Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wyprawa Kon-Tiki

Tłumaczenie: Halina Thylwe
Seria: Obieżyświat
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
7,37 (98 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
13
8
25
7
38
6
14
5
5
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Kon-Tiki ekspedisjonen
data wydania
ISBN
8385661891
liczba stron
205
kategoria
literatura faktu
język
polski

Inne wydania

Najpierw Thor Heyerdahl wystąpił z pewną naukową hipotezą: jego zdaniem wiele przemawia za tym, że mieszkańcy Peru w VI wieku naszej ery skolonizowali wyspy Pacyfiku. Nikt jednak nie brał poważnie rozprawy młodego norweskiego uczonego, gdyż dawni Indianie pływali tylko na wątłych tratwach z pni balsy. Uparty Norweg postanowił czynem udowodnić słuszność swego rozumowania, wypuszczając się na...

Najpierw Thor Heyerdahl wystąpił z pewną naukową hipotezą: jego zdaniem wiele przemawia za tym, że mieszkańcy Peru w VI wieku naszej ery skolonizowali wyspy Pacyfiku. Nikt jednak nie brał poważnie rozprawy młodego norweskiego uczonego, gdyż dawni Indianie pływali tylko na wątłych tratwach z pni balsy. Uparty Norweg postanowił czynem udowodnić słuszność swego rozumowania, wypuszczając się na wiernie zrekonstruowanej tratwie śladem legendarnego wodza i boga Kon-Tikiego. W 1947 roku wraz z pięcioma innymi śmiałkami w ciągu 101 dni przepłynął z Peru do archipelagu Tuamotu.
Choć teoria Hayerdahla nadal ma krytyków, nie zmienia to faktu, że książka, która opowiada o jego słynnej wyprawie, jest pasjonująca i należy do klasyki literatury podróżniczej. Tchnie atmosferą pionierskiej przygody, fantazją młodości i duchem odwagi.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 862
Agniecha | 2011-11-20
Przeczytana: 20 listopada 2011

Znany na całym świecie podróżnik i odkrywca, Norweg z pochodzenia – Thor Heyerdahl, stał się wzorem dla wszystkich miłośników podróży, także tych morskich po jego wyprawie na tratwie Kon-Tiki po wodach Pacyfiku. Mając na celu obalenie powszechnej opinii o niemożności przebywania przez starożytnych sporych odległości na tratwach dokładnie spisał wszystkie szczegóły wyprawy, a książkę nadał tytuł „Wyprawa Kon-Tiki”. Swoją pracę uzupełnił także filmem dokumentalnym „Kon-Tiki”, który nakręcił wraz z towarzyszami podróży, a który w 1952 roku zdobył statuetkę Oscara za najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny roku. Zarówno książka, jak i film, zostały wznowione dzięki Wydawnictwu Mayfly, i stały się jednym z wydań z cyklu 360o Człowiek na krawędzi.
W kwietniu 1947 roku Thor Heyerdahl wyruszył w niezwykłą studniową podróż po Pacyfiku, chcąc udowodnić, że możliwe jest przebycie szlaku z Peru na Polinezję, jedynie dzięki pomyślnemu wiatrowi i prądowi morskiemu. Zebrał załogę, zebrał fundusze, udało mu się zdobyć także pnie balsy, które były idealnym i jednocześnie jedynym tworzywem, z którego można było stworzyć tratwę i przeżyć wyprawę. Nie obywało się bez licznych problemów, ale ostatecznie tratwa ochrzczona imieniem „Kon-Tiki” wyruszyła z podróż po niezbadanych wodach oceanu Spokojnego.
Książka „Wyprawa Kon-Tiki” jest dość osobliwym zapisem z podróży szóstki żądnych przygód naukowców. Bez problemów dołączyli oni do Heyerdahla zaintrygowani możliwością przeżycia niesamowitych wrażeń na morzu. Zasadniczo można podzielić ją na cztery części, choć sam film ma ich jedynie trzy. Pierwsza z nich to wprowadzenie do całej podróży. Heyerdahl serwuje nam kilka historycznych informacji na temat samego Kon-Tiki, aby wprowadzić i uzasadnić wybór właśnie jego imienia na nazwę tratwy. Przez całą książkę pojawiają się różnego rodzaju wstawki historyczne. Autor nie omieszka zapoznać czytelnika z historią mijanych przez nich Wysp Wielkanocnych, a także historii powstania wspaniałych rzeźb, które można tam podziwiać. Tego w filmie nie ma, co jest w pełni zrozumiałe.
W dalszej części mamy przygotowania do wyprawy, czyli przede wszystkim problemy wynikające z pozyskaniem funduszy, czy też zdobyciem pni balsy. Samo zdobycie załogi okazało się nie tak trudne, choć jak się okazało później nabycie pozostałych aktywów także obyło się bez większego bólu, gdyż wszyscy chcieli mieć swój udział w tej niezwykłej wyprawie. W filmie natomiast, pozbawiono widza zbędnych elementów. Tutaj wszystko przebiegało bezproblemowo, a sam Heyerdahl wydawał się zapomnieć o tych szczegółach.
Ostatecznie dochodzi do wypłynięcia tratwy, choć i tutaj nie obyło się bez kłopotów, kiedy pozostawiono na lądzie część załogi. Umiejętność komunikacji z innymi okazała się być tutaj bezcenna, choć i o tym nie wspomniano w filmie. Dla wyprawy były to ciężkie chwile, aczkolwiek czytającemu uśmiech wypełza na usta. Później wszystko jednak idzie, względnie, bezproblemowo. Bohaterowie tej ekspedycji relaksowali się na swojej tratwie i nie musieli zbytnio walczyć o przetrwanie, bo jak się okazało nie tylko mieli czym gasić pragnienie- pomimo stęchłej wody, ale też i zaspokajać głód. Ryb tam mieli pod dostatkiem, co okazało się koić i jedno i drugie. Przez całą tą wyprawę z pewnością wiele się nauczyli. Obserwowali niezwykłe morskie stworzenia, a także próbowali ich. Od planktonu, po rekiny, czy koryfeny- będących odmianą delfinów. Dzięki produkcji filmowej możemy zobaczyć je na własne oczy i chyba nic tak nie przerażało jak wieloryby, czy gigantyczne rekiny wielorybie. W filmie pozbawiono nas jednak elementów, które mroziły krew w żyłach, ale nie ma się czemu dziwić, bowiem trudno, żeby odkrywcy mieli możliwość kręcenia filmu, kiedy zmagali się ze sztormami, zwalistymi falami przy rafie koralowej wyspy Raroia, czy choćby pomyśleli o tym, kiedy jeden ze współtowarzyszy wylądował za burtą. Dlatego też, z punktu widzenia filmu wszystko wyglądało dość spokojnie. Dopiero kiedy zagłębiamy się w lekturę odkryjemy z jakimi problemami musieli zmagać się Norwegowie zanim dotarli do docelowego punktu, będącego ostatnią częścią ich podróży.
Heyerdahl przede wszystkim postarał się o to, aby jego reportaż z wyprawy był pełny. Opisywał nie tylko wszelkie wydarzenia, które rozgrywały się na pokładzie. Część z nich prezentowana była w formie zapisów z dziennika pokładowego. Nie zabrakło tutaj także historycznych odniesień do pożywienia, czy też mijanych miejsc. Szczegółowo opisywał otoczenie- lazur wody, gwieździste niebo, czy okropność niektórych ze stworzeń morskich. Oczywiście, tego wszystkiego nie zobaczymy w filmie, przynajmniej nie tak wyraźnie, bowiem nakręcony on został jeszcze w okresie przedwojennym, a to czyni film nie tylko czarno-białym, ale i dość ograniczonym. Nie zarejestrowano tutaj żadnych rozmów- wyjątkiem jest tylko przygrywanie na gitarce, aczkolwiek Heyerdahl stara się na bieżąco wszystko opisywać. Niestety, napisy do filmu nie są zbyt dobrze zsynchronizowane, albo za późno się pojawiają, albo za szybko znikają. W dobie kiedy angielski powinni znać wszyscy, zdarzają się jednak wyjątki. I choć dla mnie było to względnie zrozumiałe, to dla moich towarzyszy w oglądaniu nieszczególnie. Wszystko wynagradzać powinna muzyka Sune Waldimira, i w niektórych momentach naprawdę tak jest. Momentami to ona sygnalizuje nam nadejście niebezpieczeństwa, czy też ukazuje jak beztroskie mają życie na pokładzie tratwy podróżnicy. Jednakże kiedy przychodzi do momentu, w którym bohaterowie lądują na Tahiti i wyskakują dziewczyny tańczące hula, ścieżkę dźwiękową można było sobie darować i pozostawić jedynie możliwość słuchania wspaniałej lokalnej muzyki.
Czytając „Wyprawę Kon-Tiki” ma się wrażenie, że Heyerdahl zna się na tym co robi. Nie wyruszył w wyprawę nieprzygotowany, aczkolwiek już wcześniej miał podobne doświadczenia więc tym razem wiedział co robić. Udało mu się przede wszystkim obalić mity, a także przeświadczenia naukowców, którzy wróżyli niepowodzenie tej misji. Dzięki swoim rozbudowanym opisom udało mu się przenieść czytelnika na pokład Kon-Tiki. Z kolei swoim filmem, którym nakręcił wraz z pozostałą częścią załogi, udało mu się po części zaprezentować kolejne elementy wyprawy. Brakuje w nim wielu elementów, ale jeżeli ktoś chce się z nimi zapoznać, zawsze może sięgnąć do książki. Operowanie kamerą na otwartym morzu nie należało do najłatwiejszych, w szczególności, że tak łatwo było o uszkodzenie sprzętu z powodu zalania. Okazuje się jednak, że Heyerdahl stał się inspiracją dla wielu podróżników, także dla Polaków, którzy już teraz planują powtórzyć sukces Norwega.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziennik pilota bombowca Polskiego 300 Dywizjonu Bombowego

"Przedziwny, prosty i piękny to dziennik, pisany na obczyźnie przez bardzo samotnego, niezbyt chyba docenianego przez swoich, ogarniętego be...

zgłoś błąd zgłoś błąd