Symfonia złoczyńcy

Tłumaczenie: Olga Bartosiewicz
Seria: Czyli nigdzie
Wydawnictwo: Fundacja Korporacja Ha!art
5,2 (5 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
2
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Simfonia unui criminal
data wydania
ISBN
9788365739025
liczba stron
144
język
polski
dodała
Arnika

Straumatyzowany kompozytor Adam godzinami ślęczy nad swoim opus magnum. Kiedy pisanie mu nie wychodzi, poszukuje inspiracji w dokonywaniu morderstw grzeszników. Morderstwa to tylko doraźne środki – dopiero ukończona krwią ofiar symfonia ma zniszczyć wszelkie zło tego świata, a przynajmniej tak uważa jej autor. W życiu Adama, religijnego fanatyka, pojawiają się dwie socjopatyczne, kłótliwe...

Straumatyzowany kompozytor Adam godzinami ślęczy nad swoim opus magnum. Kiedy pisanie mu nie wychodzi, poszukuje inspiracji w dokonywaniu morderstw grzeszników. Morderstwa to tylko doraźne środki – dopiero ukończona krwią ofiar symfonia ma zniszczyć wszelkie zło tego świata, a przynajmniej tak uważa jej autor. W życiu Adama, religijnego fanatyka, pojawiają się dwie socjopatyczne, kłótliwe lesbijki. Brzmi jak artystyczny światek Krakowa? To dobrze. Rzecz się dzieje w Krakowie.
Jednak autorka Symfonii złoczyńcy, dziewiętnastoletnia Mołdawianka Doina Lungu, nigdy w Krakowie nie była. Poczytała coś na Wikipedii, włączyła Google Street View i uznała, że to najwłaściwsze miejsce dla jej debiutanckiej powieści. Stworzyła krwisty, szalony i kiczowaty świat, w którym stary topos związku talentu i szaleństwa wiąże się z ironicznym komentarzem na temat życia nocnego w Europie Wschodniej. Krainie równie straumatyzowanej, fanatycznej i kompulsywnej, co Adam. Krainie trupów pod dywanami.

 

źródło opisu: http://www.ha.art.pl

źródło okładki: http://www.ha.art.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2693
Bacha85 | 2017-10-23
Przeczytana: sierpień 2017

„Symfonia złoczyńcy” to debiutancka powieść, młodziutkiej raptem dziewiętnastoletniej Mołdawianki. Książkę jest tym ciekawsza, że pisarka umieściła jej akcję w Krakowie, w którym, jak się przyznaje nigdy nie była, a całą swoją wiedzę o nim i o Polsce czerpała z internetu. Jak wyszło? Po lekturze mam dość mieszane uczucia, choć fakt, że jest to kryminał nieco ratuje sytuację.

Mimo zachęcającego opisu na okładce samego Krakowa i okolicznej Wieliczki jest w powieści niewiele. Miejsca pełnią rolę statystów – po prostu są. Nie znajdziemy tu szczegółowych opisów, czy odmalowanych pejzaży, zabrakło nawet miejsc charakterystycznych dla danych miejscowości. Wspomniana jest kopalnia soli w Wieliczce ale jedynie w kontekście, że od czasu umieszczenia jej na liście dziedzictwa Unesco, popularność regionu wzrosła. W przedstawionym Krakowie nie znajdziemy nawet tyle. Na kartach powieści pojawiają się bary, domy i mieszkania, które mogłyby być gdziekolwiek.

Samych Polaków również prawie w powieści nie ma. Pojawia się kilkoro bohaterów oraz jacyś bliżej niekreśleni ludzie w tle. Szalejąca artystyczna młodzież, czy społeczność małego miasta zostały przedstawione bez cech szczególnych, zgodnie ze stereotypowym wyobrażeniem. U bohaterów powieści na próżno szukać cech związanych z pochodzeniem. Mamy ojca tyrana, kobiety z religijną obsesją, czy rodziców wyrzekających się swej dorosłej córki po tym, jak oświadczyła, że jest homoseksualistką. Takie zachowania, choć można spotkać w Polsce, można też spotkać w wielu miejscach na świecie. Żadna z cech bohaterów nie ma znamion narodowości.

Głównymi bohaterami powieści są Adam, Ewa, Eliza i Anna. Pochodzący z patologicznej rodziny mężczyzna w muzyce i religii znajduje ujście dręczących go traum z dzieciństwa. Komponuję symfonię, w której wyraża wszystkie silne emocje, które dręczą go w dorosłym życiu. W konserwatorium muzycznym poznał swą przyszłą żonę – Ewę. Jest to kobieta obsesyjnie religijna i oddana swemu panu i władcy – mężowi. Gotowa zrobić dla niego absolutnie wszystko. Eliza i Anna to dwie młode dziewczyny. Pierwsza jest bogatą artystką, która zawsze na pierwszym miejscu stawia miłość własną. Anna zaś po odkryciu swej tożsamości płciowej w Elizie odnajduje miłość swojego życia. Relacje między całą czwórką są przedstawione dość żywiołowo. Każde z nich jest narratorem, w związku z czym mamy wgląd w cały szereg rządzących nimi uczuć i myśli kierujących ich postępowaniem.

Ta powieść to przede wszystkim kryminał i jako taki, sprawdza się całkiem nieźle. Mamy szereg tajemniczych morderstw, mamy dziwnych, budzących niepokój bohaterów i zakończenie wyjaśniające kim jest morderca i dlaczego popełnił wszystkie zbrodnie. Efekt nieco psuje zmienność postaci narratora. I choć oddanie głosu mordercy nie jest niczym nowym czy niezwykłym w kryminale, rzadko kiedy już od pierwszej strony poznajemy go z imienia i nazwiska, co pozwala na połączenie go ze zbrodniami. Wprawdzie rozwiązanie zagadki nie jest aż tak oczywiste, to jednak nie jest też zbyt zaskakujące.

Książkę czyta się swobodnie i lekko. Język nie należy do trudnych a użyte słownictwo jest stosunkowo proste i łatwe w odbiorze. Pomimo osadzenia akcji w świecie ściśle związanym ze sztuką – muzyk i malarka, nie uświadczymy tu zbyt wielu specjalistycznych słów oddających, czy to niezwykłość brzmienia, czy też zachwyt obrazem. Sztuka została przedstawiona w bardzo laicki sposób.

„Symfonia złoczyńcy” nie jest złą książką, a biorąc pod uwagę młody wiek autorki, wypada całkiem nieźle. Jest to przyjemnie wciągający kryminał, w którym spotykamy ludzi z poharataną psychiką. Ca ważne i niezbyt częste u debiutujących pisarzy, Doina Lungu konsekwentnie trzyma się przyjętej konwencji i zachowanie bohaterów oraz ich charakter pozostają spójne. W żadnym momencie książki nie odczuwamy, że coś jest nie tak, jak być powinno. Dlatego mimo swoich wad książka świetnie się sprawdza na relaks w słoneczne popołudnie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Spirit Animals. Upadek bestii. Ognista fala

Jakie to były emocje! Ponad dwa miesiące czekałam by preczytać tą część, w końcu przyszedł ten dzień i jak zaczełam czytać to nie mogłam się odebrać....

zgłoś błąd zgłoś błąd