Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zielona mila

Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Wydawnictwo: Albatros
8,34 (12062 ocen i 881 opinii) Zobacz oceny
10
2 575
9
3 575
8
2 717
7
2 317
6
518
5
262
4
35
3
43
2
11
1
9
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Green Mile
data wydania
ISBN
978-83-7359-593-4
liczba stron
416
słowa kluczowe
powieść, śmierć, zbrodnia
język
polski
dodała
dona

Inne wydania

Rok 1932. W USA trwa Wielki Kryzys; panuje głód i bezrobocie. Paul Edgecombe pracuje jako strażnik w więzieniu Cold Mountain, do którego trafiają ci, na których państwo postawiło już krzyżyk. To dla nich przeznaczone jest specjalne pomieszczenie przylegające do bloku E, gdzie na drewnianym podium stoi krzesło elektryczne zwane Starą Iskrówą. Ostatnia droga każdego z więźniów będzie prowadzić...

Rok 1932. W USA trwa Wielki Kryzys; panuje głód i bezrobocie. Paul Edgecombe pracuje jako strażnik w więzieniu Cold Mountain, do którego trafiają ci, na których państwo postawiło już krzyżyk. To dla nich przeznaczone jest specjalne pomieszczenie przylegające do bloku E, gdzie na drewnianym podium stoi krzesło elektryczne zwane Starą Iskrówą. Ostatnia droga każdego z więźniów będzie prowadzić po zielonym linoleum.
Nikt nie wydaje się bardziej zasługiwać na śmierć niż John Coffrey, czarny olbrzym, skazany za przerażającą zbrodnię, której dopuścił się na dwóch małych dziewczynkach. Nie mogłem nic pomóc, powtarzał, gdy go schwytano. Próbowałem to cofnąć, ale było już za późno... Ten, kto sądzi, że wymierzenie sprawiedliwości okaże się łatwe i proste, jest w wielkim błędzie - o czym przekona się podejmując z Johnem Coffreyem koszmarną podróż przez Zieloną Milę...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 644
Ewa-Książkówka | 2012-02-22
Przeczytana: 16 lutego 2012

Gdy wybraniec losu przemierza ten odcinek drogi, pozostaje wówczas bez wątpienia najjaśniejszą gwiazdą w zasięgu wzroku widzów. Na jego twarzy maluje się skupienie, a wyprężone ciało jest niesione na sztywnych nogach. Choć ostre oświetlenie powinno razić w oczy – zdaje się – że dla tego człowieka nie ma to najmniejszego znaczenia. Liczy się tylko fakt, że jest w centrum uwagi i kroczy ku swemu przeznaczeniu.
Czy mówię o gwiazdorze jakiejś superprodukcji filmowej, który dumnie kroczy w blasku reflektorów? Absolutnie nie, choć w obu przypadkach bohaterowie na końcu swej drogi otrzymują należną im nagrodę. I o ile w przypadku aktora można spodziewać się statuetki Oscara oraz dywanu w kolorze rażącej czerwieni, o tyle w przypadku wybrańca losu „nagrodą” jest okrutna śmierć…

Czerwonego dywanu sam nigdy nie oglądałem, za to na pamięć znam każdy milimetr Zielonej Mili – linoleum w odcieniach limonki, po którym po raz ostatni kroczyli skazani na śmierć. Nazywam się Paul Edgecomb. W latach młodości sprawowałem funkcję naczelnego strażnika bloku E więzienia stanowego w Cold Mountain. Jeśli w ogóle można oswoić się z widokiem konania człowieka na krześle elektrycznym, to myślę, że w pewnym stopniu ja tego dokonałem, choć wykonywanie wyroku zawsze odciskało piętno na mojej psychice. Jednak w pamiętnym roku 1932, gdy okoliczną ludnością wstrząsnęła historia dwóch bliźniaczych sióstr brutalnie zgwałconych i zamordowanych, nie sądziłem, że czeka mnie najgorsza egzekucja w całej mojej zawodowej karierze. Na śmierć został wówczas skazany John Coffey – zabójca tych dwóch niewinnych istot. Czarnoskóry olbrzym, napawający wszystkich ludzi przerażeniem, okazał się człowiekiem, którego prawdziwa natura chwytała ze serce, gdy tylko miało się sposobność poznania go bodaj odrobinę bliżej. Do tych szczęśliwców należałem między innymi ja – jako jeden z nielicznych wiedziałem, że ten monstrualnie wyglądający morderca, niczym dziecko bał się ciemności i zalewał się szczerymi łzami, gdy tylko czuł taką potrzebę. Jako jednemu z nielicznych było mi także dane doświadczyć jego ponadnaturalnych zdolności – i to w momencie – gdy sądziłem, że nie ma już dla mnie żadnego ratunku. I to także ja miałem brać udział w jego egzekucji – choć wraz ze zbliżaniem się jej daty topniało we mnie przekonanie o jego winie.

Nie będę streszczał całej tej niesamowitej historii, nie powiem też, czy John dokonał żywota na Starej Iskrówie jak nazywaliśmy nasze wysłużone już narzędzie do odbierania życia skazańcom. Kto będzie chciał dowiedzieć się, jak potoczyły się losy Johna, moich kolegów po fachu czy też mnie samego, niech sięgnie po zapiski Stephena Kinga zatytułowane „Zielona mila”.

Przed ich lekturą musicie przygotować się na to, że dobrze poznacie każdego z bohaterów tej historii – King doskonale oddał prawdziwą naturę każdego z nas, w szczególności Coffey’a.
Musicie się także nastawić na to, że od pierwszych zdań tej relacji wsiąkniecie w klimat, który nas wtedy otaczał. King postarał się, by nie uronić ani kropli z jego niepowtarzalności.
Wiedzcie też, że tempo wydarzeń jest nieśpieszne, ale im głębiej w nie wejdziecie, tym silniejsze emocje w Was wywołają. Nie powstrzymujcie łez, jeśli będą Wam się cisnąć do oczu – nie ma sensu…

Zachowajcie w sercach opowieść stuczterolatka i uchrońcie ją od niepamięci.
A ja zasnę ze słowami piosenki, którą nucił jeden z pielęgniarzy pracujących w domu starców:

Gdy odejdziesz w tę dolinę… zgasną jasne oczy twe… i zgaśnie uśmiech…*

* S. King, Zielona mila, Albatros, Poznań 2008, s. 330.

Ocena: 5,5/6

***http://ksiazkowka.blogspot.com***

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chata

Teologiczne brednie, pretekstem do których jest czyjaś tragedia. A najlepiej je podsumowują pytania małej dziewczynki, która potem ginie. Ja zako...

zgłoś błąd zgłoś błąd