Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kopista Bartleby. Historia z Wall Street

Tłumaczenie: Adam Szostkiewicz
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Wielcy Pisarze w Nowych Przekładach". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Sic!
7,42 (114 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
15
8
33
7
41
6
12
5
7
4
0
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bartleby, the Scrivener: A Story of Wall-street
data wydania
ISBN
9788360457870
liczba stron
154
słowa kluczowe
klasyka obca,
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
hunter

Z dodatkiem esejów: Bartleby albo formuła / Gilles Deleuze'a ; w przekł. Grzegorza Jankowicza. Bartleby, czyli O przypadkowości / Giorgio Agambena ; w przekł. Sławomira Królaka.

 

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (264)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 714
utracjusz | 2015-12-16
Na półkach: Przeczytane

Właściwą nowelę polecam wszystkim, bo jest intrygująca, niepokojąca i opowiada o buncie, którego otwarty niejako charakter stanowi pole do popisu dla tych, którzy będą weń usiłowali wlać jakąś treść.
No właśnie. Opowiadaniu towarzyszą dwa eseje. Zdążyłem już zapomnieć, co dzieje się, gdy daje się filozofom czytać literaturę piękną. Być może należałoby im tego zabronić. Efektem jest próba wtłoczenia każdego, najmniejszego nawet skrawka materii literackiej "Kopisty" w obowiązujące kategorie, dopasowania treści powieści do gotowych teorii, czy to filozoficznych, czy psychologicznych, arbitralny podział występujących tu elementów literackich wedle ścisłych reguł.
Problem bierze się oczywiście stąd, że stopniowo, wraz z rozwojem nauki, kolejne dziedziny wiedzy przechodziły przez wieki z koszyka filozofii, matki nauki, do nowo tworzonych własnych koszyczków. W końcu filozofom pozostał tylko język i, w naturalnej konsekwencji, literatura, nad którą znęcają się odtąd bez litości.
Pierwszy...

książek: 914
luelle | 2016-01-12
Przeczytana: 12 stycznia 2016

Uwielbiam takie książki. "Kopista Bartleby" wchłaniał mnie stopniowo, od lekkiego zaciekawienia (nowy tekst), przez rozbawienie (absurdalne sytuacje, komiczne konsekwentne "wolałbym nie" Bartleby'ego, postępująca dezorientacja adwokata) i wzrastające zaintrygowanie, zaskoczenie kierunkiem rozwoju sytuacji (coraz mniej ruchów mógł wykonać zarówno kopista, jak i adwokat), aż do zaniepokojenia (tragizm położenia Bartleby'ego) i kulminacyjnego punktu: niedowierzania, zaskoczenia, wstrząsu. I ten język! Składnia cudowna, zdania, które czytałam kilka razy (nie wszystkie, nie), żeby je dobrze pojąć albo po prostu dłużej smakować. Żadne tam zdania pojedyncze przyśpieszające bieg zdarzeń, byleby się tylko coś działo. A na koniec - poszukiwanie drugiego dna.
Genialna rzecz.
Natomiast ominęłam dodatek, czyli dwa eseje. Na razie... "wolałabym nie" :)

książek: 2136
Agnieszka | 2014-09-16
Na półkach: Przeczytane, Własne, 2014
Przeczytana: 11 września 2014

Bartleby . Kopista . Pojawił się nie wiadomo skąd i zniknął zostawiając nas ze swym enigmatycznym „ wolałbym nie „ .

Cóż za zwodniczo niepozorna lektura . Powieść , właściwie nowela lub dłuższe opowiadanie , zaczyna się niczym u Dickensa . Kancelaria , która z łatwością mogłaby być miejscem akcji jednej z jego powieści a sami kopiści przypominają bardziej karykatury niż prawdziwych ludzi. A Bartleby ? Początkowo pracuje jak szalony , dniami i nocami wypełnia swe obowiązki aż do momentu , w którym poproszony przez swego pracodawcę o wykonanie dodatkowej pracy , odpowiada cichym lecz stanowczym „ wolałbym nie „ . Od tej pory reaguje w ten sposób na wszystko , na prośby i groźby , na ofertę podwyżki , wspólnego mieszkania , poprawy swego losu . Ta , powtarzana niczym mantra odpowiedź burzy spokój ducha pracodawcy jak i ustalony w biurze ład.

Bartleby odpowiada enigmatycznie i milczy. A jego milczenie jest niewzruszone i odgradza go od wszystkiego i wszystkich niczym ceglany...

książek: 1535
Mateusz | 2011-01-02
Na półkach: Przeczytane

Nie wiem nawet czy jest sens próbować oddać siłę tego opowiadania. Pomimo prostoty domaga się dłuższego tekstu w ramach odpowiedzi.
Największe zaskoczenie literackie od lektury Kafki. Warto. Po prostu.

książek: 132
monyku | 2012-12-02
Na półkach: Przeczytane

co do esejów dodanych do tego wydania, to nawet mój prof. z literatury stwierdził, że ich nie rozumie: "chyba jestem za głupi". co do samego opowiadania - wzrastające społeczeństwo konsumpcjonizmu, do którego nie chce przynależeć Bartleby. Wiadomo jak kończy, stąd wniosek - nie można żyć nie stosując się do panujących zasad tego świata, bunt nie ma sensu i kończy się tylko i zawsze tragicznie.

książek: 264
kipog | 2012-02-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 lutego 2012

Ciekawa, trochę tajemnicza jak Poe, ale z drugiej strony absurdalna i groteskowa, ale jednocześnie smutna i melancholijna. Ciężko połączyć takie uczucia w jedno - Melvilowi się udało. Piszę tylko o noweli Bartleby bo tylko to opowiadanie czytałem.

książek: 42
Musicus | 2015-12-10
Na półkach: Posiadam, Przeczytane

Perła. Słowa- "wolałbym nie" Na zawsze wryły mi się do głowy.

książek: 458
Adrian | 2013-11-09
Na półkach: Przeczytane

Opinia? Wolałbym nie wyrażać

książek: 237
masej | 2016-02-24
Na półkach: Przeczytane

Wolałbym nie.

książek: 61
nangnak | 2016-11-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: grudzień 2015
zobacz kolejne z 254 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Biblioteka Borgesa

Co by tu przeczytać? Czasem, pomimo istnienia wielu źródeł inspiracji i czytelniczych rekomendacji, takich jak chociażby lubimyczytać.pl, i tak odczuwamy pewien niedosyt informacyjny. Poszukujemy nowych tytułów, nowych poleceń, nowych pomysłów. Hmm... dlaczego by nie zwrócić się o pomoc do dawnych czytelników? 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd