Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gulasz z turula

Seria: Sulina
Wydawnictwo: Czarne
6,56 (477 ocen i 41 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
26
8
62
7
161
6
130
5
50
4
15
3
13
2
4
1
3
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375360400
liczba stron
196
słowa kluczowe
Węgrzy, eseje, przodkowie
język
polski
dodała
Zuzia

"Krzysztof jest Polakiem, Varga jest Węgrem. Razem wpowadzają nas w mity i realia madziarskich dziejów, oprowadzają po zaułkach oraz promenadach Budapesztu, zagłębiają się w zrozumienie sumienia i pomników Węgrów, a także ich nostalgii. Bolesny dla Madziarów, fascynujący dla Polaków, esej Krzysztofa Vargi o traumach i bohaterstwach tak bliskiego, a przecież ciągle mało znanego nam narodu jest...

"Krzysztof jest Polakiem, Varga jest Węgrem. Razem wpowadzają nas w mity i realia madziarskich dziejów, oprowadzają po zaułkach oraz promenadach Budapesztu, zagłębiają się w zrozumienie sumienia i pomników Węgrów, a także ich nostalgii. Bolesny dla Madziarów, fascynujący dla Polaków, esej Krzysztofa Vargi o traumach i bohaterstwach tak bliskiego, a przecież ciągle mało znanego nam narodu jest jednak drogą do zrozumienia Węgrów, których kochamy - nie znając! Gorąco polecam, choć w niejednej sprawie podyskutowałbym nie tyle z Krzysztofem, co raczej z Vargą. Najchętniej wszakże powłóczyłbym się z Autorem tych uroczych opowieści po Budzie i Peszcie, zaglądając do tak smacznie przez nich opisywanych knajpek i winiarni."
Tadeusz Olszański

"Polacy deklarują, że kochają Węgrów, lecz gdy spytać, skąd ten afekt, sensowna odpowiedź pada równie rzadko, jak deszcz w Sudanie. Historia Madziarów nie jest w dzisiejszej Polsce lepiej znana, niż dzieje Basków, choć Rzeczpospolita przez stulecia graniczyła z Koroną Świętego Stefana, o czym zdajemy się zapominać. Krzysztof Varga przywraca nam pamięć o Węgrach, co samo w sobie jest godne pochwały, lecz jeszcze zacniejszy jest sposób, w jaki to czyni. 'Gulasz z turula' nie jest bowiem zwykłym historycznym esejem, lecz wadzeniem się z madziarskością, którą autor z racji pochodzenia nosi w sobie. A że i polskość w sobie nosi, więc widzi więcej, sięga głębiej, odczuwa boleśniej, bo przecież inną ma perspektywę spojrzenia, niźli Madziar z obojga Madziarów zrodzony. Doprawdy świetna książka."
Robert Makłowicz

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (934)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1373
Wojciech Gołębiewski | 2015-09-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 września 2015

Nie czytałem dotychczas nic Krzysztofa Varga (może Vargi - nie wiem, czy się odmienia), Zacznijmy od tytułu: „Gulasz z turula” dla Węgrów, to jak „Bigos z orła” dla Polaków, a więc tytuł szokujący, ale ufam, że pół-Węgier autor wie co robi. Wg Wikipedii:
„Turul to nazwa mitycznego ptaka. Prawdopodobnie raroga lub sokoła, który miał przyprowadzić lud Madziarów w miejsce obecnych Węgier.. ..Jest.. ..świętym ptakiem totemowym Arpadów lub postacią najwyższego boga Istena, mitycznym ojcem Atyli i Almosa...”

Węgierska kuchnia i węgierska nostalgia za własną potęgą to tematy, które zdominowały książkę. Lubię dobrze zjeść, lecz niuanse jakiejkolwiek kuchni absolutnie mnie nie interesują. Sny o mocarstwowości wystarczą mnie własne – polskie, wzbogacone z przyczyn rodzinnych wielką Ilirią, a do tego duszę wolę rozdzierać smakując Dostojewskiego. Dodajmy dziesiątki nazw ...

książek: 1669
Agnieszek | 2014-02-23
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 23 lutego 2014

Nic mi z tej lektury, niestety, nie pozostanie. A Węgrzy i Węgry zasługują na to, by pisać o nich z sympatią, jeśli już nie z miłością.

Danie panu Vardze wyszło ciężko strawne i - co już jest grzechem - łykowate i niesmaczne.

Zdeterminowani mogą próbować czytać. Da się.

książek: 46
Grzegorz | 2015-02-22
Na półkach: Przeczytane

Mityczny turul to dla Węgrów ptak - symbol, to ptak Arpadów, a także i wszystkich Madziarów. Można powiedzieć, że jest niemal święty. Toteż już sam tytuł książki jawi się jako prowokacja. Coś w rodzaju "bigos z orła białego" dla Polaków.

I rzeczywiście autor nie zawodzi. Co rusz piętnuje węgierski faszyzm, kiboli, a szczególnie tych, którym marzą się Wielkie Węgry (Korona św. Stefana). Bo dzisiejsze państwo to ledwie kadłubek tego, co było. Można nie zgadzać się politycznie, ale czy np. w Niemczech do pomyślenia jest szyderstwo z ludzi tęskniących za dawnym kształtem. kraju? Pewnie, że rewizja granic możliwa jest tylko w wyniku wojny. Ale czy wspominanie chwalebnej przeszłości jest przestępstwem?

Moim pierwszym skojarzeniem była myśl: to lektura dla lemingów. Dla ludzi nowoczesnych, odrzucających patriotyzm i przeszłość.

Ile zatem jest warta dla autora chwalebna przeszłość Węgier? Cytacik: "Kupiłem kiedyś w „Szittya” podkładkę pod mysz w kształcie Węgier z 1914 roku: kolorowa...

książek: 235
Thomas | 2011-09-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 września 2011

Książka niezła, ale głównie przez tematykę. Momentami za dużo "dłużyzn" i powtarzania się (mam wrażenie, że na co drugiej stronie autor wspomina tapety i ceraty w barach). Drażnią polityczne refleksje autora (zgodne z duchem Gazety Wyborczej i Agory, których autor jest pupilem) o nacjonaliźmie, patriotyźmie i patriach Jobbik i Fidesz. Zgadzam się z Tadeuszem Olszańskim, który chciałby z autorem podyskutować, bo ciekawi mnie, którą drogę Krzysztof Varga uznaje za słuszną, skoro odrzuca kosmopolityzm jako spłycający i tradycjonalizm jako wtórny...

książek: 7170
tsantsara | 2014-09-20
Przeczytana: 19 września 2014

Spojrzenie na Węgry czarniejsze niż "czarne" patrzenie Stasiuka na Polskę. Czarniejsze, bo nie możemy od razu porównać rzeczywistości z opisem: brak nam doświadczenia Węgier, dlatego właśnie wydaje się to bardziej beznadziejne. Obaj autorzy to dzieci jednego pokolenia, które już takie jest - założyło ciemne okulary w czarnych latach osiemdziesiątych, w których dorastało, i spoza nich ich wzrok już się nie wydobył...Varga to antyromantyk. Sięgaj, gdzie wzrok nie sięga? Nie, nie - on z tych, co bez serc i bez ducha. Raczej cynik, bo Stasiuk to jednak pozytywista...
O Węgrzech tak źle pisać może tylko Węgier. Po prostu nie dostrzega żadnej pozytywnej strony. To co było dobre, właśnie znika zabudowane przez nowe bloki, zadeptane przez turystów. Cóż się dziwić - znika bezpowrotnie kraj dzieciństwa autora - to każdego boli. Dlatego Varga raczej nie może się spodziewać węgierskiego medalu za propagowanie kraju za granicą, jak Stefen Müller (od Niemiec), czy Mariusz Szczygieł (z Czech)....

książek: 71
Falko | 2014-06-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2014 rok

Myślę, że Varga nie miał pomysłu na książkę. Wiedział jedynie, że powinien napisać coś o Węgrzech (w końcu stamtąd pochodzi), ale do końca nie wiedział co. Wsiadł więc w samochód i opisał, co mu się wydarzyło podczas podróży po Kraju Madziarów. Bez większego - modne słowo - researchu, bez dobijania się do drzwi interesujących person (wydaje mi się, że Autor nie wysilił się, by w książce zacytować jakiegokolwiek rozmówcę, z wyjątkiem tych napotkanych gdzieś przygodnie), bardziej pochyliwszy się nad węgierskimi daniami niż ich kulturą i historią.

Ten bezplan chciał ukryć przykrywając go pokraczną ideą fix - domniemaną nostalgią (słowo odmieniane w książce przez wszystkie przypadki) Węgrów. Piszę domniemaną, bo o ile ich znam, nie są oni bardziej melancholijni od innych narodów. Oczywiście, traktat w Trianon nie wywołuje u nich uśmiechu na twarzy, ale podobnie jest z Polakami i Kresami, Portugalczykami i ich zamorskimi koloniami czy w końcu Czechami i bitwą pod Białą Górą.

Ale...

książek: 181
Bartosz | 2012-11-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Przede wszystkim: dobrze, że autor: pół-Węgier doskonale znający kraj, ale zarazem potrafiący pisać o swojej drugiej ojczyźnie z dystansu, książkę napisał. To paradoks jak mało wiemy o naszych "bratankach". Kraj papryki, gulaszu i czardasza, pięknego królewskiego Budapesztu i ciepłego Balatonu. Do tego znajomy smak węgrzyna i zależnie od politycznych postaw sympatia bądź niechęć do premiera Orbana. To dosyć powierzchowna wiedza. Varga napisał książkę bardzo osobistą, rodzaj gorzkiej rozprawy z węgierską tożsamością przesiąkniętą traumą niezrealizowanych narodowych ambicji. Ten osobisty ton różni książkę od czeskich esejów M. Szczygła. Podobne natomiast jest konstruowanie obrazu węgierskiej mentalności z opowieści o dramatycznych, często słabo w Polsce znanych losach postaci z historii Węgier, ze szczególnym uwzględnieniem ostatniego stulecia. Książka ma sporo literackich wad, motyw traumy po pokoju w Trianon pojawia się tyle razy, że staje się poznawczym wytrychem, w kilku...

książek: 192
Grzegorz | 2014-11-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 listopada 2014

Przeczytać i jechać w odwiedziny zupełnie innego Budapesztu. Zresztą nie tylko jego.
Autor wodzi nas po meandrach węgierskich losów, a także ulicami, które nieznane są przeciętnemu połykaczowi turystycznego lukru. Wchodzi z nami do osobliwych knajp, nakierowując nas na ich drzwi dokładniej niż przewodnik.
Bo prawdziwe Węgry nie znajdują się ani przy budynku parlamentu, ani na górze Gelerta, ani na Vaci utca, ani nad Balatonem.
Następna wizyta w kraju bratanków będzie z "Gulaszem... " pod pachą.

książek: 817
Darya | 2012-01-10
Przeczytana: styczeń 2012

Rzadko kiedy jakąś książka wywołała u mnie tak sprzeczne uczucia. Z jednej strony tematyka węgierska, czyli coś co wręcz uwielbiam. Miałam więc wobec tytułu od dłuższego czasu pewne wymagania - widać czegoś innego się spodziewałam.
Czytając, dość szybko przypomniał mi się "Stambuł" Orhana Pamuka. A to w moim przypadku nie jest pozytywne skojarzenie. W obu sytuacjach występuje ten sam problem: bardzo nie lubię takie melancholijnego opisu rzeczywistości. Czytając "Gulasz" miałam wrażenie, że autor założył nam swoje okulary i odbieramy kraj nie inaczej jak siedlisko smutku i depresji. Oczywiście, jak widzę po opiniach do tej książki, bardzo dużo ludzi zachwyci się takim spojrzeniem. Nie napiszę też, że plecie bzdury i Węgrzy wcale nie są tak przepełnieni depresją, bo na to sam kraj i naród znam jeszcze za słabo. Po prostu denerwował mnie fakt, że prawie co stronę podkreślano smutek i melancholię. W dodatku miałam wrażenie, że mimo długości, dowiedziałam się bardzo mało i często...

książek: 355
Saimonix | 2012-11-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 listopada 2012

Książka była dla mnie nużąca, spojrzenie autora opisującego depresyjność i melancholię Węgrów z początku wydawało się ciekawe i zapowiadało się jako interesujący wstęp do trafnych podsumowań i wniosków, których jednak nie znalazłem. Nie znam dobrze spraw węgierskich, ale nie chce mi się wierzyć, że nastroje są tam aż tak złe, książka dla mnie niezbyt przekonująca, mam wrażenie, że mija się z prawdą, a to przy reportażu niedopuszczalne.

zobacz kolejne z 924 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd