Świat według Dziada

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2002-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2002-01-01
- Liczba stron:
- 221
- Czas czytania
- 3 godz. 41 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8391825906
Książka "Dziada" to prawdziwa sensacja. Po raz pierwszy człowiek podejrzewany o kierowanie głośnym polskim gangiem ujawnia kulisy największych afer i zbrodni ostatnich lat. Mówi to, czego nigdy nie usłyszano na sali sądowej.
Jest to prawda wstrząsająca. Skorumpowani politycy z pierwszych stron gazet, zdemoralizowana policja, mafia "białych kołnierzyków" bezkarnie rabująca państwo. Organa ścigania i wymiar sprawiedliwości uwikłane w politykę.
"Dziad" ujawnia polityczne tło zabójstwa gen. Marka Papały i przykłady wysługiwania się Urzędu Ochrony Państwa rosyjskim służbom specjalnym. Pisze o krwawej wojnie Wołomina z Pruszkowem, która kosztowała życie trzystu ludzi. "Ojciec chrzestny" przy tej lekturze to bajka dla grzecznych dzieci.
Bez wątpienia ta książka wstrząśnie polskim społeczeństwem. "Dziad" zapowiada, że drugi tom jego gangsterskiej sagi będzie prawdziwym trzęsieniem ziemi.
[Henryk Niewiadomski, Warszawa 2002]
Kup Świat według Dziada w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Świat według Dziada
Poznaj innych czytelników
718 użytkowników ma tytuł Świat według Dziada na półkach głównych- Przeczytane 485
- Chcę przeczytać 221
- Teraz czytam 12
- Posiadam 119
- Ulubione 9
- Chcę w prezencie 8
- Biografie 4
- Kryminał 4
- 2014 3
- Mafia 3



























OPINIE i DYSKUSJE o książce Świat według Dziada
„Moim zdaniem, w obecnych czasach z całą pewnością opłaca się być dobrym gangsterem. Nawet przy założeniu, że pożyję się nie dłużej niż 40 lat – ale za to w luksusie i poważaniu. Zapewni się lepszy start i godne życie swojej rodzinie. To jest moim zdaniem jedyne wyjście, aby wybić się z bagna, jakie panuje dzisiaj w Polsce” [1].
Kiedy przeczytałem powyższe przekonanie "Dziada" od razu przypomniałem sobie jedną z najlepszych polskich komedii. W filmie „Vabank” Henryk Kwinto mówi, że kasiarz to… „Taki sam jak i inne zawody i wymagający, jak i one, odpowiednich kwalifikacji. Zresztą zamiast kraść jako dyrektor, fabrykant, sekretarz czy inny prezes lepiej już kraść par excellence jako złodziej. Tak jest chyba uczciwiej”.
„Świat według Dziada” to autobiografia Henryka Niewiadomskiego, ps. „Dziad”, ur. 1948 w Warszawie, zmarłego w 2007 w Radomiu, przestępcy, gangstera, prawdopodobnie przywódcy gangu ząbkowickiego, brata innego gangstera, Wiesława Niewiadomskiego, ps. „Wariat”. Henryk Niewiadomski wydał tę książkę własnym nakładem. Może być ona elementem układanki, prezentującej przestępczość mniej lub bardziej zorganizowaną w Polsce, w latach dziewięćdziesiątych.
Byłby sobie „Dziad” nadal gangsterem, złodziejem, oszustem, przemycałby spirytus i kradzione samochody, ale w pewnym momencie popełnił błąd – jako zwykły bandzior wszedł w konflikt z bandytami polityczno-gospodarczymi. To musiało przynieść katastrofalne konsekwencje. Niewiadomski, oczywiście nie sam, przejął ładunek pięciu ton papieru przeznaczonego do druku rubli rosyjskich. Dostawa tego papieru z Niemiec kontrolowana była przez Urząd Ochrony Państwa. Przejęcie dostawy ośmieszyło UOP oraz ujawniło służalczą postawę polskich polityków i decydentów wobec Rosji i Białorusi. Wprawdzie „Dziad” zwrócił służbom trzy i pół tony papieru, ale resztę wykorzystał jego brat do drukowania fałszywych rubli.
Książka napisana została językiem bardzo prostym – ostatecznie Henryk Niewiadomski skończył jedynie podstawówkę, a może zaledwie siedem klas. Jednak to nie jest problemem; jakaś, minimalna, redakcja jednak tam była, więc czytać się da. Kłopot polega na ocenie wiarygodności autora. Wybiela się i usprawiedliwia? Ależ tak! Na pewno! Ale też nigdy nie pisał, że był uczciwym człowiekiem, pracującym na etacie w fabryce. Po prostu wiele faktów i drastycznych szczegółów ze swojej przeszłości po prostu pomijał. Czy wszystko w tej książce jest kłamstwem? Oj, tu już byłbym bardzo ostrożny. Czy prawdziwa, a jeśli tak, to na ile, była relacja ze sfingowanego procesu, w którym skazano go na siedem lat? Przynajmniej na część jego rewelacji są dokumenty, protokoły. Bzdury produkowane przez małego świadka koronnego (w Polsce jest albo było takie kuriozum) z wydatną pomocą prokuratora, nadal są w archiwach.
„Dziad” zapowiedział ciąg dalszy swojej relacji, ale… zmarł w więzieniu. Jego brata zastrzelono na ulicy.
---
Henryk Niewiadomski, „Świat według Dziada”, wyd. Henryk Niewiadomski, 2002, s.. 80.
„Moim zdaniem, w obecnych czasach z całą pewnością opłaca się być dobrym gangsterem. Nawet przy założeniu, że pożyję się nie dłużej niż 40 lat – ale za to w luksusie i poważaniu. Zapewni się lepszy start i godne życie swojej rodzinie. To jest moim zdaniem jedyne wyjście, aby wybić się z bagna, jakie panuje dzisiaj w Polsce” [1].
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy przeczytałem powyższe przekonanie...
Można przeczytać, choć wiadomo, że będzie się wybielał. Natomiast można się zgodzić z jego uwagami dotyczącymi ograbiania nas przez gangsterów w "białych kołnierzykach" gdzie wartość ukradzionego majątku wielokrotnie przewyższa wartość przestępstw gangsterów z Pruszkowa czy Wołomina (FOZZ, ART B etc...). Ostatnie akapity celnie opisują naszą rzeczywistość z ostatnich lat!
Można przeczytać, choć wiadomo, że będzie się wybielał. Natomiast można się zgodzić z jego uwagami dotyczącymi ograbiania nas przez gangsterów w "białych kołnierzykach" gdzie wartość ukradzionego majątku wielokrotnie przewyższa wartość przestępstw gangsterów z Pruszkowa czy Wołomina (FOZZ, ART B etc...). Ostatnie akapity celnie opisują naszą rzeczywistość z ostatnich lat!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo około połowy książkę czyta się jednym tchem, jest ona bardzo interesująca. Ta część to opowieść o mafijnej Polsce lat 90. W drugiej natomiast części główna narracja obejmuje nieudolne próby wybielania się H. Niewiadomskiego. To już jest nieinteresujące i nie dałem rady przebrnąć przez całość.
Do około połowy książkę czyta się jednym tchem, jest ona bardzo interesująca. Ta część to opowieść o mafijnej Polsce lat 90. W drugiej natomiast części główna narracja obejmuje nieudolne próby wybielania się H. Niewiadomskiego. To już jest nieinteresujące i nie dałem rady przebrnąć przez całość.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPostać Dziada, czyli Henryka Niewiadomskiego stale przewijała się swego czasu w mediach. To był czas walki z mafią w pojęciu przeciętnego Polaka, bo w pojęciu Dziada – czas osobistej nagonki na człowieka, który z mafią nie miał nic wspólnego. To media okrzyknęły go bossem wołomińskiej mafii. To dziennikarze z kagańcami na twarzy wykreowali bandytę numer jeden w Polsce. Jak sam pisał – "Powołaliście do życia dziennikarski mit dla ubogich. Krótko mówiąc, kit". Czuł się w roli medialnego parawanu "na użytek nieudolnej policji i cynicznych polityków […], za którym ci pierwsi pozorują działania, w sytuacji, kiedy nie mogą ścigać prawdziwych przestępców, a drudzy – przestępcy właśnie – rozkradają państwo". Przeciw takiemu wizerunkowi i jawnej niesprawiedliwości (o jej groteskowym pojmowaniu napiszę później) zaprotestował autor tą książką. Jak sam napisał – "To nie bieda popchnęła mnie do napisania. Zmusiły mnie do tego środki masowego przekazu, według mojej oceny inspirowane przez organy ścigania i rozpowszechniające na mój temat bzdury". Miał na jej napisanie dużo czasu. Więzienie, w którym go osadzono, sprzyjało systematycznemu notowaniu swoich przemyśleń.
Czytałam te wspomnienia z… przyjemnością.
Sprawiała wrażenie opowieści starszego, ciepłego!, inteligentnego mądrością życiową człowieka, głęboko skrzywdzonego, kochającego gołębie, szanowanego w swoim środowisku, uważanego za charyzmatycznego mężczyznę, głowę rodziny, mającą przede wszystkim smykałkę do interesów oraz talent do inicjatywy, oraz oceny ryzyka w interesach, pozwalających osiągać nieprzeciętne zyski. I gdybym swój obraz Dziada zbudowała tylko na podstawie jego wspomnień i zażaleń (bo tym książka również dla mnie była),to mogłabym wyciągnąć wniosek, że faktycznie, autora spotkał spisek dziejowy ze strony kierujących państwem, a nawet restrykcje polityczne pozwalające nazwać go więźniem politycznym.
Bzdury! – pewnie niejedna osoba tak by zareagowała na te rewelacje.
Ja również, gdyby nie wcześniejsza lektura "Nowego alfabetu mafii" autorstwa dziennikarzy piszących o przestępczym świecie w Polsce przełomu lat 80. i 90. Obie, uzupełniając się, pozwoliły mi ogarnąć całość zjawiska od zewnątrz i od wewnątrz. Dopasować do siebie obrazy subiektywne i obiektywne. Zbudować ostatecznie świat ludzi nastawionych na szybki zysk, którzy, wykorzystując czas przemian ustrojowych w Polsce w latach dziewięćdziesiątych, znaleźli się w odpowiednim miejscu i czasie. Zarówno tych sprawujących legalną władzę, jak i tych posiadających władzę nielegalną. W obu przypadkach po to, by pierwszy milion ukraść w białych rękawiczkach lub dorobić się na spekulacjach. Do tego ostatniego przyznaje się autor wprost, pisząc, że posiadane dolary i majątek pozyskał w wyniku spekulacji towarem i ciężkiej pracy. Problem pojawił się w momencie, kiedy drogi złodziei się skrzyżowały. Dziad wszedł na teren polityków. Ukradł im papier do drukowania rubli.
Od tego momentu rozpętała się wojna między tymi u władzy a Dziadem.
Jej przebieg można było śledzić w mediach i na sali sądowej. I o tym jest właśnie ta książka. Pokazana bardzo subiektywnie, ale zawierająca również prawdę o skorumpowaniu środowiska policyjnego, politycznego i prawniczego. Autor nie był gołosłownym. Swój tekst ilustrował zdjęciami dokumentów z akt sądowniczych.
Przyznaję, było w tych logicznych wywodach dużo racji – medialna nagonka, nadużywanie władzy czy manipulowanie prawem. A wszystko po to, by pozbyć się rywala w „interesach”, człowieka, który kompromitował polityków w oczach społeczeństwa, ale przede wszystkim osoby, która za dużo wiedziała. Dziad sugerował polityczne tło zabójstwa gen. Marka Papały. Po tej książce świat decydentów, dla mnie zwykłych przestępców drenujących system finansowy państwa w białych rękawiczkach, przeraził nie mniej niż świat mafii wołomińskiej czy prószkowskiej. Bo ten ostatni też istniał. Nie dałam się tak do końca oczarować inteligentnym wywodom autora, który przypominał mi mentalność cwaniaka-warszawiaka, żyjącego według dwóch zasad. Pierwszej – „człowieka honoru”, czyli gangstera w odróżnieniu od frajerów, którzy "uczciwą pracą nie ma prawa dorobić się niczego oprócz garbu, ewentualnie więzienia" i drugiej – sprawiedliwość była wtedy, gdy leżała po jego stronie. Bolało go jedno – kradli „na górze”, a „dół” nie mógł. To w tym obszarze umoczonej policji, kupionych prokuratorów oraz skorumpowanych sędziów i polityków, domagał się równego prawa do zysku.
Absurd logiki pojmowania pojęcia sprawiedliwości!
I kiedy w ten sposób spojrzy się na wspomnienia autora, to pośrednio, wybielając siebie, ukazywał ówczesną skorumpowaną Polskę, tłumacząc tym możliwość zaistnienia na ogromną skalę ówczesnych, bardzo licznych, skandali i afer finansowych.
Druga część gangsterskiej sagi, zapowiadana na okładce, niestety nie ukaże się już. Autor nie doczekał wolności. Zmarł w więzieniu w przeświadczeniu, że "w obecnych czasach z całą pewnością opłaca się być dobrym gangsterem. Nawet przy założeniu, że pożyje się nie dłużej niż 40 lat – ale za to w luksusie i poważaniu. Zapewni się lepszy start i godne życie rodzinie. To jest moim zdaniem jedyne wyjście, aby wybić się z bagna, jakie panuje dzisiaj w Polsce".
Po kilkunastu latach od wydania tej publikacji, śledząc programy publicystyczne, mam wrażenie, że dla wielu te słowa nic nie straciły ze swojej aktualności. I dla tych „na górze”, i dla tych „na dole”. Zmieniły się tylko metody. Na bardziej wyrafinowane w przypadku polityków i bardziej agresywne w przypadku gangsterów.
naostrzuksiazki.pl
Postać Dziada, czyli Henryka Niewiadomskiego stale przewijała się swego czasu w mediach. To był czas walki z mafią w pojęciu przeciętnego Polaka, bo w pojęciu Dziada – czas osobistej nagonki na człowieka, który z mafią nie miał nic wspólnego. To media okrzyknęły go bossem wołomińskiej mafii. To dziennikarze z kagańcami na twarzy wykreowali bandytę numer jeden w Polsce. Jak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObejrzałem ostatnio cykl filmów dokumentalnych, o sylwetkach polskiej mafii. Postanowiłem zweryfikować tamte informacje, z "biografią kogoś, o kim mowa". Swego czasu czytałem książki publikowane przez niejakiego Jarosława Masę Sokołowskiego, ale... nie oszukujmy się, twórczość tego mitomana i konfabulanta można zaliczyć raczej do sincefiction. A jak prawa ma się w przypadku Henryka Dziada Niewiadomskiego? Otóż Dziad w swojej książce utrzymuje, iż nie był żadnym gangsterem, a rezolutnym przedsiębiorcą (tezę tę słyszałem też z ust jednego z òwczesnych gangsterów). Mimo to autor książki opisuje w niej kilka swoich grzeszków. Biografia ta większość uwagi skupia jednak na skandalicznym funkcjonowaniu naszego krajowego sądownictwa. Ponadto Dziad prawdziwymi gansterami nazywa polityków. W obu tych kwestiach bezsprzecznie się zgadzam. Od napisania książki "Świat wg Dziada" minęły lata, a polski wymiar sprawiedliwości nadal boryka się z patologiczną instytucją małego świadka koronnego. Henryk Niewiadomski z pewnością miał zdolności oratorskie. W swojej książce opisuje wiele ciekawych historii i przypadków. Trzeba tylko pamiętać, aby nie wszystkie traktować za pewnik. Skoro Henryk Niewiadomski nie był gangsterem, to dlaczego członkowie ówczesnej mafii tak wiele z nim konsultowali? 😉 W każdym razie, warto spojrzeć na świat z różnych perspektyw. Książka Dziada nie ma łatki "must see", nie jest też jednak szczególnie obszerna, więc uważam, że mimo wszystko można poświęcić jej chwilę. 😉 Bo czy jednoznacznie jesteśmy w stanie stwierdzić, kto jest gangsterem? Czy tylko przedsiębiorcy-bandyci z Pruszkowa i Wołomina, czy może także białe kołnierzyki, w postaci służb i polityków, którzy rabowali (i nadal rabują?) nasz kraj?
Obejrzałem ostatnio cykl filmów dokumentalnych, o sylwetkach polskiej mafii. Postanowiłem zweryfikować tamte informacje, z "biografią kogoś, o kim mowa". Swego czasu czytałem książki publikowane przez niejakiego Jarosława Masę Sokołowskiego, ale... nie oszukujmy się, twórczość tego mitomana i konfabulanta można zaliczyć raczej do sincefiction. A jak prawa ma się w przypadku...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna książka trudna w ocenie: do połowy świetna, wciągająca historia polskiej mafii widziana od środka. Co prawda podana dość oszczędnie i wybiórczo, za to z ironicznym humorem i bez zbytniego lania wody. Nad komentarzami autora można by dywagować ("XYZ poszedł siedzieć aż na 40 lat, a przecież ukradł tylko 100 tysięcy. No, co prawda przypadkiem zabił wtedy 3 osoby...") ale warto przeczytać chociażby dla takich smaczków, jak spontaniczny wyładunek 5 ton papieru do drukowania rubli przed bramą autora. Niestety, od połowy czeka nas subiektywna relacja z procesu szefa (albo i nie?) mafii Wołomińskiej wraz z usilnym udowadnianiem przez autora, że go wrobiono. Rozsądzać nad tym nie mnie, ale kilkadziesiąt stron takowych wynurzeń może zmęczyć nawet prawników.
Kolejna książka trudna w ocenie: do połowy świetna, wciągająca historia polskiej mafii widziana od środka. Co prawda podana dość oszczędnie i wybiórczo, za to z ironicznym humorem i bez zbytniego lania wody. Nad komentarzami autora można by dywagować ("XYZ poszedł siedzieć aż na 40 lat, a przecież ukradł tylko 100 tysięcy. No, co prawda przypadkiem zabił wtedy 3...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię literaturę faktu.
Ś.P."Dziad"napisał zrozumiałą dla każdego pozycję.
Porusza wiele ciekawych a zarazem kontrowersyjnych tematów.
Do przemyślenia!
Lubię literaturę faktu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚ.P."Dziad"napisał zrozumiałą dla każdego pozycję.
Porusza wiele ciekawych a zarazem kontrowersyjnych tematów.
Do przemyślenia!
Reqwelacja.
Reqwelacja.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest może tak dobra jak chociażby książki-wywiady rzeka z Jarosławem Sokołowskim ps. Masa, ale każdy miłośnik tematyki mafijnej może bez obaw po nią sięgnąć. Wspomnienia "Dziada" są bardzo interesujące i żaden fan tematu nie powinien być zawiedziony.
Henryk Niewiadomski to był raczej prosty facet i dlatego takim też językiem napisał swoją książkę. Momentami jest interesująco, momentami wstrząsająco, a momentami wręcz śmiesznie. Przyznam szczerze, że w niektórych momentach niemalże płakałem ze śmiechu. Krótko mówiąc, "Dziad" opowiedział o swoim życiu w niezwykle barwny sposób.
Czy rzeczywiście Niewiadomski był tylko kozłem ofiarnym zwichniętego wymiaru sprawiedliwości III RP? Na to pytanie zapewne nigdy nie poznamy jednoznacznej odpowiedzi. Święty z pewnością nie był, ale znając historię polskiej prokuratury i sądownictwa wszystko jest możliwe. Zresztą, historia "Dziada", podobnie jak wywiady "Masy" utwierdziły mnie tylko w przekonaniu, że prawdziwa mafia narodziła się podczas hucznych imprez w Magdalence. Pruszków i Wołomin to był tylko jej efekt uboczny.
Nie jest może tak dobra jak chociażby książki-wywiady rzeka z Jarosławem Sokołowskim ps. Masa, ale każdy miłośnik tematyki mafijnej może bez obaw po nią sięgnąć. Wspomnienia "Dziada" są bardzo interesujące i żaden fan tematu nie powinien być zawiedziony.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHenryk Niewiadomski to był raczej prosty facet i dlatego takim też językiem napisał swoją książkę. Momentami jest...
Moim zdaniem sporo faktów pominął i przeinaczył w celu wybielenia swojej postaci, co trochę jednak książce ujmuje. Pod koniec już za bardzo skupił się na opisach procesów, które się powtarzały i były zbędne. Poza tym ok.
Moim zdaniem sporo faktów pominął i przeinaczył w celu wybielenia swojej postaci, co trochę jednak książce ujmuje. Pod koniec już za bardzo skupił się na opisach procesów, które się powtarzały i były zbędne. Poza tym ok.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to