Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nie ma jej

Tłumaczenie: Edyta Jaczewska
Wydawnictwo: Świat Książki
7,24 (221 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
24
8
51
7
77
6
38
5
14
4
4
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
She's Not There
data wydania
ISBN
9788380316003
liczba stron
352
słowa kluczowe
porwanie
język
polski
dodała
giovanna

Kolejny thriller bestsellerowej Joy Fielding. Tamtą wycieczką mieli uczcić rocznicę ślubu. Hunter, mąż Caroline, przekonał ją, żeby zostawiła ich dwie małe córeczki, Michelle i Samanthę, same w hotelowym apartamencie, kiedy oni zejdą na dół, na kolację w hotelowej restauracji. Po powrocie Caroline i Hunter dokonują przerażającego odkrycia: dwuletnia Samantha zniknęła bez śladu. Caroline...

Kolejny thriller bestsellerowej Joy Fielding.

Tamtą wycieczką mieli uczcić rocznicę ślubu. Hunter, mąż Caroline, przekonał ją, żeby zostawiła ich dwie małe córeczki, Michelle i Samanthę, same w hotelowym apartamencie, kiedy oni zejdą na dół, na kolację w hotelowej restauracji. Po powrocie Caroline i Hunter dokonują przerażającego odkrycia: dwuletnia Samantha zniknęła bez śladu. Caroline czekają lata udręki. Próbuje ratować rozpadające się małżeństwo z Hunterem, jednocześnie nękana zainteresowaniem mediów.

Gładko lawirując pomiędzy teraźniejszością a przeszłością Nie ma jej łączy psychologiczne napięcie i jaskrawy przykład ludzkiego dramatu, snując kameralną w tonie, a jednak silną w wyrazie opowieść o rozdartej rodzinie i szokującej prawdzie, która w ruinach tej rodziny się kryje.

 

źródło opisu: http://www.swiatksiazki.pl/ksiazki/nie-ma-jej-joy-...(?)

źródło okładki: www.swiatksiazki.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 107
achaau | 2017-06-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 czerwca 2017

35/2017

" Tyle, że Samantha już nie byłaby dzieckiem. Zaledwie dwulatka, kiedy zniknęła bez śladu z łóżeczka w ekskluzywnym meksykańskim kurorcie, podczas gdy według słów dziennikarzy - jej rodzice zabawiali się z przyjaciółmi w pobliskiej restauracji- teraz miałaby siedemnaście lat. Zakładając, że nadal żyje . (...)

- Lili..- zaczęła
- No właśnie o to chodzi- przerwała dziewczyna, a Caroline znów poczuła, że nogi się pod nią uginają i nie może załapać oddechu- Wydaje mi się, że nie mam na imię Lili- kolejna chwila milczenia- Ja chyba mam naprawdę na imię Samantha. Chyba jestem pani córka . (...)

Ten pomysł był poroniony, naciągany, wręcz niedorzeczny. A jednak tak pociągający, tak pokrzepiający, taki cudowny. Jej córka. Żywa. Po drugiej stronie linii telefonicznej. Po tych wszystkich latach. Czy to możliwe ? Czy to w ogóle możliwe ? Nie, niemożliwe. Samo zadawanie sobie takich pytań czyni z niej osobę równie psychicznie rozchwianą, jak ta dziewczyna po drugiej stronie linii . (...)

Prawdę mówiąc, Michelle od urodzenia bywała trudna i namolna, cechy, które zniknięcie Samanthy tylko jeszcze nasiliło. A im bardziej matki potrzebowała, tym silniejsza stawał się niechęć Caroline. Im bardziej do niej lgnęła, tym bardziej Caroline się odsuwała. Im bardziej zaś się matka odsuwała, tym silniejsza stawała się uraza Michelle. Ich więź przekształciła się w zaklęty krąg przyciągania i odpychania, w którym jedna się odsuwała, gdy tylko druga wyciągała rękę. (...)

No ale przecież to po naleganiach Huntera zostawili dziewczynki same. Co jednak czyniło go odpowiedzialnym. Tyle, że nie wolno mi go obwiniać, pomyślała w następnej chwili. Ustąpiłam mu. Zgodziłam się na to. Jestem równie winna. To też i moja wina. (...)

- Wiem, że Hunter Shipley nigdy nie wziąłby paru dni wolnego dla czegoś równie nieistotnego jak rodzina.
- Dobra. Wystarczy tego. Grubo się mylisz.
- Doprawdy ? A ile dnie wolnego wziąłeś po tym jak Samantha zniknęła ?- Caroline wiedziała, że jest niesprawiedliwa, ale słowa wyrwały się z jej ust, zanim zdołała je powstrzymać , napędzane piętnastoma latami tłumionego gniewu. (...)

Mieli opuścić miejsce przestępstwa, wrócić do San Diego, podjąć normalne życie. Tyle, że przyjechali tu z dwójką dzieci, a mieli wyjechać z jednym. Ich życie już nigdy nie mogło być normalne . (...)

- Chodź do łóżka- powiedział Hunter po paru minutach.
Caroline pokręciła głową, nawet nie chcąc na niego spojrzeć. Usiłowała nie żywić do niego odrazy za to opanowanie, za tę umiejętność podchodzenia do wszystkiego rozumowo i szufladkowania, za determinacje, z jaką zachowywał spokój i koncentrację, nie pozwalając, by emocje wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem. Jakże mu zazdrościła zdolności pogrążenia się w pracy, ucieczki w pasmo romansów bez znaczenia. Jak go za to nienawidziła..

Jeśli policja marnuje piętnaście lat, a Caroline ma za sobą piętnaście lat fałszywej nadziei, to ile jeszcze lat potrwa, zanim zupełnie straci rozum ?

- To nam zostawia trzy możliwości
- To znaczy ?
- Pierwsza, że szczerze wierzy, że mogłaby być Samanthą, druga, że jest sadystką, którą kręci robienie ludziom wody z mózgu, a trzecia, że jest szalona.
- Jest jeszcze czwarta możliwość.
- Jaka ?
- Że naprawdę jest Samanthą
Peggy popatrzyła na Caroline oczami pełnymi niewysłowionego smutku.
- Och, kochanie , jesteś matematycznym geniuszem. Szanse na to są nierealne. (...)

- Bo widać było całkiem jasno, że nie wkładasz w to serca, że nie ma powodu, żeby dekorować tę głupią choinkę i udawać, że jesteśmy szczęśliwe, skoro nie mogłyśmy być szczęśliwe, bo nie było tu Samanthy, żeby świętować razem z nami. Bóg mi świadkiem, że dla mnie jednej nie warto było ubierać choinki. Bóg świadkiem, że ja ci nigdy nie wystarczałam do szczęścia- Wyrwała aniołka z dłoni matki i podarła go na kawałki. Cisnęła ja na podłogę- A tak przy okazji , Lili czy tam Samantha, czy jak, do diabła faktycznie masz na imię, tak dla twojej informacji, aniołów nie ma. Bo coś takiego jak niebo nie istnieje (...)

Samantha była śliczna, było z niej niezwykle grzeczne dziecko, zawsze uśmiechnięte, zawsze szczęśliwe. Była po prostu taka urocza. A ja, jak to się zdarzało stwierdzić mojej matce, byłam trudna. Roszczeniowa. Wiecznie potrzebująca. Jednym słowem, byłam nieznośnym bachorem- Urwała głęboko i westchnęła- Byłam bachorem przed Meksykiem. Byłam bachorem po Meksyku. Do dziś jestem bachorem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Art & Soul

Oficjalnie przyznaję, że ta książka autorstwa Brittainy C. Cherry zalicza się do moich ulubionych (mimo, że wylałam przez nią morze łez). Jest po pros...

zgłoś błąd zgłoś błąd