katala 
Kobieta. Matka. Żona. Książki czytam nałogowo od bardzo dawna. Cenię dobrą sensację i obyczaj, literaturę kobiecą, fantastykę, ale w tym starszym wykonaniu. Zdarza mi się czytać książki zupełnie nie w moim guście, głównie po namowach progenitury. Bywa, że mają więcej racji namawiając mnie na lekturę niż ja opierając się. Ale człowiek uczy się przez całe życie. Lubię czytać opinie innych. Te sprzeczne z moimi, niemal tak chętnie jak te, w których znajduję swoje myśli i słowa. Czytam bo lubię.
status: Czytelnik, ostatnio widziany 4 godziny temu
Teraz czytam
  • Leon
    Leon
    Autorzy:
    W mrocznym, zimnym Sztokholmie toczy się bezlitosna gra – Zack jeszcze nigdy nie otarł się tak blisko o śmierć. W SZTOKHOLMIE GRASUJE POTWÓR. Ktoś udostępnił w Internecie film, na którym widać przer...
    czytelników: 305 | opinie: 19 | ocena: 7,42 (78 głosów) | inne wydania: 1
  • Negatyw
    Negatyw
    Autor:
    Nic nie jest takie, jak się wydaje. Rasowy kryminał, który nie da o sobie zapomnieć. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie...
    czytelników: 401 | opinie: 44 | ocena: 7,17 (93 głosy)
  • Trust Again
    Trust Again
    Autor:
    Ona postanowiła skończyć z miłością. On nie chce z niej zrezygnować. Od pierwszej chwili, gdy zobaczyła Spencera Cosgrove, Dawn wiedziała, że ma poważny problem. Spencer jest seksowny, szarmancki i p...
    czytelników: 669 | opinie: 52 | ocena: 7,65 (266 głosów) | inne wydania: 1
  • Wilczyca
    Wilczyca
    Autor:
    Sonia kocha swoją rodzinę. Naprawdę ją kocha, ale poza chwilami, w których jej nienawidzi. A wydawałoby się, że będąc zmiennym wilkiem i córką Alfy swojej watahy, wychowaną wśród siedmiu wybitnie nado...
    czytelników: 181 | opinie: 13 | ocena: 8 (125 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-20 21:18:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2014, Historycznie
Autor:
Cykl: Dama nie kłamie (tom 1)

Przyznam, że myślałam, że będzie lepiej. Szczególnie po pierwszych stronach. Pierwszych kilkudziesięciu, ale potem sens jakoś mi się rozmył w dialogach, które kręciły się wokół w sumie nie wiem czego. I sporej ilości słów, która niewiele ze sobą niosła. Treść pierwszej połowy książki można byłoby streścić w trzech linijkach i wcale nie byłoby to z wielką szkodą dla czytelnika. Przepychanki... Przyznam, że myślałam, że będzie lepiej. Szczególnie po pierwszych stronach. Pierwszych kilkudziesięciu, ale potem sens jakoś mi się rozmył w dialogach, które kręciły się wokół w sumie nie wiem czego. I sporej ilości słów, która niewiele ze sobą niosła. Treść pierwszej połowy książki można byłoby streścić w trzech linijkach i wcale nie byłoby to z wielką szkodą dla czytelnika. Przepychanki słowne, niewiarygodne wręcz słownictwo (pie...rz się, bydlak, obracanie kobiet w bibliotekach, ja pier...ę i inne pojawiające się w rozmowach w kobietami), brak ogólnie znanych z romansów norm zachowania czy w sumie dosyć szczegółowe rozważania bohatera o dniach płodności jego kochanki są na początku ciekawe i w sumie niespotykane, ale potem zaczęły mnie męczyć. Coraz bardziej otoczenie historyczne ginie i w sumie można by całość przenieść w coraz bardziej współczesne czasy, a dla zachowania odrobiny sensu i logiki automobil przerobić na prom kosmiczny.
Trzech mężczyzn w poszukiwaniu spokoju i wytchnienia od nader emocjonującego (dwóch z nich) trybu życia wynajmuje zamek we Włoszech. Trzy kobiety w poszukiwaniu spokoju, ucieczce od wierzycieli wynajmują zamek we Włoszech. Ten sam. Trzy na trzy.
Jeśli to początek cyklu, to podejrzewam, że kolejne części będą o kolejnych parach z trójek. Jeśli tak, to przyznam, że mało odkrywcze i ogólnie rozczarowujące.
Sceny seksu, bo są, nawet kilka, na myśl przywodziły mi Laurens, tylko w takim mocno bardziej odważnym wydaniu. W sumie jakby spojrzeć na całość to ta również, gdzieś ocierała się o autorkę Narzeczonej diabła. Tyle, że w wydaniu ostatnich powieści, a nie tych początkowych.
Mam takie wrażenie, że nic nowego mi ta książka nie zaproponowała. Że w jakimś sensie chciała zaszokować słownictwem, lekkością obyczajów, odrzuceniem konwenansów, ale nie do końca jej się udało. Ciężko przekonać mi się do takiego widzenia świata, jaki pokazała autorka.
A bohaterowie?
Finn, jak przystało na szalonego naukowca jest cudny. Taki do zakochania i polubienia zanim jeszcze pojawił się w książce, choć to właśnie on pojawia się w niej pierwszy. Wielki, nieokrzesany bękart, który mógłby zdobyć serce każdej kobiety.
Aleksandra, i z tą jest gorzej. Maksymalnie wyluzowana, pewna, żeby nie powiedzieć bezczelna i walcząca o siebie i w jakimś sensie o otoczenie. Odrzuca miłość Finna i zdecydowanie odrzuca wszelakie próby namówienia jej na małżeństwo. Miast tego chciałaby mieć pieniądze, dużo pieniędzy, prowadzić swoje życie w przepychu i towarzystwie, a Finna wrzucić do wakacyjnego domku, gdzie bez skrepowania mogliby uprawiać seks. Potem mądrzeje, ale jak dla mnie jest za późno, aby jej uwierzyć.
Facet ma problem.
Pewnie, że pokona opory, ale mnie ta para do końca nie przekonała. Nie widzę miłości, bo chemia a i owszem występuje.
W sumie całość średnia jak dla mnie. Ale zjadliwa na tyle, że spokojnie można jej poświęcić jeden wieczór, bo rzeczywiście czyta się bardzo dobrze.

pokaż więcej

 
2019-01-20 21:14:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2014, Współcześnie romansowo

Trzydziestoośmioletnia prawniczka Sarah opiekuje się nie tylko prawnie, wiekowym Stanleyem, który uczynił z zarabiania pieniędzy swoje motto życiowe. Zgubił swoje miłości, nie miał dzieci, wnuków. Całe życie zarabiał pieniądze. W testamencie zapisuje Sarah pieniądze, które pozwalają jej na zakup jego ukochanego domu. Spadek otrzymuje w wyraźnym poleceniem - ma być szczęśliwa.
Sarah w sumie...
Trzydziestoośmioletnia prawniczka Sarah opiekuje się nie tylko prawnie, wiekowym Stanleyem, który uczynił z zarabiania pieniędzy swoje motto życiowe. Zgubił swoje miłości, nie miał dzieci, wnuków. Całe życie zarabiał pieniądze. W testamencie zapisuje Sarah pieniądze, które pozwalają jej na zakup jego ukochanego domu. Spadek otrzymuje w wyraźnym poleceniem - ma być szczęśliwa.
Sarah w sumie jest szczęśliwa. Sześćdziesiąt godzin tygodniowo w satysfakcjonującej pracy, w weekendy w związku z zabójczo przystojnym Philem, w małym mieszkanku, które choć może nie najładniejsze, lubi, a może się do niego przyzwyczaiła. Tyle, że pewnego dnia, w dzień śmierci Stanleya zaczyna jej znacznie mocniej niż dnia poprzedniego czegoś brakować. A kiedy Phil lekko odmawia jej kilku minut spotkania – bo to nie ich weekend, coś w niej zaczyna pękać.
Książkę, jak dla mnie czytało się ciężko. Głównie pewnie z powodu ciężkich, długich i niestety niejednokrotnie powtarzanych rozważań. A już rozważania w temacie Phila kręcą się wokół jednego. W sumie czasami miałam wrażenie, że czytam cały czas to samo, a bohaterka ma standardowy zestaw rozważań, którym raczy mnie co chwila. Miałam wrażenie przeładowania tekstu czynnościami dnia codziennego, które tutaj podane są jak w sprawozdaniu… Ciężko więc, aby wywoływały jakieś silniejsze odczucia czy emocje. Nawet kłótnie bohaterów, może pseudo kłótnie, podane są na tym samym talerzu. Monotonia życia, przeżyć i przemyśleń.
Denerwowało mnie nazywanie Sarah „młodą kobietą” niemal częściej niż wymienianie jej z imienia. Nie w sensie, że ujmuję młodości trzydziestoośmiolatce, ale brzmiało to wyjątkowo „drętwo” i niepasująco. Przyznam, że na początku gdy czytałam, że młoda kobieta podeszła do… to zastanawiałam się jaka młoda kobieta? Która? I gdzie do diaska jest Sarah? Irytująco w scenach bardzo ładnych, które dla bohaterów znaczyły wiele, brzmiały określenia młoda prawniczka, przystojny architekt. Przypominały mi się od razu wypracowania ze szkoły podstawowej w których robiło się wszystko, aby uniknąć powtórzeń. Być może właśnie taki styl, taka dbałość o słowa, umniejszyła dbanie o bohaterów. Przyznam, że nie wyczułam zbytniego przywiązania autorki do nich. Ot, dystans i opowiedziana reporterskim okiem historia, z zachowaniem szczegółów – choćby kulinarnych czy około naprawczych-samochodowych, tydzień po tygodniu, dzień po dniu. Ja bym określiła sposób opowiadania jako bezpłciowy, bezemocjonalny, bez wyrazu.
Historia miłosna?
Trochę tak.
Bohaterowie poznają się kiedy każdy z nich jest w związku. Nie do końca spełnionym, ale trwającym. Ona tkwi w czteroletnim związku weekendowym, on ma od czternastu lat partnerkę z którą dzieli życie prywatne i zawodowe. Jeff wkracza na scenę w drugiej części książki, ale czy rozbija świat Sarah?
Nie przekonała mnie sfera emocjonalna tej książki. Może nie oczekuję skakania pod sufit i przenoszenia gór z powodu pierwszego pocałunku, ale relacje między bohaterami bardziej przypominały suchą wymianę informacji niż zaangażowanie. Wyrafinowanie? Brak emocji? Aż nie chce się wierzyć, że ludzi koło czterdziestki nie stać na nic więcej.
Denerwowali mnie ze swoim oczekiwaniem na czas kiedy coś się stanie i będą wolni. Mieli szczęście, bo Phil wziął sobie do łóżka cycatą nastkę, a partnerka Jeffa zostawiła go. Kto wie co by było gdyby to połówki bohaterów pośrednio nie zadecydowały o ich przyszłości.
Przyznam, że romansowo znudziła mnie ta książka. Najciekawsza wydawała się historia prababki Sarah. Kobiety, która porzuciła męża i dzieci dla przypadkowo spotkanego francuskiego markiza. I co ważne była z nim szczęśliwa.
I tyle.
Chyba nie ma szans, abyśmy z Panią Steel zawarły bliższą znajomość. I podejrzewam, że to nie tylko może być kwestia tłumaczenia. Przeczytałam, ale z niemałym trudem.

pokaż więcej

 
2019-01-20 20:53:15
Ma nowego znajomego: Henioo
 
2019-01-19 11:20:48
Ma nowego znajomego: izabela81
 
2019-01-18 12:08:49
Ma nowego znajomego: Blaszka
 
2019-01-17 21:53:08
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Zack Herry (tom 2) | Seria: Herkules
 
2019-01-17 21:52:33
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
Cykl: Begin Again (tom 2)
 
2019-01-17 21:51:55
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2019-01-17 19:22:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2013, Współcześnie romansowo
Autor:
 
2019-01-17 18:41:35
Ma nowego znajomego: Wileta
 
2019-01-17 18:39:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Trup się ściele
Cykl: Erlendur Sveinsson (tom 5) | Seria: Mroczna Seria

To moje trzecie spotkanie z komisarzem Erlendurem i jego zespołem detektywów z Reykjaviku. Spotkanie w klimacie Świąt Bożego Narodzenia i tragicznej zbrodni popełnionej na mężczyźnie przebranym w strój Świętego Mikołaja. Mężczyźnie, którego wiele lat temu definiował głos, którego użyczał chórowi chłopięcemu.
Kolejny dobry kryminał w wydaniu skandynawskim.
Bardzo brutalny obraz świata: gwałty,...
To moje trzecie spotkanie z komisarzem Erlendurem i jego zespołem detektywów z Reykjaviku. Spotkanie w klimacie Świąt Bożego Narodzenia i tragicznej zbrodni popełnionej na mężczyźnie przebranym w strój Świętego Mikołaja. Mężczyźnie, którego wiele lat temu definiował głos, którego użyczał chórowi chłopięcemu.
Kolejny dobry kryminał w wydaniu skandynawskim.
Bardzo brutalny obraz świata: gwałty, pedofilia, kradzieże, prostytucja, zdrady zyskują na dramatyzmie przez osadzenie w czasie świątecznym. Dookoła święta, a w hotelu, wokół, czy nawet w sercu głównego bohatera, brak jest tego klimatu. Każdy goni swoje demony, każdy ma swoje racje. Ale święta to trudny czas i bohaterowie radzą sobie tak jak potrafią. Erlendur wynajmuje mały pokoik w hotelu broniąc się przed koniecznością powrotu do pustego domu. Elinborg żyje w cieniu procesu ojca znęcającego się nad dzieckiem i świątecznych wypieków. Poszukujący starych płyt chórów chłopięcych Brytyjczyk, który tylko na kilka dni zawitał do zimnego miasta.
Indridason przyzwyczaił nas do wolnego rozpracowywania sprawy. Do wątku kryminalnego, który jest równie ważny jak wpisane w niego poboczności: losy córki głównego bohatera, prywatne życie pracowników hotelu czy jego gości. Każdy w tej powieści zasługuje na szacunek i każdemu autor udziela głosu. Znakomite połączenie tych dwóch elementów sprawia, że Głos czyta się znakomicie. Wolno, może niekiedy monotonnie, ale konsekwentnie dążąc do odkrycia tajemnicy razem z Erlendurem i jego zespołem.
Bardzo się cieszę na kolejne spotkanie z autorem i jego bohaterami.
Polecam.

pokaż więcej

 
2019-01-17 18:35:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Twoja książka, moja opinia

Właściwie w momencie kiedy zgodziłam się przeczytać i napisać kilka słów o Traktacie o marionetkach, wiedziałam, że to będzie jedno z trudniejszych zadań, jakie mi się ostatnio trafiły. Zadanie rozłożone na kilka dni, ale na dzień dzisiejszy wykonany w formule dla mnie przyjętej i jedynie wykonalnej.
Całe życie uciekałam od poezji. I już nie ważne, czy ktoś nie nauczył mnie zainteresowania nią...
Właściwie w momencie kiedy zgodziłam się przeczytać i napisać kilka słów o Traktacie o marionetkach, wiedziałam, że to będzie jedno z trudniejszych zadań, jakie mi się ostatnio trafiły. Zadanie rozłożone na kilka dni, ale na dzień dzisiejszy wykonany w formule dla mnie przyjętej i jedynie wykonalnej.
Całe życie uciekałam od poezji. I już nie ważne, czy ktoś nie nauczył mnie zainteresowania nią czy rzeczywiście, w moim przypadku to zbyt odległa forma przekazu, ale tak było i być może właśnie dlatego nadal dla mnie to bardzo trudna forma przekazu, bardzo emocjonalna, bardzo angażująca i bardzo wymagająca. Przepełniona uczuciami i oczekująca uczuć.
O dziwo, Traktat o marionetkach, nie pokonał mnie. Nie umiem powiedzieć ile z zamysłu autora pojawiło się w mojej interpretacji, ile odebrałam choćby na pograniczu stanu akceptowalnego, ale prawda jest taka, że przeczytałam. I spróbowałam zrozumieć. I nie wiem czy właściwie, ale akurat ta poezja wydała się bliska mnie samej. Bardzo szczera, niekiedy nawet brutalna, bezpośrednia, naładowana emocjami. I to niekoniecznie tymi z najlepszej półki. Rozumiem, każdy ma prawo być wściekły, ma prawo negować, nie zgadzać się, ale nie każdy ma odwagę o tym powiedzieć, spróbować ubrać to w słowa, nadać tym słowom wymiar osobisty. Grochmalski ma tę odwagę i siłę, która pokazuje, piętnuje, drażni i niepokoi. Ale co dla mnie chyba najważniejsze, wymaga zajęcia osobistego stanowiska. Możesz się zgadzać, możesz krytykować, możesz nawet być obojętny, ale musisz się ustosunkować. Pod kilkoma myślami mogłabym podpisać się obiema rękami, niektóre wydają mi się zbyt silne, zbyt naładowane złością, niektóre wydają mi się bardzo wyważone i właściwe. Różnie.
Anatewka. Śmierć. Moi przyjaciele. Zachwyt. To tak na dzisiaj. Jutro może być zupełnie inny zestaw.
Bardzo dobra szata graficzna. Uzupełniająca i tak samo niedopowiedziana jak niektóre myśli Grochmalskiego.
To dobra lektura. Dobrze zmierzyć się z wizją poety i swoim jej odbiorem.
Polecam. Warto zmierzyć się wizją Grochmalskiego.

pokaż więcej

 
2019-01-17 12:11:16
Ma nowego znajomego: szuwarek
 
2019-01-14 18:37:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Trup się ściele
Cykl: Marek Bener (tom 1)

Przeczytałam Skazę, nabrałam szacunku więc musiałam poszukać czegoś więcej. Znalazłam. Zanim skończyłam pierwszy tom, wypożyczyłam już dwa kolejne.
To dobra książka. Bardzo szybka i w sumie ciekawa. Strony same się przekładały, a jeśli jeszcze czytelnik lubi historie o super bohaterach , to będzie zadowolony. Nawet bardzo, bo Marek Bener to bohater pełną piersią. I choć w jego trudach,...
Przeczytałam Skazę, nabrałam szacunku więc musiałam poszukać czegoś więcej. Znalazłam. Zanim skończyłam pierwszy tom, wypożyczyłam już dwa kolejne.
To dobra książka. Bardzo szybka i w sumie ciekawa. Strony same się przekładały, a jeśli jeszcze czytelnik lubi historie o super bohaterach , to będzie zadowolony. Nawet bardzo, bo Marek Bener to bohater pełną piersią. I choć w jego trudach, kłopotach pomaga mu ktoś trzeci, to nadal trzeba docenić jego siłę, wytrwałość oraz determinację w dążeniu do celu. Choć ja nie przepadam za tym typem bohatera muszę przyznać, że narzekać na Marka nie będę, co najwyżej przymknę oko na jego kolejne wyczyny, bo podejrzewam, że dalej będzie podobnie.
Motyw utraty żony w zaawansowanej ciąży bardzo chwytliwy, ciekawy, a determinacja głównego bohatera, przeplatanie tej historii z dniem codziennym sprawia, że trudno przerwać lekturę.
Nie ukrywam, że niekiedy gubiłam się w koligacjach, powiązaniach i tym co kto robił i co miał na myśli. Bardziej dążyłam do końcowego rozwiązania niż skupiałam się na tym, aby poznać wszystko co do ostatniej kropeczki. I choć nie wiem co mnie czeka w kolejnych częściach, obawiam się, że pleciona przez autora pajęczyna, stanie się coraz większa, coraz bardziej lepka i coraz bardziej dramatyczna.
I chyba można śmiało powiedzieć, że dobrego końca to czytelnik tutaj nie uświadczy.
Podsumowując lekturę Najgorsze dopiero nadejdzie, muszę przyznać, że nie spodziewałam się ani rozmachu, ani formy, ani zainteresowania. Zaskoczona jestem. I w pewien sposób głodna kolejnej części.
To przyzwoity kawałek literatury sensacyjnej.
Polecam.

pokaż więcej

 
2019-01-14 18:36:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Historycznie

Było bardzo szybko. I ciekawie. Nietuzinkowo. Bywały momenty, że nabierałam rumieńców, które wcale nie przechodziły mi tak szybko. Chyba nie tego się spodziewałam. Nie tego oczekiwałam, ale raczej jestem zadowolona. Jak lubię Jeffries, tak tym razem zaskoczyła mnie swoją lekkością w podejściu do życia seksualnego bohaterów, do ich wspólnego, jak i tego, które toczyło się wokół nich.
Nie wiem...
Było bardzo szybko. I ciekawie. Nietuzinkowo. Bywały momenty, że nabierałam rumieńców, które wcale nie przechodziły mi tak szybko. Chyba nie tego się spodziewałam. Nie tego oczekiwałam, ale raczej jestem zadowolona. Jak lubię Jeffries, tak tym razem zaskoczyła mnie swoją lekkością w podejściu do życia seksualnego bohaterów, do ich wspólnego, jak i tego, które toczyło się wokół nich.
Nie wiem czy historia jest prawdopodobna, ale być może, w przypadku takich bohaterów mogło dojść do takiej zmiany, do takiego szaleństwa uczuć, do takiego końca, gdzie niemożliwe stało się realne, a bohaterowie żyją długo i szczęśliwie.
Czy można nauczyć się w tak krótkim czasie gry w karty na takim poziomie? Czy ukryte ostrze w wachlarzu może sprawić tak wiele strachu? Czy Księciunio jest w stanie przyznać się do nieślubnego syna? Mąż bohaterki zdradzał ją czy nie? Kilka pytań na które ciężko odpowiedzieć choćby z odrobiną prawdopodobieństwa, ale akurat na to mogę przymknąć oko, bo jakby nie patrzeć, bohater był draniem, ale stał się cudny, bohaterka miała rozterki, ale on ją ich pozbawił. A na dodatek żyli długo i szczęśliwie. Czy można chcieć czegoś więcej?
Nie pogardziłabym kolejnym romansem historycznym na takim poziomie, a jak uczy doświadczenie czytelnicze, o dobry romans w tej kategorii wcale nie jest łatwo.
Trzeba nabrać dystansu i zacząć czytać.
Polecam.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
447 378 32161
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (388)

Ulubione cytaty (340)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd