Helisa

Wydawnictwo: W.A.B.
6,76 (853 ocen i 151 opinii) Zobacz oceny
10
30
9
63
8
154
7
266
6
185
5
103
4
28
3
20
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Helix
data wydania
ISBN
9788328042315
liczba stron
540
język
polski
dodała
Ag2S

Czy można wyleczyć poważą chorobę dzięki niewielkiej zmianie kodu DNA? A stworzyć zupełnie nowe gatunki roślin i zwierząt? Czy można genetycznie „zaprojektować” małego geniusza? I – co najważniejsze – czy to tylko pojedyncze eksperymenty, czy też celowe działanie na wielką skalę, które ma przygotować nowe, lepsze jutro? Czy będzie w nim miejsce dla ciebie? Lepiej to wiedzieć, bo owo „jutro”...

Czy można wyleczyć poważą chorobę dzięki niewielkiej zmianie kodu DNA? A stworzyć zupełnie nowe gatunki roślin i zwierząt? Czy można genetycznie „zaprojektować” małego geniusza? I – co najważniejsze – czy to tylko pojedyncze eksperymenty, czy też celowe działanie na wielką skalę, które ma przygotować nowe, lepsze jutro? Czy będzie w nim miejsce dla ciebie? Lepiej to wiedzieć, bo owo „jutro” tworzy się już dziś, w zaciszu laboratoriów zarządzanych przez bezwzględne koncerny, którym zależy jedynie na własnym zysku.
Marc Elsberg w oparciu o najnowszy stan wiedzy o genetyce i drogach jej rozwoju przedstawia sugestywną wizję tego, jak już za chwilę może wyglądać nasza rzeczywistość – świat, w którym centra badań genetycznych stają się narzędziem władzy nad gospodarką, ludzkością i światem.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 239
karpatkadobra | 2017-06-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 czerwca 2017

Powieści pisane w stylu reportażu łączącego w sobie thriller, elementy naukowe jak i takową fikcję są ostatnio czymś nowym na polu ukazywania ,,prosto z mostu” realnych zagrożeń – związanych z bioterroryzmem, tech-terroryzmem oraz niekontrolowanymi katastrofami, o których pisze się we wszelakich książkach. Generalnie na plus w tej dziedzinie spisuje się Marc Elsberg – austriacki pisarz i felietonista, który do tej pory napisał dwie przerażające, pełne rozważań typu : ,,a co by było gdyby” powieści, w których naukowy bełkot ściera się z prawdą i nie jest już takim bełkotem tylko jak najbardziej możliwym w przyszłości :niebezpieczeństwem. Takimi ,,klasykami” są: ,,Blackout” i ,,Zero”, lecz w 2016r. księgarnie na całym świecie ujrzały kolejny thriller, który tak samo jak dwie poprzednie części, od razu po swojej premierze zaczął się sprzedawać jak świeże bułeczki. W pierwszej z wyżej wymienionych książek poruszono problem stopniowego wyłączania Energii Elektrycznej z Sieci na całym świecie. W drugiej natomiast: obawy związane z „samowolką” i potęgą ,,anonimowości” w Internecie oraz bezprawiem w niekończącej się ,,kontroli” największych firm nad podstawowymi Danymi każdego z użytkowników Sieci – co można śmiało podpiąć pod decydowanie i ,,edycję” naszego padołu. Władca Marionetek kontra zwykła kukła. Czyli wszechobecny Internet kontra zwykły ziemski obywatel. A jak z kolei jest w najnowszej powieści ,,Helisa” Marca Elsberga? Czy rzeczywiście ,jak instruuje nas tylna okładka :,,to co brzmi jak science fiction, dzieje się już teraz” daje grubo do myślenia?

,,Helisa” Marca Elsberga – jak sam autor do tego nas przyzwyczaił – ma formę dzieła literackiego, podzielonego na rozdziały, które nazywane są po prostu ,,dniami”. I tak, począwszy od dnia Pierwszego do 9-tego i później, w których zakresie powyższy beletrystyczny twór miał miejsce, dostajemy coś co nadaje dziełu charakteru realności, formy czarnego scenariusza, który nie daj Boże by kiedykolwiek się ziścił, i okala całość w styl reportażu, reportażu z pola bitwy, który toczą zwykli ludzie z członkami chorych ideologicznie ugrupowań, kryjącymi się za najwyższymi „stołkami” w Rządzie”, którzy tylko pragną jak najszybciej wcielić w życie jakiś plan odrodzenia się ,,nowej” ludzkości, gdyż ta obecna: splugawiona jak najgorsze robactwo i wielbiąca anarchię swołocz, jest niegodna egzystencji na cudownej, leżącej w ,,złotej strefie” planecie. Tak w uproszczeniu widzą nas Ci, którzy chcą coś udowodnić, Ci ,,Źli” uważający się za zbawców pogrążonej w konsumpcjonizmie Cywilizacji, wykreowani punkt w punkt realnie przez niniejszego austriackiego pisarza.


Podwójna Helisa jest modelem struktury DNA – podstawowego nośnika Informacji o każdym żywym organizmie, o tym jak wygląda, ile to ,,coś” będzie miało wzrostu, jakie reakcje będą w nim zachodziły itp., czyli wiedza o fizjologicznym , osobniczym funkcjonowaniu bytu , które to umiejscowione jest w każdej z miliardów takich cegiełek budujących daną egzystującą Istotę. Nie trzeba się domyślać dlaczego Elsberg nadał swemu dziełu taki, a nie inny tytuł. W swej powieści narusza cienką granicę między byciem człowiekiem a zatracaniem podstawowych moralno-etycznych wartości, które czynią typowego ,,Kowalskiego” ludzkim, a było to możliwe przez odważną decyzję: objęcie jako głównego konstruktu fabularnego: skomplikowany proces inżynierii genetycznej modyfikującej człowieka, lub na zawołanie: projektującej życie od nowa, jak wrzucanie do kotła wybranych składników i robienie z tego super-eliksiru albo pysznej zupy. Tym dla naukowców obiecujących Gregowi i Helen - po wielu trudach i terapii hormonalnej - możliwość poczęcia dziecka, było ludzkie życie. Punktem, przez który Stanley Winthorpe, mógłby zaludnić ziemię ,,nowoczesnymi” - ulepszonym gatunkiem homo sapiens, lub organizmem będącym czymś innym, czymś co może nie być już człowiekiem, albo traktować każdego zwykłego Ziemianina jako istotę bez prawa do życia, bo z jego perspektywy nie ma w sobie pierwiastka ,,człowieka”. I tak wchodzi się na grząski grunt, a o tym jak ,,ulepszony” może widzieć świat i postrzegać podstawowe wartości, można by pisać eseje, periodyki i udzielać się w publicznej debacie. Tematyka wąska i niebezpieczna, a Austriak widać umie o niej pisać.


,,Helisa” Marca Elsberga zaczyna się od tajemniczego zgonu sekretarza stanu USA: Jacka Dunbraitha podczas szczytu politycznego w Monachium. Teoretycznie, patolodzy jako przyczynę śmierci oficjela podali rozległy zawał serca, lecz praktycznie nikt nie miał pojęcia co mogło zabić zdrowego, będącego w sile wieku, krzepkiego mężczyznę. Wyjaśniło to dopiero dokładniejsze badanie histopatologiczne mięśnia sercowego. Otóż odkryto w nim ślady niebezpiecznego wirusa, ale takiego, który wygląda na to: był efektem działania inżynierii genetycznej i był przeznaczony dla jedynej konkretnej osoby: amerykańskiego polityka. Wraz z upływem dni – czyli rozdziałów, których nieubłagalne tempo można traktować jak odliczanie do swoistej katastrofy – biegną równolegle inne, rozwijające się wokół tematyki organizmów transgenicznych wątki. Czytelnik może zastanawiać się co mają wspólnego ze sobą plantacje owoców i warzyw GMO, hodowla zmienianych genetycznie zwierząt z placówką badawczą zajmującą się problematyką rozwoju ludzkiego życia, proponującą parom przyjście na świat ich pociech poprzez sztuczne zapłodnienie i dodatkowo za ,,odpowiednią” opłatą wstawienie silnych genów, dzięki którym syn lub córka byłoby wysokim, super-inteligentnym, lub jeszcze innym - zależy od upodobań rodziców - dzieckiem. Wypisz, wymaluj – sytuacja przedstawia się jak na wyprzedaży, na której byłoby napisane: ,,Zrób sobie idealne dziecko, które będzie lepsze od innych! Zero kpin, zero pośmiewiska”. Z takiej oferty skorzystali zdesperowani, wspomniani wyżej: Greg i Helen. Trafili zatem do ośrodka New Garden w San Diego, gdyż tam widzieli ostatnią nadzieję w realizacji marzeń: staniu się rodzicami najzwyklejszego dziecka. Początkowo byli niechętni, ze względu na ich zdaniem: bujdy, iż fenomenalną sprawność, intelekt i wiedzę jakiegoś małolata można zawdzięczać modyfikacjom genetycznym i to na etapie zarodka. Jednak pchał ich instynkt rodzicielski, realizacja czegoś co dotąd było w sferze fantazji. Gdy trafiają do słynnego kalifornijskiego Instytutu poznają Eugene’a: 12-latka o nie winnym wyglądzie, lecz o niebywałej inteligencji, sprawności oraz umiejętnościach analitycznych. Drugim takim cudownym ,,produktem” jest Jill: rówieśniczka Euegen’a – fizycznie bardziej doskonalsza i dużo atrakcyjniejsza, studiująca nauki ścisłe na najlepszych uczelniach. Dziewczyna ta znika bez śladu, a w pewnym momencie pracownica Rządowa Jessica Roberts wiąże jej osobę z patogenem, który zabił Jacka Dunbraith’a. To w New Garden stworzono tego śmiertelnego wirusa, dlatego też ośrodek postanowiono zawiesić, otoczyć kordonem policyjnym i przesłuchać wszystkich, którzy się tam znajdują. I tak w niecałej połowie książki sytuacja diametralnie się zaognia. Momentalnie znika bezkarność Stanleya Winthorpe’a. Naukowiec ten powoli odsłania przerażającą prawdę, obraz ,,Zabawy w Boga”, ujawnia sytuację, w której ,,Stwórca stworzył stwórcę, którego dzieło wymknęło się spod kontroli”. Teraz zaczyna się śledztwo. Do akcji wkracza nawet pani Prezydent USA, która zostaje porwana i ubezwłasnowolniona przez ,,nowoczesne dzieci”. Oprócz tego Eugene siłą zmusza Helen by towarzyszyła mu w drodze do Brazylii. W jej łonie dojrzewa, jeden z nich. Nie można jej źle potraktować. To właśnie w Montes Claros dowiadujemy się, że za zabicie sekretarza Stanu USA odpowiada Jill. To ona wraz ze swoim ,,bratem od próbówki” planowała zarazić całą ludzkość wirusem, który poprzez użycie metody CRISPR/Cas9 i wprowadzenie go do spermatocytów mężczyzn, w konsekwencji spowodowałby stopniowe zaludnianie Ziemi ,,nowoczesnymi” super-dziećmi.


Życie ludzkie nieustannie jest definiowane na nowo, ale czy chcielibyśmy by było określane w taki sposób jak w ,,Helisie” Elsberga?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zaprojektuj swój styl

Książk,i w której kobiety szukające modowych wskazówek znajdą trochę praktycznych porad. Autorka dzieli się z czytelnikami także swoją historią i tym,...

zgłoś błąd zgłoś błąd