie... Wspaniała epicka historia o jednej z najbardziej legendarnych i kontrowe...
    czytelników: 487 | opinie: 30 | ocena: 7,15 (203 głosy) | inne wydania: 1
  • Endymion
    Endymion
    Autor:
    Mija prawie trzysta lat od upadku Hegemonii. Większością planet rządzą Kościół katolicki i jego zbrojne ramię - organizacja Pax. Istnieje jednak śmiertelne zagrożenie dla nowej władzy. Jest nim Enea,...
    czytelników: 3804 | opinie: 102 | ocena: 7,92 (1671 głosów) | inne wydania: 2
  • Fińskie dzieci uczą się najlepiej
    Fińskie dzieci uczą się najlepiej
    Autor:
    Stylu uczymy się od Francuzów, ideę hygge pokazują nam Duńczycy, a co by było, gdybyśmy zaczęli myśleć o szkole tak, jak robią to Finowie? Fińskie szkoły od lat zajmują czołowe pozycje w międzynarod...
    czytelników: 307 | opinie: 27 | ocena: 5,77 (113 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-18 09:12:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Z dużą dozą samozaparcia przebrnąłem przez książkę „USA” z serii „Świat według reportera” Piotra Kraśki. Udało się, ale nie jestem z siebie dumny niestety. Nie miałem kłopotów z samym tekstem. Pisany jest lekko i akapit szybko mija za akapitem. To niezaprzeczalny atut tej książki. Publikacja nie jest też specjalnie obszerna. Raz za razem zżymałem się jednak na treść i podejście autora do... Z dużą dozą samozaparcia przebrnąłem przez książkę „USA” z serii „Świat według reportera” Piotra Kraśki. Udało się, ale nie jestem z siebie dumny niestety. Nie miałem kłopotów z samym tekstem. Pisany jest lekko i akapit szybko mija za akapitem. To niezaprzeczalny atut tej książki. Publikacja nie jest też specjalnie obszerna. Raz za razem zżymałem się jednak na treść i podejście autora do opisywanej rzeczywistości.

Wbrew podpisowi zdjęcia z książki „Świat według reportera. USA”, tzw. kiwony, to nie są maszyny wiertnicze (zrzut ekranu z e-booka „Świat według reportera. USA”)

Nie czytałem jakoś wiele książek polskich reporterów ze Stanów, ale po raz kolejny miałem wrażenie, że mam w ręku raczej folder reklamowy czy przewodnik turystyczny niż książkę „reporterską”. Wcześniej dotknęło mnie coś takiego przy „Drodze 66” Doroty Warakomskiej.

Moim zdaniem książka pod tytułem „USA”, będąca częścią większej serii mającej opisywać świat, powinna oferować czytelnikowi trochę (eufemizm) więcej. Tu otrzymujemy tylko migawki z zawodowego życia dziennikarza i to raptem w kilku miejscach z ogromnych (jak podkreśla sam autor oraz jego rozmówcy) Stanów Zjednoczonych Ameryki. Tematy pojawiają się jeden po drugim tak trochę przy okazji zawodowych obowiązków. Dochodzą do tego fakty historyczne (raczej sprzed kilkudziesięciu niż sprzed kilku lat) i trochę anegdot. Można więc odnieść wrażenie, że „świat według reportera” składa się ze służbowych podróży w miejsca, gdzie coś się dzieje. I taka konstatacja to chyba największy atut tej książki. Szkoda tylko, że nie idzie to w parze z szerszym spojrzeniem, pogłębieniem tematu czy wyjaśnieniem problemu. No bo co na przykład otrzymujemy z pobytu w Nowym Orleanie po przejściu niszczycielskiego huraganu? Bynajmniej nie opowieść o jednej z największych katastrof humanitarnych w najbogatszym kraju świata, a historyjkę o barze, w którym można się było napić nawet wtedy, gdy naokoło ludzie głodowali a policjanci na noc barykadowali się na posterunkach w obawie przed uzbrojonymi bandami grasującymi po zdewastowanym mieście.

Bary w ogóle stanowią całkiem sporą część opowieści. Nie trzeba być reporterem, żeby przy piwie pogadać z przygodnie napotkanymi ludźmi. Wydawało by się, że reporter ma (czy też może powinien) mieć trochę większe ambicje jeśli pisze książkę po tytułem „USA”. Zapewne łatwiej jest nawiązać rozmowę przy piwie niż umówić się na rozmowę z kimś mającym istotny wpływ na opisywaną społeczność. Jestem jak najbardziej za pokazywaniem świata przez pryzmat zwykłych ludzi, ale jeśli reporterowi brakuje innych rozmówców, wychodzi z tego jednak dość jednostronna opowieść.

„Formalnie nie jest to część Stanów Zjednoczonych. Praktycznie pewnie będzie zawsze. Łącznie 120 km kwadratowych wody i lądu, jakie Amerykanie dzierżawią od Kuby od 1903 roku. Ummowę przedłużono na czas nieokreślony 29 lat później. Jest w niej zapis, że może wygasnąć tylko za zgodą obu stron, a takiej decyzji Waszyngton zapewne nigdy nie podejmie."

Piotr Kraśko „Świat według reportera. USA”

Nie wiem, czy z nieświadomości, czy z maniery czy z jeszcze innego powodu, autor nieustannie utożsamia Stany Zjednoczone Ameryki z Ameryką. Jest to może zrozumiałe dla samych obywateli tego kraju, którzy (jak to wynika także z tekstu recenzowanej pozycji) mają bardzo mgliste pojęcie o tym, co się dzieje poza ich stanem, a poza krajem to już tylko miejsca walk US Army. Ale dla wykształconego dziennikarza z Europy nie powinno to być aż takim problemem. A jednak jest.

Problemem jest też zbytnia wiara autora w to, co mu opowiadają ludzie. Albo przynajmniej brak jakiegoś autorskiego komentarza, puszczenia oka do czytelnika czy głębszej refleksji (poza zwątpieniem w drzewo genealogiczne przewodnika po Nowym Orleanie). Oto z jednej strony pokazuje jak to czuł się uprzywilejowany lecąc samolotem pełnym rządowych agentów, których nie obowiązywały jakieś tam przepisy o odprawie wizowej na lotnisku czy zapinaniu pasów podczas startu samolotu. A w chwilę później z pełną powagą relacjonuje, że prawo jest jednakowe dla wszystkich i nawet niemal stuletnia babcia musi pokazać prawo jazdy w knajpie, żeby udowodnić, że jest już w wieku upoważniającym do zakupu alkoholu. Litości!

Póki co, lektury z serii „Świat według reportera” sobie odpuszczę.

pokaż więcej

 
2019-01-12 17:56:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Peter Walker, autor książki „Jak rowery mogą uratować świat”, wychodzi z bardzo prostego założenia – lekarze od dawna zgadzają się co do tego, że ruch ma fundamentalne znaczenie dla kondycji naszego organizmu. Po przyjęciu do wiadomości tego faktu, dalej już sprawa toczy się gładko. Minimum aktywności fizycznej można mieć „przy okazji” (np. dojście do sklepu, na przystanek czy stację, jazda... Peter Walker, autor książki „Jak rowery mogą uratować świat”, wychodzi z bardzo prostego założenia – lekarze od dawna zgadzają się co do tego, że ruch ma fundamentalne znaczenie dla kondycji naszego organizmu. Po przyjęciu do wiadomości tego faktu, dalej już sprawa toczy się gładko. Minimum aktywności fizycznej można mieć „przy okazji” (np. dojście do sklepu, na przystanek czy stację, jazda rowerem do pracy) albo „specjalnie” (np. piesza czy rowerowa wycieczka na świeżym powietrzu lub siłownia i inne aktywności w pomieszczeniach zamkniętych).

Jako, że jazda na rowerze może być też rodzajem aktywności wykonywanym podczas codziennych innych czynności (np. dojazd do pracy, do sklepu, do kawiarni, w odwiedziny) oraz wymaga trochę więcej ruchu niż leniwy spacer, wydaje się ona być znakomitym panaceum na lawinowo rosnące koszty leczenia chorób cywilizacyjnych wynikających z bezruchu. Wychodzi więc na to, że są logiczne argumenty za tym, aby wszystkim zależało na zwiększeniu ruchu rowerowego, szczególnie w miastach.

Niestety, tak nie jest. Każdy, kto próbuje uprawiać w naszym kraju sporty ekstremalne pod nazwą „jazda rowerem po mieście” wie, że ten rodzaj aktywności fizycznej wiąże się z dużym ryzykiem. Wynika ono głównie z fatalnie zaprojektowanej infrastruktury drogowej dla rowerów (o ile jest) oraz całej masy bezmyślnych lub wręcz wrogich działań kierowców samochodów. O wrogości skierowanej przeciw słabszym (bo nie chronionym blachą i poduszkami powietrznymi) użytkownikom dróg świadczą np. niezliczone wypowiedzi zamieszczone w internetowych forach czy serwisach. Nie pomaga też stronniczość służb (skierowana przeciw rowerzystom) mających czuwać nad naszym bezpieczeństwem. Sam widziałem wyrok sądu, który uniewinniał agresywnego kierowcę samochodu, ponieważ „rowerzyści jeżdżą nieprawidłowo”. Nie ten konkretny rowerzysta ze wspomnianego wyroku źle jechał, tylko „rowerzyści”. I to było argumentem, pretekstem i uzasadnieniem uniewinnienia agresywnego kierowcy samochodu. Szkoda gadać.

„Wnioski były naprawdę szokujące. Incydenty odnotowywane przez uczestników były mniej i bardziej poważne – od samochodów wyprzedzających w zbyt bliskiej odległości po kierowców celowo najeżdżających na rowerzystów. Ponad 80 procent badanych zadeklarowało, że w wybranym dniu przydarzyło im się coś złego przynajmniej raz. Z dzienniczków wynikało, że „bardzo groźne” incydenty są zmorą rowerzystów każdego tygodnia, z czego prawie trzy czwarte przypadków ma związek z samochodami.”
Peter Walker „Jak rowery mogą uratować świat”

Największym zaskoczeniem wynikającym z lektury książki jest dla mnie jednak przesłanie, że nie tylko w naszym kraju kierowcy samochodów są agresywni w stosunku do rowerzystów i spotyka się to z aprobatą społeczną. Sam poza Polską jeździłem po miastach na rowerze niewiele. Głównie w Holandii. I byłem przekonany (jakże błędnie, co wykazuje książka Walkera), że na Zachodzie można się czuć bezpiecznie jako miejski rowerzysta. Nie jest to niestety pocieszające. Ale daje wyjaśnienie tej arogancji osób którym nic się nie stanie w razie kolizji z rowerzystą. Zapłacą karę? Stracą prawo jazdy? Okazuje się, że takie myślenie nie zależy specjalnie od kultury, a od „bezkarności”.

Podsumowując, książka w rzeczowy sposób pokazuje, jeden z niezwykle ważnych aspektów bezpiecznego miasta. Miasta, po którym ludzie nie muszą przemykać między samochodami zaparkowanymi na chodnikach i pędzącymi po ulicach. Powinni się z nią zapoznać wszyscy ci, którzy zajmują się i korzystają z infrastruktury transportowej. Czyli niemal każdy.

pokaż więcej

 
2019-01-09 07:50:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Cormoran Strike (tom 2) | Seria: Kolekcja 70 lat Empik

Podobnie, jak w przypadku "Wołania kukułki", tak i tutaj sprawdził się lektor w osobie Macieja Stuhra. Nie wiem, czy miałbym tyle przyjemności z lektury książki. Lektor (jak dla mnie) ożywił tekst i sprawił, że chciałem do niego wracać.
Sama fabuła (podobnie jak poprzednio) dotyczy świata "celebrytów" - głównie pisarzy, redaktorów, czyli osób związanych z wydawaniem książek. Zapewne ten...
Podobnie, jak w przypadku "Wołania kukułki", tak i tutaj sprawdził się lektor w osobie Macieja Stuhra. Nie wiem, czy miałbym tyle przyjemności z lektury książki. Lektor (jak dla mnie) ożywił tekst i sprawił, że chciałem do niego wracać.
Sama fabuła (podobnie jak poprzednio) dotyczy świata "celebrytów" - głównie pisarzy, redaktorów, czyli osób związanych z wydawaniem książek. Zapewne ten temat, jak i podobne charaktery towarzyszą autorce w codziennym życiu. Kto wie, może nawet nieźle się bawiła portretując znane osoby. Ale ja tego nie dostrzegłem, bo i jak.
Temat przewodni, książka o której wszyscy mówią i wszyscy chcą przeczytać, odrobinę jak dla mnie przesadzony pod względem drastyczności zachowań jej bohaterów. Może dlatego, autorka "Jedwabnika" włożyła te opisy do "cudzej" książki :)
Na pocieszenie dodam, że w kolejnym tomie - "Żniwach zła" jest jeszcze bardziej "obrzydliwie".

pokaż więcej

 
2019-01-06 11:29:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

„Imperium boga Hanumana” Piotra Kłodkowskiego to przede wszystkim próba scharakteryzowania głównych nurtów indyjskich przemian społeczno-politycznych ostatnich lat. Autor, jako przedstawiciel polskiej dyplomacji w Indiach, miał możliwość bliższego przyjrzenia się jak funkcjonują indyjskie elity. Z możliwości tej skorzystał i dzieli się teraz swoją wiedzą, obserwacjami i przemyśleniami (choć... „Imperium boga Hanumana” Piotra Kłodkowskiego to przede wszystkim próba scharakteryzowania głównych nurtów indyjskich przemian społeczno-politycznych ostatnich lat. Autor, jako przedstawiciel polskiej dyplomacji w Indiach, miał możliwość bliższego przyjrzenia się jak funkcjonują indyjskie elity. Z możliwości tej skorzystał i dzieli się teraz swoją wiedzą, obserwacjami i przemyśleniami (choć tych ostatnich w książce jakby trochę mniej) na temat współczesnych Indii. Autor stawia sobie za cel także przybliżenie Indii polskiemu czytelnikowi. I ten cel udaje mu się osiągnąć!

Mamy z jednej strony spojrzenie na hinduizm raczej jako sposób życia niż oderwaną od rzeczywistości religię. Mamy także próbę wielostronnego pokazania postaci Narendry Modiego, wciąż budzącego tak nadzieje jak i kontrowersje. Dzięki „Imperium...” otrzymujemy także przy okazji zgrubny wgląd w aktywność polskich służb zagranicznych. To z jednej strony wielka zaleta ale i po trochu wada tej książki. Główną zaletą pozostaje w każdym razie, bardzo wysoki poziom merytoryczny tekstu.

W książce nie brakuje także polskich akcentów, które (zapewne) powinny bardziej trafić do polskiego czytelnika. Choć nie wiem, czy nie powinny one trafić raczej do osobnej publikacji, ponieważ odbiegają trochę od głównego tematu. Ale skoro już się tu znalazły... to moje szczególne uznanie zdobyła część o Stefanie Norblinie, któremu nawet w polskiej Wikipedii poświęcono stosunkowo niewiele miejsca. A o jego epizodzie indyjskim są tam raptem raptem dwa zdania. Jako uzupełnienie tematu mogę polecić także dokument filmowy - „Chitraanjali. Stefan Norblin w Indiach” (https://ninateka.pl/film/chitraanjali-stefan-norblin-in-india).

Książka ma jednak (dla mnie) także swoje „wady”. Jedną z nich jest zbyt wyważona i nawet trochę monotonna narracja. Byłoby to całkowicie zrozumiałe w oficjalnych komunikatach dyplomatycznych czy publikacjach akademickich, ale moim zdaniem książka dla szerokiej rzeszy czytelników i to pisana po latach od relacjonowanych wydarzeń, powinna bardziej porywać narracją. Może również od strony emocjonalnej. Daleki jestem od namawiania autora do konfabulacji, jak to bywa w książkach z „wypraw” polskich celebrytów. Jednak ożywienie narracji mnie by się bardzo spodobało.

Drugą „wadą” była dla mnie także dość jednostronne spojrzenie na niektóre tematy. Nie mam tu na myśli spojrzenia w duchu jednej opcji politycznej (w książce spotkamy szerokie spektrum przedstawicieli różnych stron sceny politycznej Indii czy Nepalu). Chodzi mi raczej o budowanie przez autora opowieści wynikającej w dużej mierze ze spotkań z osobami wykształconymi, znanymi, znaczącymi w społeczeństwie. To oczywiście naturalna kolej rzeczy w pracy dyplomatycznej, ale znowu – w książce autorstwa dobrego znawcy tematu, również jakieś szersze spojrzenie „oddolne” byłoby bardzo wartościowym uzupełnieniem. Wiadomo, że dyplomata to nie reporter i nie będzie się na przykład szwendał po ulicach z plecakiem i nagabywał przechodniów o ich zdanie na jakiś temat. Autor próbował choćby pociągnąć za język np. wożącego go, miejscowego kierowcę, ale głosu „ludu” w narracji Piotra Kłodkowskiego trochę mi jednak brakowało do pełnego obrazu sytuacji.

Podsumowując, chcę (pomimo marudzenia) podkreślić, iż uważam „Imperium boga Hanumana” za bardzo wartościową pozycję, umiejętnie podsumowującą ostatnie lata społeczno-politycznego życia Indii. Bardzo na naszym rynku brakuje takich mądrych książek, pisanych ze znajomością tematu i wyczuciem problemu. Pozostaje cieszyć się, że również tacy ludzie (jak autor), w naszej dyplomacji pracowali (a chciałbym wierzyć, że i obecnie pracują osoby o podobnych kwalifikacjach). Mam także nadzieję, że autor będzie także w przyszłości popularyzował w naszym kraju tematykę indyjską.

Zdecydowanie polecam „Imperium boga Hanumana” każdemu zainteresowanemu tematyką indyjską, choć zastrzegam, że trzeba się podziewać raczej spokojnej i rzeczowej niż porywającej i emocjonalnej lektury. Jednak nawet ktoś zainteresowany tematyką ma szanse dowiedzieć się czegoś nowego.

P.S.
Ilustrowana wersja recenzji na http://cyfranek.booklikes.com

pokaż więcej

 
2018-12-31 11:49:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Pomysł fajny, czas ciekawy, miejsce niezłe - tylko wykonanie takie sobie. Gdyby to był pierwszy taki kryminał z czasów transformacji systemowej, to bym może był mniej krytyczny. Ale niestety (dla autora i czytelnika "Kastora"), wysoko poprzeczkę ustawili poznańscy milicjanci z książek Ryszarda Ćwirleja. W "Kastorze" nie znajdziemy niestety tego wszystkiego, co tak dobrze buduje atmosferę w... Pomysł fajny, czas ciekawy, miejsce niezłe - tylko wykonanie takie sobie. Gdyby to był pierwszy taki kryminał z czasów transformacji systemowej, to bym może był mniej krytyczny. Ale niestety (dla autora i czytelnika "Kastora"), wysoko poprzeczkę ustawili poznańscy milicjanci z książek Ryszarda Ćwirleja. W "Kastorze" nie znajdziemy niestety tego wszystkiego, co tak dobrze buduje atmosferę w "Trzynastym dniu tygodnia", "Mocnym uderzeniu" czy "Ręcznej robocie". U Wojtka Miłoszewskiego bohaterowie są jacyś tacy z kosmosu, zabrakło im "legendy" a postępowanie jest mało logiczne, tudzież zupełnie niezrozumiałe. A już szczególnie na pierwszy plan pod tym względem wybijają się dwie postacie - Czarka i Kwiatka. O pierwszym nie będę pisał, żeby nie zdradzać fabuły. Natomiast drugi jawi się niemal jak polski Doktor Jekyll i pan Hyde w jednej osobie. Przemiany z menela w amanta ubranego każdego dnia w coraz to nowe ciuchy są dla mnie zupełnie nieprzekonujące.

Ale najsłabszy jest chyba w książce bardzo słaba stylizacja języka. Już na pierwszej stronie można przeczytać, że "Stojący z tyłu mężczyzna ubrany był w sztruksowe spodnie, za dużą marynarkę w kratę i brązowe znoszone pantofle". Żyję od wielu lat w Krakowie, ale osób chodzących po ulicy w pantoflach widziałem naprawdę niewiele. Zwykle były to starsze panie w papilotach i szlafrokach, wyrzucające śmieci. Gdzieś w kamienicy na swoim podwórku, może pod blokiem. Nie wiem, czy w Warszawie chodzenie po ulicy w pantoflach to jest powszechne zjawisko, ale jednak w Krakowie po prostu chodzi się w butach. To prawda znana od wieków, bo zamiast w pantoflach - "trza być w butach na weselu".

W "Kastorze" autor ewidentnie zostawił sobie wiele furtek do dalszych części. Niewykluczone, że po nie sięgnę jeśli będą związane z Krakowem. W przeciwnym razie sobie raczej odpuszczę.

pokaż więcej

 
2018-12-23 14:09:14
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-12-08 06:39:52
Wypowiedział się w dyskusji: Czytnikowe promocje

Zebrałem czytnikowe promocje 20-50 EUR taniej dla szukających prezentu:

http://cyfranek.booklikes.com/post/1816228/swiateczne-promocje-czytnikow-kindle-tolino-i-kobo-o-20-50-eur-taniej

więcej...
 
2018-11-30 21:17:35
Wypowiedział się w dyskusji: Czytnikowe promocje

Kindle Paperwhite 3 w wersji białej w okazyjnej cenie (ok. 490 PLN) i "od ręki":
http://cyfranek.booklikes.com/post/1812917/biala-wersja-kindle-paperwhite-3-znowu-dostepna

więcej...
 
2018-11-19 07:15:00
Wypowiedział się w dyskusji: Czytnikowe promocje

Najnowszy model z rodziny Kindle, tegoroczna premiera - Kindle Paperwhite 4 oferowany jest taniej o 40 EUR w ramach tygodnia Cyber Monday: http://cyfranek.booklikes.com/post/1809505/kindle-paperwhite-4-tegoroczna-nowosc-o-40-euro-taniej

więcej...
 
2018-11-09 20:29:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

"Nie było to „do widzenia”, tylko „do zobaczenia”." - co Autor miał na myśli? Jakoś nie mogę zatrybić, czym się różni "do widzenia" od "do zobaczenia". Takie podejście do języka mnie irytuje, ale to tylko jeden z przykładów. Generalnie książka sprawia wrażenie pisaniny dla pisaniny. Z takim wnioskiem skończyłem książkę, choć sam się sobie dziwię, że dotrwałem do... "Nie było to „do widzenia”, tylko „do zobaczenia”." - co Autor miał na myśli? Jakoś nie mogę zatrybić, czym się różni "do widzenia" od "do zobaczenia". Takie podejście do języka mnie irytuje, ale to tylko jeden z przykładów. Generalnie książka sprawia wrażenie pisaniny dla pisaniny. Z takim wnioskiem skończyłem książkę, choć sam się sobie dziwię, że dotrwałem do końca.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
770 349 2388
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (21)

Ulubieni autorzy (13)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (126)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd