Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,42 (146 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
27
8
39
7
46
6
22
5
4
4
2
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375900286
liczba stron
468
słowa kluczowe
Rakietowe, szlaki
język
polski
dodała
dona

Reaktywacja kolejnej legendarnej antologii Lecha Jęczmyka, po Krokach w nieznane. O ile jednak ten drugi tytuł jest przeglądem najnowszej światowej fantastyki, to Rakietowe szlaki mają być antologią klasycznych opowiadań. Lech Jęczmyk to legendarny selekcjoner antologii, tłumacz (m.in. Heller, Le Guin, Dick, Vonnegut), redaktor licznych serii książkowych, redaktor miesięcznika...

Reaktywacja kolejnej legendarnej antologii Lecha Jęczmyka, po Krokach w nieznane. O ile jednak ten drugi tytuł jest przeglądem najnowszej światowej fantastyki, to Rakietowe szlaki mają być antologią klasycznych opowiadań.

Lech Jęczmyk to legendarny selekcjoner antologii, tłumacz (m.in. Heller, Le Guin, Dick, Vonnegut), redaktor licznych serii książkowych, redaktor miesięcznika "Fantastyka".
Wybór ma zawierać takie opowiadania SF, które nic nie utraciły ze swojej świeżości, nadal są kapitalnymi perełkami literackimi opartymi na dobrym pomyśle.
W antologii znajdą się opowiadania po części znane polskiemu czytelnikowi, ale publikowane dotąd tylko w prasie (Literatura na świecie, Problemy, Fantastyka) lub nigdzie nie publikowane.

Kluczem do wyboru są dwa słowa: OPOWIADANIA NIEZAPOMNIANE. Czyli takie, które pomimo upływu lat wciąż stoją nam przed oczami, choć często zapomnieliśmy ich tytuł i autora. I wciąż wywołują w nas dreszczyk emocji.

To po prostu dobra literatura. Dla każdego. Niezależnie od upodobań literackich, przekonań czy wyznania.

Większość tych opowiadań przetłumaczył sam Lech Jęczmyk.

ZAWARTOŚĆ:
Varley John „Porwanie w powietrzu”
Lafferty R. A. „Najdłuższy obraz świata”
Watson Ian „Powolne ptaki”
Sturgeon Theodore „Skalpel Occama”
Bayley Barrington J. „Rejs po promieniu”
Tenn William „Bernie Faust”
Zacks Robert „Kontrolex”
Bilenkin Dymitr „To niemożliwe”
Aldiss Brian W. „Człowiek ze swoim czasem”
Jablokov Alexander „Strażnik śmierci”
Nagibin Jurij „Tajemniczy dom”
Kuttner Henry „Profesor opuszcza scenę”
Kupferberg Tuli „Tęsknota”
White James „Ubranie na miarę”
Sheckley Robert „Bitwa”
Zelazny Roger „Róża dla Eklezjastesa”
Le Guin Ursula K. „Ci, którzy odchodzą z Omelas”
Warszawski Ilja „Ucieczka”
Dickson Gordon R. „Mów mu, panie”
Wolfe Gene „Jak przegrałem II wojnę światową i pomogłem powstrzymać niemiecką inwazję”

 

źródło opisu: Wydawnictwo Solaris, 2011

źródło okładki: http://solarisnet.pl/oferta/rakietowe_szlaki_tom_1/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 121
Blackie | 2013-10-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

We wstępie do trzeciego tomu "Rakietowych szlaków", Lech Jęczmyk wysuwa dość gorzką tezę, że dzisiaj przyszłość jest kaputt. Jego zdaniem, "nam – ponowoczesnym obywatelom świata zachodu – pozostaje już tylko rozsiąść się w pędzącym pociągu świata wygodnie, plecami do kierunku jazdy i zachwycać się cudowną przeszłością". Nie brzmi to optymistycznie, prawda? Jest tutaj jakaś ponura konstatacja, że nas, pokolenie lat 80tych i później, ominęła ta rozkosz bycia w sercu wydarzeń. Pewnych rzeczy już nigdy nie zobaczymy, nie będziemy sobie nawet wyobrażać i co najważniejsze, nie będziemy nawet tego potrzebowali. Pozostajemy widzami, nie uczestnikami. Zanim jednak zechcemy się wdawać w polemikę z panem Jęczmykiem, a nawet zarzucać mu zgorzkniałość, spójrzmy jak pięknie podsumowuje swoją kontrowersyjną wypowiedź: "Nie chcąc pozostać w tyle za awangardą ruchu wstecznego, my, rekonstruktorzy science fiction, przedstawiamy wam skarby wydobyte z zatopionych wraków gwiezdnych wojen. Zazdrościmy tym, którzy przeczytają je po raz pierwszy, przesyłamy znak przyjaźni wszystkim, którzy je sobie chętnie przypomną". Wybaczcie mi ten przydługi cytat (uważam, że niektórych cudzych słów po prostu nie godzi się ubierać w swoje – niedoskonałe) i przyznajcie, że jest w tej konkluzji coś optymistycznego. W porządku, może i dotarliśmy do miejsca, z którego prędzej ogarniemy wzrokiem przebytą przez nas drogę, niż posuniemy się dalej, ale ileż radości da nam podziwianie tego, co pozostawiliśmy za sobą! Dzieło skończone, syćmy się nim zatem – smacznego! A nowi i starzy autorzy science fiction / fantasy niech piszą dalej, bo przecież skarbiec jest pełen inspiracji! Nic tylko nabierać pełne wiadra i przelewać do swojej mikstury, mieszać, doprawiać, etc. Tak samo z resztą sprawa wygląda w przypadku muzyki popularnej, ale to temat na zupełnie inną rozprawę.

Na rakietowe szlaki wkraczamy uzbrojeni w wiedzę, którą zaaplikowali nam badacze tacy jak James Gunn (w zredagowanej przez siebie kanonicznej antologii "Droga do science fiction"), ponieważ Sedeńko i Jęczmyk postanowili zacząć podróż od utworów powstałych już w XX wieku. Redaktor "Drogi do science fiction" początków literatury fantastycznej doszukiwał się niemal dosłownie u zarania dziejów. Ma to sens, gdyż zarówno "Prawdziwa historia" Lukjana z Samosat, jak i "Utopia" Tomasza More’a, odpowiadają jej podstawowym założeniom. Człowiek od zawsze fantazjował, dywagował, przedstawiał alternatywne założenia, doszukiwał się przyczyn rzeczy w działaniu sił, które wyrastały poza namacalna codzienność. Tymczasem Sedeńko się temu przeciwstawia i w Krótkiej historii science fiction, która kończy drugi tom "Rakietowych szlaków" wygłasza herezję pisząc, że nie należy zaliczać SF do utworów pisanych w czasach odległych o stulecia od powstania samego pojęcia. Dlatego nie mitologia, nie Swift ze swoim Guliwerem, ani Verne nie otworzyli drzwi do krainy wyobraźni. Zrobił to Herbert George Wells. I, cholera, takie postawienie sprawy też ma sens!

Nasza jazda zaczyna się jednak od Złotego Wieku SF, czyli lat 30-stych XX wieku, a kończy niemal dosłownie tu i teraz. Nie ma sensu skupiać się na poszczególnych autorach, których dzieła zaprezentowano w tych wspaniałych siedmiu tomach. Jest ich kilkudziesięciu i są to tylko i wyłącznie rezydenci Panteonu. Znakomita większość opowiadań to pewniaki, które zapisały się złotymi literami w dziejach SF, nie brakuje jednak interesujących niespodzianek.

Wiele można by pisać o tym siedmiosegmentowym, literackim lewiatanie, który dumnie pręży grzbiet na mojej półce tuż obok leciwej "Drogi do science fiction". Wiem, że będę do niego wracał, bo tego typu kompilacje powstają właśnie po to, by zawsze mieć pod ręką to, co najlepsze. Bez wątpienia będę także wskazywał "Rakietowe szlaki" tym, którzy do SF nie są przekonani tylko dlatego, że mają o tym gatunku mylne pojęcie. Praca Sedeńki i Jęczmyka to najlepsze źródło wiedzy o tym, jak wiele uniwersalnych treści niesie literatura science fiction. Bo, widzicie, jej siła tkwi właśnie w nieograniczonych możliwościach adaptacyjnych. Za pomocą fantastycznych fabuł i błyskotliwych wizji, w atrakcyjny, a często prowokujący sposób, podjąć można każdy problem tego świata. Przeczytajcie "Człowieka ze swoim czasem" Briana Aldissa, "Małego mordercę" Raya Bradbury’ego, "Skalpel Occama" Theodore’a Sturgeona, czy wspaniałe opowiadanie "Ci, którzy odchodzą z Omelas" Ursuli K. Le Guin, a zrozumiecie o czym mówię. Jakby tego było mało, SF i tylko SF posiada wielką moc absorpcji wszystkich innych gatunków. Gdzie indziej znajdziecie wątki historyczne, obyczajowe, grozę, dramat, kryminał, czy nawet satyrę, współistniejące z sobą pod jedną banderą? Ułatwię wam odpowiedź – nigdzie.

To zabawne, ale czytając opowiadania zawarte w "Rakietowych szlakach", uczucie, które dopada mnie bardzo często (poza oczywistym zachwytem) to zazdrość. Skąd oni wszyscy wzięli te niesamowite pomysły, co sprawiło, że potrafili ubrać je w tak błyskotliwe, choć skompresowane do kilkudziesięciu, czy kilkunastu stron, pomysły? Nie wierze w magię, ale jeśli miałbym wskazać jej realną obecność na tym świecie, bez wątpienia wymieniłbym dobrą literaturę. Tutaj macie jakieś trzy i pół tysiąca stron prozy najlepszego gatunku. Czeka na was, jest na wyciągnięcie ręki. Nie spieprzcie tego!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pszczoły. Opowieść o pasji i miłości do najważniejszych owadów na świecie

Nie od dziś wiadomo, że Wydawnictwo Literackie pięknie wydaje swoje pozycje, ale ta książka to po prostu mistrzostwo. Chciałabym by wszystkie moje ksi...

zgłoś błąd zgłoś błąd