Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Julia i jej córki

Tłumaczenie: Jan Hensel
Seria: Kobiety to czytają!
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,71 (70 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
7
8
23
7
23
6
4
5
2
4
2
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Julia's Daughters
data wydania
ISBN
9788380970816
liczba stron
384
język
polski
dodała
Ag2S

Rodzina jest na zawsze... Dla Julii Maxton nie ma nic straszniejszego niż utrata jednej z trzech córek. Staje w obliczu tej tragedii w dniu, gdy jedna z nich, siedemnastoletnia Haley, powoduje wypadek samochodowy, w którym ginie jej młodsza siostra, Caitlin. Sześć tygodni później rodzina jest na skraju rozpadu. Julia stara się nie okazywać Haley wrogości, ale chowa do niej głęboką urazę. Ben,...

Rodzina jest na zawsze...

Dla Julii Maxton nie ma nic straszniejszego niż utrata jednej z trzech córek. Staje w obliczu tej tragedii w dniu, gdy jedna z nich, siedemnastoletnia Haley, powoduje wypadek samochodowy, w którym ginie jej młodsza siostra, Caitlin. Sześć tygodni później rodzina jest na skraju rozpadu. Julia stara się nie okazywać Haley wrogości, ale chowa do niej głęboką urazę. Ben, jej mąż, staje się emocjonalnie obojętny, najmłodsza córka, Izzy, nie potrafi się odnaleźć w całym tym rozgardiaszu, a Haley, choć uparcie twierdzi, że nic jej nie jest, robi wszystko, by temu zaprzeczyć.
W obawie przed utratą drugiego dziecka Julia postanawia zabrać Haley w podróż przez cały kraj. Może w samochodzie − gdzieś między Nevadą a Maine − uda się im zasypać przepaść, która je rozdzieliła. Ale najpierw kobieta musi znaleźć odpowiedź na szereg bolesnych pytań. Czy jest dobrą matką? Czy w głębi serca odpowiedzialną i uroczą Caitlin kochała bardziej niż upartą i buntowniczą Haley? Czy Haley w ogóle może jeszcze odnaleźć spokój i pogodzić się z nią? W najbardziej złożonej i skłaniającej do myślenia powieści, jaką ma na swoim koncie Colleen Faulkner, niewyobrażalna tragedia staje się początkiem drogi ku nadziei i wybaczeniu. Szczera i zapadająca w pamięć opowieść ukazuje zaskakujące pokłady siły, dzięki którym rodzina jest w stanie przetrwać nawet największy kryzys.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Karolina książek: 125

Autostradą przez żałobę

Dzieci nie powinny umierać przed własnymi rodzicami. Taka nienaturalna kolejność pożegnań wynika zazwyczaj z jakiegoś rodzaju tragedii, której pełną brutalność są w stanie zrozumieć jedynie ci, których bezpośrednio ona dotyka. Czy coś może sprawić matce więcej bólu niż przedwczesny pogrzeb syna lub córki? Zapewne nie. Jednakże, co trafnie obrazuje Colleen Faulkner w „Julii i jej córkach”, istnieją okoliczności, które proces żałoby czynią jeszcze trudniejszym do przejścia. Bo kiedy za śmierć twojej córki w pewien sposób odpowiada druga, pojawia się ryzyko, że pojedyncze, feralne zdarzenie pochłonie dwójkę dzieci naraz.

Jedno skrzyżowanie, jeden zignorowany znak stop przesądził o tym, że siedząca za kółkiem Haley spowodowała wypadek, w którym życie straciła jej siostra. Jednak akcja powieści Colleen Faulkner nie rozpoczyna się w tym miejscu. Rozpoczyna się kilkadziesiąt dni później, gdy żałoba wystawia najbliższych zmarłej Caitlin na ciężką próbę. Czytelnik staje się świadkiem zarówno rozpadu rodzinnych więzi, kryzysu rodziny jako całości, jak i emocjonalnej rozsypki poszczególnych jej członków. „Julia i jej córki” przybiera formę studium żałoby, ukazując różne sposoby radzenia - lub początkowo raczej nieradzenia - sobie z cierpieniem po stracie osoby, której codzienna obecność i bliskość wydawały się czymś naturalnym. Tytułowej Julii, matce Caitlin, miesiącami brakuje chęci i sił, aby w ogóle wstać z łóżka. Jej mąż rzuca się w wir pracy i emocjonalnie oddala się od żony...

Dzieci nie powinny umierać przed własnymi rodzicami. Taka nienaturalna kolejność pożegnań wynika zazwyczaj z jakiegoś rodzaju tragedii, której pełną brutalność są w stanie zrozumieć jedynie ci, których bezpośrednio ona dotyka. Czy coś może sprawić matce więcej bólu niż przedwczesny pogrzeb syna lub córki? Zapewne nie. Jednakże, co trafnie obrazuje Colleen Faulkner w „Julii i jej córkach”, istnieją okoliczności, które proces żałoby czynią jeszcze trudniejszym do przejścia. Bo kiedy za śmierć twojej córki w pewien sposób odpowiada druga, pojawia się ryzyko, że pojedyncze, feralne zdarzenie pochłonie dwójkę dzieci naraz.

Jedno skrzyżowanie, jeden zignorowany znak stop przesądził o tym, że siedząca za kółkiem Haley spowodowała wypadek, w którym życie straciła jej siostra. Jednak akcja powieści Colleen Faulkner nie rozpoczyna się w tym miejscu. Rozpoczyna się kilkadziesiąt dni później, gdy żałoba wystawia najbliższych zmarłej Caitlin na ciężką próbę. Czytelnik staje się świadkiem zarówno rozpadu rodzinnych więzi, kryzysu rodziny jako całości, jak i emocjonalnej rozsypki poszczególnych jej członków. „Julia i jej córki” przybiera formę studium żałoby, ukazując różne sposoby radzenia - lub początkowo raczej nieradzenia - sobie z cierpieniem po stracie osoby, której codzienna obecność i bliskość wydawały się czymś naturalnym. Tytułowej Julii, matce Caitlin, miesiącami brakuje chęci i sił, aby w ogóle wstać z łóżka. Jej mąż rzuca się w wir pracy i emocjonalnie oddala się od żony oraz dwóch pozostałych córek. Najmłodsza Izzy odmawia odzywania się do siostry, która odebrała im wszystkim członka rodziny, natomiast Haley, nie potrafiąc uporać się z poczuciem winy, wpada w złe towarzystwo, a z czasem sięga po coraz bardziej radykalne środki, by ukarać samą siebie.

Podczas gdy powieści zazwyczaj konstruowane są wokół linearnej osi przyczonowo-skutkowej, w „Julii i jej córkach” mamy do czynienia raczej z epicentrum, od którego konsekwencje powoli rozchodzą się niespokojnymi falami. We wszystkich kierunkach, sięgając coraz dalej i dalej. Siłę oddziaływania tragicznego wypadku uwydatnia zabieg oddawania głosu naprzemiennie aż trzem bohaterkom, z których każdą śmierć Caitlin dotyka w inny sposób. Moją uwagę szczególnie przykuwała perspektywa Izzy - autorce w przekonujący, nieprzerysowany sposób udało się nakreślić psychikę niezwykle bystrej, żądnej wiedzy kilkulatki, która jednak w obliczu śmierci siostry nadal pozostaje bezbronnym dzieckiem niepotrafiącym odnaleźć się w nowej sytuacji.

Od momentu, gdy Julia pakuje swoje córki do samochodu, zamierzając przejechać z nimi pół USA, emocjonalne studium żałoby łączy się na kartach książki Faulkner z powieścią drogi. Autostrady, szosy i ścieżki rozciągające się na przestrzeni kilku stanów stanowią dla bohaterek niemałe wyzwanie do pokonania. Jednak o wiele bardziej kręta i wyboista okazuje się droga do odzyskania wewnętrznej równowagi; do odbudowy podupadających relacji i skonfrontowania się z tym, co do tej pory najczęściej kwitowało się rozżalonym milczeniem. Bardzo dużo jest w tej podróży smutku, złości i cierpienia. Ale autorka nie szczędzi nam również promyków nadziei, drobnych zwycięstw, małych radości i kroków ku lepszemu. I chyba w tych cennych momentach wątłego szczęścia najwyraźniej uwidacznia się realizm całej opowieści. Bo choć szczęście nie jest tu do końca towarem deficytowym, to nigdy nie przypomina tony słodkiego, różowego lukru. Nie jest puste czy obezwładniające. Wręcz przeciwnie, miewa gorzkawy posmak. I właśnie dlatego jest takie prawdziwe. Bo zamiast przyćmiewać inne emocje, znajduje sobie miejsce wśród nich, zaraz obok smutku i tęsknoty.

Karolina Drabik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (391)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1953

Rzadko czytam książki, w których na pierwszy plan wysuwa się relacja między rodzicami a dziećmi. Sama potomstwa nie posiadam, więc trudno mi wczuć się w takie wątki i rzadko wzbudzają one we mnie jakieś silniejsze emocje. Sama więc nie wiem, czemu sięgnęłam po tę powieść, w której najważniejsze są nie tylko relacje matki z córkami, ale także te pomiędzy siostrami (jestem jedynaczką, więc ten motyw również średnio mnie interesuje). Teraz jednak stwierdzam, że to była bardzo dobra decyzja.

Temat powieści Faulkner jest niezwykle bolesny i poruszający. W wypadku samochodowym ginie jedna z córek Julii. Za jej śmierć obwinia się druga dziewczyna, w końcu to ona nie zatrzymała się na znaku stopu... Najmłodsza z sióstr nazywa ją morderczynią i postanowiła już nigdy się do niej nie odezwać. Poczucie winy sprawia, że Haley zaczyna zachowywać się autodestrukcyjnie, co sprawia, że cała rodzina, i tak borykająca się z żałobą i rozpaczą, staje na skraju rozpadu.

"Julia i jej córki"...

książek: 5787
miki24gr | 2017-04-12
Przeczytana: 12 kwietnia 2017

Poruszająca i wciągająca powieść psychologiczna o radzeniu sobie z poczuciem winy, o przeżywaniu żałoby po stracie dziecka i jednoczesnej walce o odbudowanie tożsamości rodziny poranionej przez śmierć.
Bardzo dobrze skonstruowana. Czyta się ją błyskawicznie, a setki refleksji i pytań rodzą się w głowie podczas lektury...
Gorąco polecam!

książek: 66
Oktawia Gilbert | 2017-06-24
Przeczytana: 23 czerwca 2017

Jeśli miałabym wybrać jedną jedyną rzecz, po której człowiek nie jest się w stanie podnieść, pozbierać, to bez zastanowienia powiedziałabym, że jest to śmierć własnego dziecka. Miłość rodzica do pociechy jest niezaprzeczalnie najsilniejszym uczuciem na świecie. Można być egoistą we własnym związku, ale nie da się nim być w rodzicielstwie. Kiedy jesteś matką lub ojcem, zrobiłbyś dla swojego dziecka wszystko, przeniósłbyś na siebie wszystkie smutki, zmartwienia, każdy ból i rozczarowanie, oddałbyś za niego życie. Więc jak żyć, gdy przyszło Ci je pochować? Jak podnieść się z rozpaczy i zaczęć normalnie funkcjonować? Jak wydobyć z siebie siły? Jak skleić rodzinę? Jak pozwolić sobie na jeszcze odrobinę szczęścia, na uśmiech? Na te i inne pytania odpowiada książka Colleen Faulkner "Julia i jej córki".

Julia Maxton, matka trzech nastoletnich córek, właśnie przechodzi piekło na ziemi. Sześć tygodni temu Caitlin, jej środkowa pociecha, zginęła w wypadku samochodowym, spowodowanym przez...

książek: 1761
Harii | 2017-05-06
Przeczytana: 06 maja 2017

"Patrzę, ale nie widzę"

Myślę, że fabułę doskonale opisuje opis z tyłu książki, więc nie widzę sensu ponownego nakreślenia przeze mnie fabuły w tej recenzji.
Książka udana, akcja w miarę zwarta, narracja dobrze poprowadzona. Trochę za długie zakończenie, spokojnie można by pominąć około 30 stron. Po za tym nie czytałam jeszcze ani jednej książki z serii "kobiety to czytają", więc nie mogę odnieść się do żadnej innej książki o tej tematyce.
Polecam.

książek: 554
Gosik62 | 2017-07-06
Przeczytana: 06 lipca 2017

Mocno poruszająca powieść głównie o relacjach rodzinnych. O tym, jak sobie radzi matka ze śmiercią swojego dziecka, siostra, która spowodowała wypadek i najmłodsza córka i siostra. Historia pisana z punktu widzenia tych trzech bohaterek. Jak każda książka z cyklu "Kobiety to czytają", ta również nie jest łatwą i lekką, dostarcza mnóstwo refleksji i zmusza do przemyśleń. Strata dziecka jest bardzo trudnym tematem zarówno w życiu, jak i w literaturze - autorka świetnie sobie z nim poradziła.

książek: 554
Ania | 2017-07-06
Przeczytana: 05 lipca 2017

Powieść przede wszystkim przedstawia nam ogrom tragedii jaką jest śmierć dziecka .Z taką tragedią musi się zmierzyć rodzina Julii,jej męża i dwóch córek. Narracja powieści napisana jest z trzech punktów widzenia matki i dwóch jej córkach,dzięki czemu możemy poznać każdą z bohaterek,jej punkt widzenia. Książkę po mimo trudnego tematu czyta się bardzo szybko,gdyż napisana jest lekkim językiem. To książka poruszająca,pozostająca w pamięci,melancholijna,a także przepełniona nadzieją i optymizmem. Polecam

książek: 1638
Ewelina | 2017-04-26
Przeczytana: 26 kwietnia 2017

Zawsze jak sięgam po książki z serii: "Kobiety to czytają" to wiem, że czeka mnie ciekawa i wzruszająca historia.
Tym razem też tak było, opowieść niezwykle interesująca i często wzruszająca, nie ma niczego zbędnego w tej opowieści a jedyne czego mi brakowało to stron tak szybko rozdział za rozdziałem przelatywał....

Opowieść o matce i jej córkach niezwykle chwyta za serce, jednocześnie z każdą przeżywa się dramat rodzinny, ale w inny sposób współczując każdej osobno i wszystkim razem.

POLECAM BARDZO!!!

książek: 2862
Maromira | 2017-04-22
Przeczytana: 22 kwietnia 2017

Mija czterdziesty siódmy dzień, od kiedy życie Julie, jakie znała, przestało istnieć. Wtedy to siedemnastoletnia Haley powoduje wypadek, w którym życie traci jej młodsza siostra, Caitlin. Dla Julie to tragedia podwójna – jedna z jej córek zginęła, druga czuje się winna za śmierć siostry.

Pogrążając się w rozpaczy niemal nie zauważa, że jej rodzina zaczyna się rozpadać. Mąż – Ben, staje się emocjonalnie obojętny, najmłodsza córka – Izzy, obwinia Haley i nie może poradzić sobie z rzeczywistością, z kolei Haley uparcie twierdzi, że nic jej nie jest, ale pakuje się w kolejne problemy. Bojąc się, że lada chwila straci drugą córkę, Julie postanawia zabrać ją w długą podróż.

I tu, jak można zacząć się domyślać, rozpoczyna się klasyczna powieść drogi - dwóch wędrówek – samochodowej z Las Vegas do Maine i duchowej – od stanu pełnego bólu, cierpienia i pytań bez odpowiedzi do ukojenia i pogodzenia się. Podróż, którą odbywa Julie z córkami, dwupoziomowa – fizyczna i duchowa – tak jak każda...

książek: 544
Katarzyna | 2017-07-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam ♥
Przeczytana: 2017 rok

Poruszająca powieść, o bardzo trudnej i bolesnej tematyce. Opowiadana oczami trzech bohaterek, która każda na swój sposób radzi sobie z odejściem ich ukochanej córki / siostry. Bardzo mądra i pouczająca, niosąca wiele przesłanek. Skłania do refleksji, odsłaniając całą paletę uczuć, uświadamia jak kruche i nieprzewidywalne może być życie i ile cierpienia jest w stanie udźwignąć człowiek po śmierci bliskiej osoby. Czytając książkę miałam wrażenie, że czułam ból, który siedział w naszych bohaterkach. Dzięki temu lepiej mogłam się wczuć w ich relacje i uczucia, które w sobie tłamsiły. Przejść przez żałobę z każdą z nich. I zrozumieć co w życiu jest najważniejsze.

książek: 648
rudarecenzuje | 2017-03-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 marca 2017

Caitlin nie żyje. Świat całej rodziny staje na głowie. Jej mama pogrąża się w rozpaczy. Jej tato ucieka w pracę. Siostry dziewczynki przeżywają tragedię po swojemu. Pogodzenie się z tym dramatem szczególnie ciężko przychodzi Hayley. To ona ją zabiła.

Na książki kobiece przypominające prozę Jodi Picoult czy Diane Chamberlain ochotę mam zawsze, zwłaszcza gdy oznaczone są pieczątką klubu „Kobiety to czytają”. Wielokrotnie przekonałam się, że ten znaczek jest niczym gwarancja jakości i zapewnienie, że dana powieść należy do najlepszych w swoim gatunku. Tym razem oczywiście nie mogło być inaczej.

Faulkner rzeczywiście przypomina mi wspomniane wyżej autorki. Przede wszystkim ze względu na wybrany przez nią temat, którego realizacji byłam niezmiernie ciekawa. Nie umiałam sobie wyobrazić sytuacji matki tracącej córkę w wypadku spowodowanym przez jej drugie dziecko. Czy gniew i rozczarowanie mogą przesłonić miłość? Czy coś takiego można komuś wybaczyć, nie wyłączając z tego grona swego...

zobacz kolejne z 381 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej czy szczęśliwe życie w Danii? Skandale Młodej Polski czy życie potężnej mafii? To tylko część tematów opisywanych w nowościach wydawniczych, które ukazują się w tym tygodniu pod naszym patronatem. Sprawdźcie!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd