Dziennik pisany później

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
6,73 (375 ocen i 53 opinie) Zobacz oceny
10
12
9
25
8
62
7
134
6
79
5
40
4
10
3
8
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje

„Jadąc przez Banja Lukę, rozmyślałem o niej. Wśród, ruin, grobów i pól minowych. Rozmyślałem o tym, jak leży na wznak między Wschodem a Zachodem. Leniwa i senna. W tych nieśmiertelnych brzózkach. Na piachu. Dłubie nosie, kręci kulki i marzy o własnym losie. O przyszłym zamążpójściu, o dawnych gwałtach albo że pójdzie do klasztoru. W Banja Luce o tym myślę, gdy pada deszcz i szukam wylotówki na...

„Jadąc przez Banja Lukę, rozmyślałem o niej. Wśród, ruin, grobów i pól minowych. Rozmyślałem o tym, jak leży na wznak między Wschodem a Zachodem. Leniwa i senna. W tych nieśmiertelnych brzózkach. Na piachu. Dłubie nosie, kręci kulki i marzy o własnym losie. O przyszłym zamążpójściu, o dawnych gwałtach albo że pójdzie do klasztoru. W Banja Luce o tym myślę, gdy pada deszcz i szukam wylotówki na Chorwację, na Węgry, bo już wracam. Myślę o niej w Jajcu i myślę w Travniku. Jak się czasami przewraca na bok w tych wiekuistych brzózkach, w tych piaskach wieczystych, wspiera na łokciu i patrzy na widnokrąg, gdzie się podnoszą pokusy wielkich miast, brylantowe wieżowce, chorągwie z pięknymi herbami firm globalnych i gdzie światło lucyferycznie odbija się od chmur, składając w obcojęzyczne napisy głoszące chwałę nadchodzącego wyzwolenia, które niczym bezlitosna fala zatopi stare, a ocali nowe. Za to ją kocham. Za to patrzenie. Za to leżenie na boku. I sobie obiecuję, że jak tylko wrócę z tych beznadziejnych Bałkanów, to ją zaraz opiszę. Kilometr po kilometrze, hektar po hektarze, gmina po gminie, wymieniając te wszystkie nazwy jak zaklęcia, jak modlitwy, jak litanie, arko przymierza, domie złoty, wieżo z kości gdzieś koło Małkini, gdzieś koło Bełżca”.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (932)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6518
allison | 2017-04-26
Przeczytana: 25 kwietnia 2017

Stasiuk w bardzo dobrej formie!

Wspomnienia z podróży po Bałkanach pełne są barwnych opisów przyrody, miejsc i ludzi. Nie są to jednak sielankowe obrazy, gdyż autor najczęściej odwiedza miejscowości brzydkie, zaniedbane, zniszczone, trawione zębem czasu, biedy i postkomunistycznych absurdów. Przywołuje też wydarzenia z poprzedniego ustroju, gdy bywał w krajach bałkańskich jako uczestnik imprez kulturalnych albo podróżnik (nie mylić z wczasowiczem).

Jak to bywa u Stasiuka, jest niespiesznie, czasem nieco sennie, nastrojowo i obrazowo.
Szczególnie interesujące są rozmowy z poznanymi ludźmi, ich poglądy, zachowania. Mamy okazję poznać galerię ludzkich typów, od kombinatorów i złodziejaszków, poprzez ludzi wrażliwych, aż po tych, którzy są zrezygnowani i nie widzą dla siebie żadnych perspektyw.

Z książki Stasiuka wyłania się przygnębiający obraz Bałkanów - krajów biednych, zniszczonych przez wojny, totalitaryzmy i polityków.
Do wielu opisanych miejsc aż strach się zapuszczać,...

książek: 433
Papusza | 2017-10-23
Przeczytana: 23 października 2017

„Dziennik pisany później” Andrzeja Stasiuka, to esej podróżny. Swoją podróż do krajów bałkańskich relacjonuje w swoim reporterskim stylu. Dokładne opisy miejsc, napotkanych ludzi, śladów niedawnej wojny, nie za bardzo zadowalają samego pisarza. Jedzie do tego kraju aby zobaczyć i poczuć zapach wojny, tego o czym często w kraju opowiadali członkowie rodziny, którzy wojnę przeżyli.

Czuje, że nie jest tutejszy, że nic z tego co widzi, nie rozumie. Może jedynie ponownie zobaczyć znajome miasta, drogi, ludzkie twarze, tylko bardziej zamarłe po przejściach wojennych i otoczone śmiertelnym zapachem. A jednak ta podróż ma sens bo w tej monotonii może pomyśleć z oddalenia o ukochanym kraju skąd pochodzi.
Innymi oczyma spogląda na Polskę, tę odległą, modlącą się, religijną. Polskę, której cierpienie jest wpisane w ciągłą historię. Będąc w bazylice w Licheniu wspomina swojego dziadka. Tego twardego mężczyznę którego wszyscy się bali i którego w majowe modlitwy przy ołtarzu Maryjnym...

książek: 1645
lapsus | 2011-07-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

W poszukiwaniu autentycznego świata. W poszukiwaniu autentycznego człowieka.

Wielbiciele prozy Andrzeja Stasiuka znają ten świat dosyć dobrze. Dzięki specyficznemu, lirycznemu reportażowi, jakim była książka „Jadąc do Babadag” poznawaliśmy świat całkiem niedaleki, a jakże bardzo egzotyczny. Był to południowo-wschodni kraniec Europy, świat, który powstał po rozpadzie Jugosławii i Związku Radzieckiego i mieścił się z dala od atrakcyjnych, nadmorskich kurortów Morza Śródziemnego. Klimat tych reportaży to upalna szarość i gęsta od śmieci atmosfera zapomnianego zakątka Europy. Była w tych tekstach stagnacja i niekonieczność wszelkich działań w oczekiwaniu na kolejną wojnę. Był to świat, gdzie nic nie jest na stałe, gdzie wszystko jest przejściowe. Oczekiwanie – to słowo najlepiej oddaje przesłanie prozy z tomu „Jadąc do Babadag”. Czytelnik mógł odnaleźć w tej prozie także nasze polskie oczekiwanie sprzed roku 90-tego na to, aż coś się zmieni.

„Dziennik pisany później” nie pokazuje...

książek: 497
bewelka86 | 2014-04-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 kwietnia 2014

"Dziennik pisany później" to druga, po "Nie ma ekspresów przy żółtych drogach", książka Stasiuka, którą przeczytałam... Obie to swego rodzaju reportaż z podróży na Wschód. W każdej z w/w książek Autor ze sporą dawką nostalgii i sentymentu opisuje swoje wojaże po wschodnich terenach Polski i Europy.

Do "Dziennika ..." dołączona jest kilkunastostronicowa wkładka z czarno-białymi zdjęciami. Dodatek ciekawy, choć niewiele wnoszący, gdyż sporo zdjęć aż prosi się o jakiś podpis lub krótki komenatarz... Choć z drugiej strony, może to my sami mamy sobie wymyślać historie ludzi sportretowanych przez fotografa... Ja chyba jednak wolałabym tę pierwszą opcję.

"Dziennik ..." to głównie zapis wrażeń i refleksji z podróży Autora na Bałkany, ale także porównanie społeczeństwa polskiego i kondycji Polski do krajów, które wydawać by się mogło są za nami daleko w tyle...

Sporo trafnych spostrzeżeń i ciekawych uwag, choć jest kilka momentów lekko nużących. W porównaniu z jedyną do tej pory znaną...

książek: 56
Pawwweł | 2017-07-09
Na półkach: Przeczytane

Post apokaliptyczny obraz beznadziei.

Taka puenta wykluła mnie się podczas czytania tej malutkiej książeczki. Andrzej Stasiu, wyruszył po krajach doświadczonych zbrojnymi działaniami w krajach byłej Jugosławii i okolicach. Spotyka się z szeregiem różnych osób, od lokalnych cwaniaczków wystylizowanych na mafijnych żigolaków wierzących ślepo w kult pieniądza po skromnych trzydziesto, czterdziestolatków chcących ułożyć sobie życie w taki sposób aby nie pamiętać o wojnie, o grabieżach, strachu i głodzie. Najbardziej wstrząsające przytaczane momenty to te, w którym autor opisuje i porównoje niebywały koloryt miast, zwyczajów, tradycji, otaczającego krajobrazu z porażającą bezsilnością i apatią ludzką.

Nie ma w tej książce żadnego optymizmu. Nie ma jakiejkolwiek tlącej się nadziei. Pomimo wielu lat od zakończenia wojny, mentalność ludzka się nie zmieniła. Nadal targają tubylcami te same podłe demony mogące wywołać to co najgorsze.

Pani Aleksijewicz pisała że Wojna nie ma w sobie nic z...

książek: 260
Edyta Procajło | 2011-11-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 listopada 2011

To dziennik bez wielkich słów: dziennik prostych czynności, obrazów, wydarzeń. Dziennik pisany później, pisany bez zachwytu, ale jednocześnie pisany tak, by udowodnić, że Bałkany to obsesja, która w nas drzemie. Bałkany to Polska, ojczyzna z jej kompleksami i przeszłością. Bałkany to wojna, od której naznaczeni nią nie uciekną nawet wtedy, gdy na ulicy już od dawna panuje względny spokój. Stasiuk bywa brutalnie szczery, ale w jego widzeniu czytelnik odnajduje prawdę, którą zwykle spycha w głąb własnej duszy. Tu nie oszczędza się nikogo – ani Albańczyków, ani Serbów, ani Bośniaków, ani tym bardziej Polaków. Jesteśmy tak samo podobni i tak samo beznadziejni. I tam i u nas bogactwo miesza się z biedą, blask z szarością, elegancja z kiczem. Nosimy te same ubrania, słuchamy podobnej muzyki, pijemy alkohol (my spirytus, oni rakiję), obwieszamy się złotymi łańcuchami, wkładamy plastikowe klapki, wsiadamy do czarnych sportowych fur i mkniemy przed siebie, jakbyśmy chcieli uciec od tego, w...

książek: 379
Tomasz Wojewoda | 2017-11-29
Przeczytana: 27 listopada 2017

O WYŻSZOŚCI ZŁOMOWISK NAD KURORTAMI

Tytuł może być mylący, nie ma tak naprawdę wiele wspólnego z formą diarystyczną, jej lapidarnością, doraźnością i improwizacją. To zwyczajnie kolejna świetna, napisana niemożliwym do podrobienia stylem książka Stasiuka. Stasiuk bowiem od lat już sprawia wrażenie, jakby wciąż pisał jedną i tę samą książkę. I wcale nie jest to zarzut. „Dziennik pisany później" jest zbiorem zapisków relacjonujących podróże autora po Bałkanach. Już na początku Stasiuk przytacza pytanie, jakie zadała mu jedna z osób spotkanych na szlaku: „«I po co tu przyjeżdżasz? Dla przyjemności? Bo jest pięknie? Bo egzotyka? Chcesz powiedzieć, że gówno nie śmierdzi? Przecież śmierdzi. Przecież tutaj jest syf»”. Cała książka wydaje się nieustanną próbą odpowiedzi na te pytania, rozbudowanym esejem na temat podróży.

A syf rzeczywiście jest, bo poza oczywistymi tu i ówdzie śladami po wojnie bałkańskiej, mamy tu jeszcze brutalność, zacofanie, i wszechobecny strach – niech świadczy o...

książek: 675
Radosław Gabinek | 2016-03-13
Przeczytana: 11 marca 2016

Zauroczenie...Takie właśnie uczucie towarzyszyło mi już od pierwszych zdań tej prozy. Myśl, która przyszła mi do głowy - " To jest naprawdę genialne". Nie boję się tych emocjonalnych określeń, które teraz tutaj piszę, bo naprawdę tak się czuję po pierwszym spotkaniu z twórczością Andrzeja Stasiuka. "Dziennik pisany później" to dzieło bardzo osobiste, emocjonalne, głębokie, a przynajmniej ja odbierałem go w ten sposób. Czy spodziewałem się właśnie tego? Nie! Sięgnąłem po tą książkę z czystej ciekawości i z powodów czysto przyziemnych. Akurat była promocja, a że już kiedyś zdjęcie tego pana patrzące na mnie z okładki " Życie to jednak strata jest" zaintrygowało mnie i ilekroć rzucało mi się w oczy podczas buszowania najczęściej po księgarni Publio, to pojawiała się myśl, że kiedyś muszę sprawdzić, kto zacz ten słynny Stasiuk. Kiedy zobaczyłem wspomnianą promocję, pomyślałem teraz albo nigdy.

"Dziennik pisany później" tylko z pozoru jest książką o podroży na Bałkany, nie jest...

książek: 47
bolekczyta | 2012-07-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2012 rok

I
Ktoś może powiedzieć, że Stasiuk trochę się powtarza. I coś w tym pewnie będzie. Bo w „Dzienniku pisanym później” odnajdujemy ten wycinek rzeczywistości, który już widzieliśmy w „Jadąc do Babadag” czy w „Taksim”. Kraje, o których – o ile akurat nie toczy się tam jakaś wojna – wspomina się raczej rzadko: Albania, Bośnia, Serbia.

Nieuczęszczane drogi. Kierowcy zdezelowanych ciężarówek odlewający się na ich koła. Zapluskwione hotele i jacyś miejscowi bonzowie siedzący w mercach czy beemkach, w rozchełstanych koszulach, ze złotymi łańcuchami na szyi.

Prawda – wszystko to i jeszcze więcej znajdziemy w „Dzienniku pisanym później”.

Problem w tym, że mi to nie przeszkadza. Powiem więcej – takiego Stasiuka lubię najbardziej i o całym tym naszym środkowoeuropejsko-postkomunistyczno i posttotalitarno-słowiańsko-muzułmańskim syfie mógłbym czytać bez przerwy.

II
Znów znajdujemy w „Dzienniku…” wątek podróży. Ale jest ona trochę jak podróż do conradowskiego jądra ciemności. I w zasadzie...

książek: 661
Tomasz Łukaszewicz | 2010-11-10
Na półkach: Przeczytane

Stasiuk kreuje się na "hardkorowca", ale w tej kreacji widać sporą sztuczność. To, że w Szkodrze na ulicy walają się śmieci, w Budwie skwierczy mięso i szwendają się rosyjscy bogaci turyści, a w Medziugorje robi się interesy na religijnym cudzie, wie każdy, kto wybrał się na Bałkany. Esencji autorowi nie udało się uchwycić, nie czuć klimatu, chociaż kilka opisów jest trafnych i wciągających. Ale tylko kilka. Reszta jest chaotyczna i nudząca. Nie polecam.

zobacz kolejne z 922 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Polska w oczach pisarzy

Jak Polskę i polskość postrzegali/postrzegają ludzie pióra, a jak czytelnicy? 11 listopada to dobry moment, aby zastanowić się nad Polską, polskością i patriotyzmem. Tematy te były i są inspiracją dla pisarzy i poetów. Niektorzy się Polską zachwycają, inni nie widza w niej nic specjalnego, jeszcze inni się od niej odżegnują.


więcej
Dla kogo Nagroda Literacka NIKE?

Znamy już 7 finalistów tegorocznej Nagrody Literackiej Nike. Prezentujemy wybrane opinie użytkowników LC o nominowanych książkach. Kto 2 października odbierze statuetkę i czek na 100tys. złotych?


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd