Znaczy, tak jak zawsze: pan nie wiedział, ale powiedział.
Najnowsze artykuły
Artykuły„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1
ArtykułyNowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać101
ArtykułyWielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać2
ArtykułyNie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać54
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Karol Olgierd Borchardt

Źródło: By Gdynia 24 - Praca własna, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=9066600
Urodzony: 25.03.1905Zmarły: 20.05.1986
Był synem Hilarego Borchardta, carskiego lekarza wojskowego i Marii z Raczkiewiczów Borchardtowej, urzędniczki; oboje pochodzili z Litwy. W dzieciństwie, po udaniu się jego ojca na wojnę, wraz z matką wyjechał do Paryża. Po powrocie w 1911 do kraju mieszkali w Wilnie, gdzie uczęszczał do szkoły podstawowej, a potem do Gimnazjum Humanistycznego im. Adama Mickiewicza. W wieku 15 lat uczestniczył jako ochotnik w wojnie polsko-bolszewickiej, podczas której został ranny i otrzymał po raz pierwszy Krzyż Walecznych. W 1924 roku zdał maturę i wstąpił na Wydział Prawa Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Rok później rozpoczął naukę w Szkole Morskiej w Tczewie, którą ukończył w roku 1928. 26 grudnia 1928 poślubił pilotkę Karolinę Iwaszkiewiczównę, z którą miał córkę Danutę. Następnie pływał na pasażerskich transatlantykach armatora Gdynia-Ameryka Linie Żeglugowe SA (Gdynia America Line – GAL),pełniąc kolejne funkcje oficerskie. W 1936 roku otrzymał dyplom kapitana żeglugi wielkiej. W 1938 r. rozpoczął pracę w Państwowej Szkole Morskiej w Gdyni, obejmując stanowisko zastępcy komendanta żaglowca szkolnego Dar Pomorza.
Wybuch II wojny światowej zastał go na Darze Pomorza w czasie rejsu szkolnego. Na polecenie władz udał się do Sztokholmu, a potem do Szkocji. Następnie wrócił do GAL-u i pływał na statkach pasażerskich przekształconych w transportowce. Został starszym oficerem polskiego flagowego statku pasażerskiego MS Piłsudski i w listopadzie 1939 r., przeżył jego zatopienie, podczas którego został poważnie ranny w głowę. Po wyleczeniu został starszym oficerem kolejnego transatlantyka, MS Chrobry i w 1940 r. przeżył jego zbombardowanie i zatopienie w kampanii norweskiej. Został ponownie ranny, odnowił mu się ciężki uraz z poprzedniego wydarzenia i wskutek tego stan zdrowia utrudniał mu potem służbę na morzu. Za ewakuację załogi Chrobrego otrzymał ponownie Krzyż Walecznych.
W czasie pobytu w Wielkiej Brytanii, nie mogąc pływać, zaczął pisać opowiadania marynistyczne, które stały się istotą jego twórczości (wszystkie jego książki to zbiory opowiadań). Niemały wpływ na to miał fakt, że doznany uraz głowy spowodował u niego wielomiesięczną, całkowitą bezsenność, z której z trudem go wyprowadzono. Początkowo jednak nie publikował swoich tekstów. Po wyleczeniu w latach 1942‒1945 pracował w różnych instytucjach brytyjskich. Po wojnie był organizatorem, a potem dyrektorem polskiego gimnazjum i liceum morskiego w Landywood w Anglii.
Po odejściu ze szkoły pływał w angielskiej linii żeglugowej. W 1949 roku wrócił do kraju na pokładzie statku MS Batory, pełniąc funkcję starszego oficera. Żona i córka pozostały w Wielkiej Brytanii, co oznaczało separację, pod względem formalnym Karolina Borchardt do końca jego życia pozostała jego małżonką.
W Polsce, uznany ostatecznie za niezdolnego do pływania na statkach z przyczyn zdrowotnych, rozpoczął pracę dydaktyczną w Państwowym Centrum Wychowania Morskiego, następnie uczył w Technikum Rybołówstwa Morskiego w Gdyni (1951‒1954) i w gdyńskiej Szkole Rybołówstwa Morskiego (1954‒1968). 1 września 1968 roku, po połączeniu Szkoły Rybołówstwa Morskiego z Państwową Szkołą Morską, powstała Wyższa Szkoła Morska w Gdyni, w której wykładał aż do przejścia na emeryturę w listopadzie 1970.
W Gdyni dostał przydział mieszkania w składającej się z dwu pomieszczeń „nadbudówce” (nazwanej przez Borchardta „Siódmym niebem”),umieszczonej na dachu odebranej przedwojennym właścicielom willi w Kamiennej Górze. Obecny właściciel rozbudował willę, tworząc na miejscu tej nadbudówki dodatkowe piętro, tak że obecnie tylko odtworzony z pietyzmem w Muzeum Obrony Wybrzeża gabinet kpt. Borchardta przypomina minione czasy.
Od 1958 roku publikował artykuły w czasopismach „Morze”, „Tygodnik Morski”, „Litery”. W 1960 roku wydał książkę Znaczy Kapitan, która cieszyła się dużą popularnością i przyniosła autorowi wiele nagród i wyróżnień. Pozycja ta była wielokrotnie wznawiana i przekładana na języki obce.
Do innych jego zainteresowań należały plastyka, malarstwo akwarelowe i rzeźba. Brał udział w programach telewizyjnych Gawędy wilków morskich i Latający Holender.
Zmarł w 1986 roku i został pochowany na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni (kwatera 53-22-17).
Wybuch II wojny światowej zastał go na Darze Pomorza w czasie rejsu szkolnego. Na polecenie władz udał się do Sztokholmu, a potem do Szkocji. Następnie wrócił do GAL-u i pływał na statkach pasażerskich przekształconych w transportowce. Został starszym oficerem polskiego flagowego statku pasażerskiego MS Piłsudski i w listopadzie 1939 r., przeżył jego zatopienie, podczas którego został poważnie ranny w głowę. Po wyleczeniu został starszym oficerem kolejnego transatlantyka, MS Chrobry i w 1940 r. przeżył jego zbombardowanie i zatopienie w kampanii norweskiej. Został ponownie ranny, odnowił mu się ciężki uraz z poprzedniego wydarzenia i wskutek tego stan zdrowia utrudniał mu potem służbę na morzu. Za ewakuację załogi Chrobrego otrzymał ponownie Krzyż Walecznych.
W czasie pobytu w Wielkiej Brytanii, nie mogąc pływać, zaczął pisać opowiadania marynistyczne, które stały się istotą jego twórczości (wszystkie jego książki to zbiory opowiadań). Niemały wpływ na to miał fakt, że doznany uraz głowy spowodował u niego wielomiesięczną, całkowitą bezsenność, z której z trudem go wyprowadzono. Początkowo jednak nie publikował swoich tekstów. Po wyleczeniu w latach 1942‒1945 pracował w różnych instytucjach brytyjskich. Po wojnie był organizatorem, a potem dyrektorem polskiego gimnazjum i liceum morskiego w Landywood w Anglii.
Po odejściu ze szkoły pływał w angielskiej linii żeglugowej. W 1949 roku wrócił do kraju na pokładzie statku MS Batory, pełniąc funkcję starszego oficera. Żona i córka pozostały w Wielkiej Brytanii, co oznaczało separację, pod względem formalnym Karolina Borchardt do końca jego życia pozostała jego małżonką.
W Polsce, uznany ostatecznie za niezdolnego do pływania na statkach z przyczyn zdrowotnych, rozpoczął pracę dydaktyczną w Państwowym Centrum Wychowania Morskiego, następnie uczył w Technikum Rybołówstwa Morskiego w Gdyni (1951‒1954) i w gdyńskiej Szkole Rybołówstwa Morskiego (1954‒1968). 1 września 1968 roku, po połączeniu Szkoły Rybołówstwa Morskiego z Państwową Szkołą Morską, powstała Wyższa Szkoła Morska w Gdyni, w której wykładał aż do przejścia na emeryturę w listopadzie 1970.
W Gdyni dostał przydział mieszkania w składającej się z dwu pomieszczeń „nadbudówce” (nazwanej przez Borchardta „Siódmym niebem”),umieszczonej na dachu odebranej przedwojennym właścicielom willi w Kamiennej Górze. Obecny właściciel rozbudował willę, tworząc na miejscu tej nadbudówki dodatkowe piętro, tak że obecnie tylko odtworzony z pietyzmem w Muzeum Obrony Wybrzeża gabinet kpt. Borchardta przypomina minione czasy.
Od 1958 roku publikował artykuły w czasopismach „Morze”, „Tygodnik Morski”, „Litery”. W 1960 roku wydał książkę Znaczy Kapitan, która cieszyła się dużą popularnością i przyniosła autorowi wiele nagród i wyróżnień. Pozycja ta była wielokrotnie wznawiana i przekładana na języki obce.
Do innych jego zainteresowań należały plastyka, malarstwo akwarelowe i rzeźba. Brał udział w programach telewizyjnych Gawędy wilków morskich i Latający Holender.
Zmarł w 1986 roku i został pochowany na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni (kwatera 53-22-17).
7,6/10średnia ocena książek autora
3 246 przeczytało książki autora
1 840 chce przeczytać książki autora
96fanów autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Popularne cytaty autora
Cytat dnia
Karol Olgierd Borchardt, Znaczy Kapitan
- Karol Olgierd Borchardt , Znaczy Kapitan
W niedzielę organizujemy zawody sportowe. Odbył się nawet turniej szachistów, w którym zostałem wicemistrzem. Miało to miejsce pewnej niedzi...
W niedzielę organizujemy zawody sportowe. Odbył się nawet turniej szachistów, w którym zostałem wicemistrzem. Miało to miejsce pewnej niedzieli, kiedy zostałem wyznaczony na drugiego dyżurnego międzypokładu, ponieważ pierwszy miał obie ręce skaleczone i nic nie mógł robić. Do ogłoszonego przez nas turnieju nikt się więcej nie zgłosił. Graliśmy więc tylko we dwójkę przez cały dzień, tak długo, aż zostałem wicemistrzem w szachach.
2 osoby to lubią - Karol Olgierd Borchardt , Szaman Morski
Statek T.S.S. Kościuszko zdan Kapitanem Eustazym Borkowskim Kapitanu Mamertu Stankiewiczu W STANIE TAKIM, W JAKIM JEST.
2 osoby to lubią
Najnowsze opinie o książkach autora
Szaman Morski Karol Olgierd Borchardt 
7,4

Mało co niesie z sobą tyle romantyzmu i świeżości, co morskie opowieści. Do pracy na statkach ciągną specyficzni ludzie, bo statek to nie tylko miejsce pracy ale dużo, dużo więcej. Błąkanie się tygodniami i miesiącami po oceanach czyni z jednostki pływającej dom, restaurację, sypialnię, knajpę i namiastkę wszystkiego, co zostawiamy na lądzie. Najważniejsze – kawałek własnej ojczyzny, pływającą ambasadę i reprezentacyjną wizytówkę kraju.
Nic dziwnego, że kapitanem takiego cuda musi być człowiek wielki i niezłomny – pierwszy po Bogu, Prezydent, Premier, Prezes i Dyrektor w jednej szanownej osobie. Autor miał szczęście pływać pod rozkazami niebanalnych i absolutnie wyjątkowych kapitanów – Mamerta Stankiewicza i Eustazego Borkowskiego. Dziś z takimi imionami już nie potrzebowaliby nazwiska!
Stankiewicz zasłużył sobie na opowieść w „Znaczy kapitan”. W „Szamanie” rządzi niepodzielnie Kapitan Borkowski. Człowiek wielki ciałem i duchem, niezrównany bajarz, szaławiła i mistrz konfabulacji, jakby chodził do jednej szkoły z baronem Munchausenem. Co najmniej połowa jego biografii ginie w mrokach historii i niedopowiedzeniach , za to ta znana część stała się już legendą. Na pewno z trochę z powodu megalomanii i skłonności do zmyślania imć Pana Eustazego, ale w ogromnej mierze dla jego faktycznych przymiotów i zdolności. Już samo to zadziwia, że po 10 latach spędzonych jako szofer, przesiadł się z paryskiej taksówki wprost na kapitański mostek, do tego władał kilkunastoma językami, miał mnóstwo fachowej wiedzy (często maskowanej pod pokładami kabotyńskich przechwałek),a przede wszystkim – galanterię starej przedwojennej szkoły, maniery i niebotyczne poczucie humoru.
Uśmiałam się nie raz przy tych morskich opowieściach i miałam przed oczami tego ogromnego faceta z jeszcze większym nochalem i jego huczący niczym syrena okrętowa głos „Kochaaaaany mój…” Trochę szkoda, że minęły już czasy polskich triumfów w żegludze śródatlantyckiej, wspaniałych liniowców, eleganckich, nieśpiesznych podróży między kontynentami. Stary poczciwy „Batory” już dawno poszedł na żyletki, a co dopiero mówić o wysłużonym starowince „SS Kościuszko”… Oczywiście obowiązkowo z dwoma kominami, kapitan Borkowski nie mógł pływać innym!
Znaczy Kapitan Karol Olgierd Borchardt 
8,2

Książka do której się wraca. Przedstawia świat ,którego już nie ma i się nie wróci. Świat prawdziwych i szlachetnych mężczyzn,marzycieli ,wypraw pod żaglami, przygody wiatru we włosach. Niby wszystko już było, ale jak to jest napisane - z pasją, miłością, pokorą wobec autorytetów. Nie starzeje się i czyta się świetnie. Aż żal nie zacytować autora - znaczy trzeba przeczytać!!



































