achaau 
39 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 13 cytatów, ostatnio widziana 2 tygodnie temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-03 21:35:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019

" Paranoja- czyli obłęd, to przewlekła psychoza z zaburzeniami urojeniowymi przy nienaruszonej strukturze osobowości. Nie stwierdza się przy niej omamów ani schizofrenicznych zaburzeń myślenia. Paranoja charakteryzuje się występowaniem dobrze usystematyzowanych urojeń, głównie oddziaływania i prześladowczych. (...)

- Co robi lekarz medycyny sądowej?- zapytał prezenter.
- Praca lekarza...
" Paranoja- czyli obłęd, to przewlekła psychoza z zaburzeniami urojeniowymi przy nienaruszonej strukturze osobowości. Nie stwierdza się przy niej omamów ani schizofrenicznych zaburzeń myślenia. Paranoja charakteryzuje się występowaniem dobrze usystematyzowanych urojeń, głównie oddziaływania i prześladowczych. (...)

- Co robi lekarz medycyny sądowej?- zapytał prezenter.
- Praca lekarza medycyny sądowej to bardzo odpowiedzialne zadanie, choć niektórzy naśmiewają się z nas,że jesteśmy lekarzami ostatniego kontaktu. W gruncie rzeczy, gdyby nie my, policja często miałaby problem z odnalezieniem morderców bądź ustaleniem przyczyny zgonu. Śmierć zawsze zostawia po sobie ślady, tak samo jak morderca. My tych śladów szukamy. (...)

Kolejnym powodem do zdenerwowania był fakt, że była to jego pierwsza randka od kilku miesięcy. Wcześniej zwyczajnie nie miał ochoty na żadne spotkania. Dużo myślał o pewnej lekarce, która nagle wyjechała i nie raczyła odbierać jego telefonów. Joasia Skoczek zdecydowanie zbyt długo zajmowała jego myśli. Czuł,że przez to wyszedł z wprawy. (...)

Marek nigdy nie chciał być taki jak wszyscy. Nawet gdy kilka lat temu nieoczekiwanie stanął przed największym wyzwaniem swojego życia- adopcją bratanicy, której rodzice zginęli w wypadku- zrobił to na swoich warunkach. Wzorowo wywiązywał się ze swoich obowiązków, w co Sebastian wciąż nie mógł uwierzyć, ale równocześnie udało mu się zachować dawny tryb życia. (...)

Joanna przez chwilę się zawahała, ale potem wytłumaczyła sobie,że przecież nie będzie czekać na taksówkę na dworze, kryjąc się przed gradem. Odwiedziny u Zadrożnego nie mają w sobie nic zdrożnego- pomyślała i zachichotała. (...)

Aby zrozumieć kabałę, należy studiować święte księgi: Torę, Zohar, Ari i wiele, wiele innych. Dopiero wtedy można doznać oświecenia poprzez pojęcie woli naszego Stwórcy. Z kolei by móc studiować te księgi z rozwagą, należy osiągnąć co najmniej czterdziesty rok życia..
Marek pomyślał,że starsza pani z czerwoną nitką na palcu zdecydowanie spełniała to kryterium, nawet dwukrotnie. (...)

Martwa kobieta klęczała powieszona na klamce za pomocą chustki w piękne kwiatowe wzory. Miała na sobie tylko szlafrok w kolorze łososiowym. Niemalże zlewał się z jej skórą. Zadrożny przyjrzał się uważnie szyi kobiety i jej zaczerwienionym oczom. Perfekcyjny makijaż projektantki spłynął razem z łzami. Rozchylone usta pociągnięte różową szminką wyglądały, jakby usiłowały załapać ostatni oddech. (...)

Dopiero teraz zauważył, że włosy projektantki były związane na karku w koński ogon za pomocą kawałka sznurka, a raczej włóczki. Czerwonej włóczki. (...)

- Słuchaj, może mam paranoję, ale naprawdę wydaje mi się,że te sprawy się ze sobą w jakiś sposób łączą- powiedział- Dziś znowu znalazłem na zwłokach czerwoną nitkę.
- Stary, nie łączą się. Polska to nie Ameryka. Psychopata trafia się raz na dziesięć lat. To zwyczajne samobójstwa. Kobiety się wcześniej nie znały. Byly z zupełnie różnych środowisk. (...)

- Boże, czy ty masz zespół Aspergera !?- wykrzyknęła.
- Wyzwiska nie są tu konieczne Asiula.
Skoczek zaczęła się poważnie zastanawiać nad własnym zdrowiem psychicznym. Uznała, że coś musiało być z nią poważnie nie tak, skoro kiedyś naprawdę kochała tego mężczyznę. Zmroziła ją myśl, że mogli doczekać się wspólnych dzieci. Nie darowałaby sobie, gdyby wdały się w niego. (...)

Natalia zacisnęła mocno wargi. Nie spodziewała się wiele po komisarzu, ale nie sądziła, że jest jednym z tych mężczyzn, których pociągają laleczki Barbie. Doszła do wniosku,że to na pewno zgubny wpływ Zadrożnego. "

pokaż więcej

 
2019-01-01 20:32:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

" Jedyne, co je łączy, to brak gliny- komisarza z pokrętnym życiorysem, który wreszcie trafi na ślad mordercy- jak na klasyczny kryminał przystało. Tu nie ma kluczenia- jest za to próba swoistej wiwisekcji, odpowiedzi na fundamentalne pytanie: co popycha człowieka do zbrodni ? (...)

Leżał przywiązany do kaloryfera. Nie widział już zupełnie nic. Krew zakrzepła i ściągnęła mu twarz niczym...
" Jedyne, co je łączy, to brak gliny- komisarza z pokrętnym życiorysem, który wreszcie trafi na ślad mordercy- jak na klasyczny kryminał przystało. Tu nie ma kluczenia- jest za to próba swoistej wiwisekcji, odpowiedzi na fundamentalne pytanie: co popycha człowieka do zbrodni ? (...)

Leżał przywiązany do kaloryfera. Nie widział już zupełnie nic. Krew zakrzepła i ściągnęła mu twarz niczym maska. Właściwie nie czuł już nawet żaru gaszonych na jego ciele papierosów, kopniaków, wyrywanych włosów. Wcześniej był wdzięczny tej kobiecie, że go uratowała przed gwałtem lokówką, ale teraz chciał jedynie, by to się skończyło. Miał dość. (...)

Dlatego gardził swoimi katami. Nie potrafili podjąć żadnej decyzji. Byli amatorami, którzy bali się jeszcze bardziej niż on. (...)

- Może gdybym nauczyła syna agresji, dzisiaj by żył- rozważała Jadwiga- Bo nie wierzę, że to było nieuniknione. ( ...)

Z drugiej strony doświadczenia wiedział, że informacje uzyskane na świeżo są najbardziej miarodajne, bo otrzymuje się je od ludzi, którzy znajdują się w stanie największego emocjonalnego natężenia. Ich synapsy, aksony, neurony są tak pobudzone, że odtworzenie takiej sytuacji nie będzie później już nigdy możliwe . (...)

Myślał o tym, jak dobrze się stało, że zwłoki leżą na plecach. Z przodu, na twarzy, oprócz wyschniętych już teraz zacieków krwi, która wypłynęła z uszu, i drobnej rany na czole, nie było właściwie żadnych śladów. Marcin wyglądał jakby spał. Z osób tu obecnych tylko on wiedział, że z tyłu w czaszce są potworne, krwawe otwory, które ktoś wyrąbał twardym narzędziem. Może obuchem siekiery, a może młotkiem. (...)

-Co?- zapytała siedząca po drugiej stronie biurka policjantka.
- Szukamy pojeba- popatrzył na nią
- A nie pojeby zabijają ?- uśmiechnęła się przekornie.
- Różni zabijają. Czasem maja przesłanki, ktoś im coś zrobił, pieniądze, zazdrość, zawiedziona miłość, a my szukamy po prostu pojeba- zamyślił się. (...)

- Zazwyczaj to cholernie proste sprawy. Typowo polskie zabójstwo to ktoś kogoś po pijaku. Albo tzw. zabójstwo kuchenne, kiedy maltretowana żona w pewnym momencie w samoobronie pcha męża nożem. Żebyście mnie dobrze zrozumieli- zrobiłem pauzę i poczekałem, aż wszyscy skupią na mnie uwagę- To tragiczne historie. One mają swój ciężar. Ale nie da się na nich zbudować kryminału . (...)

Razem z nim w tym katowickim mieszkaniu mieszkała jeszcze jedna osoba. Kobieta. Kilka lat później ta sama kobieta stanie na sopockiej plaży, żeby oglądać ostatni wschód słońca na wolności, ale teraz pijak, z którym się związała, rzuca nią od ściany do ściany. (...)

Każdy dobry kryminał powinien mieć bohatera, detektywa, który prowadzi śledztwo. Znajduje winnego. Przywraca elementarną sprawiedliwość. Ta historia tego nie ma. Jest tylko facet, który ma za długi język i postanawia z jakiegoś powodu zniszczyć swoje życie. (...)

Śledczy też nie powinien myśleć o cudzym nieszczęściu. Myślenie o tym nie pomaga schwytać sprawców . (...)

A potem, podczas przesłuchania ten, który to usłyszał, mówi policjantom: mam dla was niezłą historię, jak mi obniżycie wyrok, to wam opowiem. Policjanci prawie zawsze na to idą. W ten sposób rozwiązują czasami sprawy prawdziwie archeologiczne, pogrzebane od lat. (...)

Dlaczego udusili mężczyznę jego własnym sznurówkami i własnym paskiem. Liczyli na to, że pobiją go na śmierć ? Nie wiedzieli, jak trudno jest pobić na śmierć człowieka ? Dupy, nie mordercy. Gdybym opisała takich w powieści, wyszłaby parodia kryminału. (...)

Te dwa kasztany... Po identyfikacji rzeczy dziewczyny jaj brat Adam mówi, że jego siostra zawsze nosiła je w kieszeni. Na szczęście. (...)

Zresztą sprawa wyglądał na prostą. Sto dwadzieścia metrów przed pierwszymi zabudowaniami Zrębina tkwił w rowie biało- niebieski San. Przed autobusem leżały zwłoki mężczyzny i chłopca. Chłopiec miał całkiem zmiażdżona czaszkę. Mężczyzna- zmasakrowany kołami tułów i rany na głowie.
Za autobusem leżała dziewczyna. Też przejechana. Rany głowy, zgruchotana miednica. Do tego kożuch podciągnięty, a rajstopy z majtkami zdarte. Gwałt ? (...)

Ponoć nazajutrz po ich śmierci, pierwszego dnia świąt, nikt we wsi nie mówił o wypadku. Szeptano do siebie, że zostali zabici. A później wszystko ucichło, jak nożem uciął. Nikt nic nie wiedział, nie widział, nie interesował się, każdy mówił, że był wtedy na pasterce. W Zrębinie zapadło milczenie. (...)

Ale morderców było czterech, a do tego kilku pomagierów. A ich ponad pół setki. Cały autobus. Nikt nie oczekiwał od nich bohaterstwa, jedynie czystej przyzwoitości. Czegokolwiek, jednego choćby gestu, żeby powstrzymać mord. To nie trwało kilku sekund, nie spadło z zaskoczenia jak strzelanina. To były długie minuty brutalności, krzyku i grozy. Ale nikt nic nie zrobił.(...)

Można się zdumiewać, ze jeszcze w latach 70. XX wieku istniej w Polsce wieś niczym z Reymonta: gdzie granica wsi wyznacza granicę świata, dlatego tych granic trzeba bronić, bo dobre jest to, co dobre dla wsi i co ze wsi pochodzi. Ale czy to takie dziwne, skoro dopiero z początkiem czerwca 2018 roku mógł sie zacząć proces w innej głośnej sprawie: brutalnego morderstwa Iwony Cygan ze Szczucina ? Tam tez najpierw trzeba było przełamać trwającą dwie dekady zmowę milczenia chroniącą jej oprawcę.
Szczucin leży tuz za Wisłą, niecałe 20 km na południowy zachód w linii prostej od Zrębina . (...)

Śledczy nie znajdują potem śladów włamania. Drzwi mieszkania na 10 pietrze zostały nietknięte. To tylko potwierdzi tezę, że sprawcą był ktoś, kogo Joanna znała. Albo przynajmniej ktoś, kogo się tamtego dnia spodziewała zobaczyć po drugiej stronie drzwi. (...)

Syndrom Otella pojawił się już raz w sprawie, kiedy podejrzewano dawnego chłopaka Joanny, Macieja. Motyw patologicznej zazdrości okazał się więc dobrym tropem. Tylko, że śledczy przypisali go początkowo nie tej osobie, która faktycznie popełniła morderstwo. "

pokaż więcej

 
2018-12-26 20:42:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Lipowo (tom 8)

" Jestem dziennikarką. To było właściwie wszystko, co mu powiedziała od momentu, kiedy wyruszyli spod komendy w Brodnicy. Niezbyt wiele. Po wstępie, który mu zaserwowała, oczekiwał więcej. Chce pan wrócić do policji, zapytała. Jasne, że chciał. Opowiem panu coś, co pana zainteresuje, jeżeli tylko zawiezie mnie pan pod Lidzbark.(...)

Choć właściwie nie wiedziała, co chce osiągnąć, śledząc tę...
" Jestem dziennikarką. To było właściwie wszystko, co mu powiedziała od momentu, kiedy wyruszyli spod komendy w Brodnicy. Niezbyt wiele. Po wstępie, który mu zaserwowała, oczekiwał więcej. Chce pan wrócić do policji, zapytała. Jasne, że chciał. Opowiem panu coś, co pana zainteresuje, jeżeli tylko zawiezie mnie pan pod Lidzbark.(...)

Choć właściwie nie wiedziała, co chce osiągnąć, śledząc tę dwójkę. Czy tylko pragnęła zaspokoić własną ciekawość? Wiedzieli coś na temat Valentine Blue i jakiegoś pendolo. Wymienili tez jej imię. Ale czy musiała ich śledzić i zostawiać Wierę samą ? (...)

- Czekaj. Stop ! Ewentualne kłamstwo wcale, nie oznacza, że są sprawcami. Może oznaczać cokolwiek. Ludzie ciągle kłamią. Z tak wielu powodów, że naprawdę trudno to czasem ogarnąć . (...)

Roma położyła tacę z ciastem na ladzie. Zdjęła powoli fartuch.
- Co się stało mojemu wnukowi?- zapytała- Żądam odpowiedzi. Najpierw mówiliście, że Cyprian zginął w wypadku. Dziś był telefon, że ktoś chciał go zamordować...
Głos jej się urwał. Tamara podeszła do matki i objęła ją z nieoczekiwaną czułością.
- Cypriana raniono siekierą- poinformowała Emilia. Chyba najlepiej było tak, prosto z mostu- Zanim został przejechany. (...)

Jowita Wróblewska urwała w pół zdania.
- Żona drwala została opętana przez diabła- wyjaśnił krótko jej mąż.- Dlatego teraz to miejsce nazywają Diabelec. (...)

- Jo. Jeszcze będą badać to miejsce. A bliżej budynku leży bukiet narcyzów.
- Narcyzów ? Myślałem,że one kwitną na wiosnę.
- Są sztuczne. I pomalowane na czarno. Ktoś je tam porozrzucał. Na razie nikt nie ma pomysłu, czy to ma jakiś związek ze sprawcą . (...)

Tłum gapiów zamilkł. Ciszę przerywały tylko przyspieszone oddechy i śpiew jakiegoś nocnego ptaka. Wszyscy czekali w napięciu na to, co zrobi samobójczyni.
- Nie dopadną mnie! - krzyknęła dziewczyna z góry. Mimo wszystko zdawała się jakby spokojniejsza. Chyba widok Daniela dobrze na nią wpłynął- Pendolo mnie nie dopadnie! (...)

Wahadełka. Znowu zabrakło mu tchu. Pozbył się oczywiście tych, które sprawili sobie na początku, ale przecież potem znajdował te robione ręcznie. W najmniej odpowiednich miejscach. Podrzucone na wycieraczce. Do kieszeni garnituru. Najpierw to było tylko irytujące, ale potem sprawiło, że poczuł lęk. Cały czas się bał. Od kilku miesięcy. To było nie do zniesienia. On był nie do zniesienia. (...)

Czarne narcyzy. To nimi diabeł skusił żonę drwala. Podobno legenda głosiła, że nie wolno przynosić tych kwiatów pod dom, bo to może skusić Złego i obudzić tę, która mu uległa. A Zefiryn tego właśnie chciał."

pokaż więcej

 
2018-12-21 20:56:04
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

" Kiedyś, dawno temu, okres świąteczny rozpoczynał się wraz z pojawieniem na niebie pierwszej gwiazdki. Mogłaby przespać te dwa i pół dnia, ewentualnie, tradycyjnie już, przepracować. Ale jak wyrzucić z kalendarza cały miesiąc ? (...)

Magdalena unikała miejsc, w których bywały razem. Wiedziała, że ta żałoba nigdy się nie skończy, dlatego robiła wszystko, żeby nie dodawać sobie bólu. To...
" Kiedyś, dawno temu, okres świąteczny rozpoczynał się wraz z pojawieniem na niebie pierwszej gwiazdki. Mogłaby przespać te dwa i pół dnia, ewentualnie, tradycyjnie już, przepracować. Ale jak wyrzucić z kalendarza cały miesiąc ? (...)

Magdalena unikała miejsc, w których bywały razem. Wiedziała, że ta żałoba nigdy się nie skończy, dlatego robiła wszystko, żeby nie dodawać sobie bólu. To właśnie dlatego w każdą Wigilię brała dyżur w pracy. (...)

- A daj ty mi spokój! Z roku na rok jestem słabsza, dlatego albo teraz zgromadzę całą rodzinę przy wigilijnym stole, albo nigdy!- powiedziała stanowczo Maria, po czym nieco słabszym głosem dodała- Tym razem naprawdę czuję, że to moja ostatnia Wigilia. (...)

- Nie wiem, czy chce mi się po raz kolejny przygotowywać Wigilię- przyznała siadając z kubkiem herbaty naprzeciw męża- Jestem po prostu zmęczona. Myśl o spędzaniu kolejnych świąt w ten sam sposób przeraża mnie, zamiast cieszyć. (...)

Chłopcy rozgrzewali się gorącą czekoladą, Kinga grzańcem w kubku w kształcie świątecznej skarpety. Patrzyła gdzieś daleko, jakby nieobecna, aż nagle się zreflektowała i wyjęła z torebki smartfon. Tomek jęknął, ale wiedział, że nie uniknie obowiązkowego rodzinnego selfie. (...)

Opublikowanie fotografii na Facebooku i Instagramie zajęło jej mniej niż trzydzieści sekund. Opanowała to do perfekcji. Niemal natychmiast posypały się komentarze " Pięknie wyglądacie ", " Wspaniała rodzinka ". Samopoczucie Kingi od razu się poprawiło. Znajomi nadal ją podziwiali, nadal nie odkryli iluzji. (...)

Zawsze uważała młodszą z córek ciotki Teresy za wredną i rozpieszczoną dziewuchę. Jako dziecko niechętnie się z nią bawiła, wybierając towarzystwo Kamili. Zresztą dzieliła je spora różnica wieku, która wówczas wydawała jej się nie do przeskoczenia. Niechęć z biegiem czasu się rozmyła, ale pozostała nie do końca zrozumiała dla Magdaleny zazdrość. (...)

Wiedziała, że to nie święta zabrały jej córkę, że to tylko cholernie nieszczęśliwy zbieg okoliczności,iż Ola zginęła właśnie w Wigilię, ale nic nie potrafiła poradzić na to, że od tamtej pory tak bardzo nienawidziła Bożego Narodzenia. (...)

Adam był jej pierwszym mężczyzną. Nie pierwszym, który posiadł jej ciało, ale pierwszym, z którym grała w Mistakos, klikała w Wikipedią czy po prostu rozmawiała do rana. Tchnął w jej życie świeżość, wiarę w to, że ciąża, która im się przytrafiła, wcale nie była dziełem przypadku. Że właśnie tak miało być . (...)

Kiedyś, już po śmierci Oleńki, Daniel usłyszał, że żałoba po dziecku trwa do śmierci rodzica. Nie było w tym ani grama przesady. Wiedział już, że ona się nie skończy, ale przecież trzeba się nauczyć z nią żyć. Muszą chociaż spróbować . (...)

Czy Tomek naprawdę odszedł ? Zostawił żonę i wyprowadził się do kochanki ? Przecież oni nigdy tego nie robią. Zawsze je mamią obietnicami odejścia od żony, a koniec końców zostają przy tym co dobrze znane. (...)

Ona niczego nie zrozumiała! Kinga zaczynała żałować, że w ogóle tutaj przyjechała. Spodziewała się raczej, że kuzynka zacznie się nad nią użalać, a nie,że każe jej otrzeć łzy, poprawić koronę i zasuwać dalej. Sęk w tym, że co z niej za królowa, skoro zostawił ja król ?

Święta Bożego Narodzenia to najbardziej rodzinny czas w roku. W te dni nikt nie powinien być samotny. W Wigilię, jak w żaden inny dzień, odczuwa się potrzebę przynależności i bliskości. Nie chodzi nawet o potrawy, które kuszą aromatem, czy prezenty pod choinką. Najważniejsza jest obecność tych, których kochamy i bez których nie wyobrażamy sobie życia . "

pokaż więcej

 
2018-12-07 21:08:38
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Cykl: Lipowo (tom 5)

" Już dawno zrozumiał, że matka w rzeczywistości ich nienawidzi. A zwłaszcza jego. Podejrzewał, że winiła go za przedwcześnie zakończoną karierę w świecie filmu. Nigdy mu tego nie zapomniała. A może ona po prostu nie umie kochać ? (...)

Wojtek też zbliżył się powoli do dziury. Z ziemi wystawało wieko skrzyni. Pękło chyba od uderzenia szpadla. W środku widniały kości.
- Kopiemy dalej ?-...
" Już dawno zrozumiał, że matka w rzeczywistości ich nienawidzi. A zwłaszcza jego. Podejrzewał, że winiła go za przedwcześnie zakończoną karierę w świecie filmu. Nigdy mu tego nie zapomniała. A może ona po prostu nie umie kochać ? (...)

Wojtek też zbliżył się powoli do dziury. Z ziemi wystawało wieko skrzyni. Pękło chyba od uderzenia szpadla. W środku widniały kości.
- Kopiemy dalej ?- zapytał Kosma, teraz już z całym spokojem
Wojtek spojrzał na kolegę zaskoczony.
- Przecież to jakiś grób !- wykrzyknął Rafał- Trzeba zawiadomić proboszcza Jankowskiego.A może lepiej moją matkę.
Rafał, nieodrodny syn świętej inkwizycji pani Czesławy. (...)

Pani Czesława spojrzała na niego wściekle.
- Pan nie rozumie syknęła- Tego nie wolno ruszać ! To wampir. Pan pożałuje ! Nie wolno budzić zła ! Pan pożałuje ! (...)

Daniel przekręcił kluczyk w stacyjce i słuchał przez chwilę bulgoczącego śpiewu silnika. Został przyjęty. Misja oświadczyny zakończona pełnym sukcesem. Szybko się jednak okazało, że było to obwarowane pewnymi warunkami. (...)

Niespodziewanie komendant sam zaproponował im układ. Oni rozwiążą pewną starą sprawę, a on nie zamknie komisariatu w Lipowie. Jasne zasady. (...)

Daniel pokręcił głową.
- Wiem tylko, że chodzi o gwałtowną śmierć brata i ojca komendanta Czajkowskiego. Reszty dowiemy się na miejscu. (...)

Klementyna skinęła głową. Przed przyjazdem na urocze spotkanie sprawdziła kim był Tadeusz Czajkowski. Okazało się, że ojciec komendanta miał swój znaczący wkład w rozwój toksykologii w Polsce. A nawet na świecie . (...)

- Okej. Spoko. Ale ! Może tak przejdziemy już do rzeczy co ?- przerwała mu komisarz Kopp- Interesuje mnie pewien szczególik. W kwitach napisałeś, że na progu tej uroczej altanki były ślady wampirzych kłów. Sugerujecie, że Wojtek i Tadeusz zostali zjedzenie przez krwiopijcę , co ? (...)

- Ludzkie kły?- powtórzył odontolog, jakby to był najlepszy dowcip, jaki kiedykolwiek słyszał- Może pokażę wam odlew ludzkiej szczęki. Sami zobaczycie, że to pytanie jest bezsensowne. Ludzkie kły. Dobre sobie.
- Wyszliśmy z założenia, że skoro wampir był kiedyś człowiekiem, jego kły też są ludzkie- odparła komisarz Kopp- Tylko nieco dłuższe. (...)

- Utopiec to podstępny demon wodny z mitologii Słowian- wyjaśniła Gloria.- Utopiec rodzi się z duszy poronionego płodu albo z duszy topielca. Nie jest za przyjemny, bo zajmuje się głownie topieniem ludzi i zwierząt. Wygląda tez nieciekawie. Ma zieloną oślizgła skórę i nieproporcjonalnie do reszty ciała dużą głowę. (...)

- Miejsce pochówku też się zgadzało- wtrącił proboszcz- Wampiry grzebano na obrzeżach wsi. Żebrówka jest pierwszym domem w Utopcach. Stoi na skraju lasu. (...)

Klementyna wzdrygnęła się natychmiast. Nie była pewna, czy tego ranka jest już gotowa o tym myśleć. Świtało dnia sprawiało, że wszystko było nierealne. A przecież tak pragnęła zatopić się w szaleństwie.
Teresa. Teresa tuż obok niej. Teresa przemawiająca ustami Czesławy. "

pokaż więcej

 
2018-12-07 20:20:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

" To nie do uwierzenia, że nigdy wcześniej nigdzie nie byli razem. Sami lub tylko we trójkę. Bez teściowej. Nigdy w ten sposób nie spędzali świąt. Zwykle ludzie marzą o gwarnym wigilijnym stole, dużej gromadzie. Ona też to lubiła, ale wszystko, co jest przesadą, może człowieka zniszczyć. Nadmiar tradycji także. (...)

- Brawo zawołali jednocześnie Jessica i Daniel. Podskoczyli i przybili sobie...
" To nie do uwierzenia, że nigdy wcześniej nigdzie nie byli razem. Sami lub tylko we trójkę. Bez teściowej. Nigdy w ten sposób nie spędzali świąt. Zwykle ludzie marzą o gwarnym wigilijnym stole, dużej gromadzie. Ona też to lubiła, ale wszystko, co jest przesadą, może człowieka zniszczyć. Nadmiar tradycji także. (...)

- Brawo zawołali jednocześnie Jessica i Daniel. Podskoczyli i przybili sobie piątki.
Na ten moment trafił pan Chłodziarz. Zadrgała mu żyłka na szyi i poczuł żal. Wiele w życiu wygrał, ale z pewnością w jednej bitwie oddał pole walkowerem. W tej o rodzinę. (...)

Nigdy nie była prymuską, ale Helena jej za to nie karciła. Kiedy przyniosła słabszy stopień, wypłakiwała się w ramionach wyrozumiałej matuli.
- Tak się starałam, a znowu dostałam trójkę, podczas gdy Agnieszka po raz kolejny złapała piątkę. To niesprawiedliwe- zawodziła.
- To, że ktoś ma piątki w szkole, jeszcze nie oznacza, że będzie miał piątki w życiu, Danusiu- pocieszała dziewczynkę. (...)

Samotność to stan umysłu- powiedziałaby mama, dlatego Danuta starała się nie robić dramatu z tego, co ją spotkało. Wielu ludzi na świecie straciło swoich bliskich, nie była ani pierwszą, ani ostatnią osobą doświadczająca podobnego stanu.(...)

Kiedyś myślał, że poranki są oczywistością. Budził go zapach kawy, na stole zawsze czekały kanapki z żółtym serem i pomidorem. Zdawało się, że sielanka będzie trwać wiecznie. A jednak.
Każdy świt jest darem, którego nikt nie musiała nam ofiarować- powtórzył pod nosem chwilę po tym, jak się przebudził. To stwierdzenie wprowadzało w jego codzienność pokorę. (...)

I nie chodzi tylko o to, że ten szczególny czas w roku, gdy wszyscy siadają przy wigilijnym stole, obdarowują się prezentami, za oknem pada puszysty śnieg, a ogień trzaska w kominku, nie wywołuje we mnie radości. Chodzi o cale moje życie. (...)

W sieci byliśmy, kim chcieliśmy być, ta gra była przyjemna i fascynująca, ale oboje oszukiwaliśmy, jak mogliśmy. Fikcyjna samotna matka i nierzeczywisty porzucony mąż w przepięknym świecie zdjęć planety Instagrama. Pora wysiadać (...)

- Załączam voucher na tygodniowy pobyt dla zakochanych w Wilii pod Jodłami. Proszę zabrać ze sobą drugą połowę, dobry humor i kreację sylwestrową. Planujemy pyszną kolację i tańce do rana
- Drugą połowę, dobre sobie. Co najwyżej mogłabym rzucić do torby dwie połówki wyborowej, by przez tydzień skutecznie się znieczulać. "

pokaż więcej

 
2018-11-23 20:28:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Cykl: Lipowo (tom 4)

"- Co wskazuje na to, że w ogóle mamy do czynienia z morderstwem?- zainteresowała się Emilia Strzałkowska- Czy to pewne, że śmierć Małgorzaty Głuszyńskiej nie była naturalna ? Osiemdziesiąt cztery lata. Wiem, że może strasznie to brzmi, ale w tym wieku to ni byłoby przecież aż tak zaskakujące.. (...)

Nie chciałbyś czegoś wspólnie porobić ? Pytanie zabrzmiało co najmniej idiotycznie. Daniel...
"- Co wskazuje na to, że w ogóle mamy do czynienia z morderstwem?- zainteresowała się Emilia Strzałkowska- Czy to pewne, że śmierć Małgorzaty Głuszyńskiej nie była naturalna ? Osiemdziesiąt cztery lata. Wiem, że może strasznie to brzmi, ale w tym wieku to ni byłoby przecież aż tak zaskakujące.. (...)

Nie chciałbyś czegoś wspólnie porobić ? Pytanie zabrzmiało co najmniej idiotycznie. Daniel doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Mimo, że w tym roku miał skończyć trzydzieści cztery lata , sam na sam z synem policjant czuł się jak bezradne dziecko. (...)

Tak więc spieszę donieść,że pierwszy ruch jest zrobiony. Małgorzata Głuszyńska nie żyje. Cieszę się z tego niezmiernie, ponieważ jest to pierwszy krok do prawdy. Prawda może wyzwolić nasz wszystkich. Kłamstwo nigdy nie jest dobre. Chyba w tej kwestii każdy przyzna mi rację. A Małgorzata Głuszyńska żyła w kłamstwie. (...)

Miłosz Janiszewski zastanawiał się przez chwilę. Napisał już wiele artykułów, ale ten musiał być szczególny. Najpierw pogrąży tę, która zniszczyła mu życie, a potem sięgnie po Pulitzera. Małgosia nie żyje, więc raczej nie będzie się gniewała. (...)

- Ale Agnes Hoffman... - upierała się siostra.
- Agnes Hoffman to wulgarna kobieta- mruknął Adolf Anderssen- Nie obchodzi mnie, co ona mówi. Ciebie też nie powinno, kochana siostro.
Anderssen powiedział to tak, że nawet sam prawie uwierzył w swoje słowa. Panna Hoffmann obchodziła go niestety aż zanadto. Była jednak zbyt wielką niewiadomą. (...)

Po raz pierwszy zaczął wspominać o wpływie Brod- Dysku na środowisko naturalne. Pismak sugerował, że zakład będzie w swojej produkcji niezwykle niebezpiecznego środka, jakim jest fosgen.
- Fosgen- szepnęła Klementyna Kopp zamyślona- Ciekawe. (...)

Kiedy skończę swoje zadanie, postaram się zapomnieć o fosgenie na zawsze. Na razie jednak fosgen jest moim sprzymierzeńcem. To dzięki niemu zginie kolejna osoba, która na to zasłużyła. Chcę rozegrać tę partię do końca. (...)

- Białe czy czarne ?- zapytał Ireneusz.
To pytanie było właściwie zupełnie zbędne.Szczepańska nie grała z Ireneuszem zbyt często. Może dlatego w ogóle je zadał. Nikola zawsze grała białymi. Wolała nie myśleć, że tego nauczył ją ojczym. Grała czarnymi, tylko jeżeli ktoś bardzo ją o to prosił, a ona z jakiegoś powodu miała ochotę ustąpić.
- Białe, oczywiście- powiedziała. (...)

Do zainteresowanych: Przygotowuję się. Mam kolejne pióro. To jest moje zaproszenie do gry. Można je przyjąć albo nie. Tak mam to zaplanowane. (...)

- Nieśmiertelna partia to dość dawne dzieje. Rozegrano ją w 1851 roku podczas turnieju szachowego w Londynie- referował policjantka- Grali Adolf Anderssen i Lionel Kieseritzky.
Strzałkowska zerknęła w stronę prokuratora. Ten jak na złość znowu się uśmiechnął, wybijając ją tym trochę z rytmu.
- I ?
- Anderssen grał białymi, a Kieseritzky czarnymi- mówiła dalej Emilia- Podobno to jedna z bardziej znanych partii szachowych w dziejach. Wygrały białe, czyli Adolf Anderssen, mimo że straciły o wiele więcej figur niż czarne. Białe zaczęły partię właśnie od gambitu królewskiego, który czarne przejęły. (...)

Zemsta .
Została jeszcze tylko jedna osoba. Myślę, że czarne pióro już dotarło. Wygląda na to, że zaproszenie do śmiertelnej partii zostało już przyjęte. Ofiara nie miał wyjścia. Wiem, że to będzie ostatnia śmierć. Czuję ulgę. "

pokaż więcej

 
2018-11-22 20:20:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Cykl: Lipowo (tom 3)

" Zerknęła ostatni raz do izby przez szparę w niemal już zamkniętych drzwiach. Napotkała pytające spojrzenie swojego Dziecka. Zadrżała. Myśli wirowały w jej głowie. Nie mogła zostawić Dziecka. To by znaczyło, że on zdołał już całkiem wyprać ją z uczuć. To by oznaczało, że naprawdę zmienił ją w trzydziestą pierwszą, tak jak często powtarzał. To by oznaczało, że pozbawił ją jej samej. Nie mogła... " Zerknęła ostatni raz do izby przez szparę w niemal już zamkniętych drzwiach. Napotkała pytające spojrzenie swojego Dziecka. Zadrżała. Myśli wirowały w jej głowie. Nie mogła zostawić Dziecka. To by znaczyło, że on zdołał już całkiem wyprać ją z uczuć. To by oznaczało, że naprawdę zmienił ją w trzydziestą pierwszą, tak jak często powtarzał. To by oznaczało, że pozbawił ją jej samej. Nie mogła zostawić Dziecka. To by oznaczało, że on wygrał. (...)

Spojrzał w lustro. Niechętnie. Unikał tego. Przez 15 lat bardzo się zmienił. Właściwie był niemal nie do poznania. Twarz, którą widział przed sobą, nie należała już do Tytusa Weissa. Teraz był więźniem numer 1126 w Zakładzie Karnym w Starych Świątkach niedaleko Rypina. (...)

Znowu zaczęły się żmudne poszukiwania jakiegoś zajęcia , które przyniosłoby jakikolwiek dochód. Filip pukał do wielu drzwi, ale w Lipowie wszystkie zdawały się przed nim zamknięte. Weiss nie mógł oprzeć się wrażeniu, że to przez brata. Przez mordercę, bo właśnie mordercą był jego brat. Nikim innym. Tytus Weiss był podpalaczem i mordercą . (...)

Filip usiadł ciężko przy drewnianym stole w kuchni. Kiedyś jadali tu we trójkę. Zanim Tytus podpalił dom państwa Dworakowskich. Od tamtej pory minęło 15 lat, ale Filipowi wydawało się,że nawet więcej . Starszy brat go zawiódł. Całkowicie . Nie mogło być mowy o żadnym odkupieniu. (...)

Myśli aspirantki Zofii Dworakowskiej popłynęły od razu do syna. Albin. jej synek miał już 21 lat, ale ciągle był taki bezbronny. Lekarze nie potrafili wyjaśnić powodu jego niepełnosprawności. Zofia przepłakała wiele nocy, ale w końcu pogodziła się z tym, że syn nie będzie wiódł takiego życia, jakie dla niego zaplanowała. (...)

Jerzy Grala pokiwał głową.
_ Dokładnie tak uważał Witalis Sobieraj. Dopiero od 16 roku życia dzieci mogły zostać uznane za ludzi, a co za tym idzie, mogły zostać przyjęte do sekty. Wcześniej nie miały tego przywileju (...)

- Skąd się wzięły te dzieci ? Urodziły się już po wstąpieniu rodziców do sekty ? - zapytała Emilia, poprawiając kołnierzyk służbowej koszuli.
- Część z nich tak. Inne przeprowadziły się z rodzicami do osady.
- To wszystko jest dość makabryczne - mruknęła policjantka . Wolała się nad tym zbyt dokładnie nie zastanawiać. - Czyli jest pan pewien, że w sześćdziesiątym piątym roku zginęło trzydzieścioro osób plus pięcioro dzieci, tak ? (...)

Weiss zaciągnął się głęboko papierosem. Skąd Jaśmina mogła cokolwiek wiedzieć. Wiedziała, co to ból po stracie matki, to prawda, ale czy rozumiała jego ból, jego samotność i rozgoryczenie pomieszane z wyrzutami sumienia ? czy rozumiała, jak to jest być zostawionym przez wszystkich, których się kochało ? (...)

W tym wypadku nie ma mowy o błędzie. Zachowały się wszystkie kości i z cała pewnością mogę stwierdzić, ze wasza NN miała fokomelię lewostronną. Jej lewa reka była niezwykle krótka, ale dłoń była rozwinięta mniej więcej prawidłowo. Myślę, że to może panom bardzo pomóc w identyfikacji ofiary. Ta choroba nie jest powszechna ."

pokaż więcej

 
2018-11-22 19:56:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Cykl: W lekarskim fartuchu (tom 1) | Seria: Brak

" Obsesje- uporczywie, nawracające myśli, obawy, wyobrażenia lub impulsy powstające wbrew woli chorego. (...)

Na ziemi, w kurzu, pod topornym stołem, leżało jeszcze kilka zdjęć. Każde przedstawiało inna czarnowłosą dziewczynę. Wszystkie były przedarte na pół, zgniecione i zapomniane. Odziany w rękawiczkę palec sunął po fotografiach, aż zatrzymał się na jednej i postukał w nią opuszką. Ofiara...
" Obsesje- uporczywie, nawracające myśli, obawy, wyobrażenia lub impulsy powstające wbrew woli chorego. (...)

Na ziemi, w kurzu, pod topornym stołem, leżało jeszcze kilka zdjęć. Każde przedstawiało inna czarnowłosą dziewczynę. Wszystkie były przedarte na pół, zgniecione i zapomniane. Odziany w rękawiczkę palec sunął po fotografiach, aż zatrzymał się na jednej i postukał w nią opuszką. Ofiara została wybrana . (...)

Oto ja, proszę państwa- Joanna Skoczek, młoda lekarka, w trakcie specjalizacji z psychiatrii, niezdolna do podjęcia niezobowiązującej rozmowy w oczekiwaniu na windę. Od razu człowiek nabiera zaufania do tego zawodu, czyż nie ? (...)

Wrzasnął. Krzyczał tak przeraźliwie, jak jeszcze nigdy w życiu.
- Co jest ?- Magazynier odepchnął go i zajrzał do kontenera- O ja pierdolę.
W jednej chwili zrozumiał,że nie zejdzie szybko ze zmiany. A w każdym razie nie zejdzie z niej przed przyjazdem policji.
Spomiędzy worków, ukryta na samym dnie kontenera, wystawała zmasakrowana głowa czarnowłosej kobiety. Wpatrywała się oskarżycielskim wzrokiem w mężczyznę, zupełnie jakby oczekiwała od niego, że wskaże winnego jej śmierci . (...)

Morderca, zwany po cichu przez funkcjonariuszy Okulistą, zabił i okaleczył trzy kobiety w ciągu trzech tygodni. Były w różnym wieku, miały różne zawody, mieszkały w różnych dzielnicach. Dwie były samotne, jedna miała męża i dziecko. Zdawało się, że łączy je jeden szczegół: czarne , kręcone włosy. Jednak i pod tym względem morderca nie był konsekwentny. Nie interesowało go, czy czerń i skręt włosów są naturalne, czy powstały u fryzjera. Nie miał dla niego także znaczenia kolor oczu ofiary. Zawsze jednak zabierał ze sobą jedno z nich, prawe .( ...)

Chociaż czy aby na pewno nie miał poważnych powodów ? Od niepamiętnych czasów nosił w portfelu moje zdjęcie . Umawiał się tylko z brunetkami. To na pewno nie było normalne. Miał jakieś zaburzenia. Może to obsesja. Tak długo nie mógł mieć tego, co chciał, a chciał mnie,że jego frustracja musiał gdzieś znaleźć ujście. "

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
122 68 310
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (4)

Ulubione cytaty (36)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd