Montecristo

Tłumaczenie: Ryszard Wojnakowski
Wydawnictwo: Rebis
5,93 (89 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
0
8
8
7
20
6
30
5
10
4
12
3
4
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Montecristo
data wydania
ISBN
9788380620254
liczba stron
336
język
polski
dodała
Ag2S

Numer 1 na liście bestsellerów „Spiegla” Martin Suter – jeden z najlepszych współczesnych pisarzy szwajcarskich Aktualny, trzymający w napięciu thriller ze świata bankowców, maklerów giełdowych, dziennikarzy i polityków – oto tajemniczy scenariusz brzemiennego w skutki skandalu finansowego. Jonas Brand, wideoreporter programu lifestylowego, jedzie pociągiem z Zurychu do Bazylei. Ktoś zwalnia...

Numer 1 na liście bestsellerów „Spiegla”

Martin Suter – jeden z najlepszych współczesnych pisarzy szwajcarskich
Aktualny, trzymający w napięciu thriller ze świata bankowców, maklerów giełdowych, dziennikarzy i polityków – oto tajemniczy scenariusz brzemiennego w skutki skandalu finansowego.

Jonas Brand, wideoreporter programu lifestylowego, jedzie pociągiem z Zurychu do Bazylei. Ktoś zwalnia hamulec bezpieczeństwa. Człowiek na torach! Dlaczego Paolo Contini, młody, mający szczęśliwą rodzinę, bystry makler, popełnił samobójstwo?

Niespełna trzy miesiące później w ręce Jonasa trafiają dwa banknoty stufrankowe z identycznym numerem seryjnym – oba prawdziwe. Czy to może mieć związek z samobójstwem Continiego? Jonas postanawia zostać dziennikarzem śledczym, nie spodziewając się, jak zdumiewające fakty odkryje i dokąd zaprowadzą go własne poszukiwania.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Akemi książek: 1138

Jaka piękna eksplozja!

Jakie istnieje prawdopodobieństwo, że dwa banknoty o tym samy numerze seryjnym trafią w ręce jednego człowieka? Statystycznie jest to niemal niemożliwe. Tym mniejsza jest szansa, że ów człowiek to dostrzeże. A jednak…

Ostatnie kilkanaście lat życia Jonasa Branda wydaje się by jednym wielkim przypadkiem. Kiedyś marzył o karierze reżysera filmowego, ale przypadek sprawił, że został wideoreporterem programu lifestylowego. Zmuszony sytuacją zawodową, przypadkowo znalazł się w pociągu do Bazylei, który nagle zatrzymał się w tunelu, kiedy odkryto na torach ciało młodego maklera. Jakiś czas później, również przez przypadek, trafiają w jego ręce dwa banknoty o tym samym numerze seryjnym. Ta drobna, niepozorna rysa w znanej mu rzeczywistości porusza całą lawinę wydarzeń, z których każde kolejne wydaje się coraz mniej przypadkowe.

Sięgając po kryminały zawsze mam poczucie, jakbym bawiła się materiałami wybuchowymi. Otwieram książkę i… bum!... dym, mrok, krew i stosy pokiereszowanych ciał. Z każdą stroną poznaję coraz mroczniejsze sekrety. I natrafiam na jeszcze więcej ciał. Szelest przewracanych stron uruchamia kolejne eksplozje. Tak, że na samym końcu nie ma już co zbierać.

Z „Montectisto” było inaczej. Podczas lektury pierwszych stron byłam nawet nieco skonsternowana. Przyznaję, że istnienie dwóch banknotów o tym samym numerze seryjnym, z których żaden nie został sfałszowany, budzi ciekawość. Jednak ludzie czasami popełniają błędy. Tym bardziej maszyny. Taka sytuacja, choć niezwykle...

Jakie istnieje prawdopodobieństwo, że dwa banknoty o tym samy numerze seryjnym trafią w ręce jednego człowieka? Statystycznie jest to niemal niemożliwe. Tym mniejsza jest szansa, że ów człowiek to dostrzeże. A jednak…

Ostatnie kilkanaście lat życia Jonasa Branda wydaje się by jednym wielkim przypadkiem. Kiedyś marzył o karierze reżysera filmowego, ale przypadek sprawił, że został wideoreporterem programu lifestylowego. Zmuszony sytuacją zawodową, przypadkowo znalazł się w pociągu do Bazylei, który nagle zatrzymał się w tunelu, kiedy odkryto na torach ciało młodego maklera. Jakiś czas później, również przez przypadek, trafiają w jego ręce dwa banknoty o tym samym numerze seryjnym. Ta drobna, niepozorna rysa w znanej mu rzeczywistości porusza całą lawinę wydarzeń, z których każde kolejne wydaje się coraz mniej przypadkowe.

Sięgając po kryminały zawsze mam poczucie, jakbym bawiła się materiałami wybuchowymi. Otwieram książkę i… bum!... dym, mrok, krew i stosy pokiereszowanych ciał. Z każdą stroną poznaję coraz mroczniejsze sekrety. I natrafiam na jeszcze więcej ciał. Szelest przewracanych stron uruchamia kolejne eksplozje. Tak, że na samym końcu nie ma już co zbierać.

Z „Montectisto” było inaczej. Podczas lektury pierwszych stron byłam nawet nieco skonsternowana. Przyznaję, że istnienie dwóch banknotów o tym samym numerze seryjnym, z których żaden nie został sfałszowany, budzi ciekawość. Jednak ludzie czasami popełniają błędy. Tym bardziej maszyny. Taka sytuacja, choć niezwykle rzadka, mogła się przytrafić. Czy to wystarczający fundament pod fabułę „trzymającego w napięciu thrillera”? I co z tym wszystkim ma wspólnego samobójstwo jakiegoś tam maklera? Właśnie. Co? To pytanie nie dawało mi spokoju, zmuszając do poszukania odpowiedzi na kolejnej stronie… kolejnej i kolejnej. I wtedy odkryłam, na czym zasadza się fenomen „Montecristo”.

Życiowa przygoda Jonasa Branda rozpoczyna się od drobiazgu, nic nieznaczącego przypadku, który mógłby przytrafić się każdemu. Z pozoru nieistotnego. Jednak wystarczająco interesującego, aby wzbudzić w bohaterze zawodową ciekawość. Czytelnik podąża w ślad za bohaterem instynktownie, słysząc w głowie podszepty jego Twórcy: Chcesz się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi? Chcesz wiedzieć, co było dalej? Sprawdź na następnej stronie. I nie zawodzi się. Bo z każdą kolejną stroną zbiera części układanki, której finałowy obraz przerasta jego najśmielsze oczekiwanie. Choć, oczywiście, Martin Suter mu tego nie ułatwia. Rozwiązywanie finansowych afer w towarzystwie Jonasa Branda nie jest lekkie. Jonas bowiem nie jest typowym genialnym detektywem, jakich znamy z popularnych powieści kryminalnych. To utalentowany reporterem, który jednak większość swojego zawodowego życia spędził na bankietach z gwiazdkami telewizyjnymi i bogatymi filantropami. O dziennikarstwie śledczym wie niewiele. W dodatku charakteryzuje go niemal dziecinna naiwność i ufność. Z kolei jego przeciwnik ma niewyobrażalną władzę i pieniądze. I zrobi wszystko, by powstrzymać Jonasa przed odkryciem prawdy.

Powieść ta jest niczym bomba z opóźnionym zapłonem. Czytelnik, biorąc ją do ręki przeczuwa, że jedna ze stron może uruchomić zapalnik. Nie wie jednak, która. Czuje dreszczyk emocji, niczym nastolatek po raz pierwszy wpuszczony na strzelnicę. Przewraca strony, szukając tej właściwej. I znajduje ją. Bum! Jaka piękna eksplozja!

I zanim się spostrzeże, dochodzi do ostatniej strony, zamyka książkę z lekkim poczuciem żalu i świadomością, że właśnie wziął udział w jednej z największych intryg finansowych, jaką mógł uknuć jedynie pisarz prawdziwie „trzymającego w napięciu thrillera”.

Klaudia Matuszyńska

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (288)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3080
wiejskifilozof | 2018-04-27
Na półkach: Przeczytane

Szwajcaria,ta banki.Zegarki,czekolada.I podobno,nuda.Ta,powieść.Nie błyszczy,w sadzie niczym.
Jest taka,sobie.
Przeciętna.
Czytałem ją,bo chciałem się sowiedzić.Jak się kończy.
Ale,nic z tego.Nie pokocvhałem.

książek: 1114
Izabela Pycio | 2016-09-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 września 2016

"Są rzeczy, które się nie zdarzają, bo po prostu nie mają prawa się zdarzyć. A gdyby mimo to... miały się zdarzyć, to przeklętym obowiązkiem i powinnością ludzi takich jak my jest ich cofnięcie."

Na powieść czekałam z dużym zainteresowaniem, a kiedy już do mnie dotarła, nie mogłam się oprzeć i niemal natychmiast zaczęłam się w nią wgryzać. Autor wspaniale potrafi budować napięcie, mamy wrażenie, jakbyśmy poruszali się po książce w coraz szybszym tempie, niecierpliwie przerzucamy kartki, aby dowiedzieć się, co jeszcze ciekawego i zaskakującego czeka nas dalej. Thrillerowski dreszczyk nie opuszcza nas od pierwszej do ostatniej strony, nie ma mowy o przerwach, trzeba doczytać do końca. Świetnie zawiązane węzły znakomitej intrygi, która zatacza wyjątkowo szerokie kręgi, jesteśmy pod wrażeniem listy jej uczestników, potwierdzających ją zdarzeń, odkrywanych faktów i pozornych zbiegów okoliczności. System finansowy wzniesiony na ruchomych piaskach kont i współzależności, wciąż gnijący i...

książek: 237

Dałam się nabrać.
Na niezwykle intrygującą okładkę.
Na wszystkie entuzjastyczne recenzje.
Na szeroko zakrojoną kampanię reklamową, która wmawiała czytelnikom, że oto mają do czynienia z książką pod każdym względem wyjątkową.
Sam pomysł był bardzo dobry, wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Najwięcej zastrzeżeń mam do głównego bohatera. Ani przez chwilę nie wzbudził mojej sympatii. Ani przez moment mu nie kibicowałam. A cały wątek tajlandzki był potwornie naciągany.
Poczytałam, doczytałam i odłożyłam na półkę. "Montecristo" nie jest książką złą, ale drugi raz już na pewno po nią nie sięgnę.

książek: 428
maradiego | 2018-03-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 marca 2018

Na początku byłem wkurzony. Dla domorosłego, wyrosłego na Ludlumie i Clancy'm, tropiciela spisków wszelakich, dla którego "Wall Street" nie ma żadnych tajemnic, a Firma znaczy to samo w Polsce, co gdzie indziej, życiowe nieogarnięctwo(sic!) bohatera wobec spotykających go "przypadków" powodowało, podczas lektury ból. Zębów ból. Ale taki, że nie ma tabletki która by pomogła. Refleksja pod tytułem:"..ale dupek.." była tą najłagodniejszą. Książka gruba nie jest, aliści trochę przed połową pojąłem o co kaman autorowi. Otóż biorąc się za Montecristo chciałem w miarę sensacyjnej, lekkiej i przyjemniej lektury na jeden, góra dwa wieczory. Z bohaterem rozwiązującym napotykane zagadki z energią p. Sekielskiego i wdziękiem, niewątpliwym, p. Olejnik. Dostałem zaś stażystę w freblówce zawodu dziennikarza, ucznia zawodówki podczas pierwszej godziny praktyki; któremu niezapięty mankiet koszuli wplątał się w wirnik maszyny obok której przechodził. Co było dalej...wiadomo. Aliści , po kolejnych...

książek: 895
Magali | 2017-01-31
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 28 stycznia 2017

Montecristo do dobra powieść z ciekawą historią. Na początku wydarzenia toczą się powoli. Jonas Brand wideoreporter programu lifestylowego podczas podróży do Bazylei natrafia na pewne komplikacje. Jeden z pasażerów uruchamia hamulec bezpieczeństwa. Okazuję się, że ktoś wypadł z pociągu. Nasz bohater nie traci okazji od razu sięga po kamerę i zaczyna nagrywać reakcje pasażerów. O wypadku udaje mu się dowiedzieć tylko tyle, że chodziło o samobójstwo. Jakiś czas później przypadkowo w jego ręce trafiają dwa banknoty o tym samym numerze seryjnym. Pierwszą myślą Branda jest to, że jeden z nich jest fałszywy, ale czy na pewno.

Umysł naszego bohatera jak na dziennikarza przystało jest zbyt dociekliwy żeby sprawę identycznych banknotów zostawić w spokoju. Zaczyna więc drążyć temat rozpoczynając śledztwo na własną rękę. Z czasem pomaga mu Max Gantmann, który jest drogowskazem dla naszego bohatera. To właśnie Max wiele rzeczy uzmysławia Jonasowi, który jest bardzo naiwnym człowiekiem i ma...

książek: 395
Agro | 2017-10-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 października 2017

Dobrze się czyta, akcja cały czas przyspiesza i zdecydowanie nie nudzi jednak cała powieść to mocny średniak. Teorie spiskowe, gierki wielkich banków,fałszywe banknoty i niepowstrzymany dziennikarz na tropie..to już było, to już się ograło. Zakończeniem też autor się nie popisał...było słabsze niż oczekiwałem. Zapowiada się, że szybko zapomnę o „Montecristo”.

książek: 167
Tomek | 2016-10-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 października 2016

Jedna z najwspanialszych przygód literackich mojej młodości to zemsta Chrabiego Monte Christo nad wielmożnymi francuzami epoki Napoleona. Nic więc dziwnego, że przyciągnął mnie tytuł opowieści bijący z witryn tych realnych i wirtualnych.

Bardzo ciekawy tok zdarzeń współczesnej finansjery szwajcarskiej prowadzić mógł do fascynujących rozstrzygnięć i „trzęsień ziemi”. Mógł… ale nie doprowadził.
Zmarnowany potencjał i pomysł z usankcjonowaniem na koniec wszystkich „brudnych” zdarzeń powoduje ogromny niedosyt i w zasadzie niedowierzanie, że można było zaproponować tak chore rozstrzygnięcie.
Na szczęście zestawienie tego miernego pomysłu ni jak nie wpływa na powiązanie z powieścią Mistrza Dumas’a, a związek jest iście powierzchowny. W zasadzie rolę w tej historii mogła by grać każda inna książka z mojej biblioteczki…

No chyba…, że moje poczucie wyobraźni nie ogarnia, że taki scenariusz mógłby kiedykolwiek mieć miejsce, bo jeśli tak, to moja wiedza o świecie i wiara w ludzi jest...

książek: 961
bibliofilka | 2016-09-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 września 2016

Martin Suter jest współczesnym szwajcarskim publicystą, scenarzystą i pisarzem. Jego powieści doceniali już krytycy, jak i czytelnicy. Książki zdobyły wiele nagród i zostały przetłumaczone na 32 języki, ponadto zakupiono prawa do ekranizacji większości z nich.

„Montecristo” to świat polityki i finansów. Świat wielkich oszustw i spisków. Tutaj wszystko zależy od rozmiaru oszustwa. Wtedy skandale są przemilczane, wyciszane. To ogromny, zamknięty system połączonych ze sobą naczyń. A jeśli ktoś zaczyna grzebać w systemie, to za rogiem ulicy może go spotkać mrok. Jonas Brand jest wideoreporterem lifestylowego programu. Swoją pracę wykonuje raczej bez pasji, marzy o tym, aby zostać reżyserem i nakręcić własny film. Pewnego dnia jedzie pociągiem z Zurychu do Bazylei. W trakcie podróży na torach zostaje przejechany mężczyzna, który wcześniej jechał pociągiem. Wszystko wskazuje na samobójstwo. Jednak trzy miesiące później do rąk Branda trafiają dwa banknoty o tych samych numerach...

książek: 2866
Basia | 2016-12-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 grudnia 2016

Tytuł i zdjęcie z okładki "Montecristo" głęboko mnie zaintrygowały. Zaciekawił mnie także jej opis.
Początkowe kilkadziesiąt stron książki bardzo mnie rozczarowało, zeeeeero akcji. Jednak później rozkręca się ona w sposób nieprzewidywalny. W kilku miejscach byłam naprawdę zaskoczona.
Okładka ma niewiele wspólnego z treścią książki, jednak nie chcę się już czepiać, bo "Montecristo" mi się spodobał.

Do czego mógłby doprowadzić finansowy skandal na międzynarodową skalę? Czy można zaufać najbliższym nam osobom? Przemyśleń miałam sporo... Niestety nie mogę ich zdradzić - nie mam zamiaru spojlerować.

Bardzo dobra książka. Polecam.

książek: 1069
Sebastian Woźniak | 2016-10-07
Na półkach: Przeczytane, E-booki
Przeczytana: 07 października 2016

Taki sobie thriller. Postacie są nieprzekonywujące i słabo nakreślone. Trochę akcji i to wszystko. Do podróży w sam raz...

zobacz kolejne z 278 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

Co prawda, ich premiery na księgarskich półkach będą mieć miejsce dopiero 28 września, ale my już teraz wielu z nich nie możemy się doczekać. Dlatego już dziś przedstawiamy Wam część książek objętych przez nas patronatem medialnym. 10 tytułów – wszystkie polecamy! 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd