Zapach cedru

Tłumaczenie: Jan Kraśko
Wydawnictwo: Libros
6,54 (523 ocen i 83 opinie) Zobacz oceny
10
16
9
65
8
70
7
167
6
79
5
58
4
14
3
32
2
9
1
13
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Fall On Your Knees
data wydania
ISBN
9788324714193
liczba stron
560
słowa kluczowe
tragedia, rodzina, dramat
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
kartoflana

Głośna saga rodzinna, obejmująca kilka pokoleń kanadyjskiego rodu Pipperów od końca XIX wieku po lata 1970. Poruszające studium relacji międzyludzkich o misternej intrydze i niesamowitym klimacie, dramatyczne, ale i zabawne. Gdy trzynastoletnia Libanka Materia ucieka z domu ze stroicielem fortepianów, Jakubem Pipperem, jej rodzice wyklinają ich. Młodzi mają trzy córki: wyjazd najstarszej na...

Głośna saga rodzinna, obejmująca kilka pokoleń kanadyjskiego rodu Pipperów od końca XIX wieku po lata 1970. Poruszające studium relacji międzyludzkich o misternej intrydze i niesamowitym klimacie, dramatyczne, ale i zabawne. Gdy trzynastoletnia Libanka Materia ucieka z domu ze stroicielem fortepianów, Jakubem Pipperem, jej rodzice wyklinają ich. Młodzi mają trzy córki: wyjazd najstarszej na studia do Nowego Jorku wywołuje lawinę wstrząsających zdarzeń. Rodzina pogrąża się w cieniu mrocznej tajemnicy... Fascynująca rzecz o dobroci i moralnym upadku.

 

źródło opisu: Wydawca

źródło okładki: Wydawca

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 911
Sylwia Sekret | 2012-06-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2012

„SIOSTRZYCE”

„Zapach cedru”, który trafił w moje ręce to egzemplarz z tą „gorszą” okładką. Gorszą nawet nie ze względów estetycznych, choć obrazek przypomina tanie romansidło, lecz przez wzgląd na adekwatność do treści. A raczej jej brak. Czy to dobrze czy źle, kiedy okładka nijak nie oddaje fabuły powieści? Niełatwo jednoznacznie odpowiedzieć. Na szczęście „Zapach cedru” ani tanim ani drogim romansidłem nie jest.

Powieść Ann-Marie MacDonald jest chronologicznym wyzwaniem rzuconym bezpretensjonalnie w stronę czytelnika. Autorka miesza czasy i wydarzenia, nie racząc nas wzmianką o tym, który to rok zwiedzamy obecnie, ani czy wydarzenia, których właśnie jesteśmy świadkami dzieją się przed czy po tym, co czytaliśmy parę minut temu. Niekiedy dzieje się to od nowego rozdziału i wtedy połapać się jest o niebo łatwiej. Innym razem MacDonald zaczyna tkać fabułę w innym czasie i poprzedza to cytatem, (w przekładzie zawsze pani Ludmiły Marjańskiej) wtedy jest już gorzej. Najtrudniej jednak bywa wtedy, kiedy bez żadnego ostrzeżenia, od nowego akapitu czytelnik zostaje wepchnięty w inne ramy czasowe. Można się jednak z tym uporać i dotrzeć do sedna, do serca powieści, a to jest przecież najważniejsze.

„Zapach cedru” kryje w sobie rozmaite kreacje wielu kobiecych postaci. Począwszy od Materii, która zakochana w Jakubie Pipperze ucieka wraz z nim, co oczywiście nie uchodzi jej płazem. Zmuszona do oficjalnego ślubu z Jakubem, a następnie wydziedziczona przez swojego ojca, zaczyna wieść życie jako żona i gospodyni. Mając trzynaście (!) lat. Pomijając skandal sprowadzony przez ich pierworodną, to tyle, ile dowiadujemy się z opisu z tyłu książki. Jakże mylny jest ten opis! Jakże szczątkowy i wprowadzający w błąd! A jednak zasznurowując usta nie bez oporu, nie mogę powiedzieć dlaczego....Przejdę zatem dalej, bowiem to co najważniejsze dla powieści kryje się w zdaniu: Materia i Jakub mają dzieci.

Oto Katarzyna – ich najstarsza córka. Katarzyna Pipper jest nieziemsko piękna i nieziemsko utalentowana. Nie wiadomo co powala bardziej: jej uroda okraszona rudymi, połyskującymi włosami, czy jej głos, doprawiony dumą i wyniosłością. Katarzyna to córka Jakuba, to już wiecie. Ale ona jest nie tylko córką swojego ojca, co jest oczywiście dość logiczne. Ona jest jego córeczką. Katarzyna pogardza swoją matką. W sumie nie wiadomo czy bardziej nią pogardza czy się jej wstydzi. Uczucie to zakiełkowało w niej, zasiane najpierw przez ojca. Przez tatusia Katarzyny. A tatusia Katarzyna uwielbia. To dla niej Jakub zaharowuje się na śmierć i to dla niej zaciąga się do wojska i wyrusza na wojnę. Musi zapewnić Katarzynie odpowiednie wykształcenie, a co za tym idzie, przyszłość.
Oto Mercedes – kolejna panna Pipper. Mercedes jest grzeczną dziewczynką i pragnie studiować. Pragnie też aby Bóg, do którego wciąż się modli, wybaczył jej wszystkie grzechy. Mercedes jest poza tym szalenie zakochana. Niestety w końcu dziewczyna odkrywa, że nie może być z ukochanym, ponieważ Rudolf Valentino nie żyje od jakiegoś czasu. Mercedes zostaje więc pilną uczennicą, a jej największą miłością jest młodsza siostra.
Oto Franciszka – ukochana siostra Mercedes. Franciszka ma kręcone, niesforne włosy i brązowe oczy, w których jednak niekiedy igrają zielone chochliki. Owo niekiedy, zdarza się zawsze kiedy Franciszka planuje coś spsocić i już cieszy się na pyszną zabawę z tego powodu. Franciszka jest chuda i tak jak Mercedes kocha mamusię, musię. Jest najbardziej krnąbrną dziewczynką i czasami tatuś musi wymierzyć jej za to karę.
Oto Lilia – najmłodsza panna Pipper. Lilia nosi imię po Tamtej Lilii. Lilia jest uosobieniem aniołka. Z włosami, w których zaczynają pobłyskiwać rdzawe refleksy, śpiewa tatusiowi każda piosenkę, byleby tylko go ukoić. Oplata go nóżkami w pasie, ilekroć obudzi ją nocny koszmar. Mercedes uważa, że Lilia jest święta, próbuje przekonać o tym także kościół. Lilia jest kaleką. Jedna z jej nóżek nie działa tak, jak powinna, ale Lilia nie chce, żeby działała.
Oto Tamta Lilia – nigdy nie poznana siostra. Tamta Lilia zmarła niedługo po porodzie, w zasadzie nie wiadomo dlaczego. Tamta Lilia nie zdążyła mieć charakteru.
Siostrom, jakiekolwiek by były nie można odmówić jednego – że kochają się niezwykle mocno i zrobiłyby wszystko, aby się nawzajem ochronić przed tym, co złe, brudne i zagrażające ich światu. Fakt, że nie każde zagrożenie były w stanie dostrzec, ale ich siostrzana miłość była chyba jedyną rzeczą która łączyła je wszystkie. Dumną, gardzącą matką Katarzynę, modlącą się, kochającą matkę Mercedes i niegrzeczną Franciszkę. No i Lilię. Nie możemy zapomnieć o Lilii.

Jak już wspomina okładka, Katarzyna wyjedzie do Nowego Jorku, uczyć się śpiewu. Sprowadzi to na rodzinę Pipperów coś, co zaważy na ich dalszych losach – jak również tłumaczy okładka. Powieść opiera się jednak na opisie sióstr i ich życiu u boku ojca.
Siostry widzimy najpierw malutkie, później dorastające, aż w końcu przyprószone siwizną. Powieść jest sagą o tej rodzinie, ale sagą nie byle jaką. Jest to książka mroczna i poruszająca wiele strun człowieczeństwa i wrażliwości. Czy powoduje u czytelnika obrzydzenie? Nie. Raczej żal i smutek. To, co dzieje się na kartach „Zapachu cedru” nie powinno było się wydarzyć. Księżyc i Słońce z powieści nie powinny były nigdy oglądać tamtych wydarzeń. A jednak stało się. Stało się i zostało zamknięte w cedrowej skrzyni, której zapach przypomina wszystko, co dobre, a z czasem również bolesne i tragiczne. Tajemnice i niedopowiedzenia to jeszcze nic w porównaniu z barierą jaką nakładają na siebie niektórzy bohaterowie. Barierę niezrozumienia i niedopuszczania do siebie informacji, po poznaniu których wszystko mogłoby się zmienić. I wcale nie na lepsze.

„Zapach cedru” to trudna książka, choć na taką się nie zapowiadała. Pełno w niej tego, co trudno wybaczyć i zrozumieć. Niełatwo utożsamić się z bohaterami, co nie znaczy, że nie można się z nimi zżyć. Dziewczynki są niezwykle dojrzałe, choć każda na swój sposób. Są charakterystyczne i zapadają w pamięć. To one, razem z kotką Trixie i cedrową skrzynią na strychu tworzą klimat tej powieści. Mroczny, choć większość dzieje się za dnia; straszny choć Franciszka wciąż żartuje; grzeszny, choć Mercedes modli się bez wytchnienia w worku pokutnym. Jest tu wiara i jest przemoc. Jest pycha i duma, i jest pożądanie. Jest wstyd i mezalians. Jest rasizm i jest wojna. Jest również muzyka i miłość. Jest rodzina, która przecież musi być najważniejsza.
Powieść jest także dość....dziwna. To, co dzieje się na kartach książki niełatwo sklasyfikować. Niełatwo ocenić z moralnego punktu widzenia. Co gorsza, moralność zdaje się stać jakby z boku, biernie przypatrując się dziejącym się dookoła wydarzeniom. Nie da się wykorzystać moralności do oceny niektórych sytuacji. Bywa, że dziwność niektórych zdarzeń i zachowań bohaterów zakrawa o pewnego rodzaju abstrakcję. Ja lubię taką prozę, ale zdaję sobie sprawę z tego, że książka ta tylu czytelników przyciągnie ilu jednocześnie odepchnie.

W wielu komentarzach spotkałam się z opinią, że książka jest niesmaczna. Ja powiedziałabym raczej, że MacDonald nie owinęła jej w bawełnę. Nie wypchała jej również zbędnymi przekleństwami i wulgarnymi opisami, nie. Napisała to, co w tej historii się zdarzyło używając do tego słów najbardziej adekwatnych – takich, które nic nie ukrywając, nie wyolbrzymiały jednocześnie brudu i niedobrej żądzy. Przecząc prawom fizyki i własnej tożsamości muszę zatem przyznać, że po lekturze „Zapachu cedru” wcale nie jestem zniesmaczona.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Cała ja

Niniejsza książka opowiada historię, dwóch dziewczyn, które tylko z początku nic nie łączy. Z czasem jednak, sukcesywnie i stopniowo ich drogi się krz...

zgłoś błąd zgłoś błąd