Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Novecento. Monolog

Tłumaczenie: Halina Kralowa
Seria: Mała Proza
Wydawnictwo: Czytelnik
7,39 (108 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
17
8
22
7
32
6
15
5
8
4
3
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Novecento. Un monologo
data wydania
ISBN
9788307031569
liczba stron
60
język
polski
dodała
Raincloud

Historia Novecenta, fikcyjnego pianisty i kompozytora o niebywałym talencie, który oficjalnie nie istniał dla świata i który całe swoje życie spędził na statku kursującym pomiędzy Europą a Ameryką. Novecento tam się urodził i tam został porzucony przez rodziców-emigrantów. Genialny samouk błyskawicznie opanował grę na fortepianie i wraz z orkiestrą zabawiał podróżnych swoją niezwykłą muzyką....

Historia Novecenta, fikcyjnego pianisty i kompozytora o niebywałym talencie, który oficjalnie nie istniał dla świata i który całe swoje życie spędził na statku kursującym pomiędzy Europą a Ameryką. Novecento tam się urodził i tam został porzucony przez rodziców-emigrantów. Genialny samouk błyskawicznie opanował grę na fortepianie i wraz z orkiestrą zabawiał podróżnych swoją niezwykłą muzyką. Pewnego razu postanowił zejść na ląd i zostać na zawsze w Ameryce, ale przeraził go ogrom miasta, które ujrzał z trapu i którego końca nie mógł dostrzec. Dla niego wszystkim był statek, dwa tysiące pasażerów, osiemdziesiąt osiem klawiszy fortepianu i muzyka. To był jego świat, którego za żadną, nawet cenę najwyższą, nie chciał opuścić.
Na podstawie "Novecenta" Giuseppe Tornatore nakręcił słynny film "1900 – człowiek legenda" z Timem Rothem w tytułowej roli.
Alessandro Baricco (ur. 1958), włoski powieściopisarz, autor sztuk teatralnych, krytyk muzyczny i teatralny, eseista. Międzynarodową sławę zdobył bestsellerową powieścią "Jedwab". Ta i kolejne nagradzane książki przyniosły mu światowy rozgłos.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 101
NieTylkoGry | 2017-06-19

Danny Boodman T.D. Lemon Novecento. Czy za kimś, kto nosi tak oryginalnie brzmiące nazwisko, może stać banalna opowieść? Nie sądzę. Toteż to, o czym mówi jego najbliższy przyjaciel – trębacz z zespołu grającego na kursującym między Europą a Ameryką transatlantyku „Virginian” – jest zdecydowanie dalekie od przeciętności. Bo Novecento miał dobrą historię. On sam był dobrą historią. Zwariowaną, to prawda, ale piękną.

Tak pokrótce można zacząć rozważania o książce Alessandro Baricco Novecento. Wydana we Włoszech w 1994 roku, do Polski dotarła dopiero czternaście lat później. Tekst, noszący podtytuł Monolog, został napisany dla aktora Eugenia Allegriego i reżysera Gabriele Vacisa. Jednak sam autor w przedmowie nie uznaje swojego dzieła za tekst teatralny – jest dla niego (…) formą pośrednią między tekstem przeznaczonym do wystawienia na scenie a opowiadaniem do czytania na głos. Nie zmienia to faktu, iż w krótkim czasie od polskiego wydania, Novecento został przeniesiony na deski wielu krajowych scen: od Jeleniej Góry po Kraków. Ba, po dzieło Baricco sięgnął nawet Teatr Polskiego Radia, realizując słuchowisko z Piotrem Adamczykiem w roli tytułowej.

Novecento, czyli człowiek znikąd. Rodzice – najpewniej podróżujący trzecią klasą emigranci – zostawili go, jako nie więcej niż dziesięciodniowe niemowlę, w pudełku po cytrynach na fortepianie w balowej sali. Tam znalazł go stary marynarz, Danny Boodman. Nadał mu imię – połączenie swojego imienia i nazwiska, napisu z pudełka i miana, jakim nowy wiek określali Włosi. Był mu ojcem. Gdy zmarł na skutek obrażeń, jakie odniósł w efekcie uderzenia urwaną częścią olinowania podczas sztormu, mały miał osiem lat. Ale dla świata oficjalnie nie istniał. I tak miało pozostać do końca jego dni. Nie byłoby w tym wszystkim może nic aż tak szczególnego, gdyby nie fakt, iż w krótki czas po śmieci przybranego ojca, mały Danny ujawnił samorodny, niespotykany talent pianistyczny.

Narratorem całości jest Tim Tooney, młodszy od Novecenta o dziesięć lat. Poznał go, kiedy sława tego niezwykłego muzyka wykraczała już znacznie poza „Virginian” – statek, który był mu domem i całym światem. Po szaleńczej akcji z grą na fortepianie podczas sztormu, Novecento i Tim zostają przyjaciółmi na śmierć i życie. Na kilka lat wspólnej pracy na statku, przeżycia Danny’ego stają się jego udziałem.

Krótki, zaledwie 60-cio stronicowy tekst, napisany jest językiem lekko poetyckim i zarazem żywym, szczerym. Tak bardzo, że autor nie unika potoczności, a nawet ostrzejszych wyrażeń, które pojawiają się tu i ówdzie. Są jednak w zupełności uzasadnione (chociażby realiami – bo kto i gdzie słyszał marynarza posługującego się literackim językiem?), toteż wcale nie obniżają wartości całej książki. Tym bardziej, że wprowadzają w świat zbudowany z pięknych słów odpowiednią, równoważącą dawkę przyziemności.

Baricco umiejętnie żeni ogień z wodą także w warstwie fabularnej. Na równi z wątkami poważnymi, a nawet tragicznymi, pojawiają się motywy komediowe. Nie tylko wtedy, gdy do akcji wkracza sypiący nie zawsze wykwintnymi żartami konferansjer. Sceny nadania małemu Danny’emu imienia, czy też odkrycia jego pianistycznych umiejętności, mogłyby skończyć się nieco zbyt patetycznie, gdyby nie ich dosadne, zabawne puenty. Próba zejścia Novecenta na ląd, bez umiejętnego przełamania powagi komentarzem jednego z członków załogi też mogłaby wypaść trochę nieznośnie. Inne momenty po częstokroć są w całości przesiąknięte dość rozrywkową atmosferą. Zresztą, czy historia tocząca się w latach 30., w oparach jazzu, może być w stu procentach poważna? W ten sposób powstaje oryginalna i spójna zarazem opowieść. O tym, jak bardzo nierozdzielna, niech świadczy fakt, iż dokonana kilka lat temu przez studentów wrocławskiej PWST próba adaptacji scenicznej pozbawiającej tekst elementów humorystycznych zaowocowała spektaklem chłodnym i nieprzekonującym.

Oprócz tego całość ma jeszcze jedną, ale bardzo istotną zaletę – swobodę interpretacji. Baricco nie podsuwa czytelnikowi jedynej słusznej wersji. Wprawdzie przedstawia wszystko w sposób subiektywny, jednak brak tu naprawdę wyraźnych sugestii. Daje to wiele możliwości odczytania tego tekstu. Dzięki temu staje się on wieloma historiami na raz. Opowieścią o poszukiwaniu własnej tożsamości, której Novecento jako znajda tak naprawdę nie posiadał. Historią owej przyjaźni, która w burzową noc połączyła geniusza fortepianu i młodego trębacza. Owocem fascynacji zjawiskiem, jakim są „dzikie dzieci”, wychowywane w zerowym lub ograniczonym kontakcie ze cywilizacją. A może czymś jeszcze innym – kto co sobie między słowami wyczyta.

Wszystkie wyżej wymienione zabiegi pisarskie dają odbiorcy poczucie, że to, o czym czyta, to rzeczywiste zdarzenia, a postaci przewijające się na tych sześćdziesięciu stronach są prawdziwe. Kto wie, może nawet trochę do niego samego podobne. Również dlatego czytelnik bez większych oporów daje się wciągnąć w wir emocji związanych z Novecentem. Mozaikę jego przygód, dylematów i wyborów – aż po ten najtrudniejszy, ostateczny. A przede wszystkim w szeregi ludzi, którzy spotkali go na swojej drodze i na których życiu pozostawił niezatarte piętno. Wszak to z perspektywy jednego z nich odbiorca poznaje losy genialnego pianisty, dla którego transatlantyk „Virginian” był całym światem – światem po dwa tysiące osób naraz.

Na koniec warto wspomnieć kilka słów o polskim wydaniu. Książkę w świetnym przekładzie Hanny Kralowej opublikowało wydawnictwo Czytelnik w cyklu Mała proza. Bez niepotrzebnych kombinacji w kwestiach estetycznych. Format nieco węższy od A5, nie wypalający oczu swoją bielą papier, nieco staroświecka czcionka i skromna, czarno-biała okładka z wizerunkiem statku na oceanie. Niby tylko tyle, ale w tym przypadku aż tyle. Przy broniącej się treścią książce niczego więcej nie było trzeba.

Novecento to pozycja niewielka rozmiarem. Ale to, co Alessandro Barrico zawarł w jej treści, spokojnie mogłoby wypełnić kilka grubych tomów. Choć nie jestem pewna, czy w takiej formie opowieść o człowieku urodzonym na oceanie byłaby równie sugestywna i zapadająca w pamięć. Skondensowanie całej historii geniusza fortepianu w małej książeczce przypomina trochę jego sposób postrzegania rzeczywistości – zamkniętej między burtami statku. Z jednej strony daje jeszcze prawdziwszy wgląd w jego „ja”; z drugiej sprawia, że losy Danny’ego Boodmana T.D. Lemona Novecenta łapią i wciągają jak morska głębia, nie dają chwili wytchnienia, a po zakończeniu lektury zostawiają odbiorcę jako choć trochę innego człowieka. Tekst Barrico nie epatuje kontrowersją, nie szokuje w żaden sposób, a mimo to nie pozostawia czytelnika obojętnym, nienachalnie przemawiając do jego emocji. Dlatego – choć to nie jest pozycja z żadnego kanonu lektur – naprawdę warto po niego sięgnąć.

Recenzję możecie przeczytać też na: https://nietylkogry.pl/post/swiat-tysiace-osob-naraz-recenzja-ksiazki-novecento/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lewą ręką przez prawe ramię

Całą opowieść otwiera niezrozumiałe dla widza zdarzenie, a dalszy ciąg pokazuje nie tylko jego przyczyny i skutki, ale również brak porozumienia i osa...

zgłoś błąd zgłoś błąd