Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kalkwerk

Wydawnictwo: Officyna
7,8 (191 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
25
9
41
8
52
7
43
6
16
5
7
4
4
3
1
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Das Kalkwerk
data wydania
ISBN
9788362409020
liczba stron
240
język
polski

W noc wigilijną Konrad zabija swoją żonę. Odnaleziony dwa dni później przez policję, nie stawiając oporu daje się odwieźć do więzienia. Co przywiodło go do tego czynu? Jakie były motywy zbrodni? Okazuje się, że niełatwo na takie pytania odpowiedzieć, a w każdym razie owa wiedza o drugim człowieku jest tylko prawdopodobna, niesprawdzalna, oparta wyłącznie na domyśle. Tak też pojmuje ją...

W noc wigilijną Konrad zabija swoją żonę. Odnaleziony dwa dni później przez policję, nie stawiając oporu daje się odwieźć do więzienia.

Co przywiodło go do tego czynu? Jakie były motywy zbrodni? Okazuje się, że niełatwo na takie pytania odpowiedzieć, a w każdym razie owa wiedza o drugim człowieku jest tylko prawdopodobna, niesprawdzalna, oparta wyłącznie na domyśle. Tak też pojmuje ją narrator - ujawniający się zaledwie parę razy na przestrzeni całego utworu - swoją opowieść składa bowiem z okruchów relacji osób należących do wąskiego kręgu znajomych Konrada, relacji często sprzecznych, nawet wykluczających się, nie próbując sugerować, która z nich wydaje mu się bliższa prawdy, wystrzegając się wszelkiego komentarza. W ten sposób zostają zrekonstruowane dzieje małżeństwa Konradów, w którym smutne losy Konradowej, kaleki zdanej od wielu lat wyłącznie na swego opiekuńczego i okrutnego zarazem męża, splotły się z dramatem wewnętrznym Konrada, fanatyka nauk przyrodniczych owładniętego obsesyjną myślą napisania studium naukowego.

Cała historia rozgrywa się w scenerii położonej na uboczu budowli, rozmyślnie nieprzytulnej i niegościnnej, zasłoniętej w dodatku przed oczami ludzkimi murem wysokich krzewów. Ta straszna idylla, jak określa ją Konrad- ma sprzyjać maksymalnej koncentracji i ułatwiać twórczą pracę umysłu, grobowa cisza spowijająca Kalkwerk- umożliwia eksperymenty ze słuchem, będącym przedmiotem planowanego studium.

"Kalkwerk" Thomasa Bernharda, wybitnego współczesnego pisarza austriackiego, nie jest lekturą łatwą- sprawi jednak na pewno sporo satysfakcji Czytelnikom chętnie sięgającym po ambitną prozę psychologiczną.

 

źródło opisu: http://www.officyna.com.pl/ksiazka-kalkwerk

źródło okładki: http://www.officyna.com.pl/ksiazka-kalkwerk

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 148
Literutopia | 2013-03-01
Przeczytana: luty 2013

Recenzja pochodzi z mojego bloga http://literutopia.blogspot.com

Dziś kilka słów o książce Kalkwerk Thomasa Bernharda. Do tej pory nie miałam okazji przeczytać utworu podobnego do tej książki, tak więc moja ocena będzie mam nadzieję niezakłócona porównaniami i świeża.

Książka rozpoczyna się informacją, że Konrad, mieszkaniec Kalkwerk zabija swoją żonę, inwalidkę od wielu lat przykutą do wózka.Tak właściwie jest to jedyna pewna w tym utworze informacja. Nie wiadomo w jaki sposób Konrad zabił swoją żonę.

"... u Lannera mówi się, że Konrad uśmiercił swoją żonę dwoma strzałami, u Stieglera jednym jedynym strzałem, u Gmachla trzema, a u Laski, że wieloma strzałami. Jasne, że do tej pory poza biegłymi sądowymi, jak można przypuszczać, nikt nie wie, iloma strzałami zabił Konrad swoją żonę..."


W książce Kalkwerk nie ma nic pewnego, niczego nie wiemy na sto procent. Wszystko jest jednym wielkim przypuszczeniem, właściwie, jeśli miałabym nadać tej książce tytuł, brzmiałby on: Domniemanie. Jedynymi źródłami informacji o Konradzie i jego żonie, są stwierdzenia, pochodzące od nijakiego Wiesera, Hollera i Fro. Ci zaś, przedstawiają różne wersje wydarzeń i czytelnik nie może w żaden sposób doszukać się jedynych, słusznych wniosków.

W książce nie ma ani jednego dialogu, tekst jest jednym ciągiem, bez podziału na rozdziały. Powiedzieć, że Kalkwerk jest książką łatwą, byłoby niedomówieniem. Jest to utwór ambitny, przeznaczony bardziej dla koneserów gatunku, niż zwyczajnych, nastawionych na komercyjne treści czytelników. Wielokrotnie w tekście zwodzi nas zawiłość i niemożność oddzielenia autentycznych zdarzeń od plotek i przeinaczeń.

"...zapewniał, że Kalkwerk jest do sprzedania, potem nagle nie chciał znowu nic słyszeć o sprzedaniu Kalkwerk Konradowi, a przy tym wciąż groził, że chyba sprzeda Kalkwerk, ale nie Konradowi, potem znowu obiecywał, że Kalkwerk sprzeda wyłączenie Konradowi, jednego dnia zapewniał Konrada, że sprzeda Kalkwerk, następnego dnia znowu cofał zapewnienie, ale nie chciał nic słyszeć o jakimś danym Konradowi zapewnieniu..."

Cała książka utrzymana jest właśnie w podobnym do powyższego klimacie. Czytelnik ma wrażenie, że autor chce mu zamiar zrobić wodę z mózgu, ale w przyjemny i niezwykle zabawny sposób. Kalkwer samo w sobie pozbawione jest humoru, ale w trakcie czytania bezwiednie na moich ustach gościł uśmiech. Zastanawiałam się, co jeszcze zdoła wymyślić autor i jak udało mu się samemu nie pogubić w tej skomplikowanej historii. Utwór Bernharda wymaga niezwykłego zrozumienia, takiej historii nie pisze się na poczekaniu, jest wyjątkowo przemyślana a jednocześnie skomplikowana do granic możliwości.

Czytając, wręcz błagałam, aby w końcu ktoś powiedział mi, jak zginęła Konradowa i czy aby napewno Konrad miał z tym coś wspólnego. Otaczający go ludzie, tacy jak Wieser, czy Fro, już na samym początku utracili moje zaufanie i szczerze mówiąc, gdybym spotkała ich na ulicy, rozgorzała by między nami zaciekła dyskusja, dotycząca kwestii ludzkiej prywatności.

Kalkwerk w pewnym sensie odstaje całkowicie od gatunków, które mogę uznać za ciekawe i wciągające, niemniej jednak ta książka coś w sobie ma. Tym czymś jest przede wszystkim innowacyjność, taka, której do tej pory nie miałam okazji posmakować. Chylę czoła przed autorem, który zdecydował się stworzyć indywiduum literackie, pomijając możliwość znalezienia szerokiego grona odbiorców. Mówię to z pełną świadomością, gdyż wiem, że ta książka nie zalicza się do grona utworów, które znajdą rzesze zadowolonych odbiorców. Jest trudna, skomplikowana, na swój sposób ciekawa i przede wszystkim inna, niż do tej pory mi znane. Wywołała we mnie sprzeczne uczucia, nie wiem, czy mi się podobała, czy też nie. Właściwie niczego już nie jestem pewna. Tak działa Kalkwerk, tak działa domniemanie...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Opowieść wigilijna

Osobiście uważam, iż Święta Bożego Narodzenia są świętem sprzedanym, czysto marketingowym, to już nie jest to samo co kiedyś. Czytając więc ''Opowieść...

zgłoś błąd zgłoś błąd