Życie seksualne kanibali

Tłumaczenie: Małgorzata Glasenapp
Wydawnictwo: W.A.B.
6,77 (220 ocen i 39 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
16
8
38
7
80
6
48
5
21
4
7
3
2
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Sex Lives of Cannibals. Adrift in the Equatorial Pacific
data wydania
ISBN
9788328036161
liczba stron
320
język
polski
dodała
Ag2S

Według CNN to jedna z najdowcipniejszych książek podróżniczych, jakie kiedykolwiek powstały! Tropikalny raj, gdzie delfiny igrają w lagunach, słońce malowniczo zachodzi nad oceanem, mieszkańcy to sympatyczni luzacy, a nieskażona przyroda zachwyca bujnością? Tak – choć niezupełnie. Kiedy J. Maarten Troost i jego dziewczyna Sylvia ruszali w podróż na Tarawę – główny atol wyspiarskiego kraju...

Według CNN to jedna z najdowcipniejszych książek podróżniczych, jakie kiedykolwiek powstały!

Tropikalny raj, gdzie delfiny igrają w lagunach, słońce malowniczo zachodzi nad oceanem, mieszkańcy to sympatyczni luzacy, a nieskażona przyroda zachwyca bujnością? Tak – choć niezupełnie.

Kiedy J. Maarten Troost i jego dziewczyna Sylvia ruszali w podróż na Tarawę – główny atol wyspiarskiego kraju Kiribati – nie bardzo wiedzieli, czego się spodziewać. Ale na pewno nie oczekiwali gęstości zaludnienia większej niż w Hongkongu, przeterminowanej żywności prosto z Australii oraz ministerialnych konkursów pieśni i tańca. Nie mówiąc już o suszach, widmie chińskiej inwazji, Macarenie rozbrzmiewającej z każdego głośnika i o zupełnym braku kawy… Jednak, mimo wszystko, czy warto wracać do cywilizacji?

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 612

Wyspa jak wulkan gorąca

Wszyscy znamy magiczne określenie – a może rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady? Czasy się zmieniają, obiekty problemów ewoluują, ale niech rzuci kamieniem ten, kto choć raz nie przytoczył go, gdy ciężar egzystencji stał się wprost nie do wytrzymania. Wydaje mi się, że wszędzie na świecie istnieje jakiś podobny slogan, który uosabia tęsknotę za tym, by teleportować się do innego życia. Jednak naprawdę ciekawie dzieje się wtedy, gdy ktoś podejmuję rękawice tego wyzwania.

Jegomość, do którego będę pił w tej recenzji zwie się J. Maarten Troost. Określając go pokrótce, można by rzec, że to lekkoduch poszukujący siebie. Bywał na wojażach tu i ówdzie, łapał się bardziej i mniej dorywczych prac, ale nigdzie szczególnie nie zagrzał miejsca. Za to narobił sobie cokolwiek pokaźnych długów i znalazł się praktycznie pod ścianą. Jego wybawieniem miała się okazać oferta pracy dla dziewczyny/wkrótce żony Sylvii, która miała ich oboje wyrwać hen daleko na kresy dobrze znanych map.

Jak mniemam powiem Kiribati, wy powiecie – że co? – potem zarzucę Tarawa, a w odpowiedzi uzyskam - jaka trawa/tratwa? Nie zdziwi mnie to kompletnie. Każdemu kto kojarzy powyższe nazwy, winszuje niezbicie, reszcie postaram się pokrótce to wyjaśnić. Najprościej rzecz ujmując Kiribati jak prawi popularna internetowa encyklopedia, to państwo wyspiarskie na Oceanie Spokojnym w którego skład wchodzą 33 wyspy koralowe. Tarawa jest jedną z nich.

Wybaczcie te przydługą ekspozycję, ale już ruszamy z impetem. Zapewne...

Wszyscy znamy magiczne określenie – a może rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady? Czasy się zmieniają, obiekty problemów ewoluują, ale niech rzuci kamieniem ten, kto choć raz nie przytoczył go, gdy ciężar egzystencji stał się wprost nie do wytrzymania. Wydaje mi się, że wszędzie na świecie istnieje jakiś podobny slogan, który uosabia tęsknotę za tym, by teleportować się do innego życia. Jednak naprawdę ciekawie dzieje się wtedy, gdy ktoś podejmuję rękawice tego wyzwania.

Jegomość, do którego będę pił w tej recenzji zwie się J. Maarten Troost. Określając go pokrótce, można by rzec, że to lekkoduch poszukujący siebie. Bywał na wojażach tu i ówdzie, łapał się bardziej i mniej dorywczych prac, ale nigdzie szczególnie nie zagrzał miejsca. Za to narobił sobie cokolwiek pokaźnych długów i znalazł się praktycznie pod ścianą. Jego wybawieniem miała się okazać oferta pracy dla dziewczyny/wkrótce żony Sylvii, która miała ich oboje wyrwać hen daleko na kresy dobrze znanych map.

Jak mniemam powiem Kiribati, wy powiecie – że co? – potem zarzucę Tarawa, a w odpowiedzi uzyskam - jaka trawa/tratwa? Nie zdziwi mnie to kompletnie. Każdemu kto kojarzy powyższe nazwy, winszuje niezbicie, reszcie postaram się pokrótce to wyjaśnić. Najprościej rzecz ujmując Kiribati jak prawi popularna internetowa encyklopedia, to państwo wyspiarskie na Oceanie Spokojnym w którego skład wchodzą 33 wyspy koralowe. Tarawa jest jedną z nich.

Wybaczcie te przydługą ekspozycję, ale już ruszamy z impetem. Zapewne wyobrażając sobie wysepkę na Pacyfiku widzicie wspaniałą, nasyconą błękitem wodę. Zniewalające zachody słońca i jedyny w swoim rodzaju tropikalny klimat. Nie zamierzam pozbawiać nikogo tych wizualizacji, bo owszem, ocean jest przepiękny, słońce robi wrażenie, a temperatura poniżej pewnej skali nie schodzi. Sęk w tym, że to tylko część prawdy.

Wszystko ładnie pięknie, ale główny bohater wraz z małżonką szybko przekonuje się, że ten raj na ziemi ma swoje paranoje i problemy. Samo pożywienie w którym świeże owoce i warzywa to luksus potrafi dać w kość. Dodajmy do tego masę chorób, nieznośnych owadów, defekacji do wielkiej wody i problemy z pozbywaniem się odpadów, a obrazek jak z pocztówki znacząco się wyciera. Nie wspominając o tym, że to początek wyliczanki kłopotów.

Nic tylko siąść i płakać, prawda? No niekoniecznie, mamy dwie strony medalu i nieocenionego autora, który sprawia, że te wszelkie uprzejmości i przeciwności losu łączą się w soczystą i nierozerwalną całość. Głównie opowiada on o swojej wyspiarskiej codzienności, choć czasem pokusi się o historyczny rys, który przybliża odkrycie wyspy i jej dzieje na przełomie lat. Najważniejsze, choć oczywiście istotne, jest nie to o czym Maarten pisze, ale jak to robi.

Wierzcie mi, czyni to znakomicie. Całość poddaje w lekki i wysoce uzależniający sposób. Czytając trudno pozbyć się wrażenia, że siedzi tuż obok i z butelką czegoś chłodniejszego w dłoni opowiada swoje dzieje z pobytu na końcu świata. Do tego jest niesłychanie zabawny. Jego humor jest uniwersalny, chwilami pythonowski, innym razem kpiarski, czasem zaś uroczo-ironiczny. Zresztą wystarczy spojrzeć na sam tytuł, by dostać namiastkę tego z czym mamy do czynienia.

„Życie seksualne kanibali” absolutnie mnie uwiodło. I tak, wiem, jak dziwacznie to brzmi, ale jakże mógłbym zaprzeczać prawdzie? Ta książka jest jak wyjazd na wakacje z najzabawniejszym przewodnikiem na pokładzie. Nawet jeśli warunki wycieczki kuleją, ten wodzirej potrafi zamienić wszystko w złoto. Z autorem jest podobnie, tylko że nie musi ubarwiać rzeczywistości. Wystarczy, że mistrzowsko oddaje realia i doprawia je jedyną w swoim rodzaju humorystyczną perspektywą. To wystarczy z naddatkiem na wypasiony wypoczynek, po którym powrót do rzeczywistości będzie smutną koniecznością.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (477)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1684
kodoga | 2018-11-01
Na półkach: 2018, Przeczytane, Legimi
Przeczytana: 01 listopada 2018

Życie seksualne kanibali wpadło w moje ręce nieco przypadkowo, niemniej dobrze się stało, bo książka okazała się wciągającą i interesującą lekturą. Jest to coś w rodzaju reportażu, opowieści o dwuletnim pobycie autora J. Maartena Troosta na położonym w archipelagu wysp Gilberta atolu Tarawa. Przyznam, że lektura była dla mnie sporym zaskoczeniem, bo dotychczas piękne wyspy na Oceanie Spokojnym kojarzyły mi się dość popularnie z rajem na ziemi, podczas gdy tymczasem…..
Warto przeczytać, żeby dowiedzieć się jeszcze więcej o tym, co my wszyscy mieszkańcy Ziemi czynimy naszej planecie. Warto tym bardziej, że autor operuje lekkim piórem, jego relacje zawierają sporo anegdot i nie pozbawionych autoironii osobistych odniesień do przedstawianych kwestii.
Książka doskonale koreluje z ostatnimi bijącymi na alarm wezwaniami naukowców do natychmiastowego podjęcia działań dla ratowania ludzkości przed zagładą i dodatkowo wzmacnia ich przekaz.

książek: 1080
Ania | 2017-10-12
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 12 października 2017

To mogła być naprawdę fajna książka. Niestety ma jedną wadę. Jest nią autor, który natrętnie obnosi się ze swoim poczuciem humoru, dowcipem i podejściem do świata. Na jego tle giną ciekawostki, smaczki i zwyczaje z wyspy z drugiego końca świata. Doczytałam trochę na siłę.

książek: 881
Majka | 2018-09-14
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 14 września 2018

Dziwna sprawa z tą książką. Z jednej strony, doceniam poczucie humoru autora, z drugiej - czy naprawdę aż tak często było ono widoczne? Opis pozycji obiecuje świetną zabawę, ja, poza kilkoma drobnymi fragmentami, które faktycznie przykuły moją uwagę, raczej się wynudziłam. I cóż, wydawało mi się, że książka która opisuje 2 lata życia "białego człowieka" na wyspie na końcu świata, nie potrzebuje nawet zabawnych opowiastek, by być niesamowitym reportażem. Jak się okazuje, nie do końca. Ani się nie uśmiałam, ani nie zafascynowałam.

Główny bohater wydał mi się w gruncie rzeczy dość irytujący i przez całą książkę nie zmył z siebie łatki "dostawki" do swojej dziewczyny. To ona przez całą książkę ma więcej ja...kiegokolwiek pierwiastka męskiego niż on. Niestety, wywarło to wpływ na mój odbiór całości, jako że wszystko właściwie poznajemy z perspektywy Maartena.

I ten tytuł... Potrafię docenić w książkach smaczki, gry słowne, niejedoznaczne nawiązania tytułu do fabuły, ale tutaj to...

książek: 2958
BetiFiore | 2018-09-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 21 września 2018

Z wielką przyjemnością wysłuchałam audiobooka. Autor potrafi szczerze i z humorem opowiadać swoją historię. A ja szczerze polecam.

książek: 201
Kasia | 2018-02-20
Przeczytana: 20 lutego 2018

Mam wrażenie, że wpada mi w ręce coraz więcej książek które niekoniecznie chcę poznać czytelniczo.
I poznaję, bardzo zadowolona z efektów naszego zbliżenia. "Życie..." przyszło do mnie samo, na nogach koleżanki.
Zabawna, wesoła książka podróżnicza o tym jak nasze cywilizowane życie różni się od życia naszych współziomków na dalekiej wyspie. Pomysły i przygody dzięki którym dni nie były nawet przez chwilę monotonne. Brak piwa może spowodować katastrofę, robaki w uchu, brak wody pitnej( poważny problem), sfory dzikich psów i pampersy na rafie.
Polecam
Bardzo ciekawa książka podróżnicza. Bardzo wesoła.

książek: 284
vexlubo | 2018-07-30
Na półkach: Przeczytane, Przesłuchane
Przeczytana: 30 lipca 2018

bzdurny tytuł ale strasznie fajna pacyficzna książka.

może trochę leniwa,
może trochę nawet bardzo leniwa
ale dla mnie wspaniała, mocno mnie wciągnęła, nie mogłem się oderwać

książek: 3729
żabot | 2017-12-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 grudnia 2017

Dziękuje Patrykowi Rzemyszkiewiczowi, autorowi oficjalnej recenzji książki w LC, za powinszowanie mi wiedzy ;-) Rozumiem, że poziom wiedzy Polaków generalnie leci na łeb, na szyję, ale bez przesady. Można nie znać nazwy państewka Kiribati, ale nazwa Tarawa już mówi znacznie więcej, jeśli ktoś choć odrobinę interesował się zmaganiami wojennymi na obszarze Pacyfiku. A takich wcale nie jest tak mało. Ale dość osobistych dywagacji. Przejdźmy do rzeczy.
W książce o kanibalach praktycznie nic nie ma, poza niewielką wzmianką o dość dawnej historii wysp, na których leży Kiribati. O seksie również mniej więcej tyle samo. Tak więc chyba autor tytułem poleciał chcąc przykuć uwagę potencjalnych czytelników. Jeśli ktoś oczekuje więc pikantnych szczegółów z życia mieszkańców wysp, srogo się zawiedzie. O czym generalnie jest książka, mówi wystarczająco blurb i inne recenzje, więc nie będę się powtarzał. Początek irytuje i rozczarowuje trochę chaotycznością treści. No, chyba że autor chce pokazać...

książek: 302
zetbasia | 2017-09-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 września 2017

Dwa lata spędzone na końcu świata, zmieniają mentalność zwykłego młodego człowieka. Czy powrót do cywilizacji jest tym czego pragnie?
To nie jest przewodnik turystyczny po rajskiej wyspie, ale opis trudów i niedogodności codziennego życia na niej.

książek: 2012
Julka | 2018-11-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 listopada 2018

Bardzo dużo ciekawego obiecywałam sobie po tej lekturze, ale szybko okazało się, że książka wynudziła, przygnębiła (kwestia odpadów, zaśmiecanie atolu, wszechobecne szczury i robactwo wszelkiego rodzaju...) i czytałam ją trochę na siłę. Ale to może tylko ja tak mam. Dla mnie nie była wcale zabawna, ale widocznie ja mam inny rodzaj poczucia humoru.
PS. Niech nikogo nie zwiedzie bardzo chwytliwy tytuł, ale mylący, bo seksu w niej mniej niż na lekarstwo. Na pewno nie jest to "Życie seksualne dzikich" Bronisława Malinowskiego.

książek: 40164
Muminka | 2017-11-16
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 10 listopada 2017

Maarten Troost to potomek Czeszki, więc żywo interesował się przemianami w awnym bloku wschodnim. To tez typowy obieżyświat, specjalizujący się w problematyce Europy wschodniej, zaś jego dziewczyna Sylwia- Europy Zachodniej i sprawach rolnictwa, ekologii. Okazało się, że firmy windykacyjne zamierzały uprzykrzyć im zycie. Maarten bywał i na Kubie, i robił inne rzeczy, byle tylko odroczyć starania o pracę. status bezrobotnego niezbyt go uwierał, bo "próznowanie jest, wg mnie , stanowczo niedoceniane". próbował swoich sił w dziennikarstwie, a rzutka Sylwia dostawałą intratne propozycje a to Sarajewo, a to Hanoi. W końcu załąpała się na pracą dla Fundacji na Rzecz Południowego Pacyfiku w Kiribati. To archipelag tak egzotycznych wysp, że część opracowań czy źródeł wiedzy po prostu o nim nie wspomina.
Miało być sielsko, rajsko, bez cywilizacyjnych zobyczy. Zapakował niewłaściwe ubrania, nie miał wiele pojęcia o tamtejszym życiu. Wyspa odcięta od cywilizacji i początki znajomości z...

zobacz kolejne z 467 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd