Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Na domiar złego

Tłumaczenie: Teresa Komłosz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,17 (144 ocen i 33 opinie) Zobacz oceny
10
4
9
4
8
17
7
39
6
33
5
32
4
6
3
6
2
1
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
On Top of Everything
data wydania
ISBN
978-83-7648-415-0
liczba stron
288
słowa kluczowe
los, Florence
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Słodko-gorzka opowieść o życiu, wszystkich jego wzlotach i upadkach oraz o tym, jak dobrze jest się napić popołudniowej herbaty. W ciągu jednego dnia życie Florence, szczęśliwej żony i matki oraz współwłaścicielki sklepu ze starymi meblami, wywraca się do góry nogami. Jej wspólniczka przejmuje interes, a ukochany mąż, od którego oczekiwała wsparcia, porzuca ją dla... mężczyzny. Jakby tego było...

Słodko-gorzka opowieść o życiu, wszystkich jego wzlotach i upadkach oraz o tym, jak dobrze jest się napić popołudniowej herbaty. W ciągu jednego dnia życie Florence, szczęśliwej żony i matki oraz współwłaścicielki sklepu ze starymi meblami, wywraca się do góry nogami. Jej wspólniczka przejmuje interes, a ukochany mąż, od którego oczekiwała wsparcia, porzuca ją dla... mężczyzny. Jakby tego było mało, dziewiętnastoletni syn Florence, Monty, wraca z Australii z dużo starszą od siebie kobietą, którą przedstawia jako swoją żonę. Czy może być jeszcze gorzej? Florence wierzy, że tak, dopóki w jej życiu nie pojawia się tajemniczy Will złota rączka... Czy Florence skorzysta z rady jednej z dawnych klientek, by zamiast użalać się nad sobą wzięła sprawy we własne ręce? Czy los da jej szansę na kolejne uczucie?

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3046
Joanna Gołaszewska | 2010-10-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 października 2010

Florence jest prawie czterdziestoletnią kobietą i wiedzie spokojne, szczęśliwe życie. Nigdy nie pociągały jej podróże, więc nie żałuje, że nigdzie nie jeździła. Lubi swój dom, swoją pracę, kocha męża i czuje się przez niego kochana. Jej jedyny syn Monty jest ideałem - mądry, przystojny, nigdy nie sprawiał kłopotów wychowawczych, zawsze potrafił okazać matce uczucie i szacunek, nigdy nie dochodziło między nimi do kłótni. Z mężem właściwie też nigdy się nie kłóciła. Sielanka. Wisienką na torcie jest fakt, że Florence zawsze doceniała to, co ma i czuła się naprawdę szczęśliwa. Nie narzekała na lekko podupadający dom, bo wiedziała, że nie to jest w życiu najważniejsze, żeby podłogi i szyby w oknach błyszczały. Ogródek zarasta? Przecież nikt z niego nie korzysta, a ona lubi patrzeć przez okno na wybujałą roślinność.


Taki stan trwał przez 20 lat - byli sobie z mężem przyjaciółmi, kochali syna, wspierali się wzajemnie w swoich życiowych wyborach. To musiało kiedyś runąć. To było zbyt piękne, żeby mogło długo trwać. Nagle pewnego dnia jej ukochany Harry, ten Harry, który rzucił posadę prawnika i osiadł w domu, żeby pisać książki i który z tego powodu nie usłyszał od niej nic oprócz słów otuchy; ten Harry powiedział jej, że zakochał się w mężczyźnie i że ją opuszcza. Wcześniej została wyrzucona z pracy, a konkretnie wspólniczka oddała jej część wkładu i oznajmiła koniec współpracy. Teraz Florence czekała na trzecią złą wiadomość, bo u niej nieszczęścia chodzą trójkami. Doczekała się, ale ja nie zdradzę tu więcej, niż zapowiada blurb.

Do pewnego momentu czytałam tę książkę ze zrozumiałą fascynacją. Nieszczęścia chodzą po ludziach - wiadomo. No i styl narracji jest zaletą - lekki i z dużym dystansem. Narratorką jest Florence, która z dużą dozą humoru opisuje swoje perypetie nie spłaszczając ich, nie trywializując. Próbuje obiektywnie przedstawić siebie w tyglu miotających nią emocji - gniew, rozpacz, smutek, nienawiść, chęć mordu wreszcie.

Powtarzam - do pewnego momentu czytałam z ciekawością, jak ta kobieta, moja rówieśnica, rozwiąże swoje problemy. Jak pogodzi się z faktem, że ci, którzy mieli być dla niej oparciem w trudnych chwilach, stali się przyczyną największego cierpienia. Ale kiedy na biedną Florence spadają kolejne złe rzeczy, jak najbardziej prawdopodobne, gdy kolejne złe wiadomości zwalają się na nią, to też wybuchnęłam śmiechem, tak jak ona u Charlesa. No bo ileż można? Serial brazylijski nie powstydziłby się kumulacji wydarzeń i zapętlających zbiegów okoliczności. To już była przesada. A potem, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, bohaterka staje się miła, wyrozumiała i ogólnie znowu wszystko ułożyło się jak najlepiej. I żyli długo i szczęśliwie. Przesłodzony obrazek otwarcia kawiarenki był zbędny, bez pojednawczej ostatniej sceny książka byłaby miła, podtrzymująca na duchu w trudnych chwilach, a tak stała się przesłodzona i różowa. Tego było dla mnie za dużo.
Nie chcę jednak powiedzieć, że była całkiem zła, nie! Te wszystkie rzeczy, które spotkały Florence, mogą spotkać każdego człowieka niezależnie od kraju, który zamieszkuje. Przypomnę jeszcze, że język zasługuje na pochwałę - narracja tak sugestywna, wciągająca, z dystansem do opisywanego świata i ludzi. Po każdym rozdziale jakby list do czytelnika, pisany w imieniu najbliższych Florence - jej siostry, męża, syna. Och, byłabym zapomniała - jej rodzice! Najcudniejsi starzy hippisi, jakich dawno nie widziałam! Z koralikami i w poncho, z długimi włosami, omawiający przy córkach bez wstydu pozycje seksualne, które uwalniają coś tam. I ten ojciec niechcący zarabiający krocie na inwestycjach giełdowych, i którego to zjawisko wprowadza w stan zażenowania. On naprawdę nie chciał, może ktoś chce kilka tysięcy? Jest przeuroczy. Florence różni się od nich zupełnie i jej opinie na temat własnych rodziców są naprawdę zabawne. A przecież się kochają.


Tym optymistycznym akcentem zakończę ów nieco przydługi wywód. Książka jest troszkę naiwna, ale całkiem sympatyczna i pokrzepiająca.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Trening szczęścia

Zaskoczenie i rozczarowanie...Myślałam że przeczytam solidny poradnik ze zwięzłymi wskazówkami dot. bycia szczęsliwym ale jak rzeczywiście nazwa suger...

zgłoś błąd zgłoś błąd