Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kroniki Czarnej Kompanii

Cykl: Czarna Kompania (tom 1-3)
Wydawnictwo: Rebis
7,82 (1138 ocen i 83 opinie) Zobacz oceny
10
136
9
250
8
310
7
288
6
88
5
33
4
12
3
12
2
4
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Chronicles of the Black Company: The Black Company, Shadows Linger, The White Rose
data wydania
ISBN
9788375104677
liczba stron
920
słowa kluczowe
kronika, kompania, ciemność
język
polski
dodał
corrum

Inne wydania

Ciemność walczy z mrokiem, gdy pokryci bliznami najemnicy z Czarnej Kompanii bezwzględnie wykonują swą robotę. Wszelkie wątpliwości zostają pochowane razem z poległymi towarzyszami broni. Pogrążone w wojnie krainy z nadzieją oczekują wypełnienia pradawnego proroctwa, wieszczącego narodziny Białej Róży, która może odmienić losy świata. W wypełnieniu proroctwa lub w jego zniweczeniu kluczową...

Ciemność walczy z mrokiem, gdy pokryci bliznami najemnicy z Czarnej Kompanii bezwzględnie wykonują swą robotę. Wszelkie wątpliwości zostają pochowane razem z poległymi towarzyszami broni. Pogrążone w wojnie krainy z nadzieją oczekują wypełnienia pradawnego proroctwa, wieszczącego narodziny Białej Róży, która może odmienić losy świata. W wypełnieniu proroctwa lub w jego zniweczeniu kluczową rolę może odegrać Czarna Kompania. Kogo będzie stać, by zdobyć lojalność ostatniej z odwiecznych Kompanii, i komu zaufa Konował i zgraja jego najemników?
Zebrane w jednym tomie pierwsze trzy części serii, która zrewolucjonizowała fantasy. Nowa edycja cyklu o Czarnej Kompanii składać się będzie z czterech tomów: „Kroniki Czarnej Kompanii”, „Księgi Południa”, „Powrót Czarnej Kompanii”, „Zagłada Czarnej Kompanii”.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 137
Tymon | 2016-07-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: czerwiec 2016

Tak słabej książki/ek (w końcu to 3 tomy) dawno już nie czytałem. Chyba od czasu Władcy Wilków. Świat wykreowany przez autora może i ma potencjał ale jest tak beznadziejnie marnotrawiony, że aż strach.

Po pierwsze - nazewnictwo. Do szewskiej paski doprowadzały mnie nazwy miejscowości i niektórych postaci. Jak można nazwać jakiegoś bohatera "skrzynka"? "świeca"? "pies zabójca ropuch"? Pal licho gdyby to był jedyny mankament. Zniósłbym to dzielnie, ale nie.

Po drugie - charaktery. Nie wiem, czy brakuje mi umiejętności w czytaniu ze zrozumieniem? Może coś przegapiłem? Nie wiem, bo Konował, Pani, Kulawiec, Duszołap, Kruk, Pupilka, Elmo no wszyscy wystrugani na jedno kopyto. Gdyby którykolwiek z nich został kronikarzem pewnie prowadziłby je tak samo dennie i opisywał takie same emocje.

No i właśnie! Emocje konowała to chyba jeden z najbardziej irytujących motywów. Czytając "Czarną kompanię" miałem wrażenie, że konował wystraszyłby się nawet własnego cienia. Dosłownie wszystko wywoływało u niego uczucie strachu. Jego komentarze o kompanach w stylu "do diabła z nimi", "niech ich licho" pasowały do sytuacji jak siodło na świni.

Nużący i zupełnie nieciekawy był dla mnie wątek... miłosny (ha ha) z Panią. Nie wiem co Konowałowi kazało myśleć o niej najpierw jak o półboskiej istocie pięknej i wspaniałej, potem jak o demonie, a potem już na zmianę jak właściwie pasowało autorowi.

Utarczki Goblina i Jednookiego. Serio? To wszystko an co było ich stać? Jeden przerysowuje iluzje drugiego i się nawzajem o to wściekają? I to budzi takie zainteresowanie i wesołość w kompanii? To nie czarna kompania tylko nudna kompania niespełnionych kabareciarzy w takim razie.

Potyczki, bitwy i inne starcia. Nie wiem ale absolutnie brakowało mi sensu w większości starć, a bitwa pod Urokiem to już w ogóle masakra jakaś. Totalny chaos i niezrozumienie. Autor pewnie kiedy to opisywał stwierdzał "10 tyś. tu, 10 tyś tam". W końcu stwierdził, że idealną liczbą ofiar będzie ćwierć miliona po stronie samych buntowników. ĆWIERĆ MILIONA! To była bitwa na miarę I wojny światowej. Ewidentny brak wiedzy i wyobraźni ze strony autora.

Końcowa potyczka z Dominatorem to już w ogóle jakiś śmiech na sali. Próba budowania napięcia przez "zbliżające się koryto rzeki" do kurnahnu dominatora było tak śmiesznym i żałosnym pomyślem. Albo to przesiadywanie Pani w jaskini pod nosem Pupilki Potem rokowania na PIKNIKU! AGHR!

Dosyć wystarczy. W całej tej 900-stronicowej pozycji interesujące wydały mi się jedynie historie Bomanza i Marona zalewacza. W miarę ciekawie zostały napisane, a tak... dramat i rozpacz.

NIE POLECAM!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
W głębinach oceanu (pop-up)

Przepiękna pozycja.. Wyłaniające się z kartek obrazy ucieszą dzieci i dorosłych.. Książka, która jest sztuka..

zgłoś błąd zgłoś błąd