Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Hołd dla mroku

Tłumaczenie: Andrzej Sawicki
Cykl: Cienie pojętnych (tom 4) | Seria: Fantasy
Wydawnictwo: Rebis
7,51 (185 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
18
9
27
8
44
7
63
6
21
5
6
4
2
3
2
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Salute the Dark
data wydania
ISBN
9788375105926
liczba stron
464
słowa kluczowe
steampunk
język
polski
dodał
Konował

Żądny krwi czarownik Uctebri zdobył wreszcie Szkatułę Cienia i może rozpocząć mroczny rytuał, który ma przynieść nieśmiertelność władcy osowców. Jednak Uctebri ma własne plany tak wobec imperatora, jak i Imperium. Wielkie armie osopodobnych kontynuują zwycięski pochód. Przywódca siatki szpiegów Stenwold Maker musi zdecydować, na których ze swoich sojuszników może naprawdę liczyć. Tym razem...

Żądny krwi czarownik Uctebri zdobył wreszcie Szkatułę Cienia i może rozpocząć mroczny rytuał, który ma przynieść nieśmiertelność władcy osowców. Jednak Uctebri ma własne plany tak wobec imperatora, jak i Imperium.
Wielkie armie osopodobnych kontynuują zwycięski pochód. Przywódca siatki szpiegów Stenwold Maker musi zdecydować, na których ze swoich sojuszników może naprawdę liczyć. Tym razem bowiem wojska Imperium nie zatrzymają się, dopóki nie zdobędą Kolegium, rodzinnego miasta Stenwolda.

Mistrz broni Tisamon staje przez straszliwym wyborem. Musi opuścić przyjaciół oraz córkę i doznać wielu upokorzeń, żeby w zamian stanąć przed imperatorem z ostrzem w dłoni. Jednak czy kieruje nim naprawdę wyłącznie honor czy może inna, złowieszcza siła?

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 523
grendella | 2013-02-21
Na półkach: Posiadam

W Hołdzie dla mroku Tchaikovsky zręcznie splata wątki zarysowane w poprzednich częściach, prowadząc nas do spektakularnego finału. Modliszkopodobny Tisamon zmierza w kierunku stolicy Imperium Os, w ślad za nim podąża jego córka, Tynisa. Ważec Salma i jego partyzancka armia nadal prowadzą wojnę podjazdową z najeźdźcą, jednak przed nimi ważna bitwa. W miastach mrówców, pszczelców i pająków kontrolowanych przez osowców wrze, a wojna toczy się na bardzo wielu frontach. Tajemnicza szkatuła pełna złowrogiej prastarej magii, wokół której osnuta była fabuła poprzedniej części, trafiła w dość podłe ręce i może wyrządzić wiele zła, jeśli coś lub ktoś nie pokrzyżuje planów jej przewrotnego właściciela. Wszystkie te elementy (i jeszcze kilka innych) udaje się autorowi zgrabnie połączyć, brawurowo przerzucając nas z jednej lokalizacji do kolejnej i tworząc powieść, w której dzieje się dużo, szybko, i momentami dość zaskakująco.

W poprzedniej notce, wspominałam o niezwykle interesującym świecie przedstawionym, w którym stara, powiedzmy przedindustrialna, magia przeplata się z nowinkami technicznymi. Tu z kolei chciałabym podkreślić, że to chyba najmocniejsza strona wszystkich powieści, a Tchaikovsky cierpliwie ten świat nadbudowuje, dodaje barw elementom, które były nieco bledsze, nie zapomina o szczegółach dotyczących poszczególnych ras. Podobnie dzieje się z bohaterami, którzy również nabierają wyrazistości i którzy coraz bardziej mnie przekonywali. Autor nie szczędzi czytelnikom wstrząsów, bezlitośnie, choć trzeba mu to przyznać spektakularnie, uśmiercając postaci, z którymi zdążyliśmy się już zżyć. Może nie są to wstrząsy tak silne jak u George’a R.R. Martina, ale sugeruję zbytnio się do bohaterów i bohaterek nie przywiązywać. O ile potraficie tego nie robić.

Wojna z Imperium Os, w którym dochodzi do istotnej zmiany wart na szczycie, dobiegła niby końca, ale pokój nie będzie łatwy. Mimo rozejmu niebezpieczeństwa wciąż wydają się czyhać tuż za rogiem Kolegium, a traktaty podpisuje się przecież głównie po to, by je łamać. Wiadomo, że ciąg dalszy nastąpi. A jednak mam przeczucie, że raczej powstrzymam swój czytelniczy apetyt i poprzestanę na jakiś czas przy tetralogii złożonej z pierwszych czterech tomów cyklu. Owszem, uśmierconych bohaterów można zastąpić nowymi, owszem wojna ze złem może nadal się toczyć, ale niepokoi mnie, że wszystko, co nastąpi dalej może okazać się wtórne, że to co najważniejsze i najlepsze zostało już przez autora powiedziane. Tchaikovsky jest pisarzem płodnym i zdyscyplinowanym, publikuje dość regularnie, a jego zamysł, o ile się nie mylę, jest taki, by tworzyć połączone ze sobą mini-cykle, które będą rozwijały inne wątki tej opowieści. Może to i dobry pomysł.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ferdydurke

Uczynienie z takiej książki, która sama krytykuje narzucanie i sterowanie osobowością, lektury szkolnej to absurd. To, że wielu uczniów przeczyta ją,...

zgłoś błąd zgłoś błąd