Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mechaniczna ćma

Wydawnictwo: Videograf SA
7,07 (29 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
3
8
10
7
6
6
2
5
2
4
2
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378355670
liczba stron
304
kategoria
horror
język
polski
dodała
giovanna

Pierwszy duch przyszedł do Celiny, gdy miała zaledwie jedenaście lat i mieszkała w sierocińcu. Dzięki jej wizji udało się odkryć ciało zaginionego mężczyzny, natomiast ona sama znalazła nowy dom. Z czasem obdarzona nadzwyczajnymi zdolnościami dziewczyna nawiązuje bliską współpracę ze sławnym okultystą, uwikłanym w tragiczną historię z przeszłości. Pewnego dnia poznaje młodego...

Pierwszy duch przyszedł do Celiny, gdy miała zaledwie jedenaście lat i mieszkała w sierocińcu. Dzięki jej wizji udało się odkryć ciało zaginionego mężczyzny, natomiast ona sama znalazła nowy dom. Z czasem obdarzona nadzwyczajnymi zdolnościami dziewczyna nawiązuje bliską współpracę ze sławnym okultystą, uwikłanym w tragiczną historię z przeszłości. Pewnego dnia poznaje młodego zegarmistrza-artystę oraz utalentowaną włoską malarkę, która specjalizuje się w portretowaniu umarłych. To przypadkowe spotkanie bezpowrotnie odmieni życie całej trójki. Mechaniczna ćma to kolejna powieść autorki Augusta Nachta i Krzyku Persefony, osadzona w realiach Krakowa z przełomu XIX i XX wieku. Pisarka eksploruje w niej – wraz z czytelnikiem – tajemniczy labirynt ludzkich pragnień i obsesji oraz nieuchwytnych demonów, jakie czyhają na drodze do ich realizacji.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 116
TysiącŻyćCzytelnika | 2017-05-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 maja 2017

Myślałam, że nie ma rzeczy, która mogłaby mnie zdziwić podczas czytania. W końcu rzeczy byłam w Krakowie nie raz, polskich książek przez moje ręce także przewinęło się już dość sporo - co nowego mogłoby mnie tu uderzyć? Okazało się, że nie wiedziałam absolutnie nic przed zaczęciem tej książki.

Celina wychowała się w sierocińcu. Dopiero gdy jako dziecko zobaczyła ducha i pomogła w rozwiązaniu zagadki kryminalnej została zaadoptowana. Teraz zajmuje się śmiertelnie chorą matką. Natomiast Anabella specjalizuje się w malowaniu portretów. Głównie osób zmarłych. Dzięki niej ostatnia iskierka życia wstępuje we wspomnienia rodzin osób, które swoje miejsce już odnalazły w niebie. Co takiego zetknie dwie dziewczyny oraz jakie to przyniesie skutki?


Na wstępie muszę zaznaczyć, że mam mieszane uczucia. Pomimo tego, że odczekałam całą dobę przed napisaniem tej recenzji, a nawet przeczytałam inną książkę na rozluźnienie, by mi z lekka odświeżyła umysł, to nadal naprawdę, naprawdę nie mam pojęcia co myśleć. Wiem o czym powinnam napisać, jakie tematy poruszyć i jakie kwestie mogłyby potencjalnego czytelnika zainteresować przed sięgnięciem po 'Mechaniczną ćmę', ale nadal... No nie wiem. Może po prostu jej nie zrozumiałam? To by było do mnie podobne, aczkolwiek wydaje mi się, że czytałam wolno i z uwagą, więc suma sumarum powinnam wiedzieć choć tyle... Ach, może zacznijmy od początku, mam nadzieję, że pisanie recenzji pomoże tym razem także mi.

Książka przede wszystkim rozpaliła moją ciekawość. Przyznam, że nigdy wcześniej nie słyszałam o epoce fin de siecle, a o Krakowie w roku 1900 wiem tyle, co nic. Bardzo przyjemnie było przeczytać powieść osadzoną w realiach innych niż czasy współczesne. Poza tym przemycanie wiedzy do ciekawej książki zawsze będzie zabiegiem, który poprę. Po przeczytaniu aż nie jestem w stanie przestać myśleć o wydarzeniach, które miały być tłem historii. Dlaczego tak wiele słów wypowiedzianych było w języku włoskim? Jaki związek z tą epoką ma rozwój malarstwa? Mam zamiar się o tym przekonać. Kto wie, może nawet sięgnę po pierwszą książkę historyczną? Bardzo bym chciała, ale nie jestem pewna, czy to już na pewno odpowiedni moment.

Pierwszym zarzutem jest jakość wydania. Jeżeli ktoś ma bardzo zły humor i miałby ochotę zgiąć jakiś grzbiet to muszę napisać, że ta książka nadaje się idealnie. Chciałam być delikatna podczas czytania, ale każdy ma jakieś progi cierpliwości. Gdy zauważyłam, że przy lekkim otwarciu grzbiet przecięła gruba linia, skończyła się ma dobroć i to już ostatecznie. Co pięćdziesiąt stron pozwalałam sobie na chwilę odpoczynku i z wielkim uśmiechem na ustach otwierałam książkę na oścież... Natomiast jeżeli weźmiemy pod uwagę wnętrze książki, to widać dużą staranność. Rozdziały są ozdobione ornamentami. Ich tytuły napisane są wyróżniającą się czcionką z rodem ze średniowiecza. Aż miło się na to patrzyło.

Podobał mi się styl autorki. Jest naprawdę wspaniały, staranny i bardzo dopracowany. Musiała poświęcić mnóstwo czasu korekcie, a wcześniej ćwiczeniom. Opisy są równiutkie, wszystko jest napisane wręcz od linijki, co tylko świadczy o tym, jak dobrym pisarzem jest pani Pypłacz. Mogłabym spróbować zarzucić, że to w wydawnictwie pracują bardzo dobrzy redaktorzy, ale prawda jest taka, że cała książka jest niesamowicie napisana, bez jakiegokolwiek potknięcia, więc albo korektor spędził pół życia na uczeniu się stylu osoby, którą sprawdzał, albo książka była w tak dobrym stanie przed korektą, że niewiele poprawek miało szansę ją zepsuć. Obstawiam drugą opcję. Niemniej to jedynie moje przypuszczenia. Mimo wszystko, mam zamiar się cieszyć tym co jest, więc z chęcią sięgnę także po inne książki tej autorki.

Dzisiaj jest dość kontrastowo. Przeczytałam i nadal się zastanawiam o czym była ta książka i do jakiego gatunku mogłabym ją zaliczyć. Załapałam, że chodziło w niej o życie Celiny, być może szukała ona drogi do szczęścia lub biologicznych rodziców, ale skoro tak, to połowa wątków jest dla mnie ciężka do zrozumienia. Być może jest to odrębny sposób pisania powieści, bo z czymś podobnym spotkałam się w biografii Mona Lisy, już niestety nie pamiętam jakiego autora. W każdym razie, krążymy niczym sępy wokół wątku głównego i tylko do czytelnika należy zadanie odgadnięcia czego dotyczy tajemnica. Swoją drogą lubię też takie książki, bo ich czytanie jest najbardziej emocjonujące, mamy szansę się wcielić w detektywa i w końcu pogłówkować. Takie książki są wspaniałą odmianą.

O! Oto dowód, że wygadanie się jest najlepszym sposobem by uporządkować myśli. Powyższy akapit rozwiał wszystkie moje wątpliwości jedynie dzięki temu, że przelałam swoje myśli na papier. Już wiem, że ocenię książkę jako mocne 7/10. Dlaczego? W rzeczywistości mi się podobało. Jednak zawsze myślę o książce dopasowując ją do grupy docelowej, zastanawiając się komu mogłaby się spodobać. A prawda jest taka, że śmiem podejrzewać, iż wiele osób jej nie zrozumie. Mnie samej zajęło to mnóstwo czasu, ale teraz już wiem, że było warto.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
To, co nas dzieli

To już trzecia książka Anny, która została wydana w Polsce. Również trzecia, którą przeczytałam. Pierwsza, czyli "Ostatnie dni Królika" to c...

zgłoś błąd zgłoś błąd