Grzesiuk. Król życia

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,91 (141 ocen i 40 opinii) Zobacz oceny
10
18
9
22
8
54
7
32
6
11
5
2
4
1
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380970373
liczba stron
448
słowa kluczowe
biografie, wspomnienia, Warszawa
język
polski
dodała
Ag2S

Pierwsza biografia barda warszawskiej ulicy. Mówił, że nie jest pisarzem, a napisał trzy książki, które przeczytało kilka milionów Polaków. Mówił, że nie jest muzykiem, a nagrał dziesiątki piosenek, w których ocalił od zapomnienia przedwojenną Warszawę. Stanisław Grzesiuk był legendarnym bardem stolicy, jego charakterystyczny głos, którym wyśpiewywał szemrane ballady warszawskich przedmieść,...

Pierwsza biografia barda warszawskiej ulicy.

Mówił, że nie jest pisarzem, a napisał trzy książki, które przeczytało kilka milionów Polaków. Mówił, że nie jest muzykiem, a nagrał dziesiątki piosenek, w których ocalił od zapomnienia przedwojenną Warszawę.
Stanisław Grzesiuk był legendarnym bardem stolicy, jego charakterystyczny głos, którym wyśpiewywał szemrane ballady warszawskich przedmieść, zna kilka pokoleń Polaków. W swojej najsłynniejszej książce Boso, ale w ostrogach ocalił od zapomnienia świat przedwojennej Warszawy i jej charakternych dzieci. Za życia był kochającym swoje miasto dzieckiem Warszawy, po śmierci został jej symbolem.
To książka o człowieku, który nigdy nie pił na smutno. Pił z radości życia. Tak samo żył, niezależnie od tego jak mocno los akurat go poniewierał. Na biednym przedwojennym Czerniakowie, w piekielnych obozach koncentracyjnych, w sanatoriach i szpitalach dla gruźlików – wszędzie był królem życia.
Autor dotarł do bliskich Stanisława Grzesiuka, odnalazł niepublikowane nigdzie do tej pory opowiadania i teksty barda Warszawy.
Po latach, wbrew utartym już faktom i opowieściom, poznajemy prawdziwą opowieść o człowieku, który tak kochał życie, że nikomu nie chciał go oddać.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 533
Meszuge | 2017-12-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 grudnia 2017

Stanisław Grzesiuk (1918-1963) – autor trzech książek: „Boso, ale w ostrogach”, „Pięć lat kacetu” oraz „Na marginesie życia”. Aktywny członek partii komunistycznych (PPR i PZPR), radny Rady m.st. Warszawy, zastępca dyrektora (a nie skończył nawet szkoły zawodowej!) kilku placówek służby zdrowia. Ateista, wrogo nastawiony do polskiego kleru katolickiego. Z pewnym talentem, ale głównie z zamiłowaniem wykonywał uliczne piosenki warszawskie. Grywał na bandżoli i mandolinie. Całe życie nadużywał alkoholu. Zmarł z powodu gruźlicy.

Grzesiuk – a raczej jego książki, bo nie on sam – był elementem mojego wychowania i dorastania prawie tak ważnym jak Winnetou, Zorro, Huckleberry Finn czy kilku innych jeszcze bohaterów powieści i filmów dla młodzieży. „Boso, ale w ostrogach” podsunęła mi matka, kiedy miałem 13-16 lat. O tym, że napisał jeszcze dwie inne książki, dowiedziałem się już sam, wiele lat później. Wszystkie trzy przeczytałem po kilka razy, choć „Boso, ale w ostrogach” pozostała tą, z którą czułem się najbardziej związany emocjonalnie. Dość długo też nie zdawałem sobie sprawy, że opowieści tych autor nie pisał chronologicznie, że zaczął od wspomnień obozowych. W każdym razie wszystkie one w moim życiu to były, i są w jakimś sensie nadal, elementy ważne, na nich, między innymi, budowałem postawę męskiej dumy i honoru. Mnóstwo lat przekonany byłem, że Grzesiuk opisywał w swoich książkach prawdę i tylko prawdę, przecież pisał o sobie i dobrze, i źle, dlatego właśnie wydawał mi się absolutnie wiarygodny.

Miałem kiedyś znajomego warszawiaka. Pewnego razu zwierzyłem mu się ze swoich „grzesiukowych” sentymentów i pomysłu, żeby przy jakiejś okazji poszukać w stolicy miejsc opisywanych w „Boso, ale w ostrogach”. Dowiedziałem się wtedy, że nawet jeśli jakieś fragmenty miasta przetrwały wojnę, to i tak wyglądają obecnie zupełnie inaczej, niż przed wojną, ale też że Grzesiuk mocno tę swoją historię zafałszował, że w rzeczywistości aż tak idealny (jak w tych swoich książkach) jednak nie był. W pierwsze uwierzyłem bez zastrzeżeń, w drugie… niezupełnie.

Pierwszy raz zobaczyłem żywego Grzesiuka jakieś 4-5 lat temu na Youtube (https://www.youtube.com/watch?v=NsIjKIO4YnM ). Ten tłustawy pot na twarzy, typowy dla nałogowych pijaków na kacu, chrapliwy „przepalony” głos… No, nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, wyobrażałem go sobie inaczej. Od tego momentu byłem już w stanie stopniowo weryfikować swoje dziecinne wyobrażenia o Staśku Kozaku z Tatrzańskiej ulicy. Podobnie zresztą było z Himilsbachem, z „autorką” książki „My, dzieci z dworca ZOO” i paroma innymi idolami młodych lat. Czas byłby się przyzwyczaić, nieprawdaż?

Po książkę Janiszewskiego sięgnąć musiałem. Mógłbym sobie darować biografie całej gromady autorek współczesnych powieści kobiecych, ale Grzesiuka – nigdy w życiu! Więc przeczytałem i przyznaję, że mam w związku z lekturą mieszane uczucia (mieszane uczucia są ponoć wtedy, gdy się narobi w gacie, bo z jednej strony to ulga, ale z drugiej – wstyd). Czy to naprawdę rzeczowa, obiektywna biografia, czy może opowieść jeszcze jednego wielbiciela Grzesiuka, prywatna, osobista i bardzo tendencyjna?

Bartosz Janiszewski nieustannie miota się między dwoma trudnymi do pogodzenia postawami. Z jednej strony chyba jednak zależy mu na prawdzie, ale z drugiej – kiedy ta prawda mocno mu się nie podoba – stara się tłumaczyć Grzesiuka, usprawiedliwiać go. Ukradł kobiecie pieniądze z torebki? No… tak, ale jej się to należało, bo nie chciała dać zarobić chłopakom na kortach. Przyjmował hurtowe dawki etanolu, czyli po prostu był pijakiem? No… tak, ale upijał się zawsze na wesoło. Nie był wirtuozem gry na bandżoli i śpiewu? No… tak, ale tysiące ludzi lubiły go jednak słuchać. Nieprawdziwie opisał biedę w swoim rodzinnym domu, a z ojca zrobił nieomalże sadystę alkoholika, tak że nawet pozostali członkowie rodziny mieli do niego o ten fałsz poważne pretensje? No… tak, ale… Bił innych więźniów w obozie koncentracyjnym? No… tak, ale…

Książki Grzesiuka są nadal bardzo dobre. Książka Janiszewskiego o Grzesiuku to też pozycja bardzo dobra i warta poznania ponad wszelką wątpliwość. Może rzeczywiście za dużo w niej osobistych sentymentów autora, ale jeśli pamiętać, że nie jest dokumentem w ścisłym tego słowa znaczeniu, to wszystko w porządku i czyta się znakomicie. Tym bardziej, że zawiera wiele archiwalnych zdjęć. To tylko ja muszę się co rusz rozstawać z jakimiś naiwnymi i romantycznymi przekonaniami z dzieciństwa na temat pisarzy, poetów, aktorów, co czasem bywa przykre.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jestem ziarnkiem piasku

Wstyd się przyznać, ale Dariusza Duszę jako autora poznałem dopiero w "Wędkarskim Świecie"... Oczywiście, że znałem teksty Shakin' Dudi. Ale...

zgłoś błąd zgłoś błąd